to już drugi raz
#1
To już druga strata. Po pierwszej wmawiałam sobie, że to normalne, że takie są bezlitosne statystyki, że następnym razem będzie wszystko ok. niestety nie jest. Chyba jest nawet gorzej.
Odpowiedz
#2
Wspolczuje. Duzo sily Tobie zycze na przezycie strat i na szukanie medycznej przyczyny.
Strata dwoch ciaz to nie przypadek. Wiekszosc z nas na zelaznym zestawie urodzila zdrowe dzieci czego i Tobie zycze.
Odpowiedz
#3
Współczuje bardzo
(*) (*)
Odpowiedz
#4
Przykro mi... nie potrafię znaleźć słów, które mogą pomóc... ale wspieram, z daleka, myślą... w ten sposób mogę. Trzymaj się "jakoś" w trudnym czasie. [`] [`]
Odpowiedz
#5
Narazie nie mam siły myśleć o badaniach.  Dzisiaj przyszedł wynik badania płci, to dziewczynka...
Odpowiedz
#6
Bardzo Ci współczuje...Sama też straciłam dwie ciąże. Życzę Ci dużo sił i zdrowia. Ściskam mocno
Odpowiedz
#7
Bardzo Ci współczuję.
Odpowiedz
#8
Helen, światełko dla Twojej córeczki (*)
Odpowiedz
#9
Ja też łudziłam się, że pierwszy raz to tylko przypadek, że tak musiało być, ale następnym razem na pewno się uda. Wierzyłam w to ogromnie, wierzyłam w zapewnienia lekarza. Byłam pewna, że kolejna ciąża będzie już tą szczęśliwą- myliłam się. Tym razem nie było mi dane nawet usłyszeć bijącego serca.. Teraz w nic już nie wierzę, na nic nie czekam, choć będę walczyć o swoje szczęście. Jestem z Tobą myślami, choć wiem, że to za mało.. Dużo siły życzę w tym trudnym czasie..
Odpowiedz
#10
Za pierwszym jak i za drugim razem poroniłam w 10 tygodniu. Obydwoje dzieci widziałam na usg, słyszałam bicie serduszek, wszystko podobno było ok.  Za pierwszym razem dostałam krwotoku, dosłownie, to nie było plamienie czy krwawienie, ale po przyjeździe na pogotowie i podłączeniu usg dziecko ciągle żyło, serduszko biło! Niestety, nie udało się, choć do końca miałam nadzieję. Za drugim razem to było tylko lekkie plamienie, czarną, ciemną krwią, jadąc na pogotowie wmawiałam sobie, że wszystko jest dobrze, że to tylko niegroźne plamienie, że tak się zdarza. Niestety lekarz rozwiał moje nadzieje: Serce nie bije, płód nie rozwija się od 7 tygodnia. Rozpacz, nie mogłam w to uwierzyć, nie czułam tego, cały czas myślałam, że wszystko jest w porządku...
Odpowiedz
#11
Nadzieja jest z nami do końca; może śpi, może robi nam psikusa, może lekarz się pomylił.. Prosimy, błagamy, modlimy się... Dopiero po zabiegu wszystko dociera.. Ta pustka, która wypełnia każdy centrymetr naszego ciała.. Wiem jak cierpisz i jak boli, przytulam myślami
Odpowiedz
#12
Wracam tu, chociaż z całych sił pragnęła bym być na innym forum. Chciała bym oglądać tydzień poi tygodniu jak rozwija się moje dziecko, chciała bym mieć mdłości, spuchnięte nogi i wszystkie dobre i złe doświadczenia związane z ciążą, a zamiast tego okazuje się, że znowu muszę zmierzyć się ze stratą, z potwornym bólem znacznie gorszym od bólu porodowego...
Odpowiedz
#13
Bardzo mi przykro, Helen.
Odpowiedz
#14
hej Helen jak to czytam to mój przypadek jest identyczny... znalazlaś przyczynę ? ja dopiero jestem tydzien po zabiegu czekam na miesiaczke potem badania...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości