czy jestem mama?
#26
Truskawa,

podziwiam Cię za Twoją siłę! Jesteś dla mnie przykładem. Ja wstaję rano i pytam Boga \"dlaczego kazałeś mi podjąć taką decyzję ??\" a minęły już prawie 4 miesiące .
Odpowiedz
#27
Agusia

ja wcale nie czuje się silna ...... cały czas powstrzymuje łzy w tej chwili ...... poprostu gdy patrzę co rano na obok śpiącego męża to myśle, że mam dla kogo żyć ...... żyje też wiarą że może jeszcze się uda ...... ale tak strasznie bym chciała aby to co się wydarzyło nie miało nigdy miejsca ...... momentami chce wybuchnąć płaczem, coś rozwalić, krzyczeć ale niestety to mi nie zwróci mojego Aniołka.

Nie wiem czy przeczucia matki mają jakiś sens, ale w dzień przed tragiczną informacją miałam złe przeczucia, a ostatnio jak sobie myślałam o moim Aniołku to czułam że dziecko było zdrowe tylko ten zaśniad groniasty go zabił, nie wiem czy to ma jakiś sens, te przeczucia.

chciałabym wierzyć że będę mamą taką prawdziwą, która bedzie zmieniać kupkowe pieluchy i martwić się że maleństwo kicha. chciałabym wiedzieć jak to jest gdy dziecko kopie, chciałabym przeżyć poród a później karmić piersią i przytulać i być odpowiedzialną za tego człowieczka.

Przepraszam ale jak widzisz wcale nie jestem silna, to pozory bez których nie dała bym rady.
eda
Odpowiedz
#28
to mój numer gg jeśli możesz i chcesz pogadać 1375865
Odpowiedz
#29
a to mój numer gg 5617444 Smile
Odpowiedz
#30
A mnie ostatnio zapytano w parcy czy mam dziecko, podczas robienia listy dzieci którym przysługują paczki z okazji dnia dziecka... Spuściłam oczy i zaprzeczylam... a w sercu coś ścisnęło i miałam ochotę krzyknąć, że mam dzieci... dwójkę... ale ich tu nie ma... bo są Aniołkami...
Ale wiem też, że ludzie dziwnie reagują na takie zdania, dla kogoś kto nie przeżył czegoś podobnego jest to niezrozumiałe, jak czuje się kobieta po stracie dziecka. Potem wywiązała się rozmowa o dzieciach i kobiety mówiły, że najgorsze co jest na świecie to śmierć własnego dziecka... że one nie wyobrażają sobie co by zrobiły, jakby się zachowały... a ja znów milczałam!!! Bo w gardle ściskało...
Ostatnio mój mąż zapytany w pracy co było jego żonie, że brał wolne z mojego powodu, że byliśmy w szpitalu, spytali czy jestem w ciąży? A mój mąż odpowiedział: była... Nie pytali już o nic. Wiem, że dla niego było to trudne, ale dziękuję mu za tę odpowiedź... Same rozumiecie dlaczego.
Mi czasem trudno czuć się matką. Wśród Was nią jestem w społeczeństwie nie do końca...
A w moim sercu na zawsze będą moje dzieci- Aniołki
Odpowiedz
#31
Cytat:[autor cytatu=Truskawa]
Przepraszam ale jak widzisz wcale nie jestem silna, to pozory bez których nie dała bym rady.
eda

Truskawko

Chciałam Cię o coś zapytać.

Kiedy miałam ostatnio gorszy dzień Żanetka (Emily_r) zapytała,
czy chciałabym otrzymać \"talizman\"?
Wymieniły się z Agą \"amuletami\". Pisze, że kiedy ma trudny moment,
bierze go do ręki i przypomina sobie o tych wszystkich życzliwych osobach, które ją otaczają i że to jej pomaga. Ale trzeba go otrzymać
od kogoś. Ja w tej chwili czekam na talizman od Żanetki Smile
Mam do Ciebie pytanie. Czy ja mogłabym podarować taki talizman Tobie? (bardzo bym chciała)
Odpowiedz
#32
Halinka

sama nie wiem co powiedzieć,
rozumiem że to może być taki łańcuszek szczęścia,
przyjmę go od ciebie z wielką radością i obiecuje że podaruje talizman ode mnie kolejnej osobie która będzie potrzebowała wiary w to że nie jest sama, jeszcze nie wiem co to mogło by być ale jak znajdę to napewno spełnię obietnicę.

pozdrawiam Cie serdecznie i dziękuję za gest i pomysł.
eda
Odpowiedz
#33
Truskawko

Cieszę się, że się zgodziłaś. Teraz patrzę, że zarejestrowałyśmy się na forum tego samego dnia
- 6 kwietnia. Napiszę do Ciebie po pracy na GG. (widzę, że wyżej podałas swoj nr)

Przesyłam uściski!
Odpowiedz
#34
Halinka
super,
odezwij się na gg, w pracy jestem z regóły do 18,00 ale dzisiaj do 17,30 bo później lece do gina dzisiaj.

eda
Odpowiedz
#35
Truskawko

Na pewno się odezwę Big Grin Jeśli nie będzie Ciebie \"na żywo\",
to odpiszesz, jak będziesz mogła Wink

Powodzenia u lekarza i do usłyszenia :mrgreen:
Odpowiedz
#36
Halinka

dziękuję, do usłyszenia

eda
Odpowiedz
#37
Droga Edo
Piszesz,ze nie czujesz sie mama.Ja rowniez odnosze takie wrazenie,ze nie jestem mama,ze nigdy nie bylam i byc moze nie bede.Trudno jest myslec o sobie w kategoriach\"mama\",nie majac u swego boku realnie istniejacego dziecka.Czasami latwiej jest oszukac,choc na chwilke swoja zranione,matczyne serce myslac,ze tego dziecka nie ma.Slowo \"mama\"kojarzy sie z osoba,ktora opiekuje sie swoim dzieckiem,troszczy sie onie,chce dla Niego,jak najlepiej i przedewszystkim bardzo Je kocha.Nam pozostala tylko i jednoczesnie,az ta milosc do naszych dzieckach,ktora narodzila sie w nas w momencie poczecia naszych dzieci i bedzie trwala tak dlugo,jak dlugi bedzie trwac nasze zycie.Ta milosc sprawia bol,gdyz ciezko jest patrzec na inne matki,szczesliwe,ze swoimi dziecmi,ale gleboko wierze,ze przyjdzie kiedys czas i na nas....Ze dostapimy tej upragnionej laski macierzynstwa.Straconych dzieci nie zastapia nam kolejne dzieci,ale sprawia,ze milosc do Nich bedzie jeszcze wieksza,jeszcze potezniejsza.Potezniejsza niz smierc.....
Kochane \"Mamy\" jestem z Wami!!!!
Odpowiedz
#38
Cytat:[autor cytatu=Karolina]
bedzie trwala tak dlugo,jak dlugi bedzie trwac nasze zycie.

Karolino - a ja sobie mysle, ze wtedy, w momencie smierci tak naprawde sie dopiero zacznie. Wierze, ze przejscie z tego swiata, bedzie tez spotkaniem z moimi zmarlymi dziecmi. I dzieki temu umierajac bedzie mi ciut latwiej.

Monika
Odpowiedz
#39
Naprawdę z perspektywy zmartwychwstania i życia wiecznego wszystko nabiera sensu. Najważniejsze, że dzieci zaistniały, bo to oznacza ich nieśmiertelność. Macierzyństwo ma swój początek, ale nie ma końca.
Z serca o. Marcin
Odpowiedz
#40
Cytat:[autor cytatu=omarcin]
Macierzyństwo ma swój początek, ale nie ma końca.

Piękne...

Monika
Odpowiedz
#41
Moniko napisalas,ze umierajac bedzie Tobie troche lzej.Tak czasem mysle,ze ten ciezki kamien,ktory nosze w sercu,od dnia smierci mojego dziecka,spadnie dopiero w dniu mojej smierci,gdy w koncu zobacze po tak dlugim czasie mojego synka,mocno utule i powiem jak bardzo kocham,jak bardzo tesknilam...Ten dzien bedzie wynagrodzeniem naszego cierpienia,naszego bolu,ktory bedzie nam towarzyszyl przez cale zycie....
Odpowiedz
#42
Dzis mialam ciezki dzien,a radzej jego koniec.Po wielu miesiacach spotkalam znajomych,najpierw kolezanke,ktora widzac mnie spytala\"jak tam dzidzia\"?,a potem kolege,ktory z usmiechem na twarzy spytal\"i co sie urodzilo dziewczynka,czy chlopczyk\"?Nie myslac sposcilam glowe i powiedzialam \"nic\".Dopiero po chwili dodalam \"chlopczyk\".
Ciezko wytlumaczyc komus,kto tego nie przezyl,jak wielka jest to strata,tymbardziej mezczyznie.Ludzie zastanawia
ja sie,jak mozna kochac kogos i tesknic za nim,kiedy zyl tylko chwilke...Kilka razy slyszalam juz stwierdzenie cyt:
\"ludzie przezywaja wieksze tragedie i zyja\".Bardzo mnie te slowa zabolaly.Niewatpliwie kazdy przechodzi w zyciu jakac tragedie,mniejsza lub wieksza,ale dla mnie smierc mojego dziecka byla moja najwieksza,osobista tragedia.Dookola juz nawet nikt nie spyta,jak sie czuje,a jesli pytaja to bardzo rzadko.Zastanawiam sie czy juz o tym
zapomnieli,czy bagatelizuja ta sytuacje???A moze wola przemilczec ????Unikac tego tematu???Przez te zachowania momentami mysle,ze moze to ja za bardzo to roztrzasam,a oni maja racje zyjac tak,jakby nic sie nie stalo.Boli mnie to,ze nie mam oparcia w rodzinie...
Odpowiedz
#43
Karolino Droga

Wiele jeszcze razy ktoś powie coś, co będzie Cię ranić, wiele padnie niepotrzebnych \"pocieszeń\", które będą wbijały się mocno w serce...boli niepamięć, boli bardzo. My tu wszyscy jednak pamiętamy o każdym Dziecku i pamiętać będziemy zawsze, także o Twoim. Przytulam Cię mocno
Odpowiedz
#44
Dziewczyny,

moje dzieci zmarly w pierwszej polowie roku, na Swieta Bozego Narodzenia mielismy miec takiego niespelna dwumiesiecznego maluszka pod choinka, pozniej mialam byc w 8. miesiacu ciazy... Gdy sie zblizaly Swieta, przezywalam najwieksze strachy w kolejnej ciazy.

Byl Adwent, czas oczekiwania na narodziny Jezusa i czas oczekiwania na Jego powtorne przyjscie... Chyba pierwszy raz swiadomie, w sercu, czekalam na to drugie... No bo gdy przyjdzie, to z moimi dziecmi, ze wszystkimi swietymi w niebie...

Siedzielismy na parafialnym spotkaniu dla mlodych malenstw i dzielilismy sie przezywaniem Adwentu. Siedzialam pelna zdziwienia, o czym Ci ludzie mowia? ze Adwent sie prawie konczy, a oni nie czuja, ze ida swieta? ze nie wiadomo, gdzie sie spedzi, bo w rodzinie cos tam sie dzieje, ze mialem chodzic na roraty, ale nie wyszlo... Dla mnie to bylo prawie niewazne, drobiazgi, czy to istotne, czy swieta spedzimy u tej czy u drugiej mamy? czy bedzie taka a nie inna zupa? Dla mnie najwazniejsze bylo wlasnie to jedno: oto Pan Bog przyjdzie... z moca swietych k\'nam przybedzie.
Rok pozniej byly juz we mnie inne emocje. Ale wspomnienie tamtego pragnienia jest i jest ono dla mnie wazne. Dalo jakies wyobrazenie takze o przechodzeniu przez smierc do zycia wiecznego.

Karolino - nie roztrzasasz za bardzo. W zalobie nie ma nic \'za bardzo\'.
Otoczenie chce uciec od tematu smierci. Zobacz, ona prawie sie w ogole nie pojawia w mediach. Jakis wyjatek zrobiono, gdy umieral JPII, w prasie nagle pojawily sie artykuly o hospicjach, o odchodzeniu, o tych, ktorzy towarzysza umierajacym. Smierc, starzenie sie... to sa tematy tabu.
Smierc dziecka tez wchodzi w ten krag.
Poronienie rowniez.
Dla mnie najwiekszym zdziwieniem po poronieniu bylo to, ze nie bylo zadnego serwisu w polskojezycznym internecie poswieconym problematyce poronienia, gdzies tam plataly sie pojedyncze artykuly z medycyny, nic o zalobie, o relacjach miedzy rodzicami zmarlego dziecka... o tym, jak to wszystko moze wygladac. Ratowaly mnie wtedy strony angielskojezyczne.

\'Sa gorsze tragedie\'. To zdanie ma w sobie wiele prawdy, ale dla wiekszosci z nas smierc dziecka byla najwieksza tragedia, jaka nas dotknela. Ludzie boja sie wspol-czuc, wspol-cierpiec, wspolnie pochylic sie nad czyjas bieda. Ze strachu? Z niewiedzy? Nie wiem Karolino. Chyba nam wszystkim - i tym, ktorych dotknela tragedia smierci dziecka i tych, ktorych bezposrednio ominela - potrzeba wiele rzeczy przemyslec, przemedytowac, aby nauczyc sie o tym wszystkim mowic, pieknie mowic. Tak, zeby nie ranic innych, a wprost przeciwnie, podnosic, dawac nadzieje.
Kiedys przyjda takie dni, ze zostanie tylko tesknota za dzieckiem, bol zniknie, ale na to potrzeba czasu.
To, ze boli jest dowodem jak bardzo sie te nasze dzieci ukochalo.

I jeszcze jedno Karolino - TAM juz nie bedzie zadnych lez.

Monika
Odpowiedz
#45
Moniko, nie można było tego piekniej napisać. Słowa Kroliny były jakby moje...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości