Straciłam moje szczęście w 8 tygodniu.
#1
Witam. Mam 45 lat i od 1,5 roku starałam się o ciążę. Miałam monitoringi i stymulację tabletkami - udało się ale szczęście mnie opuściło. 3 kwietnia miałam małe brązowe plamienie ciągle byłam pod kontrolą ginekologa, jak coś zauważyłam dzwoniłam i biegłam na wizytę, stosowałam 2x1 duphaston i kwas foliowy. 7 kwietnia miałam pierwsze usg - biło serduszko mojego maleństwa i byłam bardzo szczęśliwa. Wieczorem zaczął mnie boleć brzuch jak na miesiączkę i miałam plamienie. Połknęłam duphaston i położyłam się. Noc minęła dobrze, sobota i niedziela również minęła bez złych objawów. W poniedziałek 10 kwietnia znowu miałam w ciągu dnia plamienia, byłam u ginekologa i nakazał zwiększyć duphaston do 3 tabletek . Wieczorem znowu źle się poczułam i miałam większe krwawienie. Zadzwoniłam na pogotowie i zabrali mnie do szpitala. Bałam się strasznie że jest źle z maleństwem ale położna na izbie przyjęć pocieszała mnie, że jestem w dobrych rękach i mam nie myśleć o najgorszym. Lekarka zaprosiła mnie na usg i dowiedziałam się że jest pęcherzyk ciążowy ale serduszko nie bije i mam krwiaka na macicy i że czeka mnie łyżeczkowanie. Zabieg miałam 11 kwietnia ok godz. 14, przez całą noc nie mogłam nawet napić się łyka wody bo anastezjolog mnie nie znieczuli. Gdy zawołali mnie na zabieg czekałam jeszcze przed salą zabiegową prawie godzinę aż zawołali mnie po nazwisku. Oczekiwała siedząc na korytarzu zapłakana załamana. Wezwali mnie na salę i zadawali pytania o jakieś wcześniejsze zabiegi/operacje, choroby, stosowane leki. Dali kartkę do podpisu o zaniechanie pochówku i kazali napisać o zgodzie na utylizację. Nie wiedziałam co robić byłam roztrzęsiona a personel medyczny czekał niecierpliwie. Lekarz powiedział że zabieg trzeba zrobić bo mogę mieć sepsę i umrzeć. Podpisałam więc  tą kartkę. Gdy położyłam się na fotelu spięli mi nogi pasami na lewej ręce mierzyli ciśnienie a na prawej wbili wenflon i dali znieczulenie ogólne. Płakałam serce mi pękało i czułam jak tracę świadomość. Wszystko to mam w pamięci i tak strasznie boli. Jestem załamana nikt z personelu szpitalnego nie wspomniał że mogę pochować swoje maleństwo i że mogę ubiegać się o urlop macierzyński. Wypisali mnie w środę 12 kwietnia dali wypis że ciąża obumarła w 8 tygodniu. W piątek 14 kwietnia włączyłam internet w telefonie i dowiedziałam się o uprawnieniach po poronieniu. Zadzwoniłam do szpitala i kierownik oddziału kazał mi przyjść bo nie wie z kim rozmawia, że jest ochrona danych osobowych. 18 kwietnia rozmawiałam z profesorem-kierownikiem. Nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem, mogę zrobić badanie płci i powodów poronienia ale podpisałam dokumenty (była to tylko kartka A4) nieważne że nie byłam świadoma wyboru. W rozmowie sugerował kombinacje, że ktoś dał pakiet uprawnień ale ciąża 23 tygodniowa a 8 tygodniowa nie jest równa i że urlop macierzyński gdy płód jest taki i taki (pokazał rękami wymiar) jest śmieszny. Cała ta sytuacja mnie boli i dręczy, możliwość 8 tygodni urlopu pomogłaby mi jakoś dojść do siebie choć nie wiem czy dam radę. Obecnie czekam na wyniki oznaczenia płci i przyczyn poronienia. Chcę podjąć jeszcze starania o ciążę, mój ginekolog mówi że spokojnie i dopiero za 6 miesięcy. Dla mnie to strasznie długo, dopiero minęło trzy tygodnie od mojej straty a gdzie tam 6 miesięcy. Boję się że może być już za późno ze względu na mój wiek i że po poronieniu będzie jeszcze trudniej, a jeżeli tak zdecyduje los to do końca życia będzie boleć ta strata tak bardzo dlatego, że była jedyną ciążą. Ciągle obwiniam się za to co zrobiła źle, czego nie zrobiłam i w ogóle że to wszystko moja wina. Rodzina i partner pocieszają mnie, że wszystko się ułoży że jeszcze będę szczęśliwą mamą. Jestem teraz na L4 i nie wiem jak dalej poradzę sobie z tym wszystkim.
Odpowiedz
#2
Nie wolno myśleć że to Twoja wina. Zastanów się ile zrobiłaś żeby to dziecko było. Zrobiłaś wszystko co mogłaś. Jest to trudne przeżycie. Od wiadomości że mojemu maleństwu nie bije serduszko minął miesiąc, a ja żyję dalej, choć wiele chwil upływa na myślach, tęsknocie i łzach. Trzeba przeżyć żałobę inaczej się nie da. Jestem z Tobą. 

Mama 2 Aniołków
Odpowiedz
#3
Sesi 89 dziękuję za dobre słowa. Na pewno zrobiłam dużo by moje maleństwo żyło ale czy wszystko, zawsze pozostaje myśl, że mogłam zrobić więcej. Przez pierwsze 6 tygodni ciąży jeszcze pracowałam, w 7 tygodniu ciąży byłam na urlopie, ale miałam wcześniej wyznaczone wizyty lekarskie do tarczycowej, kardiologa, dentysty i byłam na tych wizytach. Chciałam też pomóc rodzicom w zakupach przedświątecznych. Czułam się dobrze i myślałam że umiarkowany ruch i małe zakupy nie zaszkodzą. Potem rozpoczął się 8 tydzień, który przyniósł najgorsze. Dlatego dręczy mnie myśl że powinnam leżeć, a chodzić tylko do łazienki i po mieszkaniu. Tak muszę żyć dalej przecież pragnę ponowić starania, ale tak jak Tobie dni i noce upływają mi na rozmyślaniu, tęsknocie, łzach i tak strasznie wszystko się dłuży. Tak ciężko mi na duszy Sesi 89 i również jestem z Tobą.
Odpowiedz
#4
(Wed, 26 Kwietnia 2017, 20:12:36)evlilia napisał(a): Dali kartkę do podpisu o zaniechanie pochówku i kazali napisać o zgodzie na utylizację.

(Wed, 26 Kwietnia 2017, 20:12:36)evlilia napisał(a): Nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem, mogę zrobić badanie płci i powodów poronienia ale podpisałam dokumenty (była to tylko kartka A4) nieważne że nie byłam świadoma wyboru.

Skoro mimo to mają materiał, który może posłużyć do badań, to może jeszcze nie dokonano utylizacji całości. Ponadto oficjalnie nie wolno im dokonać utylizacji - mają obowiązek zadbać o pochowanie szczątek dzieci z godnością. Nie zutylizować. Podsuwać do podpisania mogą zrzeczenie się prawa rodziców do samodzielnego pochówku na rzecz dokonania tego przez szpital właśnie. Jak bywa w rzeczywistości w praktyce - wiadomo, tajemnica poliszynela to jest.

Zdobądź kopię tego, co podpisałaś (nie wolno im odmówić dostępu do dokumentacji i jej skopiowania) - bardzo bym chciała zobaczyć na spokojnie, jak toto wyglądało.

A Ty chcesz teraz już tylko poznać płeć i wyniki badań pod kątem medycznym, czy zamierzasz spróbować zarejestrować dziecko w USC, jeśli uda się oznaczyć płeć? Pochować też byś chciała, gdyby Cię przyzwoicie doinformowali?
Odpowiedz
#5
To tu dopowiem, skoro doczytałam z innego posta...

Złóż też jednocześnie - koniecznie na piśmie - wycofanie z rezygnacji i zgody udzielonej pod wpływem szoku i nieścisłego informowania o swoich prawach oraz wszystkich skutkach formalnych, jakie taka decyzja za sobą pociąga.
Zażądaj w tym piśmie wystawienia dokumentów umożliwiających Ci rejestrację urodzenia w USC i dokonanie pochówku we własnym zakresie oraz wydania nadal zachowanych szczątków (także w formie kostek parafinowych) do pochówku.
Nie musi się wszystko udać, gwarancji nie ma, ale spróbuj.
Odpowiedz
#6
Dziś telefonicznie zostałam poinformowana przez TESTDNA Katowice, że moje maleństwo to chłopczyk, niestety nie można określić przyczyny poronienia bo materiał jest zdegradowany. Jutro odbiorę dokument potwierdzający że mam synka. Oczywiście że pragnę zarejestrować moje dziecko w USC i pochować również, ale czy będzie to możliwe.
We wtorek z moim mężczyzną pewnie odwiedzimy dyrekcją szpitala. Tak jak radzisz zrobimy kopię tego co podpisałam (sama nie mam siły ale mój partner ma więcej siły). Boje się że nie będzie łatwo.
Odpowiedz
#7
To złóżcie przy okazji w szpitalu to drugie, co piszę - oczywiście z potwierdzeniem złożenia na kopii. To jest czasem o tyle łatwiejsze, że gdyby fizyczna konfrontacja się nie udała albo Was w trakcie przerosła, to i tak papier muszą potem obsłużyć. O wiele łatwiej w szpitalach jest spławiać rodziców ustnie i bez śladów, jak dokładnie brzmi odpowiedź, to po pierwsze, a po drugie znowu rodzicom bywa łatwiej złożyć pismo na przykład na dzienniku podawczym czy w sekretariacie i wyjść szybko w najgorszym razie niż znosić długie beznadziejne "kazania" pod swoim adresem ze strony nieprzychylnego personelu. Złóż w tym samym dniu niezależnie od tego, co powiedzą "na gębę", choć możesz zacząć od rozmowy.

A kopię dokumentacji na szybko możesz sobie pstryknąć telefonem choćby, gdyby coś zrzędzili o problemach z kserowaniem, bo akurat im padło ksero albo coś innego wymyślali. Nie mają obowiązku robić papierowych kopii za darmo, wolno im oczekiwać odpłatności, na kopię papierową możesz też poczekać, a zdjęcie zrób sobie i tak, jak tylko dorwiesz przed oczy.
A propos dokumentacji, to kopie kopiami, ale nawet oryginały wolno nam obwąchać samemu, a nie tylko kopie otrzymywać, więc nie daj się nabrać na wymówki, że nie muszą udostępnić do wglądu tym bardziej, gdy nie zamierzasz zabierać na zewnątrz: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=4258
Odpowiedz
#8
Bardzo dziękuje DzikaMysz za poradę i wsparcie. Mój partner jest zdania że personel szpitala gdzie trafiłam jest bezduszny dla kobiet które ronią. Będąc tam dwa dni zauważyłam dużą troskę o panie w widocznej ciąży.
Dziewczyna która leżała ze mną na sali miała abrazję wieczorem bo miała krwotok. Rano przyszła pielęgniarka i popędzała ją by się pakowała bo ma nową pacjentkę na jej łóżko. Dziewczyna była bardzo roztrzęsiona, chciała poczekać na męża w pokoju a pielęgniarka kazała jej czekać na korytarzu. Sytuacja ta była skandaliczna. Dziewczyna powiedziała jej do słuchu i wyszła.
Odpowiedz
#9
Nie wiem, jak będzie teraz w kwestii pochówku, ale jeśli tego nie da się odkręcić, to i tak masz prawo wypożyczyć materiał ze szpitala, aby prowadzić dalsze badania o przyczynę poronienia. Jeśli poznałaś płeć dziecka, szpital ma obowiązek wystawić Ci Kartę martwego urodzenia, na podstawie, której rejestrujesz dzieciątko w USC, a Akt Urodzenia z adnotacją o zgonie upoważnia Ciebie do 56 dni urlopu macierzyńskiego, licząc od dnia poronienia. Dodatkowo na podstawie tego aktu ojcu dziecka należą się 4 dni urlopu okolicznościowego.

Niesamowicie szybko otrzymałaś wyniki z TestDNA, super. Ja wykonuję badania w Poznaniu w Genesis i czekam już miesiąc na wyniki i dopiero jak zrobisz aferę to coś się rusza w temacie, bo tak to kpina totalna....

A wracając jeszcze do tematu, w którym mówisz o poczuciu winy. Proszę nie obwiniaj się, nie możemy. Pomyśl o tych kobietach, które nie dbają o siebie, piją, ćpają i rodzą zdrowe dzieci. A TY dbałaś o siebie, walczyłaś o Maluszka. Czasami po prostu nie można nic więcej zrobić. 
Rozumiem Ciebie też tak myślałam, ale tak nie można.
Odpowiedz
#10
Sesi89 na pewno masz rację w sprawie poczucia winy. Jak byłam w szpitalu odbierać wynik badania histopatologicznego przed wejściem do szpitala stały przyszłe mamy ubrane w szlafroki z papierosami w ustach
i telefonami przy uchu. Patrzyłam jak beztrosko stoją i nie boją się o swoje dzieci o ich zdrowie i w ogóle o skutki ich nałogu.
Odpowiedz
#11
No właśnie. Wiesz ja nikogo nie potępiam, bo to wybór tych kobiet. Ale będąc w ciąży żyją beztrosko i też mają szansę na zdrowego maluszka. A my walczyłyśmy. Ja też myślałam, że to moja wina. Nadal bywają chwile że tak myślę, ale szybko próbuję się tego uczucia pozbyć, bo to nie tak. Po prostu tak chciał los.

Jestem z Tobą. Doskonale Ciebie rozumiem.

[*] dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
#12
Tak los nie był dla nas przychylny. Pragnę ponowić starania o ciąże i w głębi duszy mam nadzieje że się uda ale mam też obawy przed najgorszym. Jedno wiem że pragnienie jest mocniejsze od obaw i to daje mi na tą chwilę maleńką siłę by jakoś żyć i czekać na czas starań. A czas starań to obserwacja cyklu, mierzenie temperatury wizyty u ginekologa na monitoringu, stosowanie tabletek i nadzieja że może w tym cyklu się uda. Przez ostatnie 1,5 roku tak żyłam i brakuje mi tego wszystkiego jak powietrza.
Odpowiedz
#13
Na pewno się uda i życzę Tobie tego z całego serca. Będę z Tobą. Mnie też ponowne starania trzymają przy życiu. I nadzieja też wciąż się tli.
Odpowiedz
#14
(Thu, 27 Kwietnia 2017, 22:27:29)sesi89 napisał(a): Nie wiem, jak będzie teraz w kwestii pochówku, ale jeśli tego nie da się odkręcić, to i tak masz prawo wypożyczyć materiał ze szpitala, aby prowadzić dalsze badania o przyczynę poronienia. Jeśli poznałaś płeć dziecka, szpital ma obowiązek wystawić Ci Kartę martwego urodzenia, na podstawie, której rejestrujesz dzieciątko w USC, a Akt Urodzenia z adnotacją o zgonie upoważnia Ciebie do 56 dni urlopu macierzyńskiego, licząc od dnia poronienia. Dodatkowo na podstawie tego aktu ojcu dziecka należą się 4 dni urlopu okolicznościowego.
sesi89 z tymi 56 dniami to DzikaMysz zrobiła wykład jak 7 dni to nie tydzień. Bo nam należy się 8 tygodni kalendarzowych, a ojcu według mej wiedzy i niestety doświadczenia podwójnego - 2 dni. To takie małe sprostowanie.
My też przed pogrzebem - nawet niebo z nami płacze
Odpowiedz
#15
(Fri, 28 Kwietnia 2017, 10:52:39)Ika napisał(a):
(Thu, 27 Kwietnia 2017, 22:27:29)sesi89 napisał(a): Nie wiem, jak będzie teraz w kwestii pochówku, ale jeśli tego nie da się odkręcić, to i tak masz prawo wypożyczyć materiał ze szpitala, aby prowadzić dalsze badania o przyczynę poronienia. Jeśli poznałaś płeć dziecka, szpital ma obowiązek wystawić Ci Kartę martwego urodzenia, na podstawie, której rejestrujesz dzieciątko w USC, a Akt Urodzenia z adnotacją o zgonie upoważnia Ciebie do 56 dni urlopu macierzyńskiego, licząc od dnia poronienia. Dodatkowo na podstawie tego aktu ojcu dziecka należą się 4 dni urlopu okolicznościowego.
sesi89 z tymi 56 dniami to DzikaMysz zrobiła wykład jak 7 dni to nie tydzień. Bo nam należy się 8 tygodni kalendarzowych, a ojcu według mej wiedzy i niestety doświadczenia podwójnego - 2 dni. To takie małe sprostowanie.
My też przed pogrzebem - nawet niebo z nami płacze

Ika dokładnie jak piszesz 8 tygodni czyli 56 dni. A co do urlopu okolicznościowego to mam to potwierdzone, że ojcu należą się 4 dni, ponieważ 2 się należą za fakt urodzenia i 2 za zgon dziecka.

Przykro mi z powodu Waszej straty Sad

https://www.portalfk.pl/urlopy-i-inne-zw...-6132.html
Odpowiedź tłumacząca 4 dni urlopu okolicznościowego.
A z mojego doświadczenia mój mąż otrzymał 4 dni, 
także właśnie tyle się należy.
Odpowiedz
#16
Mam pisemne potwierdzenie że mam syna, chcę mu nadać imię z dnia 11.04.2017r.- będzie miał imieniny i urodziny w jednym dniu. Dzwoniłam do dyrekcji mojego szpitala niestety biuro nie pracuje 2 maja, będą dopiero 4 maja więc przedłuży się moja niepewność co dalej.
[*] dla wszystkich Aniołków.
Odpowiedz
#17
Dzięki wielkie sesi89
mi też przykro, że połączyły nas tak smutne wydarzenia
na forum Amelia tłumaczyła (wątek: urlop okolicznościowy), że musiałyby być dwa akty jeden urodzenia, a drugi zgonu - więc mój mąż w zeszłym roku dostał dwa dni i w tym też - bo akt jest jeden: urodzenia martwego dziecka. Ale rzeczywiście doczytałam, że przysługują 4 - więc widać, co kadry to interpretacja. (http://kadry.infor.pl/kadry/indywidualne...iecka.html) Może jeszcze przy okazji pogrzebu da radę być z nami w domu te dodatkowe dni. Wielkie dzięki.
A te 56 dni według DzikiejMyszy może być mylące, bo nasz urlop liczy się w tygodniach, a nie jak wypoczynkowy w dniach z odliczeniem sobót i niedziel. Niby nic, ale może wprowadzać w błąd.
Ja się nie łapie na macierzyński, bo jestem na zdrowotnym po ostatniej stracie - deprecha nie pozwoliła wrócić do maluchówSad
Odpowiedz
#18
Nie ma za co Ika. Przykre że wogóle potrzebne nam są te informacje.
Ja też już drugi raz straciłam szczęście, ale po pierwszym jakoś się ogarnęłam, nawet po dwóch tygodniach wróciłam do pracy, a teraz Właśnie jestem w trakcie składania wniosków o urlop macierzyński, ale i tak skończy mi się na koniec maja, a nie wiem czy do tego czasu się pozbieram...
Odpowiedz
#19
Tak bardzo mi źle... ta ciągła pustka, żal, gniew, niemoc, brak ochoty na wszystko. Beznadziejność dusi mnie, w telewizji jakiś film, kabaret, a ja nie wiem co z sobą zrobi,ć taka czuję się zmęczona tą pustką...... smutkiem..... .rozpaczą...... tęsknotą......
Odpowiedz
#20
evlilia, tulę Cię mocno, tak mocno, jak sama potrzebuję być tulona i rozumiana. Obie siedzimy na krzesełkach czterdziestki.
Przytulam, bo wiem, jak boli serducho Mamy, gdy dopada PESELica i strata.
Ja od wczoraj - po pogrzebie Dominisi - wpadłam w nieprzemierzoną pustkę - już nic nie mogę dla niej zrobić. Odeszła 20 kwietnia. To nasza druga długo oczekiwana córeczka, która odeszła w ciągu ostatniego roku. Ryczę dziś z Tobą - wysłałam męża do mojego Taty, by złożył imieninowe życzenia, ja nie mam sił... i tęsknię...
Chcę wierzyć, że moje córeczki z Twoim synkiem czekają na nas w lepszym świecie...
Odpowiedz
#21
Jestem z Wami w tym smutku i przytulam mocno. Ciężko znów zacząć "normalnie" żyć.
Odpowiedz
#22
Dziś 11 dzień miesiąca.
Dziś, miesiąc temu straciłam moje szczęście.
Miesiąc... aż miesiąc... dopiero miesiąc...
Czas mija a dla mnie ten dzień jest i będzie zawsze w czasie teraźniejszym.
Dzień ten zatrzymał mój czas a wszystko co ma miejsce obok odnoszę do tego dnia.
Osiem tygodni, miało moje szczęście - mój synek.
Czas Jego bycia nie był długi, ale był obecny i nie potrafię zapomnieć tej radości oczekiwania.
Rozstanie zmieniło moje życie, które już nie jest i nie będzie takie jak kiedyś.
Tak bardzo boli to rozstanie, ta pustka i pamięć będzie zawsze.
Nie wiem co dalej będzie..., czy jeszcze będzie mi dane poczuć to szczęście oczekiwania...
Odpowiedz
#23
doskonale wiem co czujesz, 3 razy traciłam swoje maleństwa. Pamiętaj, że zawsze trzeba mieć nadzieję, że następnym razem się uda.
Tak ja i Ty po szczęśliwej ciąży będziemy mogły przytulić nasze dzieci. Trzeba prosić Boga aby ten dzień kiedyś nadszedł.
Ja wiem ,że tylko wiara w takich chwilach pozwala dalej żyć i pamiętaj,że nadzieja umiera ostatnia.
Odpowiedz
#24
(Fri, 26 Maja 2017, 21:27:33)gabi1714 napisał(a): Pamiętaj, że zawsze trzeba mieć nadzieję, że następnym razem się uda.
Tak ja i Ty po szczęśliwej ciąży będziemy mogły przytulić nasze dzieci.

Nadzieję warto mieć, bo dodaje sił, ale nic ponadto nie jest pewną sprawą w takich słowach.
Nie sądzę byś była jasnowidzem. Nie sądzę, byś była uprawniona do dawania komukolwiek gwarancji na przyszłość.
Sobie wmawiaj, co chcesz, skoro Ci to pomaga akurat w takiej formie. Ale nie siej wobec innych "pocieszeniami" w tonie zapewnień bez pokrycia - na naszym Forum jest to kategorycznie eliminowane. Odróżniam życzenia szczęścia i wiarę w odwrócenie się losu od czczych "pewników". Chyba jeszcze za takie pseudogwarancyjne słowa nie brałaś emocjonalnej i moralnej odpowiedzialności wobec nikogo po kolejnej stracie, kiedy okazałyby się piaskiem na wietrze rzucanym bez uzasadnienia. Wtedy by Ci tak lekko nie przeszły przez palce czy usta...
Więcej tego nie rób, zwłaszcza nie u nas na Forum, nie tutaj, gdzie często uciekają przed podobnymi "pocieszeniami" te, które już takie zapewnienia zawodziły i nieraz drażnią.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości