Tesknota
#26
(Tue, 18 Lipca 2017, 22:12:03)Kasia9 napisał(a): Nikodem Mój narzeczony chyba nie chce już o tym wszystkim rozmawiać. A może ja nie potrafię zacząć tej rozmowy. Najprościej rozmawia mi się z moją przyjaciółką, która za tydzień ma termin porodu... Cieszę się jej ciąża, czekam aż mały się urodzi mimo, że bardzo boję się tego jaka będzie moją reakcja gdy go zobaczę. 
Nie zdążyłam zrobić badań prenatalnych, o Tym, że serduszko przestało bić dowiedziałam się w 11 tygodniu. Badania miałam mieć tydzień później. Nie zdążyłam poznać płci, choc od początku miałam przeczucia, że to będzie chłopczyk. 
Dla Twojego synka

Dziękuję za oddanie światełka dla mojego synka?mój facet też już nie chce ze mną o tym rozmawiać. ..ucieka ode mnie w pracę i do kumpli....boli mnie to strasznie bo chciałabym To mieć przy sobie jak mi jest ciężko. ...jedziemy pod koniec lipca nad morze żeby odreagować ta traumę i mam nadzieję ze mi się uda....
Współczuję Ci że nawet nie poznała płci. ...Ale skoro tak czulas to tak myśl ...
dla Twojego synka [*]
Pisz jak będziesz chciała się wyzalic....myślę że nikt tak nie zrozumie kobiety cierpiącej jak druga cierpiaca.....pozdrawiam i dużo siły życzę ???
Odpowiedz
#27
Mandy próbowałam kilka razy zacząć rozmowę Ale szybko zmieniał temat więc teraz już staram się o tym nie mówić. Jest mi przykro, że nie chce ze mną porozmawiać, ale stram się go zrozumieć.
Odpowiedz
#28
Kasiu mój niestety też tak ma, jak go naciskałam to tylko usłyszałam, że nie chce mi dokładać.
Myślę, że oni też czują stratę, mojemu się wypsnęło, że ciężko mu było patrzeć, jak cierpię, bo czuł się bezradny i nie potrafił mi pomóc.
Może kiedyś się dowiemy co oni myślą.
Odpowiedz
#29
Mandy ja wczoraj miałam okazję widzieć reakcje mojego G. gdy nasz wspólny znajomy pytał o całą sytuację. Nie wiedział, że jestem niedaleko i wszystko słyszę. Powiedział, że on nie chce o tym rozmawiać, że musi być silny dla mnie, że ciężko mu jest kryć się przy mnie ze swoimi uczuciami ale nie chce żebym jeszcze bardziej cierpiała, że bardzo boli go stratą, ciągle o tym myśli i skończył temat. Powiem ci, że wtedy zrobiło mi się lżej z tego względu, że myślałam, że on nie chce tylko ze mną o tym rozmawiać, że cała ta sytuacja go nie ruszyła. Po tym co usłyszałam wiem, że on też bardzo cierpiała i mammografii cicha nadzieję, że kiedy sam będzie chciał ze mną porozmawiać o tym co nas spotkało.
Odpowiedz
#30
Miesiąc temu jeszcze nie wiedzialam, że los tak bardzo zadrwi ze mnie. Najpierw dał mi Ciebie, pozwolił cieszyć się Twoja obecnością, by później okrutnie mi Ciebie zabrać.

Przyszedłeś do mnie tak na krótko
Zabiło we mnie Twoje Serduszko
Powiedziałeś cichutko…Kocham
Pogłaskałeś moje serce
i….odszedłeś…też cichutko
mama
Odpowiedz
#31
Kasiu dla Twojego maluszka (*)
Odpowiedz
#32
Mandy dziękuję :*

Dziś rano moja przyjaciółka urodziła synka. Myślałam, że bede się cieszyła, jednak mam w sobie tyle żalu, smutku i zazdrości... Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić.
Jeszcze Emilek urodził się równo miesiąc po tym jak dowiedziałam się, że moje dziecko nie żyje Sad
Odpowiedz
#33
Dziś napisała do mnie przyjaciółka żebym przyszła ich odwiedzić. Czuję wewnętrzny opór. Boję się jak zareaguje na widok małego. A z drugiej strony nie chce sprawiać jej przykrości.
Odpowiedz
#34
Może trzeba jej powiedzieć, że to ponad Twoje siły?
Odpowiedz
#35
Może i tak, ale nie chce sprawić jej przykrości. Wiem jak cieszy się z narodzin, sama miała dużo problemów z ciążą.
Odpowiedz
#36
Przełamałam się i odwiedziłam parę dni temu przyjaciółke, tego co poczułam, gdy zobaczyłam Małego, nie potrafię opisać. Byłam u niej tylko chwilę, szukałam pretekstu żeby wyjść od niej jak najszybciej. Nie mogłam dłużej dusić w sobie płaczu. Przepłakałam cały dzień, w nocy nie mogłam spać. Czułam jeszcze większą pustkę niż wcześniej. Od tej pory nie odzywam się do niej. Nie potrafię....
Odpowiedz
#37
Zrobiłam podobnie kiedy minęły 3 miesiące po stracie. Nie chciałam o sobie myśleć, że jestem tchórzliwa...i unikam ludzi mi bliskich. Dla mnie to był znak, że to za wcześnie dla mnie. Od tej pory unikam takich sytuacji a znajomi - w ciąży i z małymi dziećmi - na szczęście to rozumieją.

Daj sobie jeszcze czas Kasiu, nie wymagaj od siebie aż tyle...
Odpowiedz
#38
Kasiu podziwiam sie ze sie zdecydowalas i wiem co to wewnetrzna walka, trudno jest przewidziec jak to sie potoczy. Mysle ze po prostu trzeba sluchac wewnetrznego glosu. Przypomnialo mi sie rowniez 3 miesiace po stracie wybieralam sie na weekend do Warszawy i mam tam kolezanka, ktorej synek mial wtedy okolo 4 miesiace. Caly czas miotalam sie w myslac co robic, nie chcialam przeciez olac jej i jej dziecka, ale nawet mysl o szukaniu jakiegos prezentu byla dla mnie ponad sily. Kilka dni przed skontaktowalam sie i mialam szczescie, okazalo sie ze przeprowadzila sie dosc daleko od centrum, ja bylam na krotko i logistycznie to by bylo dosc trudne i ustalilysmy ze umowimy sie nastepnym razem, mysle ze lepiej wyszlo, bo wtedy powinnam byc bardziej gotowa.
Odpowiedz
#39
Jest mi trochę lżej z myślą, że nie tylko ja mam problem ze spotkaniami ze znajomymi którzy mają malutkie dzieci. Mam tylko nadzieję, że z czasem będzie mi łatwiej się z nią spotkać tym bardziej, że mieszkamy od siebie kilka domów.
Odpowiedz
#40
Za dwa dni zacząłby się 18 tydzień. Zastanawiam się czy czulabym już ruchy. Jaki miałabym brzuch, jak znosilabym ciążę, czy moje przeczucia co do płci sprawdziłyby się. Tyle pytań bez odpowiedzi. Tyle myśli w głowie. Tyle pustki w sercu. Tyle tęsknoty. Tyle bólu gdy widzę malutkie dzieci, co jest nie uniknione bo pracuje w sklepie.
Odpowiedz
#41
Żyje jakby w dwóch różnych światach. Jeden jest tym światem rzeczywistym, drugi jest światem który miał być, a jednak los zadecydował inaczej. W drugim świecie nadal jestem w ciąży, liczę każdy tydzień, patrzę jak zmienialoby się moje dziecko, zastanawiam się co bym kupowała. Na pewno znalabym już płeć i zastanawiała się nad imieniem.
Przed innymi udaje, że drugiego świata nie ma.... Tylko czy długo da się tak żyć ?
Odpowiedz
#42
Kasiu a czy musisz udawac? te 2 swiaty beda zawsze,z czasem jednak zacznie sie miedzy nimi zacierac granica, trudno bedzie ci stwierdzic w ktorym aktualnie jestes. Z czasem to zacieranie przyniesie ulge. Ale jeszcze nie teraz, niestety czas ma swoje tempo...
Odpowiedz
#43
Franiu udaje, że tego drugiego świata nie ma ponieważ mam wrażenie, że nikt juz nie pamięta o moim dziecku.
Czekam aż ta ulga przyjdzie. Tylko czy kiedykolwiek to nastąpi ?
Odpowiedz
#44
Przyzwyczaisz sie do bólu, stanie sie mniej zauwazalny. Troche jak taka zarosnieta skórą drzazga. Nie boli, poki nie ucisniesz. Ale to kiedy to nastapi jest sprawą bardzo indywidualną.Smutek i tęsknota pozostaną na zawsze.
Odpowiedz
#45
Ostatnio w bardzo luźnej rozmowie usłyszałam, że kobiety które straciły ciążę na początku nie mają prawa do smutku, zaloby po dziecku, to wszystko należy się kobietom które straciły ciążę w późniejszym czasie, kiedy czuły ruchy dziecka. I to dopiero są tragedie.
Odpowiedz
#46
Pewnie mowila to osoba ktora nigdy zadnej straty nie doswiadczyla. Ludzie czesto nie mysla o sile swoich slow i daja sobie dziwne prawo do wartosciowania czyjegos cierpienia. Ja nazbieralam w sobie tyle sily ze potrafilabym sprowadzic na ziemie taka osobe. Ale to przyszlo z czasem. Jesli nie madz sily albo ochoty uswiadamiac takich osob ze dziecko jest od poczecia i kocha sie je od samego poczatku z taka sama sila to postaraj sie nie brac tych komentarzy do serca i puszczac mimo uszu.
Odpowiedz
#47
Właśnie powiedziała to osoba która sama straciła 3 ciążę, dwie na samym początku, a trzecia w 6 bodajże miesiącu, powiedziała, że tych dwóch nie przeżywała, dopiero ta 3 była dla niej bolesna.... I dlatego jest to dla mnie tak bardzo szokujące i niezrozumiałe.
Odpowiedz
#48
ONA może i nie przeżywała, jej prawo, ale niech nie odbiera go innym, które cierpią i przeżywają. trzeba nie mieć wyobraźni, żeby tak głupio gadać.
Odpowiedz
#49
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że powiedziała to moja teściowa... Ogólnie obarcza mnie winą za wszystko co się stało.
Odpowiedz
#50
Poronilam w 10 tygodniu płód sam mi wyleciał na moich oczach jak już miałam być badana od samego początku miałam plemienia dostawalam leki,leżałam a i tak nie udało mi się donosic.Na początku jak zobaczyłam dwie kreski to myślałam,że nie dam rady miałam przerwę dużą,bo córka ma 7 lat i bałam się,że już nie dam rady,ale z dnia na dzień zaczęłam się cieszyć.Źle znosilam ciążę strasznie źle się czułam nue miałam siły na nic a teraz wszystko bym.oddała,zebym dalej tak się czuła.7.09 poronilam nie mam ochoty z nikim rozmawiać z mężem już wcale nie rozmawiam.Mąż mówi,że to też przeżywa,ale sam ze sobą w środku zostawił swój ból w szpitalu.Próbowałam z nim rozmawiać,ske on unika tego tematu.Rodzina mówi rozmawiaj,śmiej się a ja nie potrafię.Jak widzę jak mąż śmieje się to mnie,aż rozrywa w środku.Nie potrafię z tym poradzić.Chodzę po kątach i becze nie wiedziałam,że to aż tak boli...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości