moje 10 tygodni szczęścia
#26
Od czasu poronienia czuje jak usówa mi się grunt pod nogami. Wszystkim przejmuje się jeszcze bardziej niż dotychczas. I czuje się w tym wszystkim taka samotna a do tego załamania po poronieniu dochodzą jeszcze inne kłopoty i problemy. A ostatnio mój mąż powiedział że nie chce już więcej dzieci nie wiem dlaczego ale mnie to zabolało.
Odpowiedz
#27
Ania2017 tak mi przykro z powodu wszystkiego co przechodzisz u mnie minely juz 2miesiace od kiedy pozegnalam mojego aniolka ale czuje sie tak samo jak ty nie mam sily zeby zyc do ludzi wychodze bo musze (praca zakupy itp.) Najchetniej nie ruszalabym sie z lozka i dzis wlasnie jest ten dzien kiedy tak zrobie mam urlop i zamierzam go spedzic w lozku sama we wlasnym towarzystwie. Nikt mnie nie rozumie psycholog namawia do wyjscia z domu, wiec tak wczoraj zrobilam ale to byl moj blad w centrum handlowym natknelam sie na kobiety w ciazy i szczesliwych rodzicow. Teraz w moim cierpieniu mi to nie pomoglo. Chcialabym moc porozmawiac z kims kto odbil sie juz od dna po stracie moze by mi to dalo troche otuchy. Ale chec posiadania dziecka przerodzila sie u mnie w cos strasznego nie mysle o niczym innym. Bylabym w stanie podpisac pakt z diablem byle miec malenstwo przy sobie. Wiec daj Aniu sobie czas na wszystko na oplakanie swojego aniolka a nie pograzaj sie tak jak ja. Przytulam mocno (*) dla Twojego Aniolka
Odpowiedz
#28
Tabletki pomagają
Odpowiedz
#29
Są momenty że jestem zła sama na siebie. Teraz powinnam być w 21 tygodniu ciąży , powinnam przybierać na wadze i dostawać ciążowy cudny brzuszek a ja tym czasem się odchudzam co dwa tygodnie chodzę do dietetyczki i nawet się cieszę ale przychodzą takie chwile gdy myślę że nie powinnam że jest nie tak jestem zła mamą. Czy to źle że próbuje żyć normalnie? Nigdy nie zapomnę mojego aniołka mam go cały czas w sercu jeszcze nie raz płącze w nocy jak wszyscy śpią ale muszę żyć normalnie. Prawda?
Odpowiedz
#30
Jak dobrze rozumiem co przezywasz. Ja z mężem wróciłam do biegania lecz ciągle z tyłu głowy mam tą myśl ze nie powinnam . Zaraz wracam do pracy i boję się ale trzeba patrzeć do przodu dla siebie bliskich . Choć pewnie nie raz łzy popłyną i zatrzyma nas bol to jednak warto patrzeć w przyszłość pozytywnie mimo że to " normalnie" już nigdy nie będzie takie samo. Przytulam mocno.
Odpowiedz
#31
Z tyłu głowy cały czas czuje się winna wiem że to moja wina to jest kara za to co mówiłam tydzień przed poronieniem. Ale kocham mojego aniołka i tak bardzo mi go brakuje. Czasami w ciągu dnia mam tyle zajęć że nie myślę o niczym ale przychodzą chwilę gdy w domu robi się cicho i wraca ten straszny ból przez który nie mogę oddychać, łzy wtedy same Cisna się do oczu ale nikt nie widzi nikt nie wie przy ludziach się uśmiecham bo muszę.
Odpowiedz
#32
Słyszę po kontach jak mówią że się zmieniłam. Ze po poronieniu nie jestem tą samą osobą i że się nie da ze mną normalnie pogadać. Kiedyś dużo się śmiała a teraz prawie wcale. Owszem wszyscy mają rację tAK jest, sama to dostrzegam ale po tym co mnie spotkała zaczęłam patrzeć na życie inaczej. Zaczynam czuć że coraz mniej potrzebuje znajomych, z przyjaciółką praktycznie wcale się nie widuje wystarcza mi towarzystwo dzieci i męża. Ale co się dziwią jak ich potrzebowałam , jak potrzebowałam wsparcia to oni mnie zostawili. Sama muszę sobie radzić z moim bólem i z tą wielka strata a teraz by chcieli żebym ja była dla nich niestety zawiedli mnie wszyscy to niech się nie dziwią że nie mam ochoty na kontakt z nimi.
Odpowiedz
#33
Nawet nie widziałam, że jest nas tak dużo. Trochę pomaga, że nie jestem sama. W październiku 2016 poronienie samoistne, podobno nawet nie doszło do zagnieżdżenia. Druga próba, 28 luty br widzę na monitorze USG serduszko mojego skarba, bije prawidłowo, lęk trochę opada i wczoraj rutynowa wizyta i słowa lekarza, brak akcji serca, obrzęk, obumarcie, musimy umówić się na zabieg. Jestem zrozpaczona, zła, boli, nie dociera to do mnie. Chciałabym żeby to był tylko zły sen.
Odpowiedz
#34
Nie wiem jak to napisać jak to powiedzieć ale czuję się od kilku dni tak bardzo źle we wtorek będzie 3 miesiące jak poronilam a wydaje mi się że to było wczoraj. Są takie dni że żyje normalnie że nie myślę o tym co się stało ale wieczory bywają okropne. Mój mąż już nawet nie reaguje na moje łzy. Nikto już nie pamięta o moim aniołku. Tylko ja wiem ze był i tak strasznie za nim tęsknię. Bol w sercu jest caly czas taki sam.
Odpowiedz
#35
Byliśmy dzisiaj na cmentarzu zostawiliśmy znicz dla naszego aniołka przy krzyżu. Znicz wybierał mąż był śliczny z napisem Kochamy Pamiętamy. Płakałam jak by to było wczoraj, widziałam że mąż też ocieral łzy. To było wyjątkowe przeżycie.
Odpowiedz
#36
To cały czas tak bardzo boli. Wieczorami przez poczucie winy nie mogę spać. Nikt już nawet nie pamięta o mojej kruszynce. Najchętniej codziennie byłabym na cmentarzu mimo że moje maleństwo nie ma tam swojego grobu to zostawiam świeczkę przy krzyżu. Chcę żeby mój aniołek wiedział że go kocham. Mój mąż też tęskni widzę to wtedy gdy zaczynam temat poronienia. Kiedy będzie dobrze?
Odpowiedz
#37
Kolejny okropny dzień. Tęsknię za tobą mój aniolku. Tatuś ostatnio cię wspominał. Widziałeś jak płakał nie wiedzialam ze tak bardzo cierpi na codzień jest taki uśmiechnięty. Myślimy o tobie codziennie to już prawie 4 miesiace jak odszedłeś. Chciałabym żebyś wiedział że my nigdy nie zapomnimy. Jesteś naszym dzieckiem i tak już zostanie na zawsze. Tak bym chciała żeby to był tylko sen...
Odpowiedz
#38
W niedziele bedzie 5 miesiecy od kiedy straciłam naszego aniołka... z uplywem czasu zaczynam widziec to co sie stało zupełnie inaczej... ból jest nadal rozmowa na ten temat cały czas nie jest łatwa... tesknie nawet bardzo ale wiem ze w niebie jest mu lepiej chciałabym byc znowu w ciąży mąż twierdzi ze to nie jest dobre lekarstwo ale ja tak bardzo chce
Odpowiedz
#39
5 miesiecy i jeden dzień tyle juz minęło od naszej wielkiej straty. Dziura w sercu jest nadal wielka i takimi wieczorami jak ten dzisiejszy daje sie we znaki. Czuję sie jakby serce miało mi zaraz peknąć...
Odpowiedz
#40
Nie pęknie, Aniu..... Przytulam Cię mocno....
Odpowiedz
#41
Urodziło sie dziś nowe dziecko w naszej rodzinie... A mi jest tak bardzo źle nie umiem sie tym cieszyć jestem beznadziejna. Chcialabym z kims o tym pogadać ale nie mam z kim...
Odpowiedz
#42
Aniu tu jest miejsce na właśnie takie rozterki...
Pamiętaj, nie jesteś beznadziejna!!!!!!!! Jesteś kobietą,którą los ciężko doświadczył, jesteś  Aniołkową Mamą! Masz prawo do różnych emocji, z czasem moze nauczysz sie je jakoś oswajać. Pięć miesięcy od straty to bardzo niewiele, Twoja żałoba wciaż trwa, a narodziny dziecka tuż po stracie własnego, zwłaszcza w rodzinie, są trudne.... Nie potrafimy sobie radzić z emocjami,żalem, bólem i tęsknotą, obwiniamy wszystkich, siebie, cały świat że to nie nasza radość, nie nasze szczęście.... z drugiej strony mamy wyrzuty sumienia, bo przecież to dziecko, Ci rodzice nie są niczemu winni...mają prawo do radości z narodzin... Myślę, że potrzeba czasu by to wszystko "oswoić"... wiem to banalne ale czas pomaga...
Pamietam jak po stracie Emilki, moja szwagierka urodziła córkę... Boże jakie to wszytko było trudne... miałyśmy podobne terminy porodu, wiec sytuacja była w ogóle trudna... do tej pory mam ogromny dystans do W. choć paradoksalnie nie porównuje jej do Emilki... bardzo mało pamiętam z czasów niemowlęcych W. chociaż to jest bratanica męża, wiec non stop mieliśmy kontakt, ale ja podchodziłam do wszystkiego z ogromnym dystansem, wyparłam z głowy jakiekolwiek emocje uczucia... nie pamiętam i jest mi lepiej...
Pamiętaj, nie obwiniaj sie!
Odpowiedz
#43
Aniu u nas sytuacja jak u Marysi, tylko różnica 1 miesiąca między naszym tp a urodzinami bratanicy męża i 4 miesięcy mojego bratanka. Zostaliśmy poproszeni o bycie chrzestnymi u bratanicy, we dwoje... Niby intencja słuszna ale...
Dla mnie niesamowite były książki belgijskiego psychologa klinicznego Manu Keirse. Pracując przez wiele lat z ludźmi po różnych stratach pisze o tym, że do wszystkich uczuć mamy prawo.
"W tej sytuacji często doświadcza się uczuć zawiści i zazdrości w stosunku do innych kobiet. Są to silne emocje, które niekiedy potrafią nas wystraszyć. Tak naprawdę nie życzymy nikomu źle, ale trudno jest stanąć twarzą w twarz ze smutkiem, podczas gdy inni nie znają i prawdopodobnie nigdy nie poznają takiego uczucia. Odnosi się wrażenie, że inni przesadnie cieszą się tym, o czym ty możesz jedynie pomarzyć."
"Wielu ludzi nie wie, jak wygląda żałoba. Po kilku dniach zazwyczaj nikt już nie wspomina o poronieniu. Myślimy, że zdarzenie minęło i zostało zapomniane. W rodzicach jednak, z małymi wyjątkami, smutek pozostaje. (...) Mówimy tu o pracy z żałobą. Takie sformułowanie wskazuje na fakt, że akceptacja straty jest pracą, pracą z emocjami. To wyjaśnia też, dlaczego ludzie pogrążeni w smutku bywają tak zmęczeni, że nie są w stanie wrócić do swojej codziennej pracy"
Mocno przytulam...
Odpowiedz
#44
To już jutro bedzie 6 miesiecy jak go straciliśmy. Mam doła takiego okropnego. Znowu sie pogrążam znowu płącze co miesiąc o tej samej porze jest to samo.
Odpowiedz
#45
Aniu, tak będzie jeszcze jakiś czas. Nie wiem, jaki, nie wiem, jak długo, tyle, ile Twoje pęknięte serce będzie się leczyć. Kiedyś będzie lżej, zobaczysz, ale teraz jest czas na żałobę. Współczuję serdecznie.
Odpowiedz
#46
Od poronienia jest mi tak źle psychicznie nie radzę sobie z tym wszystkim myślałam ze jest lepiej ale sama zaczynam sie zastanawiać czy to normalne zachowanie. Nie umiem wytłumaczyć tego co czuje mąż mnie nie rozumie , a rodziny to nawet nie interesuje. Nie mam wsparcia od nikogo musze sie wziąść w garść ale nie umiem jestem tym taka zmęczona do tego dochodzą inne problemy.
Odpowiedz
#47
Złoszczą mnie ludzie którzy w rozmowach o dzieciach mówią ze nam sie udało "zrobić" 2 slicznych dzieci zwracam im wtedy uwage bo przeciez mamy 3 tylko jedno jest teraz Aniołkiem i czuwa nad nami ale bardzo go kochamy mimo ze nie mozemy mu tego pokać. Tęsknię za moim Aniołkiem tak bardzo tesknie ze z żalu nie mogę złapać powietrza.
Odpowiedz
#48
Aniu przytulam, ja też słyszę, że mam troje wspaniałych dzieci, wtedy dodaję plus czwarte, które nad nami czuwa i od razu się robi gęsta atmosfera.
Albo w przypadku rodziny męża to w ogóle nic nie wiedzą, bo on im nie chciał powiedzieć, a ja chcę uszanować jego zdanie, choć sie z nim nie zgadzam.
Są chwile, kiedy staram się normalnie żyć,chodzić do pracy, realizować plany i marzenia i w takich chwilach nachodzi myśl, czy to normalne?
Ja sobie tak tłumaczę( nie wiem czy słusznie) że w ogóle my przez to co nas spotkało jesteśmy w nienormalnej sytuacji, więc wszystko co robimy może nie mieć swoich norm.
Wiesz u mnie minął miesiąc, ale łapię się na tym, że nie płaczę( pewnie dlatego, że mąż nie może na moje łzy patrzeć) za to zaciskam zęby gdzieś te emocje się kumulują i rano się budzę z takim szczękościskiem, aż mnie wszystkie bolą.
Tęsknię za moim maluszkiem, choć tak mam tutaj troje wspaniałych dzieci, z których jestem dumna, ale ludzie nie rozumieją, że nawet przez te kilka tygodni pokochałam to czwarte i chciałabym go też przytulić, pogłaskać po głowie, pocałować.
Mam wrażenie, że nadal to temat tabu i o tym się nie mówi.
Przytulam wirtualnie i przepraszam, że u Ciebie się tak wywnętrzyłam.
Odpowiedz
#49
Cieszy mnie ze tu jestem rozumiana. Zbliża sie termin porodu ktory nigdy nie nadejdzie z każdym dniem czuje coraz wiekszy strach ktorego nie rozumiem i ból ktory rozrywa mi serce.
Odpowiedz
#50
Jeszcze 2 dni i bedzie ten dzien którego tak bardzo sie boje... Dzien ktory miał być szczesliwy a nigdy nie nastapi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości