nieznośna pustka bez Maleństwa
#51
Ciri bardzo mi przykro Sad
Odpowiedz
#52
Ciri, bardzo mi przykro.... Sad
Odpowiedz
#53
Jeśli jajo płodowe zostało zabezpieczone to zapewne zostanie pochowane w tym zbiorowym grobie w Twoim mieście. Może podpytaj o to w szpitalu.
mam nadzieję że podjęte decyzje przyniosą ci choć odrobinę ulgi w tym wszystkim.
Odpowiedz
#54
Ciri przykro mi Sad
Być może żałoba dopiero przyjdzie a być może u Ciebie tak ona będzie wyglądać.Popłaczę trochę za Ciebie,bardzo mnie porusza każda kolejna strata a Twoja historia jest mi szczególnie bliska.
Przytulam mocno.
[*] dla Twoich Dzieci
Odpowiedz
#55
Wczoraj mój mąż wrócił z pracy i widziałam jak coś go męczy. Powiedział, że nawet nie ma kiedy tego wszystkiego przeżyć. Rozumiem, co czuje - przeżywałam to samo, gdy chodziłam do pracy znając już "wyrok". Spędziliśmy wieczór płacząc, próbowaliśmy wyrzucić z siebie złość na świat, na los, za to że to nas spotyka. Trudno jednak znaleźć ulgę. Nie ma jej. Mój mąż nie jest pewien, czy chce się dalej starać, nie może patrzeć na moje cierpienie. Ja pewnie za jakiś czas będę chciała znów próbować, pragnienie dziecka jest silniejsze. Podjęliśmy jednak decyzję o tym, że chcemy zacząć starać się o adopcję. Bez względu na wszystkie inne decyzje, na wyniki badań. Może ten plan B przyniesie nam ukojenie, jakąś ulgę. Nasz ból trwa już 8 miesięcy. Ile jeszcze możemy znieść... 

Rodzina z obu stron zaprasza, namawia do spotkań. Ja nie chcę nigdzie chodzić, nie chcę z nikim się widzieć. Czy mam do tego prawo?
Odpowiedz
#56
Oczywiście, że masz prawo.
Odpowiedz
#57
Może to było głupie pytanie, ale czasem rodzina wywiera na mnie taką presję, że mam wyrzuty, gdy odmawiam i zastanawiam się, czy na pewno powinnam...

Wczoraj dostałam telefon z genetyki, że w przekazanym materiale nie ma ani kawałka kosmówki. Jestem załamana i wściekła na lekarzy. Może uda się z kostek parafinowych
Odpowiedz
#58
Przykro mi Ciri, że wciąż pod górę. Bądź dobra dla siebie.
Odpowiedz
#59
A to zabezpieczali pracownicy onkologii czy położne albo ginekolog? mam nadzieję że bloczki wystarczą.
Odpowiedz
#60
Chyba ginekolog. Powtarzaliśmy kilka razy, że bardzo zależy nam na tej kosmówce... 2h przed zabiegiem na usg widać było jeszcze pęcherzyk ciążowy w macicy, więc to chyba niemożliwe, żeby kosmówki już nie było.
Odpowiedz
#61
Ciri tak czasami po prostu jest-moja kosmówkę zabezpieczała gin-pol dr n.med., której bardzo zależało na tym badaniu, a w genesis tez nie znaleziono w próbce kosmowki. Udało sie z bloczków parafinowych.
Mimo wszystko, po dziś dzień, podejrzewam, ze to w genesis mieli zbyt duży nawał pracy i dlatego „nie znaleźli”.
Trzymam kciuki, by udało sie z bloczków.
Odpowiedz
#62
Jutro do pracy. Nie czuję się gotowa, ale wiem, że za tydzień lub dwa tak samo nie byłabym gotowa. Życie miało wyglądać inaczej, miałam już być na macierzyńskim, miałam być pełnoetatową mamą, nie wysypiać się, przewijać, karmić, gotować, dbać o dom i dziecko, drżeć o jego zdrowie i dobre samopoczucie, padać ze zmęczenia.

Tymczasem czeka na mnie biurko, komputer, stosy dokumentów, maili i telefonów, pewnie też sporo nadgodzin. Czynności, które nie mają dla mnie teraz żadnego znaczenia, żadnej wartości.
Odpowiedz
#63
Moja terapeutka jest w ciąży i musimy przez to przerwać terapię. Początkowo zareagowałam "na chłodno", przyjęłam do wiadomości, poprosiłam o kontakty do innych psychologów. Wróciłam do domu i wpadłam w czarną dziurę, wszystkie emocje, które musiałam gdzieś upchnąć przez ostatnie 2 tygodnie po powrocie do pracy wyszły na powierzchnię. Przepłakałam 3 noce, a raczej wyłam, ogarnęła mnie taka ciemność, taka samotność, taki ból, że nie byłam pewna, czy jestem w stanie wyjść na powierzchnię. Przychodziły do mnie najgorsze myśli.

A już mi się wydawało, że tak dobrze się trzymam. Wczoraj minął miesiąc.
Odpowiedz
#64
Ciri ile masz czasu? Kiedy ona idzie na zwolnienie? To trzeba przepracować, trzeba koniecznie.
Odpowiedz
#65
Przyczyną jest to, że ona idzie na jakieś zwolnienie czy uznałyście, że dla Ciebie byłoby niewskazane, by terapię prowadziła osoba w ciąży?
Odpowiedz
#66
Na zwolnienie idzie jesienią, ale doszłyśmy do wniosku, że może być to dla mnie zbyt trudne, że ona jest w ciąży. Mamy się spotkać jeszcze raz na podsumowanie w połowie sierpnia, bo wcześniej nie miała wolnych terminów, ma mi dać znać jak coś się zwolni. Muszę znaleźć kogoś innego, chociaż zaczynam się zastanawiać, czy to ma sens
Odpowiedz
#67
Jakie uczucia teraz przeważają?
Odpowiedz
#68
(Tue, 17 Lipca 2018, 18:35:57)Ciri napisał(a): Muszę znaleźć kogoś innego, chociaż zaczynam się zastanawiać, czy to ma sens

"Muszę znaleźć" - na jesień lub (zawsze realne choćby z powodów znanych tak dobrze tutaj) nawet zwolnienie wcześniej czy czujesz, że emocjonalnie... jednak... za trudno będzie?
Sens widziałabym jeden - jeśli według niej (bo obie w tym jesteście teraz uwikłane) też możliwy - przepracowywanie cudzej ciąży, a potem może dziecka w "warunkach kontrolowanych".
Boisz się swoich emocji przy niej?
Odpowiedz
#69
Chyba już najgorsze za mną, wychodzę z zupełnych ciemności, pozostał tylko zwyczajny smutek. Mam wrażenie, że z tą wiadomością o ciąży, czy nawet bardziej o "rozstaniu" uciekł mi grunt pod nogami, straciłam jedyne miejsce, w którym mogłam się całkowicie otworzyć, a przynajmniej próbowałam. Stąd ten przejmujący smutek i poczucie samotności. Wywołało to masę uczuć, które zakopywałam głęboko, żeby przetrwać powrót do codzienności. Z mężem przez ostatnie 2 tygodnie praktycznie nie rozmawiałam. Rodzina temat omija szerokim łukiem. W końcu wszystko pękło. Mąż był przerażony, nie wiedział, że tyle jeszcze we mnie siedzi, ja też nie wiedziałam. 

O dziwo sama ciąża nie powoduje u mnie negatywnych uczuć, jak to bywało w przypadku bliższych osób. Moja pierwsza myśl była taka, że to straszne, że "zepsułam" jej ciążę, że może przeze mnie nie będzie mogła już się nią beztrosko cieszyć. Chyba trudno byłoby mi dalej się z nią spotykać z tym ciężarem, nie mam już takiej bezpiecznej przestrzeni.
Odpowiedz
#70
Masz na myśli jej dobro, by nie musiała w ciąży "stykać się z poronieniem" i schodzić w otchłań z nim związaną? Bezpiecznej, byś mogła wierzyć, że nie ściągasz za sobą jakbyś była emocjonalną kulą u szyi?

A druga myśl?

Same pytajniki stawiam, właśnie do mnie dotarło, za dużo pewnie pytam.
Odpowiedz
#71
Nie chcę, żeby w ciąży była narażona na stykanie się z poronieniami, a z drugiej strony mówię sobie, że to ona jest terapeutką i to nie jest moja rola, żeby dbać o jej uczucia - sama mi powiedziała, że ona sobie z tym poradzi. Jednak byłoby mi trudno teraz wylewać na nią taki ból. Dlatego też nie wiem, czy teraz byłabym w stanie być z nią szczera.

Co do przepracowania cudzej ciąży - chyba to jeszcze za wcześnie. Teraz muszę skupić się na sobie, muszę  jakoś sie pożegnać, nie uciekać, bo okazuje się, że to nie pomaga i w końcu wszystko wraca do mnie ze zdwojoną siłą.
Odpowiedz
#72
Ciri zaufaj swojej intuicji. Mysle, ze o terapeutke nie masz co sie martwic. Terapeuci tez podelgaja terapiom. Nie ma tak, ze przyjmuja tyle emocji od pacjentow i te emocje sie rozplywaja w powietrzu. Oni tez musza je komus przekazac. Sa jednak przeszkoleni do tego i uzbrojeni w odpowiednie narzedzia, ze tak powiem. Takze mysle, ze zamartwianie sie o terapeutke powinno byc na ostatniej pozycji Twojej listy. I tak, jak napisalas - skup sie na sobie, to Twoj czas, Twoje zycie - nikt go za Ciebie nie przezyje, a to wazny czas.
Odpowiedz
#73
Umawiamy spotkanie z koleżankami z dawnych lat. Ustalamy termin, który wszystkim pasuje. Jedna mówi, że będzie, zależnie od samopoczucia. Ciąża. Gratulacje. Całe ciało drętwieje. Wiecie co dziewczyny... Ja jednak nie mogę wtedy, wyjeżdżam, w ogóle nie mogę, nie bierzcie mnie pod uwagę, bawcie się dobrze, pa.

Chciałabym znowu być normalna.
Odpowiedz
#74
Ty jesteś normalna. tylko okoliczności są nienormalne.
Odpowiedz
#75
Dostałam wypowiedzenie. Pracuję do końca miesiąca. Co jeszcze spadnie na moją głowę? Nie mam sił, żeby zajmować się życiem zawodowym, myśleć co teraz, szukać, chodzić na rozmowy. Wszystko się wali. 

Boli mnie wszystko, tak bardzo mi smutno, tak bardzo chciałabym, żeby moje dzieci były ze mną, tak bardzo mi ich brakuje. Chciałabym krzyczeć i wyć. Nie wiem co dalej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości