już prawie miesiąc
I to pytanie co z nami jest nie tak skoro nie możemy ich przy sobie zatrzymać? Bardzo mi przykro Franiu. Wiem jak boli kolejna odebrana nadzieja..
Odpowiedz
Czy mam prawo mieć teraz dobry humor? Nie myśleć o tym co się stało w niedziele.
Wczoraj jeszcze płakałam, dziś nie jest mi nawet smutno.
Co będzie jutro nie wiem.
Ale chce walczyć.
Chyba jestem silniejsza, może to praca nie pozwala mi myśleć a może z ofiary stałam się wojowniczką. Ale czy znajdę lekarza-kompana, który będzie chciał iść ze mną na tę wojnę. Czy ten mój będzie wart zaufania jakim go obdarzyłam. Zobaczymy.
Odpowiedz
Franiu wsłuchaj się w siebie bo masz prawo mieć dobry humor ,jak i za chwile płakać,nie ma reguł.
Życzę Ci siły wojowniczki aby iść do przodu i walczyć o to o czym marzysz.
Nie zapominaj jednak że smutek,żal i łzy to też cechy dobrego wojownika.
Trzymam kciuki
Odpowiedz
Faniu przykro mi bardzo. 
Dla Twojego Aniolka (*)
Bede trzymac kciuki za Twoja walke.
Odpowiedz
Franiu,przytulam ...
Odpowiedz
I znowu do mnie przyszedł, tak dawno go nie było.
BÓL.
PRZERAŻAJĄCY
OBEZWŁADNIAJĄCY DO GŁĘBI
W KAŻDEJ KOMÓRCE CIAŁA

MOJA MAŁA PRYWATNA HIROSZIMA
Odpowiedz
dopuść to do siebie
ból każdej komórki
wykrzycz, wypłacz
już za pewne wiesz ze to sinusoida uczuć i emocji
a taki dzień może poqrócoć nawet za kilka lat
przytulam wojowniczko bardzo mocno
Odpowiedz
Dziekuje annina
Odpowiedz
Tak mi przykro... Sad
Odpowiedz
Bylismy dzis w malym kosciele na wsi. Msza odpustowa, ludzi pelno na tyle ze sie wszyscy nie zmiescili w kosciele, podobnie jak ja z mezem i jego brat z zona. Oni stali w cieniu pod kosciolem a ja usiadlam nieopodal na laweczce. Wkolo gromada wszedobylskich dzieci, kilkuletnich i tych calkiem malutkich. Siedzac z boku patrzylam jak szwagier z zona z ta odebrana mi beztroska radoscia przygladaja sie jednemu z chlopcow usmiechajac i szepczac cos do siebie. Ja patrzac na te dzieci czulam tylko bol i zal. Zal ze odebrano mi na zawsze dzieci i ta beztroske ktora widzialam w ich oczach. Poplakalam sie i ucieklam z terenu kosciola. Nie moglam juz zniesc tego widoku....
Odpowiedz
Franiu tak właśnie jest. Przezlysmy traumę i już nigdy nie będziemy takie naiwne i beztroskie jak kiedyś... musimy nauczyć się z tym żyć. Takie nasze małe piętno.
Odpowiedz
Powiedziałabym ze nawet nie małe to piętno... każda z nas ma przynajmniej jedną stratę, niektóre nawet kilka i niestety wszelkie aspekty związane z dziećmi gdy się je straciło ranią :-( Franiu oby czas powolutku zaleczal Twoje rany :-* jak nie masz siły się mierzyć z takimi sytuacjami to odpuść jak dziś, jeszcze przyjdzie na to czas
Odpowiedz
Jajnik kuje na owulacje, a w glowie tylko jedna mysl...nawet jesli sie uda i tak je straciszSad
Odpowiedz
Franiu to straszne co mówisz musimy wierzyć że w końcu się uda. Dasz radę. Trzymam kciuki za jajeczko żeby peklo potem pokonało długa drogę i wylądowało w przytulnym domku na całe powtarzam całe 9 miesięcy.
Odpowiedz
Dla swiata minal rok. Dla mnie wciaz jest 20 lipca 2015.tylko bilans jakby smutniejszy bo -2. Nie czuje smutku, bardziej ogarnia mnie nicość
Odpowiedz
Było tak jak rok temu, mała garstka smutnych par, kilkoro starszych. I ten przeszywająco zimny wiatr...
Gdzie jesteście moje dzieci?
Odpowiedz
Nie czuje ze jestes we mnie. Ze jestes wogole. Jeszcze. Kiedy nadejdzie czas ostatecznego pozegnania bol fizyczny mi przypomni. To bedzie moja ofiara dla ciebie. Tymczasem przepraszam.
Odpowiedz
(Sun, 26 Czerwca 2016, 20:01:31)Frania napisał(a): Bylismy dzis w malym kosciele na wsi. Msza odpustowa, ludzi pelno na tyle ze sie wszyscy nie zmiescili w kosciele, podobnie jak ja z mezem i jego brat z zona. Oni stali w cieniu pod kosciolem a ja usiadlam nieopodal na laweczce. Wkolo gromada wszedobylskich dzieci, kilkuletnich i tych calkiem malutkich. Siedzac z boku patrzylam jak szwagier z zona z ta odebrana mi beztroska radoscia przygladaja sie jednemu z chlopcow usmiechajac i szepczac cos do siebie. Ja patrzac na te dzieci czulam tylko bol i zal. Zal ze odebrano mi na zawsze dzieci i ta beztroske ktora widzialam w ich oczach. Poplakalam sie i ucieklam z terenu kosciola. Nie moglam juz zniesc tego widoku....


Twoje słowa z czerwca... Gdybym wtedy to przeczytała chyba bym nie rozumiała... Wtedy nawet nie wiedziałam, że tego typu forum istnieje, a tym bardziej, że tu trafię...

Teraz rozumiem doskonale... patrzymy na dzieci i zastanawiamy się jak nasze życie wyglądałoby z NASZYMI tu na ziemi... serce pęka...

:-(
Odpowiedz
Przepraszam malenstwo.PRZEPRASZAM
Odpowiedz
Franiu, przytulam Sad
Odpowiedz
(Sat, 14 Stycznia 2017, 16:52:10)Frania napisał(a): Chcialam je uratowac ale nie dalam rady.
(Sat, 14 Stycznia 2017, 16:52:10)Frania napisał(a): Znowu zawalilam.

Też żałuję, że się nie udało. Ale cieszę się, że spróbowałaś. Nie obwiniaj się, dzieci rzadko oczekują od rodziców cudów, nie musi być idealnie. Będąc dzieckiem, przyjmijmy, że utraconym dzieckiem w pozazmysłowym świecie, z tej drugiej strony, wybrałabyś beznamiętny pozór doskonałego rodzica czy rzeczywistość nie tak wymarzoną, ale w którejś komuś na Tobie naprawdę zależało?
Przygotowałaś tyle, ile realne. Zrobiłaś, co mogłaś. Starałaś się nie rezygnując z góry. Czemu uważasz, że zawaliłaś, co masz sobie do zarzucenia? Gdyby dawało się zrealizować każde zamierzenie, każdy plan urzeczywistnić i przewidzieć wszystko, usunąć każdą przeszkodę, to chyba by oznaczało, że się jest Bogiem.
Odpowiedz
Powinnam dac sie polozuc do szpitala i wylyzeczkowac. Wtedy mialabym pewnodc ze obedzie sie bez sensacji jelitowych. Ale za bardzo sie balam.
Odpowiedz
Oj, Frania, przemawia przez Ciebie poczucie winy wciskające Ci podstępnie bolesny kit, że inne drogi są lepsze, pewniejsze, a Twoja bardziej ryzykowna i że tylko ze strachu się nie udało, więc to Twoja odpowiedzialność.

Nie kojarzysz mnie chyba na tyle dobrze, by sobie zdawać sprawę, że od lat znam mniej chwalebną stronę medalu szpitalnych praktyk. Praktyk, Franiu, nie teorii i oficjalnych procedur. Zbyt często stykam się ze zrozpaczonymi kobietami, które borykają się z problemem tajemniczego wyparowania szczątek po łyżeczkowaniach, by mieć Twoje złudzenia w tej sprawie.

Twój strach nie ma nic do rzeczy. Przyczyny są znacznie bardziej obiektywne.
Powiem to tak - będąc Twoim dzieckiem, skoro już musiałabym odejść (niepochowana), wybrałabym Twój kibelek niż niepewne otchłanie szpitalnych zakamarków. I swojemu dziecku także. Co nie znaczy, że bym sobie to zaplanowała jako pożądane, bo tego bym nie chciała. Pamiętasz, mówiłam, tego nie planujmy z góry.
Odpowiedz
Rozumiem. Dziekuje.
Odpowiedz
Przepraszam cie 4 dzidziusiu, nie bylam ciebie godna. Ale godnie cie pozegnam, to bedzie zadoscuczynienie dla ciebie i twojego rodzenstwa. Tym razem was nie zawiode.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości