Nasz Syn
#1
Dzisiaj mija tydzień od urodzenia i śmierci Naszego Syna. Był to poród przedwczesny, SN, w 23 tygodniu. Mały ważył 570 gramów i mierzył 31 cm. Mieliśmy razem pół godziny. Partner był cały czas ze mną. Dla niego to też trudne doświadczenie.
Ciąża planowana, staraliśmy się nieco ponad rok. Przebiegała normalnie, cały czas pracowałam i czułam się dobrze. Zwykła kontrolna wizyta w 21 tygodniu ujawniła na usg rozwarcie i znacznie skróconą szyjkę. Lekarze walczyli dwa tygodnie. Miałam założony szew herveta na szyjkę.
Obecnie czekamy na wyniki histopatologiczne. Dziecko było zdrowe. To ja mam jakąś wrodzoną wadę i niewydolność szyjki.
Niedawno był pogrzeb, otrzymaliśmy dużo wsparcia do bliskich, przyjaciół. Wszyscy przyjechali pożegnać z nami Syna.
Wybieramy się z partnerem na terapię, dzisiaj planuje nas zapisać do polecanej psychoterapeutki. Ja mam 8 tygodni żeby wrócić do normalności, partner już dzisiaj wrócił do pracy.
Odpowiedz
#2
Anneri, współczuję. Bardzo Sad
Odpowiedz
#3
Mi rowniez bardzo przykro, mam nadzieje ze wspolna psychoterapia was wzmocni i choc troche pomoze w cierpieniu
Odpowiedz
#4
Anneri, bardzo Wam współczuję.
Odpowiedz
#5
Anneri, tak bardzo mi przykro. Podaję moją dłoń i dodajmy sobie sił.
Odpowiedz
#6
Dzięki Wam.

Jestem w domu na urlopie macierzyńskim. Tyle czasu na myślenie, a to niedobrze. Sama nie jestem; jeśli to możliwe, to z partnerem jeszcze bliżej niż kiedykolwiek. Cała rodzina i bliscy znajomi przeżywają razem z nami.
Za tydzień zaczynamy terapię. Mam sporo nadziei w związku z tym.

Zostały mi dwa kilogramy do wagi sprzed ciąży, to szok każdego dnia rano mniej śladów po Nim w moim ciele. Nawet nie został żaden rozstęp, a miałabym pamiątkę Sad
Odpowiedz
#7
Dzisiaj równo dwa tygodnie od porodu i śmierci Syna. Chyba już zawsze poniedziałki będą mi się kojarzyły z tym, co przeszłam.

Jutro mamy pierwszą konsultację z psychoterapeutą. Trochę się stresuje, bo nigdy nie korzystałam z takiego wsparcia.

Zaczynam powoli myśleć, jak przechować pamiątki po Synku. Mam głownie dokumentacje medyczną, tj. zdjęcia usg, ale też test ciążowy i zdjęcia ze szpitala. Myślałam o spakowaniu tego w jakąś ładną kopertę i umieszczeniu w ramce - powieszeniu na ścianę. Nie jestem zbyt twórcza/kreatywna...Czy tu na forum znajdę jakiś temat ze sposobami na pamięć po dziecku w domu? Pomnik na cmentarzu to trochę dla mnie mało, chce mieć to wszystko blisko, w domu i zaglądać w razie potrzeby.
Odpowiedz
#8
Anneri, myślę że nie zawsze. Przyjdzie taki moment ze poniedziałek to będzie po prostu poniedziałek. Tez odliczałam tyle ze czwartki i dość długo to trwalo ale uwierz - to kiedyś minie. 
Mam nadzieje ze psychoterapia Ci pomoże. Dobrze ze szukasz pomocy.
Przytulam
Odpowiedz
#9
Anneri, u mnie oprócz poniedziałków są środy... Ale wiem że to mija...
Naszej Jadwini wyhaftowałam złotego śpiącego anioła stróża - bo jej chyba też zasnął gdy przestawało bić jej serduszko - wisi w białej ramce między zdjęciami naszych dzieci, wszystkie pamiątki schowane w pudełku, ale na dzień, który miał być naszym spotkaniem - na termin porodu - przygotowaliśmy z mężem fotoksiążkę: zeskanowane wszystkie zdjęcia usg, dokumenty, rysunki i teksty naszego pożegnania, zdjęcia z chrztu pragnienia, z rekolekcji, na które pojechaliśmy, jako rodzice po stracie, zdjęcia z cmentarza z Wszystkich Świętych a wszystko to uzupełniłam komentarzami własnymi, tekstami innych mam o "dziurawym sercu", tekstem piosenki Ja żyję, życzeniami rodziców po stracie
Stoi teraz na kominku często sięgam ja, dzieci... nasi goście też - taka jej milcząca obecność i przypomnienie o tym że jest
Taki album życia naszej Kruszynki
Terapia pozwoliła mi zadać sobie wiele pytań i znaleźć trudne odpowiedzi a przede wszystkim ponazywać tą naszą babską skomplikowaną rzeczywistość
Teraz nie mam jeszcze sił, by myśleć o takim pożegnaniu Dominisi, ale wiem że potrzebuję...
Dziś zamontowali nam nagrobek naszych Maleńkich: do małego witrażowego motylka dołączył drugi... Dlaczego?...

I jeszcze w całej bezsile, którą mam w sobie zaczęłam myśleć o naszym ogrodzie. Obiecałam sobie, że zrobię wszystko, by był najpiękniej ukwiecony, by od wczesnej wiosny do późnej jesieni każdy kwiat przypominał mi, że to wszystko dla nich
To będą ich kwiaty...
Może głupie, ale tak czuję i o to chyba chodzi, by wypływało to z naszego potłuczonego serca...
Powodzenia w szukaniu swojej drogi do urealnienia Nieobecnego
Odpowiedz
#10
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=104
Odpowiedz
#11
A jednak na wcześnie na pamiątki, Jego obecność jest cały czas wyczuwalna. Może z czasem się tym zajmę.
Na cmentarzu, a Michał leży na takiej dziecięcej parceli, spotykamy innych rodziców. Niektórzy przychodzą z innymi dziećmi, a inni tak jak my, samotnie.
Wczoraj minęły 3 tygodnie. Nastrój mi się zmienia takimi falami. Najgorzej jak pomyślę, że trzymając nasze dziecko na rękach miałam wszystko i niczego więcej nie było trzeba. A teraz jedna wielka pustka.

Wróciła dzisiaj do ćwiczeń, wcześniej tylko spacery na nic więcej nie miałam odwagi. Czuje jakie moje ciało jest słabe...6 miesięcy nie ćwiczyłam, ostatnie przeleżane tygodnie żeby tylko dać Michałowi szanse też mnie osłabiły. Ćwiczyłam i płakałam. Nad swoją słabością i tym, że moje ciało nie dało rady utrzymać ciąży i wytrzymać do bezpiecznego dla urodzenia Michała tygodnia.
Odpowiedz
#12
Byłam na chwilę w pracy, podpisać papiery. Tam nic się nie zmieniło, mam do czego wracać. Wszyscy wiedzą co się stało i jakiś poziom empatii prezentują. Przestałam bać się końca urlopu macierzyńskiego dzięki temu. Chętnie rzucę w wir pracy żeby tyle nie myśleć.
Na co dzień też funkcjonuje zadaniowo, wstaje rano o takiej porze jak do pracy i planuje dzień.
Odpowiedz
#13
4 tygodnie minęły od najgorszego dnia w moim życiu. Czuje się zupełnie inną osobą niż przedtem.
Odpowiedz
#14
Anneri, bardzo mi przykro z powodu Waszej straty. Światełka dla Waszego synka
[*]

Jeśli jesteś z Elbląga, to możliwe, że mijamy się w kwaterze dziecięcej... Jestem tam stałym bywalcem już od 7 lat Sad

Przytulam mocno
Odpowiedz
#15
Dzięki Hannah, dla Ciebie również wyrazy współczucia.

Tak, mieszkam w Elblągu. Dzisiaj mija miesiąc od pogrzebu. I kolejny poniedziałek od tego faktycznego pożegnania. Na cmentarzu zawsze mnie poraża ilość naszych grobów. I trochę widok rodziców z dziećmi...Ja jeszcze nie wiem co dalej, za wcześnie na planowanie.
Odpowiedz
#16
A może mi się tylko śniło?

Po raz pierwszy odwiedził mnie we śnie, nadal malutki, nadal w za dużym bodziaku, ale żył. Spał w łóżeczku a potem wykonał taki sam gest rączką jak wtedy, gdy trzymałam go na rękach po porodzie.

Sen przyszedł akurat w noc po dniu, gdzie dotarło do mnie jak beznadziejną medycznie mamy sytuację, zarówno z poczęciem dziecka jak i bezpieczną ciążą. I jaka jestem w tym wszystkim pozbawiona nadziei, że się uda, że będę matką, że będziemy rodzicami, że będzie mniej bolało...Sad
Odpowiedz
#17
Anneri Sad
Odpowiedz
#18
Internety przypominają mi, że byłabym w 30 tygodniu ciąży. Za dwa dni mieliśmy zaczynać szkołę rodzenia.

A tymczasem dogaduje szczegóły pomnika dla Syna...Nie takie rzeczy chciałam wybierać dla Ciebie Synku, nie takie.
Odpowiedz
#19
U nas byłby 20 tydzień. Anneri przytulam.
My tym razem nawet pomniczka nie wybierzemy. Dominisia śpi obok swej starszej siostrzyczki pod jedną kamienną płytą.
Tylko witrażowy motylek jej doleciał i imiona z datą.
Życzę Ci byś umiała dokonać takiego wyboru z głębi serca, bo to jest taki nasz dar dla naszych Maluchów i dla nas samych też tak ja to przeżywam. Nie takie rzeczy miałyśmy wybierać, nie takie...
Odpowiedz
#20
Jest pomnik. Wieczna pamiątka. Trochę znienacka, bo wczoraj będąc na cmentarzu po prostu zastaliśmy wszystko już zrealizowane. Firma nas nie uprzedziła...Jest tak jak chcieliśmy, czy można mówić o pomniku dziecka, że jest piękny? Kamień wybrałam celowo, ma pewną skazę, wadę? wygląda jak pęknięcie. Symbol tego, jak nam rozpadło się życie po stracie i tak jak ja z moimi chorobami jestem niedoskonała.

Partner wrócił niedawno z wyjazdu za granicę, przywiózł kamyk dla Syna. W tyle miejsc chcieliśmy Go zabrać, tyle świata pokazać...Myślę, że tak będziemy robili, kamyki z podróży będą trafiały do Synka.
Odpowiedz
#21
Anneri tak mi przykro się zrobiło, jak przeczytałam, co przeżyłaś.
Nie wiem, czy pomnik dziecka może być piękny. Ale właśnie z tym pęknięciem jest (tak myślę) odzwierciedleniem tego, co przeżywacie.
Ja zapalam lampkę na grobie innego dziecka.
Odpowiedz
#22
Dzięki mandy.

Myślę, że gdyby nie to, że Syn ma swój grób robiłabym to samo co Ty. W domu też codziennie zapalam dużą świeczkę wieczorami, właśnie dla Synka.
Odpowiedz
#23
Witaj Anneri bardzo Ci współczuje, jestem w podobnej sytuacji teraz dlatego odważyłam się napisać.
Moja ciąża choć początkowo z problemami, ostatnie trzy miesiące była książkowa. Antoś był zdrowym chłopczykiem i wszystko było cudowne, te 9 m-c to najpiękniejsze chwile mojego życia, wszystko robiliśmy razem, mówiłam do niego cały czas a on albo mnie kapnął albo miał czkawkę albo wypiął się tak, że czułam wszystkie swoje narządy i byłam tak szczęśliwa. Przygotowaliśmy dla niego pokoik i czekaliśmy najszczęśliwsi na świecie. Antoś urodził się i zmarł 25.06.2017 (41 tc), żył z nami 4h 10 minut. Podczas wywołania porodu zaczęła wypływać krew to była krew mojego syneczka. Stracił za dużo krwi lekarze powiedzieli błoniasty przyczep pępowiny i, że to straszny pech zdarzający się raz na tysiące. pozwolili nam się z nim pożegnać cały czas czuję go na rękach, jego oddech podtrzymywany przez aparaturę, zapach, skórę, włoski i niema naszego synusia a ja sobie zwyczajnie nie radze. Ten tydzień jest gorszy niż ten, który był zaraz po. Musieli mi zrobić cc wiec fizycznie zdjęli mi szwy wszystko mniej boli a psychicznie jest strasznie. Ból powoduje problemy ze snem, płacz, zmęczenie brak chęci żeby w ogóle coś robić. Mam ogromne wsparcie męża rodziny, przyjaciół. Wiem, że mój mąż też bardzo cierpi jesteśmy w tym razem i bardzo go kocham. Nie wiem jak mam dalej żyć jak zmniejszyć odrobinę ból żeby mój synek-Aniołek nie musiał się aż tak o mnie martwic. Tak bardzo chciałabym go przytulić, nakarmić przewinąć, pójść na spacer wszystko mi to odebrano a ja nie rozumiem dlaczego....
Odpowiedz
#24
Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego Synka Sad

Jeśli mogę coś od siebie powiedzieć, to pisz mamAntosia, pisanie pomaga. Dobrze, że masz, że macie wsparcie rodziny i przyjaciół. Warto z tego korzystać i pozwolić się sobą zaopiekować. Jesteś po porodzie, a to trudny czas od słabości fizycznej przez wahania hormonów. Ja chciałam być taka dzielna po tym co mnie spotkało...Wszystkie formalności związane z pogrzebem załatwiałam osobiście, pamiętam, jak trudno było mi dojść do grobu Synka, wtedy wydawał się być tak daleko od parkingu... Z czasem odzyskałam siły, te fizyczne.
Psychicznie w sumie teraz (a minęło prawie 10 tygodni) mogę stwierdzić, że jest lepiej. Ale to czas i to że nie wymagałam od siebie nie wiadomo czego mi najbardziej pomogło.

Żałobę trzeba przeżyć. To było mi najtrudniej zaakceptować. I to, że mam w sobie jakaś taką wole przeżycia i trwania w celu przeżycia ciągu dalszego. Codziennie się dziwię, że moje życie trwa dalej bez Syna. To nadal dobre życie.

Przytulam. I (*) dla Twojego Synka.
Odpowiedz
#25
MamoAntosia, bardzo Ci współczuję.
Sercem jestem z Tobą.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości