Oliwka Kochany Aniołek
#26
Ja przez pierwszy miesiąc caly czas wyłam, czasem nie bylo sily wstac ale musiałam dla córki która mnie potrzebowala i to mnie trzymalo do pionu, mąż który mnie wspierał i trzymal za ręce kiedy tego potrzebowala to tak dużo znaczy nie musial nic mówić nawet nie chciałam wystarczyło, że byl przytulił. Przytulam i dużo sily
Odpowiedz
#27
Mój też mnie wspiera jak może. Przytula i utwierdza w przekonaniu, że następnym razem się uda. Ją narazie w to nie wierze nie potrafię. Mi niestety nie było dane mieć córkę.... Moje szczęście trwało tylko cztery miesiace i niestety się zakończyło.
Odpowiedz
#28
Dla mnie i mojego męża pomagają częste rozmowy o naszym maluszku. Każdej z nas potrzebne jest inne przeżywanie tej ogromnej straty, ale duszenie w sobie całego bólu według mnie nie pomaga. Płacz w ciszy, czy głośny to nic złego. Na początku chciałam sama sobie poradzić, żeby nikomu "nie przeszkadzać" i nie obarczać nikogo swoim bólem. Było gorzej... Dopiero rozmowy w domu o naszym synku, codzienne zapalanie świeczki dla Niego, częste spacery na cmentarz i obecność na forum z dziewczynami które rozumieją nas jak nikt inny...trochę mi pomogły przetrwać najgorsze chwile... tych nigdy nie zapomnę... Wspieram i jestem z Tobą...tylko tak mogę ...pisząc... (*)
Odpowiedz
#29
Dziękuje za te słowa wsparcia, boje się tego miesiąca a zwłaszcza końca. Nie wiem jak dam sobie radę wtedy miałam Cię mieć w ramionach Kruszynko..... To wszystko jest niesprawiedliwe....

W przyszła środę minie piąty miesiąc odkąd Cię z nami nie ma. Ogarnia mnie ogromny smutek a zarazem złość. Dlaczego ja? Codziennie myślę o Tobie.... Kochany Aniołki mam nadzieje, że tam gdzie jesteś jest Ci dobrze.
Odpowiedz
#30
Mi po pierwszym poronieniu pomogła praca, akurat miałam szansę zacząć coś nowego i 3 miesiące po stracie maluszka znalazłam swoją wymarzoną pracę, to było dla mnie pomocne. Wszystko jakoś się potoczyło, ale teraz na samą myśl, że mam wrócić do pracy jestem przerażona...18 .01 kończy mi się zwolnienie lekarskie jakie dostałam ze szpitala i powinnam wrócić do życia jakby nigdy nic, a ja sobie tego po prostu nie wyobrażam...
Odpowiedz
#31
Mnie po poronieniu zwolnili z pracy... Siedze w domu i poszukuje nowej. Jest bardzo ciężko....
Odpowiedz
#32
Wczoraj miałam kryzys. Myslalam, że już nie dam rady. Strasznie plakalam..Nie byłam w stanie się uspokoić. Jest strasznie... Mija dzień za dniem lecz wszystkie wyglądają tak samo....
Odpowiedz
#33
Ja już nie daje rady ta pustka jest nie do zniesienia. Oliwko czuwaj nad nami (*).... Tak bardzo to wszystko niesprawiedliwe... To nie tak miało wyglądać.... Nie tak....
Odpowiedz
#34
Znajome te uczucie pustki... Mijają dni, tygodnie, miesiące, a pewnie i lata, gdy nagle uderza ta przeogromna niemoc i poczucie kompletnej beznadziei.
Byleby tylko się w niej nie utopić...

Niciak, przykro mi, że też dołączyłaś do tego "naszego" grona.
Odpowiedz
#35
Kochana Oliwko zbliża się kolejny trzynasty, już piąty. Nie tak to wszystko miało wyglądać. Mieliśmy cieszyć się z twoich narodzin....
Odpowiedz
#36
Bardzo Ci współczuję... chciałabym jakoś pomóc, ale nie wiem nawet co napisać, sama walczę o każdy dzień, więc tylko przytulam,choć tak wirtualnie, jestem myślami z Tobą i dużo sił Ci życzę. Dla Twojej Oliwki (*)
Odpowiedz
#37
Z tym nie można się pogodzić, można tylko próbować układać życie na nowo, oparte na bólu i tęsknocie, jest mi stasznie przykro że musiałaś do nas dołączyć.
Odpowiedz
#38
Jest bardzo ciężko. Z dnia na dzień gorzej. Wszystko już nie ma sensu. Ta strata jest okropna. Ciężko z nią żyć.
Odpowiedz
#39
Ja już nie wytrzymam tego dłużej. Mimo że jutro mija piec miesiący jest coraz gorzej. Boje sie, że już z sobie z tym wszystkim nie dam rady. Przerasta mnie to....
Odpowiedz
#40
Niciak, żałoba jest trudna, bolesna, niesprawiedliwa i bywa, że zabiera nam wszystkie wcześniej uzbierane "skarby". Moja trwała ponad rok.
Ale jeśli czujesz, że nie dasz rady, że nie umiesz i nie dasz sobie rady, poszukaj pomocy. Psychoterapeuty, psychiatry.
Będę zaglądać do Ciebie.
Odpowiedz
#41
I dziś mija piąty miesiąc. Kochana córeczki za około tydzień miałas być z nami, mieliśmy Cię całować i przytulac. Nawet niebo płacze dzisiaj razem że mną . Czuwaj nad Nami. Kocham Cię kruszynko.
Odpowiedz
#42
Dla Twojej Córeczki (*) bardzo mi przykro.

U mnie dziś mijają 2 lata.
Odpowiedz
#43
Niciak dziś musi być bardzo trudny dzień dla ciebie. Ja choć czuję się coraz lepiej też boję się TEGO DNIA. 15 lutego, dzień po walentynkach...eh będzie ciężko. Jestem z Tobą myślami i trzymam kciuki za powrót do lepszego świata.
Odpowiedz
#44
Dziękuję dziewczyny za wsparcie. Jest naprawdę ciężko.....
Odpowiedz
#45
Przytulam mocno.
Odpowiedz
#46
Wspieram...jestem
Odpowiedz
#47
I znowu kolejny 13 za mną. Jest źle, bardzo źle.
Odpowiedz
#48
Żyje choć wszystkie dni są jednakowe. Mam wrażenie jakby to wszystko działo się obok mnie. Wszystko jest takie obojętne. Ni cieszy mnie już nic, nic nie sprawia radości. Nie umiem się pogodzić z tym co się stało. To wszystko mnie przerasta. Już chyba nigdy nie będę szczęśliwa. Nie będę umiała się cieszyć.
Odpowiedz
#49
Oliwko tak bardzo za Tobą tesknie tak bardzo chciałabym byś była że mną.... Nie umiem opisać tego co czuje... Jest tak strasznie smutno. Tak strasznie przykro...
Odpowiedz
#50
Niciak, bardzo mi przykro Sad
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości