Tesknota
#1
Dziś minęło dwa miesiące odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Niestety nie dane było mi długo cieszyć się tym faktem. 
10 maj, tak dobrze pamietam ten dzień, kiedy na teście zobaczyłam dwie kreski, byłam taka szczęśliwa, a jednocześnie czułam lęk przed tym co mnie czeka, jednak te uczucie szybko minęło. Nie mogłam się doczekać wizyty u lekarza. Gdy zobaczyłam moją fasolkę byłam taka szczęśliwa. Ciąża rozwijała się książkowo. Widziałam serduszko które tak ładnie biło. Kolejna Wizytę miałam w 11 tygodniu. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Słów które rozerwaly moje serce na kawałki, ciąża obumarla około 7 tygodnia. Więcej słów lekarza nie pamiętam. Na drugi dzień miałam zabieg. Wszystko potoczyło się tak szybko. O 10 miałam podane tabletki , a o 14 mojej fasolki już nie było. Od tego dnia minęło dopiero 9 dni. Ból po stracie jest Nie do opisania. Nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją. Nie umiem z nikim o tym rozmawiać. Chciałabym aby to wszystko było snem, ale budząc się każdego dnia przekonuje się, że to wszystko jest bolesna rzeczywistością. Mimo, że mojej fasolki nie ma ze mną, odliczam czas tak jakby wszystko co się wydarzyło nie miało miejsca.
Odpowiedz
#2
Kasia9 wierze, ze kiedys przestanie tak bardzo bolec... kiedys musi przestac.
jesli nie umiesz z nikim rozmawiac to pisz tu. pisz w zeszycie. ja tak robie. gdzies trzeba wylac te mysli. ten bol.
Odpowiedz
#3
Ja się dowiedziałam 24 maja. To był najpiękniejszy Dzień Matki ♥️ Cieszyłam się niesamowicie, wszyscy wiedzieli, każdy czekał na nasze dziecko. Mam kilka ubranek. Dużego misia. I Aniołka w niebie.

Podobnie jak u Ciebie byłam w 12 tygodniu, a dzidziuś nie rozwijał się od 8. Kiedy patrzylam na USG miałam nadzieje, ze to jakaś pomyłka. Ze zaraz ktoś mi powie, ze to obraz jakiejś innej pacjentki, albo ze w ogóle coś się zacięło. Odetchniemy z ulga, posmiejemy się i wrócimy do domu. Kiedy w szpitalu robili mi usg żeby potwierdzić diagnozę, miałam nadzieje, ze usłyszę, ze ginekolog się pomylił. Na prawdę przez chwile czułam ciepło w sercu i miałam ogromna nadzieje, ze wszystko jest w porządku.

Gdybym mogła cofnąć czas, ale wiedziałabym, ze to się powtórzy z tym samym skutkiem to chciałabym żeby się powtórzyło. Gdyby nie to nie poznałabym mojego dziecka. Chociaż odeszło tak wczesnie BYŁO. A teraz jest w niebie.

Tak jak mówi Kropla, pisz. Nie trzymaj tego w sobie. Mi ulżyło kiedy wszystko opisałam na forum. Ale jeśli się nie chcesz tak otwierać możesz pisać w zeszycie, gdziekolwiek.

Życzę dużo, duzo sił! ♥️♥️♥️
Odpowiedz
#4
Od kilku dni śnią mi się dzieci. Sny są piękne ale po przebudzeniu na nowo rozdrapuja i tak świeżą ranę.
Odpowiedz
#5
Przykro mi z powodu Twojej straty. Przytulam.
Odpowiedz
#6
Bardzo mi przykro...
 Przytulam Cię mocno i dla Twojego Aniołka (*)
Odpowiedz
#7
Dziękuję wam bardzo :*
Odpowiedz
#8
Dziś zacząłby się 13 tydzień. Zastanawiam się czy byłoby już coś widać, niestety te pytanie zostanie bez odpowiedzi. 
Od kilku dni nie płacze, nie wiem czy wypłakałam już wszystkie łzy czy stałam się nie czuła na tą sytuacje czy może ruszyło mnie to co powiedział mój narzeczony, że boli go jak widzi mój płacz i to, że nie potrafi mi wtedy pomóc. Jestem na siebie za to wściekła.
Odpowiedz
#9
Kasiu ja też się łapię na tym, jak wyglądałoby moje dziecko. Za tydzień u mnie zaczął by się 13 tydzień...
Mój mąż ciężko to znosi, w zasadzie niewiele ze sobą rozmawiamy, mijamy się.
Przytulam choć wirtualnie
Odpowiedz
#10
Mandy rownież mocno Cię przytulam. [*] dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
#11
Kasiu, za co jesteś na siebie wściekła? za ból po utracie Dziecka? za bezsilność narzeczonego? czy za to, że nie płaczesz? to jest taki czas żałoby. Nic nie jest racjonalne i normalne, pewnie już nie będzie.... ale kiedyś, przyjdzie troszkę ulgi i spokoju. Tego życzę z całego serca.
Odpowiedz
#12
PiBi jestem zła na siebie za to, że nie płacze. Czuje się jakbym wszystko wyparla ze swojej świadomości, jakby wszystkie złe emocje, które miałam w sobie po stracie, mnie opuściły.
Odpowiedz
#13
Może tak być, ale to nie znaczy, że to jest złe.
Odpowiedz
#14
Wczoraj minęło 3 miesiące jak urodziłam moją małą córeczkę. Urodziła się w 22 tyg. serduszko przestało być. Mimo że już minęło trochę czasu ból jest nie do wytrzymania. Chodzę i płaczę po kątach nie mogąc sobie poradzić z tym bólem, z tym że jej nie zobaczę nie zawołam jej imienia. Jak dalej żyć bez niej.
Odpowiedz
#15
Okruszek bardzo mi przykro i dla Twojego Aniołka [*]
Odpowiedz
#16
(Thu, 13 Lipca 2017, 13:15:26)okruszek3 napisał(a): Wczoraj minęło 3 miesiące jak urodziłam moją małą córeczkę. Urodziła się w 22 tyg. serduszko przestało być. Mimo że już minęło trochę czasu ból jest nie do wytrzymania. Chodzę i płaczę po kątach nie mogąc sobie poradzić z tym bólem, z tym że jej nie zobaczę nie zawołam jej imienia. Jak dalej żyć bez niej.

Angel Twój Aniołek jest już w niebie i nie chce żebyś płakała...
mojemu Aniołkowi serce przestało bić w 7/8 tc. aktualnie czekam na samoistne poronienie....
To już drugi Aniołek... czy w niebie spotka swojego brata/siostrę?
czas... leczy rany?
pytanie: dlaczego? pozostanie bez odpowiedzi.
Odpowiedz
#17
Moniqk życzę dużo sił w tych ciężkich dla Ciebie chwilach. Podobno czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bólu.... Ile w tym prawdy sama nie wiem. 

Kilka dni temu odwiedziła moją szwagierkę koleżanka. Jej ciąża była tydzień młodsza od mojej. Tak bardzo zazdrościłam jej tego, że ona nosi pod sercem dzieciątko, że nawet patrzenie na nią sprawiało mi ból... Później dowiedziałam się, że ona również straciła swoje dziecko. Straszne jest to jak wiele kobiet dotyka ta strata.
Odpowiedz
#18
MoniqK - https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid341183.
Odpowiedz
#19
dziękjue Was za wsparcie. Jestem w trakcie wykonywania badań, wiekszość wyszła dobrze, choć chciałabym aby chociaż jeden wynik był dodatni, wiedziałam bym dlaczego a tak ta nie wiedza jeszcze bardziej mnie dobija.
Odpowiedz
#20
Ciągle łapie się na tym, że glaszcze się po brzuchu, jak wtedy kiedy jeszcze byłaś ze mną moja fasolko...
Tak bardzo tęsknię za Tobą. Chciałabym żebyś nadal była ze mną, żebym mogła dotykać Cię przez brzuch, żebym mogła mówić do Ciebie. Teraz została tylko pustka....
Odpowiedz
#21
Najgorsze są dla mnie wieczory, szczególnie gdy narzeczony jest w pracy. Ciągle analizuje to co się wydarzyło, zastanawiam się czy nie zrobiłam czegoś co zaszkodziło mojemu dziecku, czy mogłam zapobiec całej tej sytuacji, czy mogło się to potoczyć inaczej. Tyle myśli i pytań w glowie, a na każde brak odpowiedzi.
Odpowiedz
#22
(Mon, 10 Lipca 2017, 22:12:44)Kasia9 napisał(a): Dziś minęło dwa miesiące odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Niestety nie dane było mi długo cieszyć się tym faktem. 
10 maj, tak dobrze pamietam ten dzień, kiedy na teście zobaczyłam dwie kreski, byłam taka szczęśliwa, a jednocześnie czułam lęk przed tym co mnie czeka, jednak te uczucie szybko minęło. Nie mogłam się doczekać wizyty u lekarza. Gdy zobaczyłam moją fasolkę byłam taka szczęśliwa. Ciąża rozwijała się książkowo. Widziałam serduszko które tak ładnie biło. Kolejna Wizytę miałam w 11 tygodniu. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Słów które rozerwaly moje serce na kawałki, ciąża obumarla około 7 tygodnia. Więcej słów lekarza nie pamiętam. Na drugi dzień miałam zabieg. Wszystko potoczyło się tak szybko. O 10 miałam podane tabletki , a o 14 mojej fasolki już nie było. Od tego dnia minęło dopiero 9 dni. Ból po stracie jest Nie do opisania. Nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją. Nie umiem z nikim o tym rozmawiać. Chciałabym aby to wszystko było snem, ale budząc się każdego dnia przekonuje się, że to wszystko jest bolesna rzeczywistością. Mimo, że mojej fasolki nie ma ze mną, odliczam czas tak jakby wszystko co się wydarzyło nie miało miejsca.

Witaj Kasia9.....bardzo dobrze Cię rozumiem i Twoją rozpacz po utracie dziecka...i szczerze łączę się z Tobą w tych cierpieniach..Sad
Ja zobaczyłam dwie kreski w Dzień Wiosny...na początku byłam przerażona....nie planowałam tego......no i już mam swoje latka ....dlatego na początku było mi ciężko dojść do siebie i przyjąć tą wiadomość.....ale jak już porobiłam badania....i jak zrobiłam pierwsze badania prenatalne na których wyszło wszystko prawidłowo bardzo cieszyliśmy się z moim partnerem Smile))
ciąża rozwijała się cały czas prawidłowo, jak to Ty nazywasz książkowo.....byłam badana przez dwóch lekarzy.....no i niestety na drugich badaniach prenatalnych na których jest sprawdzana budowa płodu.....przeżyłam straszny koszmar......pani profesor poinformowała mnie że mój synek , bo już znałam płeć .....nie ma nerek...tzn jedna ma tylko i to chora już...Sad((((że jest bardzo mało płynu owodniowego....że powinnam zrobić amniopunkcję......ona mówiła do mnie a mi ciekły łzy ....nie mogłam w to uwierzyć!!!!!!!!!!!!przecież było wszystko dobrze i to aż 18 tygodni!!!!!
moje życie się nagle skończyło......straciłam sens......bardzo to przeżyliśmy.....poszłam do szpitala, w którym już niestety nie mogli mi zrobić amniopunkcji bo już nie było wcale płynu....
musiałam napisać pismo "z uprzejmą prośbą o terminację ciąży"......coś strasznego !!!!!!!!! musiałam na własne życzenie zabić swoje dziecko ponieważ do 22 tygodnia ciąży wg przepisów jest poronienie ze względu na ciężką wadę płodu i złe rokowania....
ok 26 godzin wywoływali mi poronienie.to były najgorsze bóle w moim życiu jakie przeżyłam.....nie wiedziałam że to tak długo będzie trwało i to w takich cierpieniach.....poroniłam w toalecie.....coś strasznego.....nikomu tego nie życzę!!!!!!!!
teraz mam to samo co TY.....ból po stracie jest nie do opisania......ja również nie umiem sobie poradzić z tą całą sytuacją......wszędzie widzę małe dzieci...i zadaję sobie pytanie dlaczego Bóg nie pozwolił mi urodzić zdrowe dziecko które 19 tygodni było pod moim sercem!!!!
Unikam ludzi.....mam na "szczęście" 56 dni urlopu macierzyńskiego a potem będę ciągnąć chorobowe i urlop z firmy bo nie jestem gotowa iść do ludzi i pracować z nimi....poroniłam 30 czerwca ale ja będę cały czas czuła i pamiętała to co przeżyłam ....trudno mi taką traumę zapomnieć.....a jak na to wszystko zaopatruje się Twój partner???

(Thu, 13 Lipca 2017, 13:15:26)okruszek3 napisał(a): Wczoraj minęło 3 miesiące jak urodziłam moją małą córeczkę. Urodziła się w 22 tyg. serduszko przestało być. Mimo że już minęło trochę czasu ból jest nie do wytrzymania. Chodzę i płaczę po kątach nie mogąc sobie poradzić z tym bólem, z tym że jej nie zobaczę nie zawołam jej imienia. Jak dalej żyć bez niej.

Bardzo szczerze Ci współczujęSad
Mi też jest ciężko żyć bez mojego synka którego straciłam w 19 tym tygodniuSad
mam nadzieję że nasze maleństwa są w niebie ....

(Thu, 13 Lipca 2017, 19:18:50)Kasia9 napisał(a): Moniqk życzę dużo sił w tych ciężkich dla Ciebie chwilach. Podobno czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bólu.... Ile w tym prawdy sama nie wiem. 

Kilka dni temu odwiedziła moją szwagierkę koleżanka. Jej ciąża była tydzień młodsza od mojej. Tak bardzo zazdrościłam jej tego, że ona nosi pod sercem dzieciątko, że nawet patrzenie na nią sprawiało mi ból... Później dowiedziałam się, że ona również straciła swoje dziecko. Straszne jest to jak wiele kobiet dotyka ta strata.

Bardzo dobrze Cię rozumiem Kasia9, mnie też odwiedziła mnie przyjaciółka w 31 tygodniu ciąży ...razem przechodziłyśmy ten czas bycia w ciąży , chociaż ja byłam w  o 10 tygodni mniej zaawansowanej ciąży...ale było nam raźniej....teraz jak Ją zobaczyłam w takim dużym już brzuchu to jej strasznie tego pozazdrościłam.....tak bardzo chciałabym mieć te wszystkie dolegliwości co ona miała......na szczęście u Niej jest wszytsko dobrze i oby tak dalej ...trzymam za Nią i jej córeczkę mocno kciuki!!!

(Tue, 18 Lipca 2017, 18:54:21)Kasia9 napisał(a): Najgorsze są dla mnie wieczory, szczególnie gdy narzeczony jest w pracy. Ciągle analizuje to co się wydarzyło, zastanawiam się czy nie zrobiłam czegoś co zaszkodziło mojemu dziecku, czy mogłam zapobiec całej tej sytuacji, czy mogło się to potoczyć inaczej. Tyle myśli i pytań w glowie, a na każde brak odpo
bardzo dobrze Cie rozumiem i też zadaję sobie wiecznie pytania dlaczego tak się stało.....niestety jestem cały czas sama....mj partner pracuje od rana do wieczora a ja już nie wiem czym się zająć żeby nie myśleć......
dlatego weszłam tutaj żeby porozmawiać z kobietami które rozumieją mój ból....
powiedz mi Kasia9 czy Ty robiłaś badania prenatalne??? czy tylko zwykłe usg???
Odpowiedz
#23
Nikodem Mój narzeczony chyba nie chce już o tym wszystkim rozmawiać. A może ja nie potrafię zacząć tej rozmowy. Najprościej rozmawia mi się z moją przyjaciółką, która za tydzień ma termin porodu... Cieszę się jej ciąża, czekam aż mały się urodzi mimo, że bardzo boję się tego jaka będzie moją reakcja gdy go zobaczę. 
Nie zdążyłam zrobić badań prenatalnych, o Tym, że serduszko przestało bić dowiedziałam się w 11 tygodniu. Badania miałam mieć tydzień później. Nie zdążyłam poznać płci, choc od początku miałam przeczucia, że to będzie chłopczyk. 
Dla Twojego synka [*]
Odpowiedz
#24
Kasiu, jeżeli masz przeczucie, że to był chłopczyk to tak o nim mów.
Ja też nie znam płci mego maluszka, ale nazywam go Michał.
Mój mąż nie chce rozmawiać, próbowałam kilka razy, mężczyźni są inni.
Nie wiem, co Ci doradzić, bo Ty go najlepiej znasz.
Siły Ci życzę.
Odpowiedz
#25
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...=Mężczyźni
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości