Moja strata
#76
to zawsze będzie do nas wracać... obserwuję już prawie 9 miesięcy historię dziewczyn z forum i widzę, że nawet po długim czasie uczucia związane z traumatycznymi przeżyciami nie mijają choć słabną. Powtórzę jak mantrę: czas nie goi ran, on je tylko zabliźnia
Odpowiedz
#77
No i nadszedł ten dzień, niby zwyczajny, nie różniący się od innych, a jednak...
14 marca urodziny ma moja siostra, 14 maja ja mam urodziny a 14 kwietnia miała pojawić się moja Kruszynka, moje największe szczęście, miało - jednak stało się inaczej i nie wiem czy mogę i kogo za to winić, za tę zmianę w scenariuszu mego życia, która wcale mi się nie podoba. Bałam się tego dnia i zastanawiałam się jak go przeżyję, ale nadal żyję, świat się nie zatrzymał, nawet nie zwolnił, tylko oddychać ciężej i zebrać myśli do kupy. Czy tak już zawsze będzie??
Odpowiedz
#78
Mgi tak bardzo mi przykro. Oby teraz było juz tylko z górki choć wiem żę o to wcale nie łatwo. Sama na koniec maja mam tp i aż się wzdrygam na mysl że to już tylko termin w mojej głowie. Inni już nie będą pamiętać. Już nikt nie pozna mojego dziecka.
Zyczę ci aby ten dzień przyniósł tylko spokój, wyciszenie. I byś miała przy sobie kogoś bliskiego.
Odpowiedz
#79
U mnie również zbliża się termin porodu .
Boję się tej magicznej daty ale równocześnie wiem że , jak piszesz , świat się nie zatrzyma. Wiem, że jestem jedyną osobą na świecie która pamięta co miało się wydarzyć...
Przytulam mocno i tak bardzo cię rozumiem.
Odpowiedz
#80
mgj jak przeszłaś ten trudny czas?
Odpowiedz
#81
Ten dzień nie był łatwy - jakoś nic nie powinno być, jak miałam kiedyś zaplanowane, plany runęły dawno temu i pozostały wspomnienia, niezrealizowane zamiary i pustka.
Ale pocieszam się myślą, że już powolutku z dnia na dzień mniej boli.

A co u Ciebie Julia?
Odpowiedz
#82
zaczynam stawać na nogi choć jeszcze dosyć koślawo... obyśmy obie wkrótce się wyprostowały Wink
Odpowiedz
#83
Dasz radę!
Odpowiedz
#84
z tym prostowaniem różnie bywa. Czasem mam wrażenie, że już jest prosto a potem coś się dzieje i wszystko szlag trafia. Taka właśnie karuzela, którą ciężko zatrzymać.
Odpowiedz
#85
Dziś w końcu otworzyliśmy z m sezon grillowy - zaprosiliśmy dawno nie widzianych znajomych z dziećmi, którzy nie wiedzą co nas spotkało. Co jakiś czas była wzmianka lub nawiązanie o dzieciach i pytanie kiedy my wpadniemy i co na takie coś odpowiedzieć?? Powiedzieć co się stało? przemilczeć?? i tak źle i tak nie dobrze.
Zamykam oczy kilka głębszych wdechów, żeby nie uronić łezki ani, żeby głos się nie załamał i teraz jestem tu. Muszę dowiedzieć się co u Was, poczuć, że nie jestem sama.
Dobrze, że Was znalazłam, choć smuci mnie, nasze powiększające się grono.

Dobrej nocy Aniołkowe Mamy i jak to zawsze mówi moja Babcia - niech się przyśnią Wam Aniołki.
Odpowiedz
#86
Mgj kochanie nie jesteś sama, masz nas. Jesteś silną kobietą i choć czasem jest ciężko to dasz radę.
Trzymaj się, tulę mocno!
Odpowiedz
#87
Mgi makla ma racje. Nie jesteś sama. Dobrze że tu zaglądasz. Ja też to robie. Czasem nie ma mnie kilka dni ale przyjdzie potrzeba i tu wracam. Tak jak mówisz sezon grilowy się rozpoczął amy niestety nie możemy odciąć się od świata. Robię to samo co ty. Wdech, wydech. Mnie się wydaje że tylko to nam zostało. Bo przecież nie będziemy każdemu z osobna tłumaczyć co się stało. Zastanawiam się tylko kiedy ludzie sie nauczą by nie zadawać takich niezręcznych pytać. Przecież nie wiemy przez co ludzie przechodza za \"ścianą\".
Odpowiedz
#88
Całę szczęście mam Was, bo chyba na innych już nie mam co liczyć. Jutro minie 7 miesięcy, moja Kruszynka miałaby ok. 3 tygodni. Dziś na mszy był chrzest dziewczynki, a ja myślałam, że tak samo miałaby się nazywać moja córeczka, ale na chrzest było by jeszcze za wcześniej.
Do nie dawna, muszę się przyznać i mi zdarzały się pytania o dzieci i teraz wiem, że całkiem nieświadomie i ja mogłam sprawić komuś przykrość, więc nie obraziłam się wczoraj, ale wolałabym mieć inna odpowiedź niż ta która cisnęła mi się na usta.
A póki co zostaje powolny wdech wydech, czasem łatwiejsze, czasem tak ciężkie, że aż nie możliwe. Teraz taka jest codzienność.
Odpowiedz
#89
mgj- ten czas, który mija od naszych strat też nam coś dał... przeczytałam twój wpis i myślę, że przede wszystkim zmienia się nasz sposób patrzenia na świat. Czuję, że jesteś bardzo mądrą i silną kobietą. A jutro- przeżyjesz, choć będzie znowu ciężko, ale czy ciężej niż w każdy inny wtorek bez Kruszynki, niż w pusty poniedziałek czy piątek?
Odpowiedz
#90
ehhhhh, jak to dziś Basia napisała strasznie ostatnio dużo nowych Mam przybyło, jakby mało było tych tragedii ludzkich. Na forum jestem codziennie i zawsze czytam co się u Was wszystkich dzieję, rzadko kiedy się udzielam, bo czasem brakuje słów, a czasem samej jest mi ze sobą tak źle, że brakuje oddechu. Jestem myślami z Wami i chciałabym abyście to wiedziały, bo nie zawsze potrafię ubrać to w słowa.
Odpowiedz
#91
Mgi mam tak samo. Sama potrzebuję pocieszenia i nie zawsze daję radę kogoś pocieszać. Czasami ciężko dobrac dobre słowa...
Ale jesteśmy tutaj...
Odpowiedz
#92
kolejne urodziny - kolejne podsumowanie:
mąż - jest ale czasem mam wrażenie, że jesteśmy z dwóch różnych światów i tak też żyjemy;
praca - jest, ale nie wiadomo jak długo;
dom - jest ale nie mój;
i najważniejsze: dziecko - jest, ale nie w moich ramionach.

I tak w sumie z tej wyliczanki więcej minusów niż plusów i co z tym zrobić?? czy mogę coś z tym zrobić??
Odpowiedz
#93
mgj - zaakceptować.
Odpowiedz
#94
Mgi pozostaje wierzyć że będzie lepiej. Z mężem duzo rozmawiajcie, może uda wam się jakoś poskładać te wasze światy w jedna całość. Wiem jakie to trudne bo sama miałam do tej pory wrażenie że zyje w innej rzeczywistości jak mój m. Praca jest ważna i mam nadzieję że będzie jak najdłużej. Ja sama nie pracuję tylko zajmuję się domem więc chyba więcej nie mogłabym ci nic doradzić. A dzieciątko? trzymam kciuki aby zawitało do Waszego domu. Wiem że to nie łatwa droga ale kto wie.. Ja wierzę że nasze życie się jeszcze odwróci o 360 stopni. Ale tak pozytywnie. Dużo sily kochana
Odpowiedz
#95
Jejku, ledwo znalazłam swój wątek. Dużo nas tu ostatnio przybyło - niestety.
Mam ostatnio dni, w których wszystko wraca. Już prawie 9 miesięcy - tyle czasu minęło odkąd musieliśmy się rozstać.
W tym dniu dużo się wydarzyło, ale nie napiszę, że skończył się mój świat - ja nadal żyje, sklejam siebie kawałek po kawałku. W tym dniu zmieniam się ja i nie wiem czy chcę wrócić do tego co wcześniej.
Jestem bogatsza o doświadczenia - te złe ale też i te dobre, mam nadzieje, że może teraz będzie mi trochę odpuszczone i będzie trochę z górki.
Odpowiedz
#96
mgj widzę, że gorsze dni przychodzą tu falami. Ja też ostatnio wpadłam w niezły dołek... W takim razie podaję ci teraz rękę i może uda mi się ciebie pociągnąć z mętnego czasu
Odpowiedz
#97
Moje dołki nie są już tak głębokie, zaakceptowałam to co nam się przytrafiło - w końcu.
Ale to prawda gorsze dni wracają i całe szczęście również odchodzą. Na razie staram się żyć z dnia na dzień.

Julia chwytam Twoją dłoń i wyciągamy się nawzajem z tych dołków.
Odpowiedz
#98
mgj Kochana, pamiętam i przytulam Cię mocno :*
Dziękuję Ci za Twoje wsparcie, pamiętaj, że nawet jak mnie nie widać, to nie znaczy, że mnie tu nie ma. Pojawiam się, czytam...i zazwyczaj brakuje mi sił aby napisać...wydaje mi się, że moje słowa mogą być odebrane jako zbyt banalne. Ale jestem z Tobą całym swoim sercem i życzę Ci aby te dołki nie były aż tak bardzo głębokie...a jeśli nawet to pisz, postaramy się wyciągnąć Cię z nich jak tylko będziemy potrafiły.
Przytulam jeszcze raz :*
Odpowiedz
#99
I ja dziękuję za pamięć, ostatnio mało piszę, choć staram się zaglądać i podczytywać co się dzieje - jednak nadal nie czytam wątków ciążowych i staraczek.
W piątek minęło już 11 miesięcy najszybszych i najdłuższych jednocześnie.
Byłam na wyjeździe firmowym w ten weekend i był tam kolega z rodziną - żona, córeczka (ok. 3 lata) oraz młodsza pociecha - kwietniowa, imię miała takie jak miałaby moja córeczka, zabolało. Ale skupiłam się na tej większej - bardzo wstydliwej ale i rezolutnej 3-latce i jakoś minął ten weekend. Mimo wszystko był to udany wyjazd.
Teraz jest więcej tych dobrych dni.
Odpowiedz
dziś mamy 5 rocznicę ślubu, ta miała być inna, wyjątkowa, bo w powiększonym składzie, w końcu.
a wyszło jak zwykle....
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości