Jak walczyć ze strachem?
#1
Hej dziewczyny,
po ponad 6 latach od ostatniego poronienia zobaczyłam 2 kreski na teście. Szok i nieopisana radość. I strach. Najdłuższy tydzień w moim życiu czekania na wizytę u lekarza. Ciąża żywa, prawidłowa, 6 tydzień. Ponownie szok i nieopisana radość. I strach. Nie mam praktycznie żadnych objawów oprócz bolących piersi, senności i bardzo delikatnego "mulenia" w żołądku, bo mdłościami to trudno nazwać. Za każdym razem kiedy idę do toalety, sprawdzam cz nie ma krwi na bieliźnie - to jest jak obsesja. A fakt, że czuje się nadzwyczajnie dobrze potęguje moje obawy. Chcę wierzyć, że jest dobrze, myśle pozytywnie, wizualizuje naszą szczęśliwą trójkę w przyszłości, ale czekania na kolejne wizyty - (póki co muszą być co 2 tygodnie, ze względu na mój wiek i medyczną przeszłość) - to jest udręka. Nie mogę się na niczym skupić, nie mogę sobie znaleźć zajęcia. Błagam poradźcie coś - jak poradzić sobie ze strachem ???
#2
Tęskniaca. Strach będzie zawsze....Myślę że trzeba uczepić się tej nadziei która jest w sercu że tym razem będzie dobrze.
#3
Tęskniąca nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi, jak sobie radzić z tym strachem... Niestety... Znam to uczucie doskonale... Szukanie sygnałów, ciągle analizowanie symptomów, a przed każdą wizytą mocno walące serce... Trzeba chyba oswoić się z tym strachem... Jeżeli ma się za sobą wszystkie badania i zrobione, co tylko się da, aby donosić ciążę, to zostaje tylko zdać się na naturę i los... Wierzyć, że tym razem może być inaczej, chwycić się iskierki nadziei... Wiadomo, iż taka ciąża pełna obaw jest trudniejsza pod względem psychicznym i gdy nadchodzi szczęśliwe rozwiązanie, wówczas dopiero można odetchnąć z ulgą...
Życzę Ci, abyś spróbowała ujarzmić choć trochę ten strach, tłumacząc sobie, że chcesz, jak najlepiej i starasz się z całych sił.
#4
Nie wiem czy jestes osobą wierzącą, ale mi bardzo pomagała modlitwa.
#5
mi też
#6
(Fri, 25 Sierpnia 2017, 17:25:29)Bombel napisał(a): Nie wiem czy jestes osobą wierzącą, ale mi bardzo pomagała modlitwa.

Ja też się dużo modle, pomaga na jakiś czas, zgadzam się.
#7
Właśnie się dowiedziałam, że ponad 10 lat młodsza, zdrowa koleżanka poroniła w 11 tyg., a jestem dopiero w 8 i to w ciąży po przejściach. Zaklinam rzeczywistość żeby było dobrze, wizualizuje każdy kolejny etap ciąży i szczęśliwe rozwiązanie. Nie udźwignę kolejnego poronienia. Pocieszam się tym, że żadna kobieta w żeńskiej linii mojej rodziny nie miała takich problemów, że zdrowo się odżywiałam całe życie, byłam aktywna a teraz chucham i dmucham na siebie, nie podejmuje żadnego ryzyka. Czuje się niestety coraz lepiej a to nie nastraja mnie optymistycznie. Mój ginekolog powiedział, że jak wsadzę swoją głowę jeszcze do macicy to ona naprawdę tego nie wytrzyma Wink. Dla niego i innych to tylko kolejna ciąża a dla mnie to całe życie, tyle na to czekałam, modliłam się każdego dnia ... tak bardzo boję się to stracić ... te dni tak wolno lecą, chce żeby już był 9 miesiąc. Nikomu jeszcze nie powiedziałam, z wyjątkiem ojca dziecka , czuje sie jak zbrodniarz, ktory musi cos ukrywac, boje sie publicznie cieszyc. Codziennie czytam co w danym tygodniu ciazy rozwija sie u mojego dzidziusza, slyszalam i nagralam sobie bicie jego serduszka. Czesto mowie do swojego brzucha: "zostan ze mna bąbelku"....W pracy sie do niczego nie nadaje, chodze rozkojarzona (ostatnio wyszłam z domu w kapciach), na niczym sie nie moge skupić....co robic? tak nie da sie zyc...
#8
Nie ma reguły! To, że koleżanka poroniła nie znaczy, że Ty też musisz. Ja pierwszą ciążę straciłam, druga bezproblemowo przebiegała. Mam koleżankę, która dwie pierwsze ciążę bez problemu odnosiła, 3 dzieciątko straciła, 4 donosiła.
Ile nas tu na forum tyle historii, różnych.
Mi pomagało oglądanie durnych seriali na początku ciąży.kiedy zacZęłam czuć ruchy to się uspokoiłam.
#9
Tęskniąca - nie jesteś koleżanką, tylko sobą, a jej ciąża nie jest Twoją. wdech, wydech, wdech, wydech. Na niewiele masz wpływ, ciesz się każdą chwilą. Dużo sił!!!!!!
#10
ja ja rozumiem. każde poronienie w otoczeniu przeżywałam jak własne myslalam ze to jak choroba która moze sie udzielić. mi to nie minelo praktycznie.do końca ciąży , ale przeżyłam urodzilam. moze wyznaczak sobie takie daty aby do wizyty aby do 13 tc aby do 20 tc i to jakos mija ciąża trwa kolo 280 dni to długo jak sie ma krótsze odcinki czasu do pokonania jest lżej.j
#11
Dziękuję Wam dziewczyny bardzo, każde słowo otuchy jest na wagę złota, tym bardziej, że wszyscy wolą nie dawać mi zgubnej nadziei. Cynamonowa, też sobię tak to próbuje tłumaczyć, teraz jest byle do 12 tygodnia....
#12
Teskniaca, tak, jak piszą poprzedniczki, również wydaje mi się, że najlepiej jest wyznaczanie sobie kolejnych etapów... Byle do itd. Wiem, że będzie trudno, nie myśleć o przyszłości, bo głowa zabita przeróżnymi myślami i wizjami, ale stosowanie metody "małych kroczków" u mnie przynajmniej się sprawdza. Dużo siły Ci życzę.
#13
Tęskniąca, a jaki masz termin porodu? Marsz na rozmowy, co????????????? Wink Smile
#14
(Sun, 03 Września 2017, 21:31:10)PiBi napisał(a): Tęskniąca, a jaki masz termin porodu? Marsz na rozmowy, co????????????? Wink Smile

Mam, mam - 13.04.2018, a sama jestem z 7.04 Wink Właśnie wyliczyłam, że będziemy razem świetować urodziny "czwórki" bo ja 40 a ono 4 Wink

No jasne że "porozmawiam" poproszę tylko o dostęp Wink
#15
Witam,
a czy ja mogę prosić o dostęp do rozmów o ciąży? Może tam znajdę "to coś" co mnie uspokoi i pomoże powalczyć ze strachem...
#16
Temat zamykam. Posty zapewne przeniosę w... ekhm... wolnej chwili.

To jest dział merytoryczny, a tu - jak widzę - pojawia się głównie (albo i tylko) kontekst emocjonalny. Do tego służą staraniowo-ciążowe tematy "rozmowne", które nie bez powodu mają na Forum wydzielone i ukryte miejsce oraz są tam od jakiegoś czasu tematami co do zasady zbiorczymi (grupowymi).

Reguły dostępu do Rozmów są tak jawnie podane, że doprawdy bardziej wyraźnie się już chyba nie da.
Tak mi się przynajmniej zdawało... Ale Admin całe życie się uczy i głupi umiera, a miałam odróżniać nadzieje od złudzeń, hm...

Jak dotąd, na górze wszystkich działów zamieszczony jest jednoznacznie zatytułowany odpowiedni komunikat i wystarczy poświęcić mu odrobinę uwagi. Rozumiałabym, gdyby ktoś zagadywał po nieudanej próbie uruchomienia zgłoszenia do Rozmów mając trudności techniczne z wykorzystaniem tych forumowych narzędzi, gdyby coś poszło nie tak w praktyce albo długo nie było mojej reakcji na zgłoszenie. Ale na Forum powinno to wtedy paść w dziale Organizacyjnym, a nie gdziekolwiek, bo inaczej także może być bezcelowe liczenie na moją uwagę.
Eentualnie na skrzynkę mailową, jeśli ktoś krępuje się mówić publicznie o problemach technicznych.

Brak zapoznawania się z komunikatami i zasadami może wydawać się czasem bez znaczenia, ale w tym wypadku jest to decydujące, bo reaguję wyłącznie na zgłoszenia do Rozmów dokonane z użyciem wskazanej metody.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości