moje 10 tygodni szczęścia
#51
Aniu mocno Cię przytulam...

Na pewno będzie to dla Ciebie trudny czas... od kiedy nie ma naszych dzieci niektóre daty stają sie symbolami naszego bólu... dla mnie to był, i nadal jest element przeżywanej żałoby. Wiem, że sie boisz, masz prawo do różnych, często skrajnych uczuć... to miał być Wasz czas... nigdy takim  nie będzie.... pozwól sobie na przeżycie go tak jak ty chcesz, nie przejmuj sie co ktoś powie, czego nie zrobi, co zrobi... to są twoje emocje! JA tak bardzo nie lubie września.... mimo, że od straty mineło już pare lat , nadal ten miesiac jest dla mnie smutny, taki pusty.... bo nie mam wspomnień, nie ma tortu...
Odpowiedz
#52
Chciałam jutro jechac na cmentarz. A teraz leżę w łóżku i płacze. Doszłam do wniosku ze po co mam tam jechać przecież nie mam nawet gdzie postawić zniczy z płaczem  na ustach powiedziałam o tym mojemu mężowi a on do mnie znowu ty płaczesz i zasnął. Jestem z tym sama on mnie nie rozumie. Nie moge nawet iść do mojego aniołka zostawić mu kwiatka i zapalić dla niego światełka.
Odpowiedz
#53
Aniu, możesz mu zapalić symboliczne światełko w domu, jeśli tylko potrzebujesz. Przytulam Cię mocniutko.
Odpowiedz
#54
Przykro mi też z tego powodu ze widzę jak wiele kobiet cierpi tak jak ja i nie wiem nie umiem im w tych trudnych chwilach powiedziec nic co by moglo je podtrzymać na duchu. Powodem chyba jest to ze  sama sie jeszcze nie pogodziłam z tą wielką stratą.
Odpowiedz
#55
Starszy synek od tygodnia prosi o siostrzyczke. A ja nie rozumiem dlaczego jego słowa sprawiają mi tyle bólu i smutku
Odpowiedz
#56
Kolejny miesiąc i kolejne dziecko na świecie tym razem urodziła koleżanka. Mąż namówił mnie żebym ją odwiedzila i poszlam nawet na to dziecko nie spojrzałam zostawiłam mały prezent tak jak sie należy wypilam szybką herbatę i wyszłam pod bylejakim pretekstem a teraz siedzę i sie zastanawiam co sie ze mną dzieje. To już 8 miesiecy jak nasze maleństwo odeszło myślałam ze jest dobrze nawet juz mniej odwiedzłam forum bo przecież trzeba żyć normalnie a teraz czuję sie jakby ktoś dał mi w twarz i wszystko wróciło. "Ale przeciez bedzie dobrze."
Odpowiedz
#57
Miałam sen w którym widziałam ślicznego chłopca. Nie opuszcza mnie uczucie ze to był mój synek ktory przyszedł mnie odwiedzić.
Odpowiedz
#58
To już jutro rok jak cie nie ma dzieciątko moje. Od paru dni mam koszmary że trzymam cie na rekach jesteś śliczny w tych snach ale taki malutki i wtedy nagle znikasz a ja sie budzę z płaczem i już nie mogę zasnąć. Czasami wydaje mi sie że to było wczoraj pamiętam wszystko z tamtego dnia. Mam do siebie dalej tyle żalu nie radzę sobie ale w poniedziałek byłam u psychiatry i teraz biore takie tabletki musze sie leczyć dla twojego rodzeństwa. Czuje że kolejny maluszek byłby dla mnie jak lekarstwo, czuje to za każdym razem jak trzymam inne, nie moje dziecko. Ale niestety tatuś nie chce twierdzi że jest zmeczony nawet go rozumiem bo twoi bracia dają czasami popalić. Do okoła mówią przestań sie zadreczać masz dla kogo żyć. Potrzebuje czasu więcej czasu ale dam sobie z tym radę obiecuję. KOCHAM CIE ANIOŁKU Heart
Odpowiedz
#59
(Wed, 10 Stycznia 2018, 16:42:48)Ania2017 napisał(a): To już jutro rok jak cie nie ma dzieciątko moje. Od paru dni mam koszmary że trzymam cie na rekach jesteś śliczny w tych snach ale taki malutki i wtedy nagle znikasz a ja sie budzę z płaczem i już nie mogę zasnąć. Czasami wydaje mi sie że to było wczoraj pamiętam wszystko z tamtego dnia. Mam do siebie dalej tyle żalu nie radzę sobie ale w poniedziałek byłam u psychiatry i teraz biore takie tabletki musze sie leczyć dla twojego rodzeństwa. Czuje że kolejny maluszek byłby dla mnie jak lekarstwo, czuje to za każdym razem jak trzymam inne, nie moje dziecko. Ale niestety tatuś nie chce twierdzi że jest zmeczony nawet go rozumiem bo twoi bracia dają czasami popalić. Do okoła mówią przestań sie zadreczać masz dla kogo żyć. Potrzebuje czasu więcej czasu ale dam sobie z tym radę obiecuję. KOCHAM CIE ANIOŁKU Heart

Współczuje straty i bólu. Czuję to samo. Ja straciłam córkę prawie 9 miesięcy temu...to był 25/26 tc. Też mam już dwóch synków. Wiem, że jest Ci ciężko. Ja  też korzystam z pomocy psychiatry i psychologa. Praca z psychologiem jest w tym momencie najważniejsza. Wiem, że to długa praca, ale walczę o to by stać się silną osobą, ale jest różnie. Nie tracę nadziei. Pozdrawiam serdecznie i służę wsparciem, na ile będę potrafiła, bo sama też go potrzebuję.
Odpowiedz
#60
Dziekuje za słowa wsparcia. Ściskam mocno.
Odpowiedz
#61
Wiem co czujesz ... pewnie większość z nas wie. Tak jak Ty nie chciałam tu nawet zaglądać , nie chciałam czytać i zalewać się łzami... ale to "zadanie do wykonania" od pani psycholog... ponoć ma być nam łatwiej ... nie jest Sad jest może spokojniej ale nie łatwiej ..
może od początku ... dziś mija 4 tydzień od tamtego dnia... wtedy nasze serduszko miało 10 tyg...
Diagnoza od lekarza.. żadnych oznak życia, nie będę Pani trzymał "z tym" na święta ....  4 tygodnie temu część mnie umarła ... chociaż mam trójkę już dużych dzieci, chociaż oboje z mężem nie spodziewaliśmy się i nie planowaliśmy kolejnego członka rodziny... bardzo się cieszyliśmy...
4 tygodnie temu ... nie wiele pamiętam z tamtego czasu ... poniedziałek rano przyjęcie na oddział.. kolejne badania,  sterta papierów, wywiadów etc... i decyzja o podaniu leków.. jak w transie leżałam, mąż trzymał mnie za rękę... wyszłam do domu na drugi dzień. dotarło do mnie wszystko w momencie odebrania wypisu ... wytłuszczony napis ... ciąża 10 tyg. obumarła....cios w samo serce...napady nieznośnego płaczu, żalu... myśleliśmy że sobie poradzimy z tym sami... nie radzimy sobie. I chociaż moja połowa to dla mnie ogromne wsparcie, rozmawiamy o tym, i nie udajemy że tematu nie ma, ze nic się nie wydarzyło... choć wszyscy nasi bliscy tak właśnie się zachowują  Sad   
poszliśmy oboje do psychologa.. czy nam pomoże? zobaczymy ..
nic już nie będzie takie samo ...
poprosiłam mojego kochanego męża ze chciałabym mieć namacalną pamiątkę... rożne opinie już czytałam na ten temat ... czuję, że coś takiego pozwoli mi wrócić do jako takiej równowagi.
A Tobie jeśli mogę poradzić .. spróbujcie z mężem na spokojnie porozmawiać. powiedz jakie to dla Ciebie ważne, co czujesz.. nie męcz się z tym sama, nie duś tego w sobie... może  rozmowa ze specjalistą by pomogła ...
Trzymam kciuki i ślę wirtualny uścisk ...
Odpowiedz
#62
W dniu dzisiejszym jestem mamą 2 aniołka tym razem nawet nie zdążyłam go zabaczyć nawwt na zdjęciu usg. Ciąża pozamaciczna 6 tydzień. Wiem że i tak musiało to się tak skończyć ale i tak jest mi z tym źle.
Odpowiedz
#63
Przykro mi Aniu.
Odpowiedz
#64
Bardzo mi przykro!
Odpowiedz
#65
Okazało się jednak że mój maluszek był w macicy. Lekarz określił to co się wydarzyło mianem ciąży biochemiczne wykryło ją testy i beta ale była na tyle mała żę nie było jej widać na usg. Poronienie samoistne. Nie wiem co teraz czuję. Jest żal, smutek. Z nikim nie rozmawiam bo jak coś wspomnę to słyszę tylko że to był dopiero 6 tydzień.
Odpowiedz
#66
Dopiero 6 tydzień, a już człowiek, choć maleńki. Smutno mi, że słyszysz takie komentarze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości