Tesknota
#51
Kasiu, z jakiej racji tesiowa Cie obwinia? Mnie obwiniala mama i siostra, a tak w ogole to nie wiem czy ich moja strata dotknela. 
Uslyszalam rowniez ze nie ja jedna i siostry znajoma poronila, bo byla w pracy i wieszala dekoracje i weszla na krzeslo. Ja bylam w tak zlym stanie, ze dalam sobie wmowic takie rzeczy, dopiero pozniej do mnie dotarlo, ze zawsze znajda sie jakies okolicznosci ktorymi mozna wytlumaczyc dlaczego to sie stalo. I teraz wyglada to dla mnie jak w sredniowieczu i takei rzeczy sa przekazywane miedzy kobietami i to mnie skrzydzilo i pewnie wiecej osob. Staram sie nie miec zalu to tylu miesiacach, ale nie bede tego tematu poruszac, bo w sumie jak moge miec racje ja, ktora stracila dziecko. Mam nadzieje ze masz wsparcie.
Odpowiedz
#52
'Ewelina271990 mi rozmowa bardzo pomagała, chciałam o tym mówić, przynosiło mi to ulgę.
Miałam identyczną sytuację z narzeczonym, potrzebowałam z nim o tym rozmawiać ale on ciągle unikał tematu, bardzo mnie to bolało, miałam wrazenie, że cała ta sytuacja ego go nie dotknęła. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam co on tak naprawdę przeżywa, gdy miałam okazję słyszeć co mówił do naszego znajomego. Może Twój mąż również dusi wszystko w sobie, daj mu trochę czasu, może z czasem sam zechce o tym porozmawiać.

Xymox moja teściowa ciągle o wszystko mnie obwinia. Wcześniej ciągle słyszałam, że pewnie coś ze mną jest nie tak skoro przez 4 lata Nie zaszlam w ciążę, mimo, że przez ten czas Nie byliśmy gotowi na bycie rodzicami. Teraz słyszę, że strata ciąży również jest moja wina.
Tak mam wsparcie, które w tych ciężkich chwilach było dla mnie bardzo ważne.
Odpowiedz
#53
Kasia9, ukryłam tego posta.
Ale dlaczego? Przecież to wzruszające. Nie wszyscy składamy się tylko z racjonalizmów i uczuć poddających się wyłącznie intelektualnej ocenie. Dla wielu z nas istnieje coś więcej, owiane tajemnicą... odczuwane pozarozumowo.
Odpowiedz
#54
Ból zmaleje z czasem ale nigdy nie zniknie każda z nas jest inna ale łączy nas smutna historia może każda inna ale wspólna. Tak naprawdę żadne słowa nie przyniosą ulgi trzymam się nawet miej już płacze ale wystarczy jedna osoba która mi o tym przypomni i na nowo wszystko wraca. Wiem że moje aniołki są szczęśliwe (wierzę w to) i dlatego muszę wsiąść się w garść dla nich i dla siebie. Życie toczy się dalej nikt mi ich nie zwróci może wrócą pod postacią moich innych dzieci ktorz to wie. Dlatego trzymam za nas wszystkie kciuki
Odpowiedz
#55
DzikaMysz po przeczytaniu kilka razy tego co napisałam sama myślałam o sobie wariatka, to wszystko jest tak nieprawdopodobne, ze mi samej nie mieści się w głowie.
Odpowiedz
#56
Kasiu, teraz jest czas na przeżycie zaloby dla Ciebie wiem ze to trudne ale spróbuj nie rejestrować przykrych dla ciebie slow-mam na myśli tesciowa. Moja co prawda mnie nie obwiniala ale sugerowala ze za często jezdze na cmentarz i zaniedbuje dziecko które jest z nami co oczywiście jest kompletna bzdura ...ponadto zachowuje sie tak jakby naszej córki nigdy nie bylo. Rodzina to ty i Twoj partner życiowy starajcie sie nawzajem wspierać bo takie wtracanie sie osób postronnych u mnie doprowadzilo to kłótni z mężem w czasie kiedy siebie bardzo potrzebujemy. Tule mocno!
Odpowiedz
#57
Wielkimi krokami zbliża się termin kiedy na świat miało przyjść moje największe szczęście. Nie potrafię pozbierać myśli. Przez ostatnie pół roku moje życie totalnie wywrocilo się do góry nogami. Zostałam sama z całym tym bólem. Z całą tęsknota. Z miłością która nie mam kogo obdarzyć.
Odpowiedz
#58
17 stycznia, ta data będzie ze mną juz na zawsze. Zamiast cieszyć się z Twoich narodzin zapalilam Ci świeczkę na cmentarzu Sad
Odpowiedz
#59
Przykro mi, Kasiu Sad
Dla Twojego Dziecka (*)
Odpowiedz
#60
Dziekuje :*
Odpowiedz
#61
Tak bardzo chciałabym mieć Ciebie przy sobie. Wiem, że Twoja obecność dawała by sens mojemu życiu.
Dlaczego Bóg zabiera kogoś kogo tak bardzo się kocha, kogoś na kogo tak bardzo się czeka, kogoś za kim tak bardzo się tęskni, kogoś po kim pustka jest tak wielka, że nic ani nikt nie jest w stanie jej wypelnic ?
Odpowiedz
#62
Niedawno minął rok od dnia który już na zawsze zmienił moje życie. Tyle złego wydarzyło się od tego momentu. Tak bardzo zmieniło się moje życie. Czy ten rok przyniósł choć odrobinę ukojenia ? Zdecydowanie nie. Wszystko przeżywam od nowa. Tęsknota jest coraz gorsza. Coraz bardziej to wszystko boli. Ciągle zastanawiam się jakby potoczyło się moje życie gdyby tamtego dnia nie było.
Odpowiedz
#63
Kasiu, to już rok, a może tylko rok? Rocznica, szczególnie ta pierwsza, ale i kolejne, jest ciężka. W pierwszym roku ja też miałam wrażenie, że np. po kilku miesiącach było gorzej niż tuż po i w rocznicę miałam regres, ale drugi rok generalnie nie był już tak zły jak pierwszy, chociaż żałoba trwała. W rocznice pomagało mi upamiętnienie dzieci w jakiś szczególny sposób, wyrażenie i przekucie tego smutku w jakieś działanie. Odrobiny ulgi Ci życzę.
Odpowiedz
#64
Mi w jakiś sposob pomaga to, że co miesiąc jeżdżę na cmentarz i zapalam znicz dla mojego aniołka. Jest to dla mnie ciężki dzien ale później czuje się trochę lepiej. Mogę wtedy wyrzucić z siebie wszystko co każdego dnia ukrywam w sobie.
Odpowiedz
#65
Kochany Aniołku może to właśnie dziś kończył byś roczek. To nie tak miało wszystko wyglądać. Powinnam Cię teraz przytulać, całować, uczyć nowych rzeczy a nie zapalać Ci znicze na cmentarzu. Tęsknię za Tobą każdego dnia. I tęsknić będę już do końca życia. Nikt nie wypełni pustki w moim sercu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości