Czy to Bóg tak chciał?
#26
Adzia, nie myśl tak, że Bóg tak chciał. Jeśli tak myslisz, to łatwo Ci w takiego Boga wierzyć? Daj spokój, jeśli Bóg gdzies tam jest, to jest, jakoś specjalnie sie ze swym jestestwem nie afiszuje...W każdym razie pozytywnie nie...Żyj swoim życiem, tylko Ty masz nad nim kontrolę...
Kochana, tu na forum są dziewczyny, którym się udało po wielu próbach! Nie trać wiary - ale w siebie, w to co mówi Twoje ciało i serce. Boga zostaw ludziom bezradnym, którzy lubią tak mówić \"Bóg tak chce\" bo to ich zwalnia z odpowiedzialności, zwalnia ich z walki i pozwala się poddać.
NIE PODDAWAJ SIĘ!
Straciłam dziecko kilka dni temu, świat jest inny niż był, nic takie samo nie bedzie, pewnie - przeszło mi przez głowę, co takiego zrobiłam, że Bóg mnie ukarał - ale zaraz potem pomyslałam, że jeśli tak jest to ja nie chce takiego Boga...Bo niby czemu miałby mnie tak doświadczać? Takie próby mają spowodować, że Go bardziej pokocham? Bzdura!!!
Uparłam się, będę mieć dziecko, będę walczyć, a to, że coś, ktoś, czasem rzuca kłody pod nogi, to może po to, żebyśmy mogły pokazać, że jesteśmy silne i dopniemy swego!!!
Odpowiedz
#27
Adzia, ja nie wiem... nie znam odpowiedzi, bo zna ja Bog.
Modl sie i wolaj - pytaj...
Jesli jestes gdzies blisko Krakowa to zapraszam na Łagiewniki w ten weekend. Modli sie tam Odnowa ... w sobote wieczorem jest czas uzdrowien.
Odpowiedz
#28
Adziu ja również mam troje dzieci w niebie i jak do tej pory również nie udaje mi się zajść w ciążę...

Wierzę że Pan Bóg chce wszystkiego co najlepsze dla naszego zbawienia. Czasem się zastanawiam gdybym miała zdecydować... czy potrafiłabym zrezygnować z macierzyństwa dla własnego zbawienia? W sumie to że nie mogę przytulić moich dzieci to jest tylko moje cierpienie i mój ból. One są szczęśliwe w niebie (tak myślę). Nie wiem czy będę potrafiła dać dzieciom szczęście, czy dobrze je wychowam... tak aby zasłużyły na zbawienie. To duża odpowiedzialność... W wielkiej mierze staram się o dziecko dla zaspokojenia własnych potrzeb. Choć przede wszystkim dla zaspokojenia potrzeby dawania miłości.... a przecież o to w życiu chodzi aby dawać miłość... Może mam tę miłość dawać światu inaczej, a nie przez własne dzieci...

Myślę że Pan Bóg nie chciał cierpienia na ziemi... nie tak stworzył świat... cierpienie i śmierć przyszły wraz z grzechem, a grzech przez wolną wolę człowieka... reszta to tylko konsekwencja.

Myślę że Pan Bóg cierpi razem z nami i pragnie nas w tym cierpieniu umacniać tylko musimy jeszcze tej siły szukać właśnie u Niego... (nie będzie nas przecież umacniać skoro tego nie chcemy - wbrew naszej woli).

Myślę, że Pan Bóg nie zsyła na nas cierpienia, ale wiem z doświadczenia Smile , że potrafi z najgorszego zła wyprowadzić dobro. Patrząc tylko na to forum. Spotkaliśmy się tu przez cierpienie, a można zobaczyć ile tu bezinteresowniej miłości bliźniego Big Grin

Po stracie chłopców znalazłam wiersz Ks. Twardowskiego a przy nim taki tekst:

„W życiu człowiek dość często rozpacza i buntuje się przeciwko temu, co go spotkało, a potem, ze zdumieniem, widzi, że to dobrze, iż tak właśnie się wydarzyło, że w tę stronę obrócił się nasz los”.

Kiedy mówisz

Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

Wiersz ten pomógł mi zauważyć też to "otwarte okno" i nie patrzeć ciągle tylko na "zamknięte drzwi" choć czasem to bardzo trudne...

Nie wiem jak to jest wszystko naprawdę poukładane - to dla mnie tajemnica. Pewnie dowiem się po drugiej stronie...

Przepraszam za chaos w tym co napisałam.... to takie luźne refleksje.

Może jeszcze podam link do tekstu który ostatnio bardzo do mnie przemawia:
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...9#pid45439

Pozdrawiam.
Małgosia
Odpowiedz
#29
ten wiersz w wersji mp3

http://www.wrzuta.pl/audio/jpFbIN1YNE/a....edy_mowisz
Odpowiedz
#30
Malgos-napisalas dokladnie to o co mi chodzi,to co czuje...

Ja wiem,ze Bog jest dobry i dlatego zastanawiam sie czy bezdzietnosc nie jest jakas forma zmuszenia mnie do zobaczenia tego okna skoro drzwi sa zamkniete... Poza tym mam z wlasnego doswiadczenia przypadki,ze cos co dla wg mnie mialo byc dla mnie najlepsze wcale nie bylo,a wtedy gdy bylo cos nie tak (tak,w moim, ludzikim mysleniu) to czesto okazywalo sie,ze w efekcie bylo lepiej...

I tez mam poczucie,ze chec posiadania dziecka to egoizm...

Pashima-troche inaczej sie patrzy na zycie przez pryzmat jednego,a inaczej trzech poronien... Niestety kolejna ciaza to w zasadzie caly czas lezenie, zastrzyki z heparyny (przez cala ciaze), sterydy przez pierwsze 3 miesiace,a potem prawdopodobnie walka, bym nie urodzila za szybko (bylam 5 razy lyzeczkowana,wiec pytanie jak szyjka zniesie ciaze) oraz spedzenie calej ciazy 2000km od meza...

To wszystko powoduje,ze mam takie,a nie inne mysli...

Ps. wlasnie moja mam napisala SMS,ze moja zaufana lekarka miala wylew krwi do mozgu i prawdopodobnie juz nie bedzie leczyla,a napewno nie wroci do pracy zbyt szybko...
Odpowiedz
#31
Pisalam o uzdrowieniach... wiec w sobote wieczorem widzialam jak czlowiek wstal z wozka i wiele innych, ale bardzo wazne bylo dla mnie uzdrowienie dla pary starajacej sie o dziecko...
Polecam takie spotkania!
Odpowiedz
#32
Tak trudne to są sprawy, tak bardzo indywidualne. Nie mamy chyba innego wyjścia niż pytanie skierowane bezpośrednio do Boga, w czasie osobistej modlitwy, może przed Najświętszym Sakramentem...

Bóg jest wszechmocny, wysłuchuje naszych modlitw, naszego natarczywego wołania; myślę, że warto wołać do Niego i prosić, warto też poprosić innych o modlitwę. Polecam Ci zwrócenie się do jakże chętnych do wsparcia duchowego i modlitwy w naszych intencjach sióstr Dominikanek i poproszenie o pasek św. Dominika (informacje tutaj https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1241 ) oraz modlenie się do tego patrona.

Nigdy nie oceniłabym chęci starań o dziecko, pragnienia macierzyństwa i ojcostwa jako egoizmu, jeśli istnieją szanse, że uda Wam się począć Maleństwo i szczęśliwie doczekać jego narodzin (wyjątkiem jest wg mnie tylko in vitro, bo tu w grę wchodzi nie tylko dobre pragnienie doczekania się biolog. potomstwa, ale i zło towarszyszące tej technice). Słyszałam i czytałam o wielu kobietach, które po kilku stratach doczekały swojego małego szczęścia - to jest możliwe!! Oby tylko wystarczyło Wam sił, czego Wam gorąco życzę. Niech Wam Pan Bóg błogosławi.
Odpowiedz
#33
Tak sobie myślałam o tym co napisała wcześniej Pashmina i w wielu rzeczach się zgadzam Smile i postanowiłam napisać.

Cytat:Adzia, nie myśl tak, że Bóg tak chciał.
Też tak myślę Smile Nie można tak myśleć bo tego tak naprawdę nie wiemy.

Cytat:(...) ludziom bezradnym, którzy lubią tak mówić \"Bóg tak chce\" bo to ich zwalnia z odpowiedzialności, zwalnia ich z walki i pozwala się poddać.

Tak właśnie taka postawa do niczego nie prowadzi. Myślę że trzeba zrobić wszystko to co po ludzku możemy zrobić, a resztę zostawić Bogu.

Cytat:Takie próby mają spowodować, że Go bardziej pokocham?

Przez takie próby owszem zdarza się że można wzmocnić wiarę ale tak samo można się załamać i ją stracić. Myślę że Pan Bóg nie ma upodobania w wystawianiu nas na próbę. Po co ma to robić skoro i tak wszystko wie (wie również jak wyjdziemy z takiej próby).

Choć nadal nie wiem jak to jest wszystko naprawdę poukładane to wierzę że trzeba mieć nadzieję. Czego Wam wszystkim i sobie życzę Smile

Pozdrawiam
Małgosia
Odpowiedz
#34
Kochane Dziewczyny, nie wiemy, nie rozumiemy, ale ufamy w dobroć i miłość Boga. Nie przestawajmy wczytywać się w Ewangelię, to w Jezusie jest najprawdziwszy obraz Boga, innego Boga nie ma. Skoro Bóg sam doświadcza całego okropieństwa zła i cierpienia, niepowodzenia i śmierci, to znaczy, że nie On to wymyślił. Poniższy fragment pochodzi z Listu do Rzymian:

O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!
Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą?
Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę?
Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki! Amen.

Wiara w życie wieczne, zmartwychwstanie umarłych i szczęście bez końca w Domu Ojca, to nasza nadzieja. Dlatego warto wierzyć i ufać mimo wszystko (Abraham uwierzył wbrew nadziei). Każdy wasz Aniołeczek się odnajdzie i będziecie mogły go uściskać i przytulić do serca. Dzieci nie przestają istnieć, bo Bóg jest miłośnikiem życia.
Z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości