7 tygodni
#51
Nie mogę oddychać od kiedy Cię nie ma. Byłeś moim powietrzem. Moim wszystkim. Syneczku tak potwornie tęsknię za Tobą. Chcę wierzyć, że w tym wszystkim jest jakiś plan, jakiś sens ale nie umiem. Błagam Boga by oddał mi Ciebie. Żebym chociaż raz mogła Cię przytulić. Chociaż raz spojrzeć w Twoje oczy. Błagam Synku wróć
Odpowiedz
#52
(Mon, 12 Września 2016, 20:26:24)mamaokruszka napisał(a): Dziękuję Bombel. Kiedyś tu przeczytałam, że tracąc dorosłych płaczemy nad wspólną przeszłością, tracąc dziecko płaczemy nad przyszłością, która nigdy nie nadejdzie. Tracimy nie tylko "płód" jak to lekarze nazywają, tracimy raczkującego bobasa, stawiającego pierwsze kroki roczniaka, przedszkolaka, szczerbatego pierwszoklasistę... Wszystkie "pierwsze razy" naszego Maluszka, pierwszy uśmiech, słowo, krok... Okropnie ciężko żyć ze świadomością, że to wszystko zostało nam bezpowrotnie odebrane. Tyle miłości jest we mnie a mój brzuch jest tak potwornie pusty... I tak niestety pozostanie przez najbliższe miesiące. Nie wybiegam myślami zbyt daleko, staram się żyć tu i teraz, nie umiem sobie wyobrazić, że ten ból zostanie ze mną już zawsze. Czasem marzę, żeby wyrzucić to wszystko z głowy i z serca. Zapomnieć. Choć wiem, że to niewykonalne. 
Trudno mi się uśmiechać, ostatnio jest coraz trudniej, lekarz ma pewne podejrzenia, które chce potwierdzić lub wykluczyć przed kolejną ciążą, kategorycznie zabronił się starać, możliwe, że czeka mnie poważna operacja, ale to wszystko zależy od wyników. Znów wraca strach o moje zdrowie i życie. Czy kiedyś jeszcze będzie normalnie?
Mamo Okruszka nie wiem czy będzie normalnie, będzie inaczej. Jeśli potrzebujesz wygadać się na żywo, spotkać. Jestem.
Nie ma dnia żebym nie myślała o mojej Zośce, miałaby 20 miesięcy. Kiedy spotykam dziewczynki w jej wieku, czasem nie mogę powstrzymać łez i wiem, że tak będzie do końca życia. Coś w tym jest, płaczemy za tym czego nie dane będzie nam zobaczyć, doświadczyć.
Ściskam Cię.
Odpowiedz
#53
To nie miał być Twój dzień Syneczku... To wszystko nie miało być tak. Tęsknię za Tobą i pamiętam :-* (*)(*)(*)
Odpowiedz
#54
Bombel, dziękuję Ci bardzo za wszystko. Myślisz,  że mogłabyś znaleźć dla mnie chwilę, żeby porozmawiać? Mój adres email mamaokruszka@gmail.com
Odpowiedz
#55
Mój M zapomniał już. Dla niego było - minęło, trzeba żyć dalej i nie roztrząsać. Czuję się winna, że tęsknię, że płaczę. Czuję, że nie mam prawa czuć tego wszystkiego, no bo po czym? Po tych siedmiu tygodniach? Rodzina powtarza, że pora wziąć się w garść, zapomnieć. Moja szwagierka poroniła kilka tygodni temu i skwitowała  to krótkim "no cóż, nie tym razem to następnym", była szczerze zaskoczona, że ja jeszcze przezywam, że po czym ja tak płaczę. A mnie przygniata do ziemi. Nie mogę oddychać. Nie mogę jeść. Nie mogę spać. Tęsknię za Adasiem każdego dnia coraz  bardziej. Nie wiem jak mam dalej żyć bez niego.  Nie chcę, nie umiem.
Odpowiedz
#56
Chyba mamy, mamookruszka, wspólnego męża, bo mój też tak mówi Wink
Zalinkowałam w dziale "Media" całkiem niedawno taki artykuł z Interii, myślę, że powinnaś go przeczytać. Mówi o tym, jak zachowują się bliscy i że trzeba dać sobie prawo do żałoby.
Umiesz żyć, umiesz, powolutku, nic na siłę. Wierzę, że nie chcesz, ale... trzeba. Masz dla kogo - masz siebie, męża.
Dużo, dużo sił.
Odpowiedz
#57
PiBi, ja już nie wiem jak z nim rozmawiać. Ostatnio wzbiera we mnie tak potworna złość na niego, taka niechęć. Mam momenty, że nie mogę na niego patrzeć. On otwiera usta a ja zaczynam krzyczeć. Jestem okropnie rozczarowana jego podejściem, myślałam, że go znam, że wiem jakim jest człowiekiem a tymczasem w chwili największej próby zostałam sama. Czytałam artykuł i wiem, że powinnam sobie pozwolić na przeżycie żałoby w swoim tempie. Jednak ciągłe odcinki i niby niewinne pytania rodziny i znajomych wpędzają mnie w coraz większy dołek. Najbardziej boli to, że mój własny mąż jest przeciwko mnie i uważa, że powinnam się ogarnąć i przestać rozpaczać bo nie ma po czym.
Odpowiedz
#58
Może nie trzeba rozmawiać? Wiem, to głupie, ale może warto odpuścić i tylko komunikować, jasno i wyraźnie całemu światu: cierpię i mam prawo do przeżycia żałoby?
Ściskam Cię mocno.
Odpowiedz
#59
(*)
Odpowiedz
#60
Sama nie wiem. Może w tym szaleństwie jest metoda? Siedzę i płaczę a M się wścieka. Znów palę paczkę dziennie. A już tak dobrze mi szło. Kiedy staraliśmy się o Adasia rzuciłam. Po jego odejściu niepalenie straciło sens. Jak wszystko inne. Za chwilę miną 4 miesiące od dnia gdy Go straciłam. Nie mogę uwierzyć, że to już tak długo. Dziś boli nawet bardziej niż tamtego dnia.
Odpowiedz
#61
Mamo okruszka, muszę ci powiedzieć ,ze mam z mężem ten sam kłopot co ty. Zastanawiam się czy mężczyźni inaczej to postrzegają czy i co chodzi. Ja z moim mężem przestałam już na temat naszej fasolki wogole rozmawiać bo kazda rozmowa kończyła się straszna awanturą. Tylko zastanawiam się czy to jest dobra droga bo na dłuższą metę nie można maskować swoich uczuć.... Sama nie wiem co mam robić. Gdyby ktoś dał mi gotowe rozwiązanie.....
Odpowiedz
#62
Moja przyjaciółka powiedziała mi ostatnio, że kobieta zostaje mamą, gdy widzi pozytywny test ciążowy, a większość mężczyzn zostaje ojcem gdy dostanie dziecko do rąk. Coś chyba w tym jest, mój mąż ostatnio przyznał mi się, że to wszystko po nim spłynęło. To było jak nóż w serce. Sama nie wiem co dalej.
Odpowiedz
#63
Nic, mamookruszka, nic "dalej". Faceci są inaczej skonstruowani, inaczej odczuwają, do czego innego przywiązują wagę. To nie znaczy, że Twój mąż Cię nie kocha. To znaczy tylko tyle, że sobie nie wizualizuje dziecka, dla niego II kreski na teście to jeszcze niewiele. A może kłamie, żeby nie dokładać Ci bólu? a może tylko udaje?
Odpowiedz
#64
Nie wiem PiBi. Mamy okropny kryzys. Nie wiem jak z nim rozmawiać. Jego słowa zraniły mnie do żywego. Ten brak zrozumienia ze strony najbliższej osoby jest najgorszy. Okropnie się przez to czuję.
Odpowiedz
#65
Bardzo mi przykro z powodu straty Twojego dzieciątka...Mnie większość ludzi też mówiła ,że w 7tyg. to jeszcze nie dziecko.
W trakcie poronienia lekarz pokazał mi na usg małą "banieczkę" i dosłownie jakby jeden piksel sie poruszał.Lekarz powiedział że nie zrobią mi zabiegu bo serduszko bije,że musimy czekać co będzie dalej...Zostawiono mnie w szpitalu,następnego dnia rano po badaniu usg zostałam poinformowana że straciłam ciążę i przygotowano do zabiegu. Ból po stracie jest ogromny i nie wielu go rozumie a większość ludzi która nie doświadczyła takiej straty mówi że będzie następne....taka znieczulica jest okropna
Odpowiedz
#66
(Fri, 04 Listopada 2016, 13:09:07)mamaokruszka napisał(a): Moja przyjaciółka powiedziała mi ostatnio, że kobieta zostaje mamą, gdy widzi pozytywny test ciążowy, a większość mężczyzn zostaje ojcem gdy dostanie dziecko do rąk. Coś chyba w tym jest, mój mąż ostatnio przyznał mi się, że to wszystko po nim spłynęło. To było jak nóż w serce. Sama nie wiem co dalej.

Ja poronilam 2 dni temu  czuję się strasznie a mój mąż nic  boli to bardzo ?
Odpowiedz
#67
Synku, minęły już ponad 4 miesiące od kiedy mnie opuściłeś. Tęsknię za Tobą każdego dnia.
Odpowiedz
#68
Mamo okruszka wiem jak to boli, u mnie to już 6 miesięcy, i podobnie jak ty tęsknię każdego dnia. Wszyscy już zapomnieli, nawet mąż. Ale my tutaj pamiętamy....
Odpowiedz
#69
Modlę się, żeby któregoś dnia pamięć o naszych dzieciach nie rozrywała nam serc i nie wyciskała łez z oczu. Póki co, nie jestem jeszcze gotowa.
Odpowiedz
#70
Od jakiegoś czasu modlę się o rodzeństwo dla Ciebie Synku. I mimo, że myślę teraz o przyszłości częściej niż o przeszłości, nigdy Cię nie zapomnę. Mieszkasz w moim sercu i zawsze będziesz moim pierwszym dzieciątkiem. Któregoś dnia się spotkamy i wreszcie Cię utulę i powiem jak bardzo Cię kocham, jak bardzo do Ciebie tęsknię. Opiekuj się nami Adasiu. Kocham Cię. Mama.
Odpowiedz
#71
Doskonale Cie rozumiem, wiem jak cierpisz...
Gdzieś przeczytałam: "nienarodzone dzieci nie umierają tylko zmieniają datę przyjścia na świat"
Odpowiedz
#72
Synku... Dziś minęło 5 miesięcy. Za szybko odszedłeś. Za krótko mogłam się cieszyć Twoją obecnością. Kocham Cię niezmiennie i tęsknię do utraty tchu. Nie zapomnę nigdy.
Odpowiedz
#73
Siedem miesięcy temu zaczęła się nasza ostatnia doba razem. Siedem miesięcy temu pod koniec dnia opuściłeś mnie na zawsze. Ból nie przeminął. Chciałbym móc cofnąć czas, móc Cię uratować. Gdybyś wtedy nie odszedł, być może miałabym Cię już w swoich ramionach. Gdzie jesteś teraz mój Maleńki? Czy jest Ci tam dobrze? Czy czujesz się bezpieczny? Nie umiałam Ci pomóc. Nie umiałam Cię zatrzymać. W dni takie jak ten znów nie umiem oddychać z tęsknoty....
Odpowiedz
#74
Synku, czuwaj nad tym życiem, które we mnie kiełkuje. Dziś radość przeplata się ze smutkiem i strachem. Wierzę, że to znak od Ciebie.
Czuwaj nad nami.
Kocham Cię :-*
Mama
Odpowiedz
#75
Znów się nie udało. Chciałabym zasnąć i już się nie obudzić. Synku, czuwaj nad Kruszynką, która dołączyła do Ciebie...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości