Moje życie już nie ma sensu
#26
Cześć wszystkim. Niedługo czeka mnie zabieg. Wczoraj trafiłam do szpitala z plamieniem po czym dowiedziałam się ( 11tc) , że dziecku nie bije serce ?. Nie wiem co myśleć, i proszę was o podpowiedź co robić, czy da się coś zrobić. To była moja pierwsza ciąża. Pozdrawiam was cieplutko.
Odpowiedz
#27
Victoria94 przede wszystkim trzymaj się cieplutko. Kochana wiem co czujesz przeszłam to samo, niestety ginekolog, który badał mnie kilka razy stwierdził, że już nic nie widzi na usg, dla mnie był to szok, wszytko działo się tak szybko. Chociaż dziś dokładnie mija 3 tygodnie od poronienia i zabiegu to boli nadal. Pamiętaj, że masz prawo do smutku, żalu, rozpaczy. Zapytaj personel o możliwości pochowania dziecka jeśli chcesz oczywiście. Ja bardzo żałuję, że nie pochowałam swojego dziecka bo nikt mi nic nie tłumaczył. Poproś, może lekarza jeszcze raz aby wykonał usg, czy na pewno jest tak jak mówi. Możesz także poprosić o rozmowę z psychologiem. Kochana myślami jestem z Tobą, będę się modlić za Ciebie i Twoje dziecko. Trzymaj się cieplutko i pamiętaj, że możesz zawsze tu napisać. Przytulam Cię Bardzo Mocno.
Odpowiedz
#28
Victoria, bardzo współczuję.... Sad
Odpowiedz
#29
W niedzielę minie miesiąc odkąd Cię nie ma Aniołku. Myślałam, że zaczynam radzić sobie z tą stratą, że zaczynam powoli zbierać się do kupy, chyba jednak się pomyliłam. Chociaż bardzo staram się każdego dnia, żeby próbować cieszyć się z maleńkich rzeczy. Dziś w kolejce do kasy stały przede mną dwie kobiety jedna w zaawansowanej ciąży a druga z niemowlakiem, nie mogłam na to patrzeć chciało mi się płakać, czemu im się udało a mnie nie... wiem, że nie znajdę na to odpowiedzi ale ciągle zadaje sobie to pytanie. Byłam też dziś na wizycie kontrolnej u ginekologa i nie jest tak wszystko dobrze jakbym chciała, co mnie zdołowało. Miałam taką nadzieję, że będziemy mogli za parę miesięcy starać się o dziecko. Tak bardzo mi ciężko....

Dla Ciebie Aniołku (*)
Mama cały czas o Tobie pamięta i tęskni.
Odpowiedz
#30
Jak te słowa poniżej do mnie pasują, są dosłownie wyjęte z mojej głowy i serca. Czemu otoczenie nierozumie, że to dziecko było dla mnie ważne tak jak mój syn, który ze mną jest każdego dnia, z którym spędzam czas, bawię się, uczę go nowych rzeczy. To tak bardzo boli, że nie będę mogła pobawić się, nauczyć niczego nowego mojego Aniołka, który jest w niebie, tak bardzo czekaliśmy na Ciebie- Ja i Tata.

“Ze strony koleżanek i mamy nadchodzi czas kolejnych pocieszeń, z których jednemu chciałabym poświęcić najwięcej uwagi.

–Masz przecież jedno dziecko!
– Ty przynajmniej masz już dziecko, a co mają powiedzieć ci, którzy nie mają w ogóle?
– Najważniejsze, że masz już dziecko, już masz kogo kochać, kim się zajmować i do kogo wracać.
Mam. Moja największa wada w świecie ludzi mi bliskich, że już je mam.
I co z tego?
Tak, to wspaniale, że je mam. Tak, doceniam każdą sekundę jaką mogę z nim spędzić, celebruję każdy jego uśmiech i utulam każde niepowodzenie. Ale tak trudno mi się pogodzić z faktem, że odbiera się matkom prawo do tego, by pragnęły tak samo mocno drugiego, trzeciego, kolejnego dziecka. Drugiego dziecka nie pragnie się MNIEJ. Jego strata nie boli MNIEJ. Pragnie się go inaczej, bo pragnie się go w innych okolicznościach, ale pragnie się tak samo mocno, jak tego pierwszego. Pragnie się powołać na świat kolejne życie, kolejną wyjątkową, wspaniałą i jedyną w swoim rodzaju istotę. Naprawdę tak samo, jak pragnąc pierwszego dziecka. Nie pragnie się kolejnych gadżetów – wózków, fotelików, mat edukacyjnych, kolorowych, słodziakowych pieluszek i malunich skarpeteczek. Ani nawet nie pragnie się dziecka jako dopełnienia wszystkich innych życiowych ról i zadań. Pragnie się nowego człowieka – odrębnej istoty, której poznawanie i odkrywanie jest najwspanialszą przygodą.”

https://mataja.pl/2016/02/cisza-a-potem-...gnorancje/
Odpowiedz
#31
(Sat, 15 Lipca 2017, 13:24:18)Betsy0211 napisał(a): Czemu otoczenie nierozumie, że to dziecko było dla mnie ważne tak jak mój syn, który ze mną jest każdego dnia,

Czy te osoby z otoczenia mają dzieci? Bo chyba trochę inaczej odczuwają to ludzie bezdzietni, a inaczej Ci, co mają żyjące dzieci, nawet kiedy ich słowa brzmią podobnie. Sporo może być wspólnego, ale myślę, że są różnice.

Zastanawiam się też, czy nie słyszysz tego od otoczenia dlatego, że być może postrzegają Cię głównie przez pryzmat tego, co symbolizuje tytuł Twojego tematu. Jeśli ktoś z nich odbiera właśnie to dosłownie jako najpoważniejszy u Ciebie problem po stracie i zagrożenie, to będzie Cię karmił głównie pocieszeniami, które mają na celu ciągłe przypominanie Ci o sensie Twojego życia w osobie żyjącego synka. W takiej sytuacji to dość naturalny odruch w otoczeniu, że się skupia na podkreślaniu tego, co Cię trzyma przy życiu. Może to jest powód, że w ich oczach tęsknota za zmarłym dzieckiem nie jest najważniejsza i nie umieją skupić się na Twoich uczuciach z nim związanych? Może oni widząc Ciebie, widzą (w przenośni oczywiście) taki właśnie duży tytuł Twojej żałoby i dlatego nie są w stanie widzieć przede wszystkim tego, co wiąże się w Tobie tylko z uczuciem wobec zmarłego dziecka i tą częścią macierzyństwa?
Odpowiedz
#32
Amelia osoby o których piszę mają dzieci i nigdy nie dotknęła ich strata dziecka. Według nich to już się stało, nic już nie można zrobić, trzeba wziąć się w garść i iść dalej ( oczywiście, że w gruncie rzeczy mają rację bo zdaję sobie sprawę z tego, że trzeba iść dalej) boli mnie to, że czasami mam potrzebę mówienia o tym co się stało a oni zmieniają temat albo wprost mówią, żebym przestała to rozgrzebywać i napiszę to kolokwialnie olewają mnie. Przecież to co się stało to nie było takie nic, to było dziecko na które czekałam z mężem. Masz rację przez pierwsze 2 tygodnie życie nie miało dla mnie sensu, teraz jest inaczej wiem, że mam po co żyć. Mam dobrego męża i syna, którzy mnie potrzebują i tego staram się trzymać. Bardzo docenia to, że Bóg obdarował mnie synem i mężem, staram się każdego dnia cieszyć z małych rzeczy. Chciałaby się po prostu czasami wygadać aby ktoś mnie wysłuchał, porozmawiał, brakuje mi tego bo jestem osobą, która nie potrafi dusić swojego smutku w sobie.


Kochany Aniołku dziś dokładanie mija miesiąc jak Ciebie nie ma. Twoja strata nadal boli chociaż płaczę już mniej, jeszcze czasem zadaje sobie pytanie dlaczego tak się stało chociaż dobrze wiem, że nigdy nie poznam odpowiedzi. Bardzo mi Ciebie brakuje...

Dla Ciebie mój Aniołku (*) Kocham Cię
Odpowiedz
#33
Betsy bardzo mi przykro z powodu Twojej straty.
A rady w stylu "weź się w garść "to wiesz, gdzie sobie mogą wsadzić.
Też to usłyszałam i jeszcze "nie przesadzaj".
Ech... wiem, że może ludzie chcą dobrze, ale nie pomyślą i niepotrzebnie kogoś tylko ranią swoimi wypowiedziami.
Współczuję Ci straty i tego, że się źle z Tobą obeszli w szpitalu.
Niestety rzeczywiście w szpitalach bardzo mało empatycznego personelu i człowiek jest w większości przypadków pozostawiony sam sobie.
Odpowiedz
#34
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...ight=Słowa
Odpowiedz
#35
Każdego dnia myślę o Tobie Aniołku, bywają dni, że wychodzę na prostą ale nagle przychodzi gorszy dzień i mam wrażenie, że znów jestem 5 kroków do tyłu. Nie wiem czy to już tak zawsze będzie...

Aniołku Kocham Cię i Tęsknie :*:*
Dla Ciebie Aniołku (*)
Odpowiedz
#36
,,Czy wiesz, że za tobą tęsknię
Aż czasem brak mi tchu?
Czy wiesz jak mocno wierzę
Że spotkamy się kiedyś znów?
Czy to ciebie bolało
Kiedy traciłam cię?
Czy tam gdzie jesteś teraz
Wspominasz czasem mnie?
Czy twoje małe serduszko
Choć przez chwilę biło?
Czy wiesz jak bardzo pusto
Bez ciebie mi się zrobiło?
Czy wiesz, że wtedy moje
Życie także się skończyło?
Czy wiesz jak długo przez to
Serce moje błądziło?
Te moje słowa
Są Aniołku dla ciebie.
Poczytaj sobie czasem
Gdy będzie ci smutno w niebie"

Kocham Cię i Tęsknie Aniołku (*)
Odpowiedz
#37
W tym miesiącu minęło trzy miesiące od straty. Co się zmieniło, ciężko powiedzieć. Ostatnio czuję się znów gorzej, ciągle myślę o naszym Aniołku, byle co wprawia mnie w płacz. Nie będę ukrywać, że informacje o ciążach koleżanek czy bliskich z rodziny nadal przyjmuje nie najlepiej. Wiem, że powinnam się cieszyć ale zazwyczaj jest odwrotnie. Mojej szwagierki, która ma rodzić w listopadzie unikam jak ognia. Nie potrafię patrzeć na to jak się cieszą. Myślałam, że jak zaczniemy starania o dziecko będzie lepiej a tym czasem mam wrażenie, że nic się nie uda. Nie potrafię wyluzować mam takie wrażenie, że jak teraz nie zaskoczę w tym miesiącu to będzie tragedia. Życzliwi ludzie mówią wyluzuj a zobaczysz efekty. Łatwo się mówi trudniej zrobić. Można powiedzieć, że jakoś najlepiej czułam się pod koniec drugiego miesiąca od straty byłam taka spokojna, cieszyłam się na ten czas starań i wiedziałam, że nasz Aniołek będzie czuwał nad nami. Przepraszam, że piszę to wszystko tutaj. Wiem, że tu mogę powiedzieć co czuję bo niestety bliscy nadal nie rozmawiają ze mną na temat tego co się stało a już nie do pomyślenia jest żebym zaczęła płakać itd bo zaraz słyszę, że trzeba się wziąć w garść, to jak Ty chcesz mieć dziecko. Jednym słowem masakra. Jedynie mogę liczyć na męża, przyjaciółkę i osoby poznane tutaj.
Odpowiedz
#38
Ciężko zniosłam ten dzisiejszy dzień. Każdego dnia czuję, że Ciebie nie ma już ze mną. Tęsknie , nadal myślę jaki duży brzuszek już bym miała, czy mocno byś mnie kopał Aniołku , tyle pytań pozostaje bez odpowiedzi. Jutro moje urodziny a ja wcale się nie cieszę. Nie tak miały wyglądać.

Zawsze zostaniesz w mojej pamięci i sercu. Kocham Cię Mój Aniołku ;* [*]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości