[oddzielony] Nierozumiana - Temat indywidualny - Tytuł roboczy
#1
Pół roku temu straciłam mojego Aniołka w połowie 5 tc, mój TŻ nie wiedział, że byłam w ciąży a ja nie umiałam powiedzieć mu o tej stracie. Był tak zajęty pracą, że ani nie zrozumiał co mam na myśli mówiąc "to nie okres" ani nie zauważył mojego załamania. Postanowiłam odciąć temat i długo mi się to udawało, jakieś 3 miesiące później mój TŻ napisał mi wiadomość, że będę ciocią. To było jak strzał prosto w serce... myślałam, że on się z tego cieszy (jego siostra nie planowała dziecka, jest od nas młodsza i nie gotowa na macierzyństwo). Dopiero później okazało się, że był rozczarowany... Nie wytrzymałam, powiedziałam mu o wszystkim... Mieliśmy porozmawiać o tym gdy wróci z delegacji ale ta rozmowa nie nadeszła. Były święta, najgorsze w moim życiu... głaszcząca się po brzuchu i stękająca jak to jej ciężko w drugim miesiącu ciąży siostra przygnębiła mnie do granic możliwości, myślałam tylko o moim maleństwie. Nie mogłam nikomu powiedzieć, wiedzieliśmy tylko my, nadal tak jest... Pewnego dnia w kłótni mój TŻ rzucił mi, że nie miałam prawa mu nie powiedzieć, że to nie tylko moja strata... czułam się okropnie. Czas mijał, unikałam jego siostry jak tylko się dało, niestety teściowie mówili tylko o niej, mówili jak jej ciężko bo dziecko jest chore i potrzebuje zabiegu. Było mi bardzo ciężko, pewnego dnia gdy była jeszcze w szpitalu po zabiegu źle zrozumiała lekarzy i powiedziała, że poroniła (mój koszmar zaczął się od nowa), następnego dnia moi teściowie, jej partner i mój pojechali 300km żeby się dowiedzieć, że to pomyłka... Miałam mnóstwo myśli między innymi pretensje do partnera, że mnie nie wspierał a do niej pojechał "dla świętego spokoju". Jakoś dałam rade, unikaliśmy tematu i zaczęliśmy ucinać temat "biednej siostry". Ostatnio pojechaliśmy na kawę do teściów.. oni też tam byli, popłakałam się... staliśmy 5 minut na podjeździe i zawróciliśmy. Mieliśmy o tym porozmawiać, bo mój TŻ nie miał pojęcia, że tak źle to przechodzę. Wczoraj odbyła się ta rozmowa... naskoczył na mnie, że się utożsamiam z siostrą, że on tak nie robi tylko ją ignoruje a gdy temat do niego wraca zajmuje się pracą i o tym nie myśli i nie rozumie czemu tylko z nią tak "silnie reaguje" w dodatku za bardzo się na niej skupiam i tylko się nakręcam. To mnie zabolało... wiedziałam, że kompletnie nie wie przez co przechodzę, dzisiejsze smsy tylko mnie utwierdziły- nie zmierza szczerze powiedzieć mi co czuje w związku z utratą naszego Aniołka. Jest na mnie wściekły, że tak to przechodzę. Dlatego postanowiłam tutaj napisać, jestem z tym kompletnie sama i mam "zakaz" mówienia o tym najbliższym. Nie umiem zapomnieć, często to do mnie wraca, ryczę albo cały czas błądzę myślami i wracam do naszego maleństwa. Brak wsparcia od strony TŻ niestety nie pomaga...
Odpowiedz
#2
Nierozumiana, to link do wątku "mężczyźni i poronienie"

https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=68
Odpowiedz
#3
Nierozumiana, w tym linku chodziło nie tyle o sugestię przeniesienia się z pisaniem przez Ciebie, ile przede wszystkim o to, byś mogła poczytać, jak różnie, czasem niezrozumiale i boleśnie odmiennie reagują mężczyźni. To wiele nie zmieni w trudnościach związku, ale ułatwi rozumienie, skąd się biorą i sprawi, że będziesz się czuła mniej "dziwna" wiedząc, że to dość typowe, choć przykre.

Drugiego posta w temacie o mężczyznach zostawimy, skoro już tam także napisałaś - zobaczymy, jak się potoczą wypowiedzi, jaki kierunek obiorą, bo to temat dotyczący tylko tego zagadnienia, więc będzie Cię ograniczał. Jak najbardziej możesz tam o tym pisać, ale to chyba będzie za mało, bo gryzie Cię więcej?

Dlatego tego pierwszego Twojego posta przeniosę wydzielając go w Twój osobny temat indywidualny w Mojej Stracie, bo odnoszę wrażenie, że Ci się taki przyda szerzej, nawet jeśli teraz pierwotnym czy głównym motywem jest relacja z Twoim TŻ-tem po stracie.
Chyba potrzebujesz miejsca, w którym możesz się otworzyć nie tylko z powodu swojego partnera... Tak wynika, gdzieś pomiędzy wierszami... że to nie tylko to, że to coś więcej. Nie możesz ciągle nosić knebla, a Twoje uczucia po stracie to nie tylko to, co pomiędzy Wami teraz kuleje.

Może znajdziesz tytuł, który chciałabyś temu tematowi nadać, wtedy go poprawię.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości