Brak reakcji na wywołanie farmakologiczne poronienia a łyźeczkowanie.
#1
Cześć, niestety wracam na forum. Nie wiem, czy ktoś mnie pamięta, ale potrzebuję rady
. Jestem w szpitalu, ciąża obumarła w 10 tygodniu. Po godzinie 11 dostalam dopochwowo 2 tabletki chyba cytotec. Do tej pory nic sie nie dzieje, kolo 16 byly lekkie bóle, ale wszystko się wyciszylo. Zero plemienia. Na wieczormym obchodzie uslyszalam, ze jak sie nie zacznie, to mam być  ro nna czczo gotowa do zabiegu. Wydaje mi się, że  taki  zabieg bez przygotowanej  szyjki może zaszkodzić. Nie bardzo wiem co teraz zrobić. Prosić rano o kolejne dawki?
Odpowiedz
#2
U mnie cytotec zaczął działać po 11 godzinach od podania. Z tego co czytałam różnie to bywa. Jedne dziewczyny reagują po 2h a inne muszą mieć podany lek kolejny raz. Mi lekarz powiedział że najlepiej dla mnie żeby odbyło się to jak najbardziej fizjologicznie żeby ingerencja w otwieranie szyjki była jak najmniejsza. Jak po tych 11 godzinach zaczęłam trochę krwawic i mialam lekkie skurcze odczekal pół godziny i wziął mnie na zabieg. Możesz oczywiscie zapytać czy mogą podać Ci jeszcze raz tabletki. Jeśli szyjka sama się nie otwiera to trzeba ją ze tak powiem na siłę otworzyć tak mówił mi lekarz i że jeśli chciałabym jeszcze kiedyś mieć dzieci to lepiej dla mnie żeby organizm zaczął sam się oczyszczać.
Bardzo mi przykro że musisz przez to przechodzić. Sad
Może odezwą się dziewczyny które miały powtórnie podawany lek i powiedzą jak to było u nich. Ściskam mocno
Odpowiedz
#3
Dziękuję za odpowiedź. Po nocy nadal zero reakcji. Pewnie mnie jeszcze zbadają, czy coś się szyjka ruszyla. Mojej pani dr nie ma akurat w szpitalu, ale kontaktoalam sie z nia i mam rano prosic o podanie tabletek jeszcze raz.
Odpowiedz
#4
Lwico, podano Ci kolejną dawkę leków?
U mnie przy pierwszej stracie wystarczyła jedna dawka, ale wtedy już samoistnie zaczęłam plamić.
W drugiej ciąży do końca brałam duphaston, jeszcze dzień przed położeniem się do szpitala. Wtedy konieczne okazało się podanie czterech dawek cytotecu. Ale udało się bez łyżeczkowania.
Odpowiedz
#5
Jestem w szpitalu dalej, szyjka zamknieta caly czas. Lacznei dostalam juz 14 tabletek i zero reakcjiSad na jitro mam sie szykowac na zabieg i mechaniczne rozwieranie szyjki, a dzis jeden lekarz zasugerowal, ze jeslo chce miec jeszcze dzieci, to mam sie nie zgadzać na to i dalej czekac az tabletki zaczną działać. Ech, każdy mówi co innego, a ja nie wiem co robić...
Odpowiedz
#6
Ile czasu minęło od obumarcia, szacunkowo - tydzień, kilka, wiesz mniej więcej? Czy poza brakiem akcji serca, coś wskazuje na poronienie zatrzymane, masz jakieś objawy, plamienia? I czy masz jakieś dolegliwości sugerujące bliską silną infekcję?
Odpowiedz
#7
Amelio, będzie okolo tygodnia, tak myślę, bo dziecko wielkoscią odbiegalo tylko kilka dni od om. serduszko przestalo bić, nie ma przepływów. Objawów infekcji brak, plamienia brak, skurczy, bóli brzucha nie mam. Gdyby nie czekal na mnie ktos w domu, to leżałabym tu bez gadania, byleby ratować szyjkę, a tak to mam dylemat, bo chce już być po zabiegu i isc do domu. Jutro rano powinna byc moja pani doktor, może ona coś podpowie, ale wiem, że nikt mi nie da gwarancji, ze nie uszkodzi szyjki.
Odpowiedz
#8
Masz na myśli małe dziecko?

Czemu to musi być szpital? Nie mam na myśli ronienia w domu, tylko samo czekanie, przecież kilka dni to całkiem normalne, że akcja nie zawsze już rusza. Nie mogłabyś wyjść na trochę do domu?

Według mnie mogłabyś jeszcze bezpiecznie odczekać na naturalny rozwój sytuacji - zdania lekarzy są wystarczająco dwuznaczne, by rozwieranie na siłę i mechaniczne czyszczenie od razu pachniało rutyną u niektórych z nich, a nie sensownym wskazaniem. Oczywiście, na dzisiaj. Są przypadki, kiedy czekanie jest już mało sensowne, ale to chyba jeszcze nie ten moment, by już za takie uznać u Ciebie.
Odpowiedz
#9
Dziękuję za podpowiedź, zapytam czy w ogole jest opcja czekania w domu, ale to pewnie dopiero rano. Tak, male dziecko w domu. Zobaczę jeszcze, co rano powie doktor, która prowadziła tą ciążę.
Odpowiedz
#10
Podpowiedź niewiele warta w gruncie rzeczy, jeśli w domu nie masz zapewnionej opieki do dziecka albo odległość do szpitala przekracza Twoje możliwości sprawnego transportu w dowolnej chwili. Weź więc pod uwagę także fakt, że to wciąż może się zacząć znienacka i szybko rozkręcać, a po tabletkach akcja częściej bywa gwałtowna. Oczywiście nie musi, ale to niewiadoma. Jednak i tak warto z lekarką porozmawiać ponownie o łyżeczkowaniu bez presji na siłowe rozwieranie szyjki już teraz. Zawsze lepiej, by się cokolwiek już poddawała naturalniejszej akcji, nawet jeśli z jakichkolwiek względów - także praktycznych pozamedycznie - nie możesz ronić całkiem bezzabiegowo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości