teratoma
#1
Po pobycie w szpitalu na badaniach,lekarze wykryli u mnie guz,odpowiadający teratomie. Mięśniaki macicy. Małe. Niepokoi mnie ten guz. Co to może być? Jak zwykle rozmowa przy wypisie była krótka i niczego istotnego się nie dowiedziałam. Obserwacja i tyle.
Co to może być? Jak to się leczy?
Odpowiedz
#2
Tak masz dosłownie sformułowane w wypisie? Że guz odpowiadający teratomie, który określono jako mały mięśniak macicy? Czy guz i oprócz tego mięśniaki?
Bo albo ja czegoś nie chwytam i całkiem jestem już niewydolna językowo (co, niestety, jest coraz prawdziwsze), albo coś w tym wypisie nie całkiem pasuje - może to istotne, a może nie, ale nie nam to fachowo ocenić z całkowitą pewnością.

Idź do ginekologa, tak czy inaczej, niezależnie od tego opisu, bo niemrawa informacja poszpitalna niczego nie załatwiła, a postępowanie zależy nie tylko od tego, co jest czym, ale także od umiejscowienia i wypadkowej innych szczegółów. Poprzestanie na obserwacji nie musi być złym podejściem w Twojej sytuacji, przy mięśniakach to się praktykuje, bo nie są to zmiany złośliwe, ale często także się usuwa zabiegowo od razu. Więc kiedy są małe i nie sprawiają wyraźnych kłopotów, to pewnie można spróbować odczekiwać sprawdzając, czy rosną i jak intensywnie. Ale zaufałabym temu jedynie wtedy, gdy lekarz sobie zada trud rzeczowego i starannego wytłumaczenia po równie starannej diagnozie. Inaczej tylko wzbudza niepewność i obawy, co jest czym. A bagatelizowanie bywa ryzykowne - to już lepiej pochuchać na zimne i skontrolować to ponownie u zaufanego ginekologa. I w Twoim przypadku tak właśnie jest. Idź i domagaj się rzetelnego wyjaśnienia, czym są wszystkie zmiany dokładnie i jak naprawdę warto z nimi obecnie postępować.
Odpowiedz
#3
Już Ci piszę jak w wypisie mam. Zmiany w macicy najprawdopodobniej mięśniaki,1 śród ścienny i 2 przyległe. W dolnym biegunie zmiana mogącą odpowiadać teratomie-guz.
O mięśniakach rozmawiałam bo przy usg lekarz wspominał. O tej zmianie tylko wspomniał że trzeba jeszcze ocenić w innych dniach cyklu.
Ok. Wszystko rozumiem. Tylko chciałabym wiedzieć czy któraś z dziewczyn też tak miała? Do dobrego lekarza wybieram się za dwa tygodnie. Na pewno pogadamy. A do tego ze szpitala to muszę odczekać 6 tygodni na resztę wyników i zapisana jestem w poradni na początek maja.
Odpowiedz
#4
Dobra, to bez ceregieli.

Bo nie zgadzało mi się określenie "teratoma" w kontekście mięśniaków. Kojarzę to słowo jako potworniaka, a to jest już inna para kaloszy, a nie byłam pewna, czy komuś w wypisie nie poszatkowało sensu diagnozy i zaleceń z rozpędu. Teraz bardziej pasują do siebie w całości - diagnoza jest w tym fragmencie silniej niepewna i ta jedna zmiana to może być teratoma, obraz ją przypomina, ale nie jest to pewne. "Może odpowiadać", ale nie musi się tym okazać. To tylko podejrzenie i bardzo możliwe, że na ten moment nie dawało się jednoznacznie zdiagnozować, czy to to, stąd także kwestia dalszej obserwacji w celu doprecyzowania. Pewnie wygooglasz niejedno i blady strach Cię przewieje, ale to podejrzenie, nawet gdyby się potwierdziło, to nie jest wyrok, choć absolutnie tego nie bagatelizuj i słusznie Cię niepokoi ten fragment nieustalony na dzisiaj jaśniej. Jednak lepiej nie googlaj, jeśli umiesz to odpuścić, bo głowa Ci spuchnie, a dodatkowy pożytek praktyczny poza przypilnowaniem obserwacji już nie wyniknie w tym wypadku. Równie dobrze można by do poduszki wszystkie podręczniki medyczne czytywać zamiast thrillerów.
Daj sobie czas do wizyty i oceny lekarza.

O ile kojarzę, bywały na Forum kobiety z podobną diagnozą, a właściwie z pewną już diagnozą, miały potworniaka, ale za czorta teraz nie pamiętam położenia tematu - poszukaj albo może ktoś podrzuci linki, bo nie bardzo mam jak sama w tej chwili...
A chwila jeszcze, na szybko u nas https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=4136.
Coś tam drobnego się w innych tematach jeszcze przewijało, ale nie wniosą Ci znaczniejszych informacji merytorycznych. Za wiele tego nie było.
Będzie to trzeba połączyć w jeden.
Odpowiedz
#5
Ok. Dziękuję. Tylko wpisałam w google nazwę teratoma i wyskoczyło mi potworniak. Wolałam nie czytać dalej.
Postaram się poczekać na wizytę lekarską. Wątki przejrzę. Poczytam. Ale spokojnie. Zaczekam na rozmowę z lekarzem.
Odpowiedz
#6
Ano, już nazwą straszy na zapas, fakt. I może dobrze, bo zniechęca do wnikania zbytniego przedwcześnie. Ale - jeśli Cię to męczy - nie ma ona znaczenia w sensie "potwornie" wielkiej złośliwości jako cechy nieodłącznej. To nie tak, bo zwykle jest zmianą łagodną, choć ma też odmiany, jak niejeden guz, niełagodne i niekiedy wiąże się także z koniecznością nieodwracalnie agresywnej chirurgii. Toteż lekceważyć nie wolno w żadnym razie. Stres jest zrozumiały, rokowania zależą też od wielkości (a skoro słabo widać, to pewnie jeszcze malizna u Ciebie, o ile to w ogóle ten rodzaj guzka) i paru innych czynników.
Jednak nazwą jako taką się nie sugeruj w tym wypadku, bo jej pochodzenie jest inne i o niczym z góry nie decyduje, choć na wyobraźnię także umie nieźle zadziałać i etymologią.
A tak też zresztą myślałam, że samo słówko toś Panna ani chybi już zawczasu wygooglała - zapewne żeby przeciwdziałać nadmiernej senności, co miewa sens, byle w stopniowanych dawkach, bo przeciętnej osobie temat merytorycznie podnosi ciśnienie i włosy jak dobrej klasy horror, nie tylko thriller.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości