Tak bardzo za Wami tęsknię...
#51
Na początku myślałam,że kiedyś minie,że nauczę się z tym żyć. Teraz wiem,że z odejściem moich dziewczynek moje życie zmieniło się już na zawsze. Codziennie o nich myślę,codziennie pytam się dlaczego?co takiego złego zrobiłam i nie znajduję odpowiedzi. Boje się,że już nigdy nie będę miała dziecka,z drugiej chce ich ,żadne inne dziecko nie zapełnić tej pustki. Jestem rozbita na miliony kawałków,tylko dla świata zakładam maskę obojętności. Boli bardzo...kilka moich koleżanek jest w ciąży,mniej więcej na tym samym etapie,nie potrafię spojrzeć im w oczy,bo czuję złość,że im się udało a moich dzieci już nie ma... Nie rozumiem tego wszystkiego :-(I ta tęsknota mnie zabija...
Odpowiedz
#52
Niuniezz to prawda, Twoje życie zmieniło sie na zawsze. Strata zawsze odbija ślad, nic dziwnego, ze masz wiele obaw. Być może ukojenie przyjdzie po czasie, po jakim? Nie wiadomo... Co do koleżanek... Wiem co czujesz, wiele z nas wie. Kiedy my staraliśmy sie o rodzeństwo dla naszych Aniołków dowiedziałam się, ze moja szwagierka wpadła... To poczucie niesprawiedliwości było wtedy tak silne. Za to co czujemy nie możemy brać odpowiedzialności, ale z drugiej strony domyślam jak Ci fatalnie z nimi. Czas, pozostaje czas...
Odpowiedz
#53
Dziękuję za zrozumienie. Ciężko się pogodzić z całą sytuację i wrócić do normalnego życie kiedy tęsknota jest taka ogromna . Chyba nikt oprócz osób ,które przeżyły stratę nie są w stanie tego pojąć. Pani psycholog powiedziała mi dzisiaj,że są większe tragedie w życiu... chyba nie po takie słowa tam poszłam...Mam nadzieję,że kiedyś nauczę się z tym żyć,z tym że moich dziewczynek już nie ma:-(
Odpowiedz
#54
Pani psycholog powinna się zastanowić nad metodami pracy z pacjentem. Owszem, dla niej mogą być większe tragedie ale dla Ciebie ta jest największą i najtrudniejszą. Przykro mi ogromnie, że usłyszałaś tak niesprawiedliwe słowa. Również mam nadzieję, że kiedyś ból stanie się bardziej znośny. Z całego serca tego Ci życzę.
Odpowiedz
#55
Oj tak z psychologami bywa naprawdę nieciekawie... Trudno jest zapomnieć takie słowa od osoby która powinna być zawodowo przygotowana do takich rozmów... Mam wrażenie, ze w takim momencie boli jeszcze bardziej... Ja tez usłyszałam od psychologa słowa które do dziś mam w pamięci "ale wiesz, że może to i lepiej bo pewnie to była wada genetyczna" nie przyjmuję tych slow do wiadomości. Nie wiem czy pozwoliła sobie na to bo znała mnie od 10 lat, czy próbowała się odnieść do wiedzy jaką posiadam (byla wtedy moją promotorką na uczelni medycznej). Ludzie ranią, z głupoty, niewiedzy, nie wiem z jakich powodów jeszcze... Pamiętaj strata dla wielu z nas jest największą tragedią życia, tracimy Kogoś z kim nie było nam dane być za długo (nie ważne ile trwała ciąża, skończyła sie za wcześnie). W naszych głowach były plany na całe życie. Nie tracimy tylko "zlepka komórek" tracimy to wszystko co mogło stać sie udziałem naszych dzieci i nas. Tracimy jakąś część przyszłości.
Wierzę jednak, ze kiedyś ten potworny ból będzie mniejszy/inny. Będzie łatwiej pogodzić sie z ta rzeczywistością bez dzieci. Nikt nie jest w stanie powiedzieć kiedy to nastąpi. Moze po kilku miesiacach, może po kilku/kilkunastu latach. Nastąpi to wtedy kiedy będziesz gotowa.
Odpowiedz
#56
Dziękuję za te słowa... Do pani psycholog już więcej nie pójdę . Wygląda na to,że sama muszę sobie poradzić z całą sytuacją...
Odpowiedz
#57
4 miesiące... Kocham Was moje dziewczynki z dnia na dzień bardziej i bardziej.
Odpowiedz
#58
[*]
Odpowiedz
#59
Dziękuję fionix:-*Tak ciężko żyć bez tych najdroższych sercu osób... Zbliżają się święta i już się boję ... miały być takie radosne i szczęśliwe,z wielkim brzuchem,oczekiwaniem a nie ma nic,tylko łzy,smutek i pustka...
Odpowiedz
#60
Cześć Niuniezz , cześć dziewczyny,
jestem tu nowa, nigdy bym nie pomyślała, że będę zaglądać na takie fora a jednak....
Niuniezz przeczytałam Twój wątek i nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem. Ja też straciłam swoje bliźniaczki jednojajowe, dziewczynki, tylko, że troszkę później bo w 23 tc. Moje córeczki były już w pełni ukształtowane, urodziły się żywe jednak zbyt wcześnie by przeżyć. Gabrysia żyła dwie minuty, Kornelia była z nami 3 dni. Jutro miną dwa miesiące od dnia porodu. Tak bardzo mi ciężko i łącze się z Tobą w bólu i z innymi Aniołkowymi mamami na tym forum.
Tak jak Ty mam w domu synka, na wieść o bliźniaczkach wszyscy bardzo się cieszyliśmy. Pierwsza ciąża zero problemów. Niestety ciąże bliźniacze jednojajowe nie są łatwe, u mnie tez od początku były problemy, krwawienia, szpital, ogromy krwiak 12x6 cm i leżenie 8 tygodni. I kiedy wydawało mi się że już nic nam nie grozi, bo przecież połowa minęła, stało się najgorsze Sad Po odstawieniu duphastonu ( moja lekarz już w 19 tc stwierdziła, że nie jest mi potrzebny) dostałam skurczy. W szpitalu mówili, że to normalne bo macica się rozciąga. U mnie to jednak nie było normalne. Były to skurcze porodowe trwające dwa dni, w szpitalu jedynie nospa i luteina które niewiele dały. Moje córeczki były zdrowe-tak wykazała sekcja, zmarły dlatego że za wcześnie przyszły na świat
Ja od początku byłam zbywana przez lekarzy, w szpitalu usłyszałam , że przecież wiedziałam, że to ciąża wysokiego ryzyka, że byłam przygotowana.... no tak miałam świadomość, że może coś się stać ale na śmierć dzieci nie da się przygotować.
Dla mnie te Święta również nie będą łatwe. Mnie też tęsknota zabija, jestem rozbita na milion kawałków i chociaż wiem, że muszę życ dla synka wcale nie jest mi łatwo.
Przytulam Ciebie i inne Aniołkowe mamy, ja sobie to tłumacze tak, że wszystko dzieje się po coś, wszystko ma jakiś sens i przesłanie na dalsze życie. Wiem, że śmierć dzieci nie ma żadnego sensu ale inaczej myśląc bym zwariowała.
Widok bliźniąt już zawsze będzie dla nas trudny a serce będzie płakać ale musimy być silne. Wierzę, że kiedyś zaświeci dla nas słońce. Nasze dzieci na zawsze będą w naszych sercach i myślach ale my będziemy szczęśliwe tu na Ziemi i kiedyś się z nimi spotkamy...bo dzieli nas tylko czas.
(*)dla naszych Kruszynek.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#61
Mama Asia dziękuję,że napisałaś. Bardzo mi źle i smutno czytając Twoją historię,bo wiem doskonale co teraz czujesz. Moje słowa nie ukoją Twojego bólu,nic ani nikt tego nie zrobi,ale tak bardzo bym chciała i życzę Ci żeby ten ból chociaż trochę zmalał i żebyś nie musiała na to długo czekać. Nie wiem czy to możliwe,bo u mnie po 4 miesiącach nie ma dnia żebym nie myślała i ból nie maleje,ale Tobie tego życzę"-*Cały czas mam wrażenie,że może coś można było zrobić inaczej a moje dziewczynki by żyły,już niedługo bym je zobaczyła. Nie potrafię przestać o tym myśleć...
Odpowiedz
#62
Nie tak miały wyglądać te święta:-(Tęsknię za Wami dziewczynki i bardzo Was kocham:-* :-*
Odpowiedz
#63
Kocham i tęsknię:-* :-*Nie ma dnia żebym nie myślała. Niedługo pewnie byłybyście już z nami...
Odpowiedz
#64
Podobno czas leczy rany...tych ran po Waszej stracie nic nie jest w stanie wyleczyć. Cały czas za Wami tęsknię i myślę o Was:-* :-*
Odpowiedz
#65
Dawno mnie tu nie było... Już byłybyście na świecie i w naszych ramionach,jesteście tylko w sercachUndecidedMyślę o Was każdego dnia,każdego dnia wyobrażam sobie jak by to było gdybyście teraz były z nami. Jest mi bardzo ciężko . Naokoło dzieci się rodzą tylko Was przy mnie nie ma. Udaję,że mnie to nie dotyczy ale zazdroszczę każdej kobiecie,która jest w ciąży albo właśnie urodziła. Dziwne to,w ogóle do mnie nie podobno -tak bardzo się zmieniłam od kiedy Was nie ma. Jestem bardzo nerwowa,Nie potrafię się z niczego cieszyć. Tęsknię i tak bardzo Was kocham:-* :-*
Odpowiedz
#66
Też wydawało mi się że skoro minął prawie rok będzie już ok. Jest trochu lepiej, ale już chyba nigdy nie będzie tak błogo i beztrosko jak przed stratą. I najgorsze właśnie te wszystkie ciążę i narodziny naokoło. Światełko dla Twoich dzieciaczków.
Odpowiedz
#67
Nigdy nie będzie tak samo. Zmieniłam się ja,moje życie,wszystko... Każdego dnia tęsknię i tak bardzo żałuję,że to się stało.,że nigdy nie poznam moich dzieci. Mam cudownego synka,ale cały czas za kimś tęsknię,kogoś mi brakuje. Nie jest łatwiej,z każdym dniem jest trudniej pogodzić się z tą stratą... Kocham Was...
Odpowiedz
#68
Smutno mi bez Was każdego dnia bardziej. Moje życie bez Was wygląda zupełnie inaczej. Powinnam Bogu dziękować,że mam zdrowego,cudownego synka,ale nie potrafię się cieszyć i codziennie mi źle z tego powodu... Kocham Was moje aniolki:-*Niedługo swiętowalibysmy wszyscy razem dzień Mamy a jaką ja jestem mamą,że pozwoliłam Wam odejść:-(
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości