tęsknię za tobą
#26
Czasem po prostu wystarczy być obok, podać chusteczkę, zaparzyć herbatę. Przecież żadna z nas nie chce aby wszyscy wokół się nad nami uzalali, powtarzali jak im przykro, bądź co gorsza pocieszali słowami które często ranią bardziej. Wystarczy żeby byli tak po prostu bo słowa jak będziesz czegoś potrzebować to zadzwoń sa jak dla mnie nie szczere A niestety tylko te słyszałam.

Dzięki dziewczyny za dobre słowo. Choć tu mogę się wyrzalic wiedząc że nikt nie skrytykuje.

Alanku kocham Cię . Tak strasznie chciałabym cofnąć czas
Odpowiedz
#27
Bass zgadzam się z Tobą, czasami najmniejszy gest wystarczy, by było trochę lżej na sercu... Nie potrzeba zbędnych słów, po prostu dobrze jest czuć, że jest ktoś, kto pamięta i jest na wyciągnięcie ręki, nie tylko, gdy przychodzi kryzys... Dla mnie najgorsze jest to, że otoczenia tak szybko zapomina o stracie i przechodzi do porządku dziennego... Nie chodzi mi o to, żeby bliscy nieustannie użalali się nade mną czy ciągle analizowali zaistniałą sytuację, rozgrzebując w ten sposób rany, ale o zwyczajną empatię...
Odpowiedz
#28
Czasami warto zasygnalizować otoczeniu czego się oczekuje. Nikt nie siedzi drugiej osobie w głowie, każdy ma inne oczekiwania(jedno chcą gestów, drudzy rozmowy etc.),a odrzucać moze także strach przed dodatkowym zranieniem z powodu błędnego rozpoznania potrzeb cierpiącej osoby.
Odpowiedz
#29
Niby fakt bez rozmowy nie ma porozumienia tylko dlaczego w moim przypadku i pewnie nie tylko otoczenie na mnie zrzucilo wykonanie pierwszego kroku jak ja leżę na deskach i nie jestem w stanie się podnieść .
Jutro kolejna sobota nawet nie liczę już która , przeraża mnie przyszlosc, kiedyś miałam plany A dziś próbuje przeżyć bieżący dzień , nie potrafię nawet myśleć o przyszłości bo dla mnie są to chwilę w których już nigdy nie będzie mojego synka.
Odpowiedz
#30
Bass, bo pewnie nic nie mówią, żeby nie ranić (zazwyczaj tak się tłumaczy milczenie), a nie wiedzą, że ranią jeszcze bardziej.
Odpowiedz
#31
Ściskam. Nie znajduję słów pociechy dla Twojej straty. Twój Alanek jest wśród naszych aniołków. One bawią się razem w tamtym lepszym świecie.
Przynajmniej mam taką nadzieję.
Odpowiedz
#32
Być normalnie tylko co to znaczy? Dla mnie już nigdy nie będzie jak kiedyś. Już zawsze będzie mi brakować Alanka na zdjęciach przy stole w naszym życiu. Czemu inni wymagają ode mnie żeby było normalnie. Dla mnie już nigdy tak nie będzie.
Dzięki dziewczyny sprawiacie ze nie czuję się jak jakaś wariatka.
Odpowiedz
#33
Chcę myśleć że tam gdzie są nasze aniołki,jest lepiej. Że one nie borykają się z tym wszystkim jak my.
Chwilami czuję się jakbym zwariowała ale przypominam sobie o tym forum i o wsparciu jakie tutaj otrzymałam i jest mi odrobinę lepiej. Tobie też to pomaga?
Odpowiedz
#34
Bass, nigdy już nie będzie tak jak kiedyś, nawet gdy ból kiedyś zelżeje, tęsknota zostanie. Nie da się niczym zapełnić tej dziury w sercu. Ale przyjdzie taki dzień, że przez moment, przez ułamek sekundy poczujesz się lepiej, nie będzie już tak mocno bolało. Tych sekund z czasem będzie więcej. Jednak by to mogło nastąpić trzeba dać czasowi czas. Rozpacz, płacz, krzyk, złość są potrzebne. Wszystko, co pozwoli Ci przetrwać kolejny dzień jest dobre i potrzebne.
Dużo sił dla Ciebie.
Alankowi (*)
Odpowiedz
#35
Lena2016 tak to forum pomaga mi nie zwariować tu czuję że mogę pisać o wszystkim i nikt nie skrytykuje i pozwoli mi ryczec tyle ile tego potrzebuje, nietety w realu strasznie czuję się opuszczona i nierozumiana, tylko mąż trwa przy mnie i nie komentuje choć wiem ze ma już dosyć moich łez i też czasem palnie coś głupiego, ale jesteśmy tylko ludzmi.
Mamookruszka dziękuję za ciepłe słowa strasznie ich teraz potrzebuje.

Kolejny tydzień bez Ciebie skarbie, kazdy dzień bez Ciebie jest taki nijaki i choć twoje rodzeństwo mnie potrzebuje to ciężko mi na nich się skupić. Każdy mój uśmiech niesie za sobą ból że nie powinnam bo Ciebie tu nie ma, że nie tak to wszystko powinno być. Tęsknię za Tobą Alanku. Synku ile ja bym dała żebyś wrócił
Odpowiedz
#36
Wczoraj byłam u lekarza na kontroli jakoś nie mogłam się wcześniej zebrać. Bałam się tej wizyty bo zdawałam sobie sprawę że będzie pytać o szczegóły i oczywiście tak było, łzy płynęły. Najgorsze ze zasugerował ( nie powiedział wprost) ze lekarze mogli coś zrobić, spróbować zatrzymać poród A nic nie zrobili. Jak mam teraz żyć ze świadomością ze mógłbyś tu być Alanku A jednak Cię nie ma. Kocham Cię synku.
Odpowiedz
#37
Dni mijają jeden za drugim, raz jest lepiej czasem gorzej. Ta pustka która mnie wypełnia po stracie jest coraz ciezsza. Każdy uśmiech powoduje wyrzuty sumienia. Boję się przyszłości , tych wszystkich rocznic, świadomości ze nic nie będzie dobrze bo zawsze mi będzie Ciebie brakować synku. Tęsknię
Odpowiedz
#38
Nigdy nic już nie będzie takie samo. Taka tragedia zmienia nas na zawsze. Od wyjścia ze szpitala minęło 10dni i jest mi lepiej niż wcześniej. Nie wiem skąd mam tyle siły, ale chyba odnajduje ją walcząc i dociekajac, co mogło się stać. Robię teraz różne badania i ta myśl,że mogę poznać przyczynę motywuje mnie do działania. Nie chcę się poddawać. Ty też tego nie rób..nawet jeśli czujesz tak jak chyba każda z nas,że świat się posypał. Trzeba to jakoś na swój sposób poskładać. Znaleźć ten sposób i wprowadzić go w życie
Odpowiedz
#39
Bass nie bój się żyć... Nie miej wyrzutów sumienia, że uśmiechasz się... To, że próbujesz wrócić do normalności, to nic złego. Napewno bedą pojawiać się dni lepsze
i gorsze...
Synka Alanka masz w sercu...
Odpowiedz
#40
Dzięki dziewczyny za wsparcie bardzo dużo to dla mnie znaczy. Nie wiem czy dobrze robię ale staram się nie myśleć. Wstaje rano i przeżywam każdy dzień z pozytywnym nastawieniem. Czasem tylko jak mnie złapie dół to strasznie ciężko mi się pozbierać . Nie potrafie jeszcze rozmawiać o Alanku i o tym co się wydarzyło tak strasznie boli mnie ze Go nie ma z nami. Dokładnie 24 wracam do pracy trochę mnie to przeraża a zdrugiej strony się cieszę.
Kiedy widzę wózki muszę się powstrzymywać bo mam straszną potrzebę przytulania takiego maleństwa chyba nawet byłabym w stanie porwać

Tęsknię Synku bardzo mocno tej pustki już nic nie wypełni
Odpowiedz
#41
Bass kochana... Współczuję Ci tak bardzo. Życie jest tak niesprawiedliwe... Dla Alanka [*]
Wytrwaj kochana,masz dla kogo żyć.Mimo,że boli ciało dusza i serce...:-(((

Bass kochana... Współczuję Ci tak bardzo. Życie jest tak niesprawiedliwe... Dla Alanka [*]
Wytrwaj kochana,masz dla kogo żyć.Mimo,że boli ciało dusza i serce...:-(((
Odpowiedz
#42
Ludzie myślą , że jak się usmiechasz, rozmawiasz z nimi , ciągniesz to życie do przodu to już wszystko ok. Nie wiem czy myślę że zapomniałam, czy pogodzilam się ze stratą synka czy wogole coś myślą. Boli kiedy udają ze nic się nie stało , jak już muszę pogadać bo wypada to obserwują: jak się uśmiecham to ok bo przecież łzy są takie krepujace a moja tragedia przecież ich nie dotyczy. Już nauczyłam się płakać tak aby nikt nie widział po cichutku w samotności. Tak strasznie tęsknię
Odpowiedz
#43
Kogo nie dotknęła ta tragedia nie wiem czy kiedykolwiek zrozumie...Ja mam sny o moim Aniołku. Wstaje wtedy zdruzgotana,a do pracy trzeba iść. A tam życie toczy się dalej ale nikt nie czuje tego co ty i nie wie co dzieje się w głowie...Kompletny bałagan.
Odpowiedz
#44
Byliśmy w niedzielę u rodziców męża w końcu się przelamalam żeby tam pójść. Mąż ma młodszą siostrę ktora we wrześniu zeszłego roku urodziła synka i niestety (jak dla mnie) często zostawia go u dziadków. Bardzo się obawiałam go spotkać. Jak przyjechaliśmy nie było ich lecz niestety przyjechała z małym, chciałam być dzielna probowalam , ale nawet nie spojrzałam w ich stronę ,a kiedy zaczął gaworzyc wstałam i ucieklam. Stałem przed bramą i ryczalam, mąż bidynek sam musiał pozbierać naszą dwójkę i pewnie jeszcze tłumaczyć moje zachowanie. Ta świadomość że nie mogę przytulić mojego maleństwa ze go nie ma jest coraz bardziej przerażająca.
Tęsknię Synku.
Odpowiedz
#45
Bass doskonale cie rozumiem. Mam podobna sytuację w domu teściów. Siostra męża mieszka tam z 10cio miesiecznym dzieckiem. Na początku też ich unikalam a oni ciągle dzwonili żebym przyjechała trochę pobyć u nich. nie jeździłam żeby nie widzieć tej małej słodkiej istotki bo bolał mnie fakt że ona jest a mojej nie ma. Nie odbieralam telefonu bo gdy tylko usłyszałam mama mama data dada łzy leciały mi ciurkiem. Ale pewnego dnia porozmawialam z mężem i on mi dopiero przetłumaczył że to dziecko nie jest niczemu winne. Ze nie powinnam swojego żalu przelewać właśnie na nie. Ze ono nie rozumie dlaczego ciocia nie chce wziąć na ręce nie chce patrzeć w jego stronę. Przemoglam się. Powoli powoli ale przemoglam się. Było trudno zaciskalam zęby żeby nie płakać ale dałam radę. Z każdym kolejnym spotkaniem było mi już łatwiej. Ale żeby nie było tak do końca różowo dodam że jest to jedyne dziecko do którego się przemoglam.

Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz. Nikt nie powie ci ile to będzie. Jedni potrzebują więcej inni mniej. Skoro nie jesteś jeszcze gotowa nie rób nic wbrew sobie.
Odpowiedz
#46
Iff34 dzięki za te słowa też podobnie próbuje sobie tłumaczyć bo przecież to niczyja wina. Boję się tylko ze jak dopuszcza do siebie jakieś dzieciątko to zwarjuje trudno to opisać boję się że nie będę mogła wypuścić go z ramion . Nie umiem tego opisać ale mam wrażenie że jest coraz gorzej że mną. Jak tylko się zatrzymuje dopada mnie straszna histeria. Codzień myślę o synku , nie ma dnia bez łez choć już nikt ich nie widzi. Pustka która mnie wypełnia staje się coraz ciezsza wręcz powoduje fizyczny ból . Chciałabym żeby to był tylko sen chce się obudzić
Odpowiedz
#47
Znów 14 jak ja go nienawidzę. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas ...
Tęsknię Synku
Odpowiedz
#48
Niby dla ludzi mam uśmiech na twarzy , rozmawiam z nimi , wychodzę do nich wręcz samą szukam kontaktu jednak w środku czuję że wariuje . Nie daje rady już ze sobą sa momenty że wmawiam sobie ciąże wręcz czuję ruchy maluszka i ta pustka która boli bardziej niż bóle fizyczne. Tak bardzo pragnę przytulić synka jednak ramiona wciąż są puste. Zapisałam się do lekarza może pomoże bo w końcu zrobie cos głupiego.
Odpowiedz
#49
Dziś pochowalam babcie, chorował od dawna i jej odejście nie było zaskoczeniem lecz i tak smutek nie opuszcza mnie. Pogrzeb przywołał wspomnienia sprzed trzech miesięcy jak zegnalismy Alanka. Życie się toczy, pracuje, jakoś ciagne ten swój wóz, lecz czasem przychodzi taki moment ze się poddaję wtedy rycze. Wszyscy już zapomnieli lecz ja pamiętam zawsze będę pamiętać. W maju miałeś być z nami lecz niestety odszedles wcześniej synku. Ciężko mi bez Ciebie skarbie.
Odpowiedz
#50
Tęsknię kochanie za Tobą bardzo. Przyszedł już maj miał być wielki chaos wraz z twoim pojawieniem się na świecie A został tylko smutek tęsknota i łzy . Wciąż mam przed oczami chwilę kiedy byłeś ze mną tuż po urodzeniu mój malenki. Nic już nie jest tak samo. Bol i tęsknota już zawsze będą mi towarzyszyć . Kocham Cię malenki   proszę wróć do nas...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości