nie mogę oficjalnie przeżyć straty
#1
Wczoraj zresetowalam mózg! 
Na początku kwietnia zaczęłam nowa pracę, wiedząc od 2tyg. że jestem w ciąży. Ze względu na przyjęcie jeszcze kilku nowych szefowie zorganizowali imprezę firmową.
Z racji tego wszyskiego nikt nic nie wiedzial. Martwilam się co powiem, ze nie mogę pić alkoholu... potem dowiedziałam się, ze nic z tego nie będzie. Martwilam się, co powiem, ze dlaczego byłam w szpitalu. Wiecie, jestem na próbnym.. 
Splot wypadków spowodował, ze poronilam na długim weekendzie. Szpital ogarnelam w długi majowy weekend. W czwartek i piątek byłam w pracy. 
Wczoraj była ta impreza, wróciłam o 5-ej rano. Wytanczylam się, ze nóg nie czuję, nie robiłam tego lata. Piłam w granicach rozsądku, bałam się, ze coś może mi się stać, w końcu roniłam. super ekipa, raz przez chwilę załapałam doła, na początku. Potem już luz.
Wróciłam do domu i ze mnie zeszło wszystko, zaczęłam płakać, teraz też mam straszne myśli.
Nie mogę normalnie przeżyć straty. Syn nic nie wie. W pracy nikt nie wie. Siostra nie wie jak ze mną rozmawiać i po porostu zamilkla. Koleżanki też. Mam jedną, która przeszła to 3 razy, mieszka w Holandii. 
Mam takiego doła, ze mam ochotę krzyczeć całemu światu ze cierpię, ale cały świat myśli ze wszystko u mnie ok Confused
Boję się, ze jak mi się nazbiera to dostanę histerii. Właściwie to wczoraj przed wyjściem już jej dostałam ..ale teraz nie chcę o tym pisać 

Kto nie chce niech nie czyta, ale musialam to z siebie wyrzucic.
Odpowiedz
#2
Wiesz każda opcja ma swoje wady i zalety. Ja boję się wrócić do pracy bo ludzie wiedzieli że jestem w ciąży. Tak jak sąsiedzi. Mam dość pytań jak się czujesz, dziwnych komentarzy i rad i spojrzeń "zabitego psa". Wczoraj tak bardzo bałam się przejść przez podwórko że chciałam wejść garażem żeby nie musieć się odzywać.... Jakoś się opamiętalam i dałam radę. Jeśli tego potrzebujesz powiedz tym którym chcesz, ale chyba nikt do końca nie będzie Cię w stanie zrozumieć. Pomaga mi czytanie forum i tu "czuję się po części zrozumiana", ale każda z nas przeżywa to trochę inaczej... Trzymam kciuki za Ciebie, za siebie, za resztę...
Odpowiedz
#3
Bardzo mi przykro, że też tu trafiłaś. Myślę, że taki reset dobrze Ci zrobił. Każdy przeżywa to na swój sposób i uważam, że odcięcie się od tematu na chwilę nie jest żadnym wykroczeniem. Wiadomo, że nie da się zapomnieć o stracie dziecka, to na zawsze w nas zostanie.. Ja poroniłam 10 dni temu, nie mogę się z tym pogodzić, ale dziś mam pierwszy dzień, kiedy funkcjonuję w miarę normalnie. Do tej pory miałam straszne huśtawki emocjonalne. Jak wydawało mi się, że jakoś to poukładałam w głowie to moja rozpacz wracała ze zdwojoną siłą. Dwa dni temu chyba sięgnęłam tzw. dna. Płakałam cały dzień, wszystko się skumulowało właśnie tego dnia. Potem tak strasznie mnie bolała głowa, że nic nie pomagało. Tabletki, próba snu, myślałam że zwariuję z tą głową. Na drugi dzień wstałam, pojechałam na cmentarz, znalazłam grób dzieci nienarodzonych, zapaliłam tam znicz i to mi jakoś pomogło. Od tamtej pory jest lepiej, wiem, że muszę się pozbierać aby można się starać ponownie (tym bardziej że o tą ciążę staraliśmy się 2 lata) i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać tą względną równowagę. Tobie też tego życzę. Choć ciężkie pewnie jest to że nie rozmawiasz o tym z nikim. Ja na szczęście mam wspaniałą siostrę, z którą przegadałam temat na wiele sposobów i to mi bardzo pomogło. Niestety nie mogłam o tym pogadać z mężem, bo on uważa że przesadzam, że dziecko jest po urodzeniu, a to był płód- bardzo mnie te słowa bolały, ale nie chcę pamiętać. Postaraj się porozmawiać z zaufaną osobą lub na tym forum, mi to bardzo pomogło. Trzymaj się..
Odpowiedz
#4
Zostałam z tym wszystkim sama.
W dniu kiedy nie dostałam @ cieszylam się każda godzina. Bałam się, ze już nigdy to się nie zdarzy. Powiedziałam z radością mojemu i nagle świat się skończył. On nie chciał. Nie teraz. A ja teraz nam ostatni dzwonek. Bo kredyty bo małe mieszkanie bo to bo tamto. Że mam usunąć. Że go wrobilam. Wiele gorzkich słów usłyszałam. Potem przepraszał. Ze nie spodziewał się. Ze go zaskoczyło. Ze damy radę. 
I kiedy miało być już tylko dobrze. Zaczęłam plamić. Potem krwi było więcej i pojawiły się skurcze co kilka minut. 
Zabrał mnie do szpitala. Potem "się dokonało".

Potem uslyszalam ze będziemy się starać ze on rozumie ze goni mnie czas i ze będzie dobrze.

I w piątek tuż przed imprezą firmową się poklocilismy o bzdurę. I usłyszałam, ze dobrze że poronilam, ze on to przemyślał i ze nie chce mieć dziecka i ze na nadzieję, ze będę się zabezpieczać. 


Nie jestem w stanie tak żyć. Czuję się jakbym wpadła w jakiś obłęd. To się nie dzieje. 

On nie może mnie kochać mówiąc te słowa. 
Poszłam na imprezę, zresetowalam mózg ale jest bardzo zle. 

A jeśli mi coś podał żebym poronila?przecież mówił że nie chce tego dziecka.sam wspominał o pigulkach poronnych,nie wiedząc,ze to nie działa po miesiącu.

Cały czas mam przed oczami jak do ubikacji wpadło jajo, które ze mnie wylecialo po 2 tabletkach. Cały czas czuję ten moment gdy się ze mnie wysliznelo. I ten mój odruch żeby wziąć je do ręki... Nie zrobiłam tego tylko dlatego, ze była to szpitalna toaleta.

Popadam w obłęd. Nie wiem co myśli nie znam go zawiodłam się. 

Wstydzę się mojego życia 

Moja strata jest podwójna.
Odpowiedz
#5
Przychodzą Ci różne myśli do głowy bo jesteś zrozpaczona, mnie też przychodzą ... Ja wzięłam do ręki, żeby przełożyć do przygotowanego "wazonu", miałam odruch wymiotny, chciałam popatrzeć dłużej, przeszła mi myśl przez głowę żeby zrobić zdjęcie, ale nic nie zrobiłam, zawołałam położną... Najgorzej jest w nocy gdy nie mogę spać. W takich chwilach myśli się/mówi różne rzeczy, dotyczy to mnie/Ciebie ale również Twojego faceta. Pewnie też przeżywa na swój sposób to wszystko, zwłaszcza, że wcześniej miał nastawienie na nie ... Co Ci mogę napisać - różne bzdety do mnie piszą/mówią a one albo mnie irytują albo nie mogę powstrzymać łez, albo trudno w nie uwierzyć w tym momencie; wiem, że kiedyś pewnie będzie lepiej/znośnie/może dobrze, ale teraz to takie nie realne. Wiedz, że nie cierpisz sama, jest nas niestety cała masa. Statystyki są nieubłagane, choć DLACZEGO to my wyrabiamy te 10-15% nikt nam nie odpowie. Przytulam, choć tylko wirtualnie ...
Odpowiedz
#6
Kochana, mężczyźni odbierają to inaczej niż my... Mój mąż chciał dziecka, może bez jakiejś zbędnej presji, na zasadzie "jak będzie, to będzie". Jestem w 18 tygodniu i od piątku wiem, że nie ma akcji serca. Jutro jadę do szpitala na zabieg. Gdy powiedziałam mężowi, że musimy dziecku nadać imię, żeby otrzymać akt urodzenia martwego dziecka, wkurzył się, że to jest chore, aby nadawać 4 miesięcznemu płodowi imię. I nie mówi dziecko, tylko "to". Może gdyby był ze mną na usg i widział, to miałby inne podejście - podobno wielu facetów tak ma, że dopiero jak zobaczą, że dziecko jest w Tobie, zaczynają je postrzegać jako osobę. Skoro Twój facet nie podjął świadomej decyzji, że chce mieć dziecko, Twoja wiadomość faktycznie musiała go zaskoczyć. Co nie usprawiedliwia jego zachowania oczywiście... A to, co powiedział podczas kłótni... Może emocje wzięły górę? Jeśli jest cholerykiem, to mógł tak wypalić bez zastanowienia... To jest dla Ciebie strasznie trudny moment, ale prawda jest taka, że mężczyzna nie zrozumie tej sytuacji... Mój mąż nie odbiera tego jak straty dziecka - nie chce go pochować, żeby się to za nami nie ciągnęło... Dla niego to bardziej coś, czego się trzeba pozbyć, abym była zdrowa...
Tak jak napisała Ka1ina - każdy stratę przeżywa inaczej. Ja nikomu w pracy nie powiedziałam, że jestem w ciąży, bo nie zniosłabym ich współczujących spojrzeń... Poza tym to typowo babskie środowisko i wiem, że rozmawiałby o mnie za moimi plecami. Ale MUSISZ mieć jakieś wsparcie - ja powiedziałam kilku koleżankom, które stoją za mną murem, mogę zadzwonić do nich i popłakać o każdej godzinie, a takie "doły" zdarzają się często. Możesz też skorzystać z pomocy w Centrum Interwencji Kryzysowej - tam zapewnią Ci pomoc psychologiczną.
Trzymaj się i pamiętaj, że możesz tu pisać, jak tylko poczujesz taką potrzebę. Zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię wysłucha i wesprze.
Odpowiedz
#7
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...=Mężczyźni
Odpowiedz
#8
Dziękuję za Wasze słowa.
Nie jest dobrze i już wiem, ze nic z tego nie będzie.
Dziękuję za wsparcie
Odpowiedz
#9
Kalendarz w telefonie przypomniał mi właśnie o terminie USG... program rossnę oferuje super oferty dla kobiet w ciąży za 1 grosz przy następnej wizycie... odwiedziła mnie koleżanka w ciąży z którą razem miałyśmy chodzić na spacery... a w weekend rodzinna impreza - wszyscy przeszli do porządku dziennego nad tym co się stało, w końcu miesiące żałoby w tej sytuacji nikogo nie obowiązują... maż mówi, że mogę zostać w domu, ale to nie o to chodzi... staram się trzymać, ale chyba zjeżdżam znów bardziej w dół...
Odpowiedz
#10
Mroowa, mam bardzo podobna sytuacje do twojej, też myślałam że na wiadomość o ciąży mąż się ucieszy ale niestety myliłam się. Ucieszył się gdy powiedziałam że ciąży już nie ma, że serduszko nie zaczęło bić.... I nie wiem jak po tym wszystkim mam kochać ta druga osobę jak jemu radość sprawiło to co mi największy ból.... Zastanawiam się czy jest wogole co ratować.
U mnie minął już rok, taki czas sobie dałam żeby na trzeźwo spojrzeć na sytuacje, żeby potem nie mieć do siebie pretensji. Może warto poczekac....??
Odpowiedz
#11
We wtorek zawołała mnie moja szefowa. Moja nowa szefowa,która poznała mnie,gdy byłam w ciąży. Zapytała czy mam jakieś problemy, bo ona widzi, że od jakiś 3 tygodni jestem inna,nieobecna.

Jestem inna. Straciłam coś nieodwracalnie. I to podwójnie straciłam. Zamiast lepiej jest coraz gorzej.
Odpowiedz
#12
Mroowa jak ja dobrze rozumiem co czujesz, miało być cudownie, mieliśmy być rodzina, chodzić na spacerki z wozeczkiem a nie ma nic. Już prawie że sobą nie rozmawiamy. A minął już rok a ja nie potrafię się z tym pogodzić. I nie wiem co dalej robić. A jak u Ciebie?
Odpowiedz
#13
Konwalijka u mnie też będzie zaraz rok. I serce mam w strzepach. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że nie jesteś sama i bardzo mi przykro, że tak wiele nas jest
Odpowiedz
#14
U mnie wszystko się poukladalo. Mam córeczkę i jej ojca, który całkowicie zmienił swoje zachowanie.
Odpowiedz
#15
Mroowa cieszę sie ze u Ciebie wszystko sie ułożyło i ze jesteś szczęśliwa. Ja trafiłam tu niedawno. Ale takie posty jak twój daja nadzieję i uśmiech. Duzo radości i szczęścia Ci zycze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości