5 strat ? pustka w sercu
#1
Witam was wszystkie.
Stwierdzilam ze musze tutaj napisac poniewaz Tylko wy mnie bedziecie rozumiec.
Opowiem po krotce o mojej sytuacji...
Jestem po 5 poronieniach w okresie 6-8 tydzien.
Za kazdym razem pustka w sercu i pytanie dlaczego ja?
Niestety mieszkam w UK i tutaj do 5 poronienia mialam robione badania i wszystkie dobre , nic niemogli znalesc. Az pech a moze i tak musialo byc ze podczas 5 ciazy bylismy w PL i trafilam do ginekologa z polecenia .... i okazalo sie ze ciaza obumarla ? nie moglam uwiezyc.
Zostalam w szpitalu na zabiegu, lekarz wykonal potrzebne badania i wyszlo Trombofiia, dostalam liste lekow do zazywania. Stosuje je juz 6 miesiecy i teraz bedzie 2 miesiac jak sie bedziemy starac.
Mam taka pustk w sercu , w glowie metlik niewiem co mam myslec jak to sie znow stanie... a ja mam tylko 29 lat.
Dziewczyny ja chyba potrzebuje osoby z ktora moglabym porozmawiac i sie wyzalic.
Odpowiedz
#2
Bardzo Ci wspolczuje strat i tej niepewnosci co dalej.
Dobrze, ze udalo sie zdiagnozowac tromboflie, ktora leczy sie lekami i wielu z nas one pomogly urodzic dzieci.
Duzo sily Tobie zycze i wytrwalosci.
Odpowiedz
#3
Współczuje z powodu utraty dzieci .Co mogę napisać pozytywnego to dać Nadzieję ,że kobiety z Trombofilią rodzą zdrowe dzieci .Jeśli masz już dobrego lekarza to już sukces .Nie chce się wymądrzać .Nigdy nie należy wątpić i bazować na opinii jednego lekarza.Jednak skoro już diagnoza jest postawiona definitywnie to  znam kilka kobiet ,którym udało się urodzić i donosić do bezpiecznego tygodnia ciążę. Zażywały zastrzyki z heparyny Clexane.  Wierzę ,że teraz jak znasz powód poronień odpowiednia opieka lekarza ,Twoja wiara i siła odniesie pozytywny efekt i przytulisz swoje szczęście  czego Wam/mężowi również/ z całego serca życzę .
Odpowiedz
#4
bardzo Ci wspolczuje straty dzieciatek.. ja stracilam swoje jedyne i bol jest przeogromny, nawet nie potrafie sobie wyobrazic Twojego bolu, gdy traci sie piatke aniolkow..
tak mi przykro..
przytulam Cie mocno!
Odpowiedz
#5
Dziekuje ze ktos wogole napisal, te mile slowa od was naprawde pomagaja.
Ja biore tez zastrzyki clexane plus acard mama dha i miovarian oraz od 16 dnia cyklu przez 10 dni luteine.Natomiasr gdy trst bedzie pozytywny dawki mi sie zmienia i dodatkowo bede brac duphaston 3 razy, zastrzyki 2 razy i caly czas luteine.
Tez juz muslalam zeby isc do innego lekarza zeby zobaczyc co powie ale mamy naprawde dobrego lekarza pomogl i utrzymal cize naszej kolezance i ma naprawde dobre opinie.
Przednami miesiac staran.
Dziekuje wam dziewczyny z calego serca.
Dobrze ze zdecydowalam sie tutaj napisac bo od 2 lat tylko czytalam sobie wasze historie
.
Odpowiedz
#6
Izabella29  Czasem czytanie innych historii pomaga lecz są dni kiedy i te czytające potrzebują ,,wyrzucenia z siebie " swojego bólu .Wiem z doświadczenia,że wcale to nie jest łatwe. Jeśli masz dobrego lekarza to zaufaj mu . Ja akurat brałam zastrzyki Kaprogestu dwa razy w tygodniu przy c.bliźniaczej .To podobne działanie duphastonu i luteiny i masę innych.Jednak  wierze ,że uda się Wam .Kiedyś będąc nastolatką lekarka powiedziała mi,że nigdy nie będę Matką .Dla młodej dziewczyny z silnym instynktem macierzyńskim to to brzmiało jak wyrok.Szukałam w swoim mieście innego lekarza i przeszłam przez kilka gabinetów ,aż trafiłam  na tego jednego wymarzonego który jak to zabrzmi dziwnie ,,konkretnie zajął się mną" Przeszłam dwie operacje i od tej pory w  młodym wieku  szybko zaszłam w ciąże a potem już nigdy nie miałam problemu  z zajściem .Owszem każda była zagrożona lecz z czynników zewnętrznych  nie biologicznych .Dlatego  zawsze powtarzam nie wolno się poddawać i bazować na jednym lekarzu bo teraz chciałabym spojrzeć temu ,który załamał mnie na starcie dojrzałości  .Gdyby nie moja determinacja nigdy nie dane mi byłoby zostać Mamą.Nie wszystkie dzieci dało mi się uchronić przed złem i z tego powodu cierpie ogromnie lecz to nie ten temat .Chciałabym przekazać ,że tylko walcząc można coś osiągnąć  nawet jak nie wyjdzie zawsze ma się tą świadomość ,że zrobiło się wszystko. Życzę każdej z Was ogromu pokładu siły w celu do szczęścia .
Odpowiedz
#7
Izabella, bardzo współczuję Waszych strat. Niestety tutaj w Uk, nie bardzo się przejmują ciaza do 12 tyg. Choć dla mnie to szok, ze zdarzyło Ci się to tyle razy a nikt nie pofatygował się, by zrobić dokładniejsze badania.
Odpowiedz
#8
Witaj Paulina1986 , mialam bardzo duzo badan robionych , genetyczne, imunologiczne and itp i wszystkie zawsze wychodzily dobrze. Bylismy nawet w Londynie w 2 szpitalach i zawsze to samo wyniki sa DOBRE , niewiedzialam czy mam sie cieszyc czy plakac ze wyniki sa dobre ehhh.
W kazdej ciazy mialam skany od 6 tyg ciazy i co tydzien chcieli mnie widziec pelno badan i np. po 3 skanie zaczynalam plamic i szybko do szpitala i sie okazywalo ze to poczatek poronienia.
Mielismy nawet badania plodu ahhh mam nadzieje ze teraz bedzie tylko lepiej z tym calym zestawem lekow.
 Czy ty tez doswiatczylas jakis przykrych przezyc?

(Sun, 11 Września 2016, 12:00:15)mrówka napisał(a): Izabella29  Czasem czytanie innych historii pomaga lecz są dni kiedy i te czytające potrzebują ,,wyrzucenia z siebie " swojego bólu .Wiem z doświadczenia,że wcale to nie jest łatwe. Jeśli masz dobrego lekarza to zaufaj mu . Ja akurat brałam zastrzyki Kaprogestu dwa razy w tygodniu przy c.bliźniaczej .To podobne działanie duphastonu i luteiny i masę innych.Jednak  wierze ,że uda się Wam .Kiedyś będąc nastolatką lekarka powiedziała mi,że nigdy nie będę Matką .Dla młodej dziewczyny z silnym instynktem macierzyńskim to to brzmiało jak wyrok.Szukałam w swoim mieście innego lekarza i przeszłam przez kilka gabinetów ,aż trafiłam  na tego jednego wymarzonego który jak to zabrzmi dziwnie ,,konkretnie zajął się mną" Przeszłam dwie operacje i od tej pory w  młodym wieku  szybko zaszłam w ciąże a potem już nigdy nie miałam problemu  z zajściem .Owszem każda była zagrożona lecz z czynników zewnętrznych  nie biologicznych .Dlatego  zawsze powtarzam nie wolno się poddawać i bazować na jednym lekarzu bo teraz chciałabym spojrzeć temu ,który załamał mnie na starcie dojrzałości  .Gdyby nie moja determinacja nigdy nie dane mi byłoby zostać Mamą.Nie wszystkie dzieci dało mi się uchronić przed złem i z tego powodu cierpie ogromnie  lecz to nie ten temat .Chciałabym przekazać ,że tylko walcząc można coś osiągnąć  nawet jak nie wyjdzie zawsze ma się tą świadomość ,że zrobiło się wszystko. Życzę każdej z Was ogromu pokładu siły w celu do szczęścia .

Twoje slowa naprawde trafiaja do mnie bardzo gleboko jak nadzieja na lepsze jutro!!!! Heart
No ja biore raz dziennie clexane teraz ( brzuch wyglada masakra ) ale moge tak wygladac zeby tylko sie udalo teraz to jest najwazniejsze.
Gdy czlowiek nie podzieli sie swoimi doswiadczeniami jesli moge tak to nazwac gto nawet nie zdajemy sobie sprawy ze osobo kolo nas moze przezyla cos podobnego. Od kiedy napisalam tego posta to troszke mi ulzylo bo wyzucilam z siebie to i te wasze odpowiedzi dodaja mi otuchy Smile
Odpowiedz
#9
Ja przeżyłam jedno poronienie. Też w Uk, bo tu mieszkam ponad dwa lata. Zajęli się mną w szpitalu, nie powiem, tylko dopiero po wszystkim... wtedy już ich pomoc nie była mi potrzebna.

Dobrze, ze już znasz wroga i masz leki przeciw niemu. Smile
Odpowiedz
#10
Podoba mi si ejak to nazwalas WROGA.
Mi te robili duzo badan I skanow juz od 6 tyg ciazy mialam. Ahhh coz wiecej tu powiedziec musi byc lepiej.
A ty w jakiej czesci UK jestes - jesli moge zapytac?
Odpowiedz
#11
Hej ja przeżyłam 8 poronień wiem co czujesz..Następna próba,następny znak zapytania ,następna nadzieja,czy ma to sens??sens może ma ale czy ja temu podołam???czy jestem na to gotowa ???nie wiem i nigdy nie będziemy wiedzieć...Iza chyba po prostu musimy próbować do skutku..Nigdy nie zadawałam sobie tego pytania dlaczego ja?ponieważ jest to tak samo jak z chorobami nieuleczalnymi..Po prostu padła na nas i tyle trzeba temu stawić czoło..Pomimo bólu,bezsilności...Pozdrawiam Cię trzymam kciuki,nie myś za dużo tylko działajcie..... Ja ciągle mam nadzieję że kolejna próba będzie tą udaną,czasem mi też sił brakuje.......Musimy być silne bo nikt za nas tego ciężaru nie uniesie
Odpowiedz
#12
W Nottingham mieszkam, a Ty?

Ja po jednym poronieniu nie miałam żadnych badań stąd. Nawet zwykłego usg, żeby sprawdzić po pierwszym okresie. Nie mówiąc o tym, ze musiałam się wyklocac czy raczej wyblagac o badanie krwi na poziom hormonów tarczycy po poronieniu. (W ciąży się dowiedziałam o niedoczynności.) Dla nich problem zniknal razem z moja ciaza. Ale niestety pozostal. I możliwe, ze był i wcześniej.
Ogólnie to zostałam sama sobie i dzięki internetowi oraz tej stronie dowiedziałam się, co można zbadać.

Bardzo mi przykro, ze Ciebie spotkalo to tyle razy. Oby już nigdy więcej...
Odpowiedz
#13
Dziewczyny to jest wątek "moja strata"- badania, starania, kwestie towarzyskie- do tego są inne działy.

Agiteczek34- uwaga do Ciebie- "nie myśl za dużo tylko działajcie"do tego w takim dziale? Zastanów sie dlaczego jest to nie na miejscu, a jeśli mimo wszystko uznasz, że to jest w porządku, informuję Cię, ze wszystkie takie posty zostaną przeze mnie wymoderowane.
Odpowiedz
#14
(Mon, 12 Września 2016, 12:48:15)agiteczek34 napisał(a): Hej ja przeżyłam 8 poronień wiem co czujesz..Następna próba,następny znak zapytania ,następna nadzieja,czy ma to sens??sens może ma ale czy ja temu podołam???czy jestem na to gotowa ???nie wiem i nigdy nie będziemy wiedzieć...Iza chyba po prostu musimy próbować do skutku..Nigdy nie zadawałam sobie tego pytania dlaczego ja?ponieważ jest to tak samo jak z chorobami nieuleczalnymi..Po prostu padła na nas i tyle trzeba temu stawić czoło..Pomimo bólu,bezsilności...Pozdrawiam Cię trzymam kciuki,nie myś za dużo tylko działajcie..... Ja ciągle mam nadzieję że kolejna próba będzie tą udaną,czasem mi też sił brakuje.......Musimy być silne bo nikt za nas tego ciężaru nie uniesie


woow jestem w ogromnym szoku 8 poronien jestes bardzo silna kobitko podziwiam Ciebie I sciskam bardzo mocno.
Odpowiedz
#15
Isabella, widziałaś wpis animatuy, umieszczony nad Twoim? czy świadomie go zignorowałaś? To NIE JEST dział do pisania o wszystkim, zwłaszcza o badaniach i staraniach. To JEST dział o stracie, o poronieniu, o żałobie.
Odpowiedz
#16
Isabella, to dosyć przykre, że czyjeś cierpienie poprawia Ci samopoczucie Undecided
Poza tym - kto musi być silny i dlaczego? Do kogokolwiek nad grobem mówisz w ramach kondolencji: musisz być silny/a?
Odpowiedz
#17
(Mon, 12 Września 2016, 16:17:27)PiBi napisał(a): Isabella, widziałaś wpis animatuy, umieszczony nad Twoim? czy świadomie go zignorowałaś? To NIE JEST dział do pisania o wszystkim, zwłaszcza o badaniach i staraniach. To JEST dział o stracie, o poronieniu, o żałobie.

Teraz zobaczylam ten wpis.
Przepraszam.

(Mon, 12 Września 2016, 16:20:21)PiBi napisał(a): Isabella, to dosyć przykre, że czyjeś cierpienie poprawia Ci samopoczucie Undecided
Poza tym - kto musi być silny i dlaczego? Do kogokolwiek nad grobem mówisz w ramach kondolencji: musisz być silny/a?

PiBi nie czyjes cierpienie poprawia mi samopoczucie tylko kontakt z osoba ktora przezyla cos podbnego I rozumie co ja czuje ale nie ujelabym tego jakos poprawa samopoczucia. Nikt z mojego otoczenia nie doswiadczyl takiego czegos I jest to ciezkie poniewaz taka osoba nie wie jak z Toba rozmawiac a ty niechcesz meczyc jej takim czym gdy ona ma szczesliwa plena rodzine.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości