otchłań
#51
Paulina to nie jest kara! Bardzo dobrze zrobiłaś odchodząc od przemocowego męża.
Ty nie odeszłaś od Boga...A zasady i reguły kościoła.......
Gdybyś została to różnica byłaby taka że chodziłabyś do spowiedzi i komunii może skatowana i poniżana.W tym przypadku nastawianie drugiego policzka to wchodzenie na zawsze w role ofiary i dziesiątki lat przemocy .Musisz być bardzo silną kobietą że podjęłaś tak mądrą decyzję!
Bądź dobra dla siebie.
Odpowiedz
#52
To tak jakby poronienie otworzyło bramę w mojej podświadomości i wypuściło na światło dzienne dawno skrywane lęki i koszmary.
Przerażająca zgraja.

Pada deszcz. Brzydka jesień. Gdybym wciąż była w ciąży, szukałabym większych, ciepłych ubrań. Ale nie szukam. Nie muszę.
Dostałam okres. Drugi od straty.
Odpowiedz
#53
Paulina a przerobiłaś poprzednią traumę na psychoterapii?
Ja miałam niedawno podobną sytuacje.Wykryto u mnie guzek piersi.Dignostyka,zabieg,oczekiwanie na wynik.
I nawet kiedy okazało się że wszystko jest ok ja zapadłam sie w otchłań rozpaczy i powróciły do mnie wszystkie uczucia i emocje które towarzyszyły mi podczas pierwszego poronienia 2 lata temu.
Wydawało mi się że zdażyła się teleportacja i znalazłam się w przeszłości.Terapeutka wytłumaczyła mi że to nie jest powrót do przeszłości bo ja jestem już inną osobą, bogatszą o różne doświadczenia i że to co się dzieje jest uzupełnieniem a nawet kolejną częścią traumy której musze doświadczyć żeby pójść do przodu.
Wiem że to nie dokładnie ta sama sytuacja ale jedna silna trauma może "wyciągać na wierzch" inną silną traumę.Takie doświadczenia są jak sinusoida raz góra innym razem dół i najgorzej jest gdy nałożą się na siebie...
Przytulam Cię mocno i bardzi Ci współczuje.
Odpowiedz
#54
Ammina też mam guzek. Moja mama miała raka piersi. Ale się nie boję bo 2 lekarzy mi powiedział0o że skoro zmienia swoją wielkość i daje się przesuwać to na pewno nic groźnego. 10tego idę do onkologa.

Paulina pomyśl że każdy kolejny okres to malutki kroczek do przyszłości, przyszłości która NIE MUSI być zła.
Odpowiedz
#55
Dziękuję za Wasze dobre słowa.
Annina, nie przerabiałam niczego na terapiach. Raz w życiu korzystałam z pomocy psychologa/ psychiatry. Dostałam leki na depresję i tyle. To było jeszcze w liceum, ale chyba skutecznie zablokowało przed kolejnymi próbami szukania pomocy u "profesjonalistów". Zaczęłam pomagać sobie sama.
O moich problemach w związku, przemocy najbliżsi dowiedzieli się, gdy już się wyprowadziłam od męża. O poronieniu więcej piszę z Wami niż mówię z kimkolwiek na żywo. Może nie chcę nikogo martwić a może tym razem nie chcę, by to o mnie się martwiono, bo przecież "już powinna dojść do siebie".
Boję się, że mój partner w końcu powie, że ma mnie dość. Że jestem beznadziejna i mam się wynosić... A on mówi, że kocha i że chce się jeszcze starać. O drugie dziecko.
To przez tamtego. Mój były mąż, jego znieważanie i kpiny wciąż huczą mi w głowie w najgorszych momentach. Muszę z tym walczyć każdego dnia.
Odpowiedz
#56
Paulino dopiero dziś przeczytałam Twoje wpisy i poprostu się poryczałam. Jesteś ciepłą, wrażliwą osobą na którą posypały się ciosy. Chyba nie ma słow które są choćby w najmniejszym stopniu w stanie ukoić ten ból który czujesz. Niestety życie doświadcza nas brutalnie, ale nie możemy się poddać musimy walczyć... walczyć ze sobą o każdy kolejnty dzień, o uśmiech. Pamiętaj że nie jesteś sama, masz Nas. Ściskam mocno i życzę dużo siły.
Odpowiedz
#57
Tylko my, tylko ja...
Podejrzewam, że nikt z naszych rodzin nie pomyśli o naszym Maleństwie, odwiedzając dziś cmentarze. Nie zdążyło bowiem narodzić się realnie i dla nich zaistnieć.
Ja zawsze będę pamiętać. Mimo braku imienia i namacalnego grobu.
Odpowiedz
#58
(*)
ja pamiętam

spróbuj nadać imie bo dla Ciebie istnieje i będzie istnieć na zawsze
Odpowiedz
#59
Nawet nie wiem, czy był to Chłopiec czy Dziewczynka. Moje przeczucia też się zmieniają. W moich myślach jest to Jajeczko, bo tak żartobliwie o niej/ o nim mówiliśmy.

Życzę Wam dziewczyny spokoju tego dnia i miłych dowodów pamięci innych. Bo to, że my pamiętamy to przecież oczywiste. Wink
Odpowiedz
#60
Gdy dowiedziałam się o ciąży, znajoma akurat urodziła. Po poronieniu przestałam ją obserwować na fb, by nie zostać zbombardowana zdjęciami jej małej córeczki. Mimo to sama zaglądam na jej profil i płaczę. Nie zazdroszczę jej dziecka, wiem że starali się o nie kilka lat. A potem zaszła, donosiła, urodziła. Tak jak powinno być.

Gdy robiłam w lipcu test przez myśl mi nie przeszło, że nie będzie tak jak powinno.
Odpowiedz
#61
Paulina boisz się obserwować Twoją koleżanke to normalne i nie ma w tym zazdrości.To jest ból.
Odpowiedz
#62
Nie potrafię znaleźć sobie miejsca w życiu.

Nigdzie jakoś "nie u siebie".

Termin miałam na końcówkę marca. Najwspanialszy spóźniony prezent na jego urodziny, na naszą rocznicę i na moje trzydzieste urodziny. Taka byłam szczęśliwa! Jeszcze przed 30tka miałam mieć Dziecko... Pierwsze Dziecko. Na które czekałam wiele lat.
Ale ono przyszło o pół roku za szybko. I odeszło, zostawiając nas takich osłupiałych i rozsypanych.

Tak za Nim tęsknię...
Odpowiedz
#63
Byłam dziś na badaniu krwi. Trafiłam na tą samą pielęgniarkę, która mi pobierała w sierpniu. Byłam wtedy w ciąży, szczęśliwa ale i oszołomiona, że się udało. Że naprawdę będę miała w końcu dziecko... Powiedziała wtedy, żeby się nie martwić, że będziemy mieć śliczne, zdrowe maleństwo. Pytała, czy wolimy chłopca czy dziewczynkę. Dziś gdy ją tylko zobaczyłam, musiałam walczyć by nie płakać. Nie udało się... Położyła mi rękę na dłoni, pogłaskała i powiedziała, że jej przykro. Rozumie, bo też jest po stracie. Dwa razy straciła dziecko. Mówiła, że nigdy nie zapomnę. Wiem o tym...

Dziś mijają dwa miesiące, od kiedy straciliśmy nadzieję.

Mieliśmy się starać od tego cyklu, bo fizycznie nie ma przeciwskazań. I niby chcę, ciągle o tym myślę, a gdy przychodzi co do czego, uciekam...
Zmęczona smutkiem.
Odpowiedz
#64
Tak to wszystko boli... Taka jakaś wybrakowana. Zepsuta. Pusta.
Odpowiedz
#65
Pulina rozumiem w pełni to że sie czujesz pusta ,zepsuta ...też tak sie czułam po stratach.
Ale to są tylko nasze myśli ,które kłębią sie w naszej głowie gdy jesteśmy w żałobie po stracie dziecka
.Pamiętaj że to tylko myśli.To nie jest stan realny!
Piszesz że fizycznie jesteś gotowa ale psychicznie uciekasz.Wsłuchaj się w siebie.Odczekaj troche.Może do momentu kiedy smutek będzie słabszy a Ty poczujesz gotowość psychiczną bo ona jest bardzo, bardzo ważna.
Przytulam mocno
Odpowiedz
#66
Tak bardzo tęsknię!

Miałam sen. I choć w nim cierpiałam, przeżywałam koszmary przemocy, byłam w nim w ciąży. Sen tak rzeczywisty, że po obudzeniu zrobiłam test. I choć nie miał prawa pokazać dwóch kresek, rozpłakałam się na widok jednej.

Żyjemy, funkcjonujemy, byle jak, byle do przodu. Z poczuciem ogromnej pustki, której nie ma szans niczym zapełnić.
Odpowiedz
#67
Paulino, popłakałam się czytając Twoją historię...
Nie mam słów pocieszenia, bo wiem, że żadne nie zwrócą nam naszych dzieci. Dlatego tylko przytulam Cię mocno.

I namawiam na psychoterapię - u psychologa albo psychoterapeuty. Z tego, co piszesz, wydaje mi się, że masz "nieprzerobione" różne złe rzeczy z dzieciństwa, nie mówiąc już o nieudanym małżeństwie. To na pewno wpływa na Twój sposób przeżywania żałoby. Myślę, że nawet wspólna terapia z Twoim P. byłaby pomocna. Moglibyście w ten sposób razem opłakiwać Wasze dziecko i jeszcze bardziej scalić Wasz związek.

Tak czy inaczej, życzę Ci, żeby słońce znów dla Ciebie zaświeciło.
Odpowiedz
#68
Nowa praca, nowi ludzie, standardowe pytania. Po raz kolejny zaprzeczyłam. Nie, nie mam dzieci...

Nie wypieram się, że byleś. Dla mnie wciąż jesteś. Ale obcy ludzie nie muszą wiedzieć. O sobie jak najmniej...
Odpowiedz
#69
Paulina ja też mówie nowopoznanym ludziom ze nie mam dzieci ale kiedy wypytują dlaczego?kiedy?nie ma co odkładać !itp.wtedy mówie że straciłam troje i temat sie kończy.Kiedyś żle sie czułam bo widziałam że niektórych to krępuje.Teraz natomiast wychodze z założenia że stwierdzenie:nie ma co odkładać z ust obcej osoby też nie jest dla mnie konfortowe i nie martwie się że to kogoś krępuje
Odpowiedz
#70
Mija trzeci miesiąc. Tyle samo byleś, ile teraz Cię nie ma.

Przyszło dziś pismo od "wizytorki zdrowia" o naszym spotkaniu razem z położną u mnie w domu, omówienie spraw porodu i wychowywania dziecka. Trzy miesiące... A tu taki burdel, że mimo skomputeryzowanej bazy danych wciąż gdzieś o tym nie wiedzą.

Wszystko nie tak.
Odpowiedz
#71
Miałam dzisiaj straszny sen. Rodziłam martwe, dwudziestokilkutygodniowe dziecko. Bardzo realny, okropny sen. Z pełną fizjologią i fizycznością. Prawdziwe wspomnienia z poronienia, krew, ból.

Nie wiem, czego boję się bardziej. Kolejnego okresu, czy pozytywnego testu...
Odpowiedz
#72
Właśnie gdzie tu jest sprawiedliwość, i nie powinno tak byc, że nie można przyjąć komunii. To twój mąż jest wszystkiemu winny. Ty zrobilas to co większość z nas tez by zrobila i jestem z Toba calym sercem. A kościół powinien zmienić cos bo to niesprawiedliwe. A każdy ma potrzebę przyjac Jezusa do swojego serca, tylko dlaczego kościół tego zabrania?
Odpowiedz
#73
Buziaczek, czasem jest we mnie ten bunt, że jestem w gorszym położeniu niż żałujący morderca. Częściej jednak jest mi tylko przykro, że nigdy "tak naprawdę" nie będę żoną mojego partnera a jeśli będę miała dzieci, będę im tłumaczyć przed pierwszą komunią, dlaczego ich rodzice nie mogą przystąpić do niej razem z nimi.

Tęsknię za moim Dzieckiem. Każdego dnia. Rozmawiam o nim często z partnerem. Dobrze, że on pamięta i nie zabrania mi wspominać.

Moje życie po stracie, mimo że naznaczone bólem i tęsknotą, jest chyba łatwiejsze. Nie planuję, nie oczekuję, przyjmuję, co oferuje mi los. Może i czasem ze strachem, ale bez stresu. Mogę powiedzieć, że nawet jestem z siebie dumna, z rzeczy, które zrobiłam, zmieniłam po utracie mojego Maleństwa. Jego śmierć nas zmieniła.
Odpowiedz
#74
Niedługo wyjazd na Święta. Miałam być z 6miesiecznym brzuchem. Latem, gdy żegnałam się z rodziną, mówiłam że zimą przyjadę o wiele większa. Po powrocie nieraz myślałam o tym, że muszę w grudniu kupić obszerniejszy płaszcz.

A jednak nie muszę...
Odpowiedz
#75
Paulina przytulam Cię bardzo , bardzo mocno
jest Cię więcej w sercu
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości