5 strat
#1
Przeżyłam stratę ciąży 5 razy. 4 poronienia i 1 ciąża pozamaciczna. O dziecko staramy się od 2014. Pierwsza ciąża w maju 2015 - pierwsza wizyta: podejrzenie pustego jaja płodowego, druga wizyta: potwierdzenie diagnozy, skierowanie do szpitala, indukcja poronienia i łyżeczkowanie. Wizyta kontrolna - lekarz daje zielone światło do starań po ustąpieniu miesiączki...Druga ciąża w sierpniu 2015 - jak się okazało, pozamaciczna, jajo utknęło w lewym jajowodzie. Tym razem szok jest jeszcze większy niż przy pierwszej ciąży, długo dochodzę do siebie. Kolejna ciąża - styczeń 2016, biochemiczna, nawet bym się nie zorientowała, gdyby w tydzień po "normalnym" okresie nie wystąpiło kolejne krwawienie...badanie krwi wykazalo,że faktycznie przez chwilę byłam w ciąży, tyle szczęścia, że to nie była znowu pozamaciczna. Uzgadniamy z mężem, że na jakiś czas odpuszczamy sobie starankową spinę, oboje potrzebujemy psychicznie odpocząć od tematu. Kolejna ciąża - listopad 2016, ponownie biochemiczna, schemat taki  sam jak przy poprzedniej. Lekarz nakazuje całkowite wstrzymanie się od starań aż do czasu wykrycia przyczyny poronień. I tu przychodzi czas na ostatnią ciążę, będącą wpadką - luty 2017. Była to pierwsza ciąża, w jakiej uwidoczniono zarodek i tętno, niestety bardzo słabe. Pojawił się też duży krwiak. Mimo ponad tygodniowego pobytu w szpitalu, nie udało się ciąży utrzymać,  poroniłam w 6 tygodniu. Obecnie próbuję jakoś dojść do siebie, jest bardzo ciężko. Zdecydowałam się na pomoc psychologa, ja już nie daję sama rady, już za dużo razy musiałam przechodzić przez stratę ciąży. Choć wszystkie poroniłam na wczesnym etapie (6-8 tydz.), bardzo mnie te straty bolą:(  Tak bardzo chciałabym zostać mamą...:(
Odpowiedz
#2
Cer bardzo mi przykro. Czas w jakim odeszło dziecko nie ma znaczenia przy wymiarze cierpienia.
Odpowiedz
#3
Cer bardzo współczuję... Dużo przeszłaś, jeden cios za drugim... Myślę, że, gdy już nabierzesz trochę sił powinnaś skupić się na próbie znalezienia przyczyny strat. Warto poszukać dobrego specjalisty, który zleci odpowiednie badania... Trzeba poznać "wroga"... Może uda się odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego? Wtedy powinnaś być pewniejsza, spokojniejsza i będziesz wiedzieć, jak walczyć...
Przytulam
Odpowiedz
#4
Dzięki za wsparcie. Jest mi bardzo źle, bo muszę zmagać się z ciężarem kolejnej straty i czuję wiele tłoczących się we mnie emocji. Boli mnie też to, że moje koleżanki oraz najlepsza przyjaciółka nie mają dla mnie teraz czasu, a potrzebowałabym ich - a zwłaszcza tej jednej - obecności. Nie mogę wszystkim obarczać męża, który choć wspiera mnie jak może, to też cierpi...
Odpowiedz
#5
To trudne gdy nie ma przy nas tych na których obecność byśmy liczyli- naszych przyjaciół . Nie chce nikogo usprawiedliwiać ale czasem dzieje się tak bo po prostu nie wiedzą jak w tej sytuacji się zachować co powiedzieć.
Tylko że my potrzebujemy ich obecności tak po prostu żeby byli obok nas. Nie muszą nic mówić bo cokolwiek by powiedzieli nie umniejsza to naszego bólu ale sam fakt że są obok daje nam poczucie że nie jesteśmy z tym cierpieniem sami.
Odpowiedz
#6
Cer tak strasznie mi przykro. To , ze poroniłaś wczesne ciąże nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Ból jest wielki bo straciłaś swoje dzieci. Bo straciłaś te wszystkie chwile, które byłyby przed wami gdyby się narodziły. Pisz tutaj jak Ci źle. Wiem, ze my to nie to samo co najbliżsi ale rozumiemy, rozumiem my jak moze boleć.
Odpowiedz
#7
Nie sądziłam, że tak szybko przyjdzie mi dopisać kolejny smutny wątek do mojej historii...w zeszłą środę potwierdzono u mnie kolejną ciążę pozamaciczną, ponownie w lewym jajowodzie...Tym razem usunięto jajowód. Tak bardzo chciałabym, by to piekło wreszcie się skończyło. Mam żal do lekarzy, że żaden z nich nie zlecił wykonania badania drożności jajowodów, mimo że wielokrotnie o to pytałam...wszyscy mówili, że mi niepotrzebneSad Nawet w prywatnej klinice, w której musiałabym sporo zapłacić za badanie, powiedzieli że nie ma takiej konieczności.
Zadręczam się myślą, że może gdyby którykolwiek z lekarzy zlecił mi hsg, to teraz miałabym nadal obydwa jajowody i nie musiałabym znowu przechodzić przez pozamaciczną, a może nawet byłabym w normalnej, zdrowej ciąży :/ Nie mogę zrozumieć, dlaczego ciągle mi się to przytrafia...
Odpowiedz
#8
Tak mi przykro Cer
Zawsze zostaną w nas jakieś gdyby... Te w stosunku do innych rodzą tylko złość, te w stosunku do siebie poczucie winy...
Przytulam nosząc w sobie wiele własnych gdyby...
Mój mąż ciągle mi powtarza: nie jesteś winna - marzę o chwili, gdy w to uwierzę
Nasze małe wielkie marzenia - nasze DZIECI, promyczki dla Twoich Okruszków
Odpowiedz
#9
Cer, choć może to zabrzmi abstrakcyjnie- JESTEŚ MAMĄ. tylko taką która swoje dzieci woła patrząc w niebo. Mi bardzo pomogła zmiana myślenia na właśnie takie. Jestem mamą ale moje dzieci odeszły.
Daj sobie czas na przepłakanie strat i na żałobę, to jest najważniejsze.
A jeśli potem będziesz miała siłę i determinację do dalszej walki to ją wykorzystaj.
Ale wszystko po kolei i w swoim czasie.
Twoje maleństwa napewno bawią się teraz z moją czwórką.
Bardzo ci współczuje.
Odpowiedz
#10
Dzięki dziewczyny za wsparcie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości