już prawie miesiąc
#51
Byłam wczoraj na filmie "Chemia". Natura jest dla mnie ogromną tajemnicą. Jak kobieta chora na raka, która przechodzi operacje, bierze chemię rodzi zdrowe dziecko. A innych kobiet dzieci umierają przez błahe przeziębienie czy zdenerwowanie. Za mała moja główka na takie zagadki natury.
Odpowiedz
#52
Wiecie dziś poczułam jak to jest stać się na chwilę kamieniem....nie móc ruszyć żadną cząstką swojego ciała. Poszłam na cmentarz na GDN porozmawiać sobie z moim maleństwem. Stałam i wgapiałam się w palące znicze. Nagle od strony kwatery z małymi grobikami podeszła do mnie starsza kobieta...bardzo blisko mnie stanęła....
"czy nu naprawdę chowają dzieci zmarłe przed narodzeniem?"
"tak"
"to dobrze że coś takiego zrobili, kiedyś to wsadzali do słoika i wyrzucali do kibla (nie pamiętam czy użyła takiego słowa ale coś w kontekście toalety), a już i nóżki i rączki miało, widziałam jak lekarka pokazywała"
"i tak czasem bywa" (nic więcej nie byłam w stanie wykrztusić bo już i tak połowa mojego ciała, ta od której ona stałą była jednym wielkim płonącym kamieniem"
"to dobrze że takie coś zrobili"
- i poszła sobie, a ja tam stałam jeszcze z 15 minut i nie mogłam się ruszyć nawet na milimetr.jak kamień, jakbym była częścią tego grobu, dodatkową rzeźbą. grób jest przy głównej alei, ludzie przechodzili, patrzyli na grób, na mnie, przystawali czytali co to za miejsce i szli dalej.......jedna pani powiedziała do swojego męża "bardzo ładny ten grób" i też poszli...a ja stałam...byłam kamieniem.
Odpowiedz
#53
Cześć FRANIU. Myślałam o Tobie dziś. O tym jak sobie radzisz i co u Ciebie słychać. Widzę, że wizyta przy grobie wywołała duże emocje u Ciebie. Powiem Ci, że ta kobieta miała rację. Kiedyś dzieci były zapominane. Nie miały swojego miejsca, a teraz mają. Wiem , że żadna z nas nie chce mieć swojego dziecka w takim miejscu, ale wiemy, że je mamy! Możemy je odwiedzić. Kiedyś nasze babcie, prababcie pewnie nie miały nawet takiej szansy.... Przytulam mocno!
Odpowiedz
#54
Nie miały miejsca, ale nie zawsze były zapominane. Rozmawiałam ostatnio z 80- latką, która opowiadziała mi o swojej stracie. Mówiła, że nie ma dnia, żeby nie myślała o tamtym dziecku, żeby za nim nie tęskniła.
Odpowiedz
#55
Dzieki Kasiu ze o mnie myslisz. Czuje sie lepiej.zapisalam sie do watku dla staraczek.choc nie zamierzam opuszczac tego. U mnie coraz lepiej, poza paranoją zdrowotna.gorzej z moim mezem.  Zablokował sie emocjonalnie.bardzo cierpi ale mimo ze chce mu sie plakac to nie umie sie otworzyc i poplakac.nawet przy mnie. Ma swiadomosc swojego problemu ale nie ma siły by coś z nim zrobić.a ja nie umiem mu pomócSad
Odpowiedz
#56
Stchórzyłam. A tak bardzo chciałam przytulic ta placzaca parę nad GDU. Powiedzieć że musimy być dumni jako rodzice aniołków. Zabraklo mi odwagi by wejsc w ich intymnosc.
Malenstwo moje...kocham
Odpowiedz
#57
Bardzo Ci współczuje. Przykro mi że musiałaś do nas dołączyć. (*) dla Twojego aniołka.
Odpowiedz
#58
Franiu i wszystkie kobietki na tym forum, jakie to przykre, że musiało nas to spotkać. Nasze życie nie będzie nigdy takie samo, choć mam nadzieję ,że uda mi się wrócić do normalnego funkcjonowania. Jednak nigdy nie zapomnimy jak ta 80 letnia kobieta. Nie umiem jeszcze skupić się na dokładnym czytaniu Waszych opowieści, bo to też bardzo boli. Wszystkim współczuję, bardzo, życzę wytrwałości w staraniach Franiu!!! i Jakżeż chciałabym by były one owocne i doprowadziły do najcudowniejszej chwili na ziemi, nas wszystkie starające się. Choć teraz nie mogę o tym myśleć bo to za wcześnie to chcę się starać, mój mąż też bardzo chce.
Póki co rekonwalescencja fizyczna po stracie i psychiczna, najokropniejsza ze wszystkich. Potem decyzja co zrobić z mięśniakiem. Nie wiem czy tutaj zrobiono jakieś badania po łyżeczkowaniu, być może nie (jestem na północy Szwecji). Będę jeszcze rozmawiać z lekarzem na ten temat. Jeśli zdecydujemy się go usunąć to potem starania odroczone pewnie na co najmniej pół roku, jeśli w ogóle będą możliwe.
Nie mam pojęcia co będzie i czy w ogóle się uda. Nie mam dzisiaj nadziei na nic. Zostały mi tylko zdjęcia USG i test ciążowy, oraz wspomnienia z toalety w momencie narodzin mojego martwego dzieciątka (jeszcze nie minął nawet tydzień). Jak żyć dalej !??
Odpowiedz
#59
Mysiu, ja też jakiś czas temu zadawałam sobie takie pytania. Jak żyć dalej z takim ciężarem, czemu to wszystko się musiało wydarzyć. Teraz to brzmi dla ciebie abstrakcyjnie i być może minie jeszcze dużo czasu zanim zaczniesz odczuwać ulgę, ale kiedyś przyjdzie taki dzień że się uśmiechniesz. 20 listopada miną 4 miesiące od straty naszego bąbelka. Nie czołgam się już emocjonalnie, ale idę mocno zgarbiona. I na ciebie przyjdzie czas, ale teraz oddaj się swojemu smutkowi, pozwól aby mógł opuszczać twoje ciało łzami, krzykiem, słowem....z czasem będzie lepiej.
Odpowiedz
#60
Najgorzej jest teraz, dzisiaj, zwłaszcza, że to obcy kraj i nie mogę pójść na wizytę do lekarza kiedy chcę. Muszę podawać konkretne powody i forsować wizyty. Raczej nie uda się mieć lekarza na wyłączność do prowadzenia ciąży, oni wszyscy są tutaj tylko doraźnie, nie ma opieki na stałe. Więc jeśli będę w ciąży w przyszłości, to tylko pod opieką lekarza w Polsce.
Płaczę co jakiś czas, to przychodzi falami. Powoli godzę się z tym, jak to się stało, w jakich okolicznościach tylko jeszcze nie mogę się pogodzić, z tym, że taka byłam naiwna i nie zrobiłam wszystkiego, a na pewno nie oszczędzałam się stojąc w pracy po 9-10 godzin. Powinnam była to rzucić od razu jak tylko plamienia się pojawiły.
Teraz za późno, nic czasu nie wróci. Chciałabym mieć odrobinę nadziei dla siebie, że słońce dla nas zaświeci, ogrzejemy się w jego blasku z mężem i będziemy mogli powiedzieć, że wszystko jest na dobrej drodze. Dziękuję za słowa pocieszenia!!!
Odpowiedz
#61
Co za dzień, test negatywny. Wyć mi się chce. Bo tęsknie, bo nie mogę pokochać na nowo. Bo nie ma zadośćuczynienia. Totalny bezsens.
Odpowiedz
#62
W takich sytuacjach jest złość na cały świat, dlaczego innym się udaje a nam nie. Nie mam pojęcia czy to się da wytłumaczyć w jakikolwiek sposób. Wiem na pewno ze jest to niesprawiedliwe. Franiu tak mi przykro ze znów nic. Przytulam !
Odpowiedz
#63
W moje 26 urodziny życzę sobie:
1. żeby 20 lipca nigdy nie musiał być taki jaki był
2. żebym była w 27 tygodniu ciąży
3. żeby bolał mnie krzyż od słodkiego ciężaru ukrytego pod sercem
4. żeby skopane żebra świadczyły o tym że będziesz piłkarzem albo piłkarką
5. żeby twój tata chodził dumny jak paw i głaskał mnie po brzuchu
6. żebym nie mogła pić alkoholu do urodzinowej gęsiny
8. żeby ktoś musiał mi pomagać przy zorganizowaniu imprezy
9. żeby ktoś dał mi w prezencie pierwsze ciuszki albo pluszaka, który czekałby na twoje wielkie przyjście
10. żebym nie musiała wiedzieć że istnieje taka strona
11. żebym nie musiała z utęsknieniem spoglądać w stronę cmentarza wiedząc że i tak cie tam nie ma
12. żebym nie musiała żyć w ciągłym smutku
13. żebym nie musiała bać się życzeń
14. żebym nie musiała bać się świąt
15. żeby wisiorek na sercu był zapowiedzią a nie pamiątką
16. Żebym nie musiała dziś czekać na miesiączkę
17. Żebyś BYŁ/BYŁA
18. Żebyś BYŁ/BYŁA
19. Żebyś BYŁ/BYŁA
20. Żebyś BYŁ/BYŁA
21. Żebyś BYŁ/BYŁA
22. Żebyś BYŁ/BYŁA
23. Żebyś BYŁ/BYŁA
24. Żebyś BYŁ/BYŁA
25. Żebyś BYŁ/BYŁA
26. Żebyś BYŁ/BYŁA
Odpowiedz
#64
Pierwszy raz to pomyślałam. Pierwszy raz w życiu i od straty. Że gdyby nie Emil, gdyby nie on.....nie chciałabym żyć.
Odpowiedz
#65
Franiu..... nie moge powstrzymać łez..... tak mi smutno jakoś Sad..... przytulam i jestem...
Odpowiedz
#66
Franiu, rozumiem, co czujesz... I przykro mi z powodu tego negatywnego testu. Ja aż boję się o tym myśleć, planować, sprawdzać...

Wiem, że nie chce się żyć. Tylko jakieś takie przywiązanie, wiara? Nie wiadomo do końca, ale coś nas tu trzyma i chyba warto. Wierzę, że warto...
Odpowiedz
#67
Gdyby punkty 17-26 mogły się spełnić.. żeby było nam dane znów poczuć Ich serce pod naszymi.. nie inne, nie nowe.. ale Te same, które były tak wyjątkowe jak żadne inne..
zostaje mi życzyć Ci na 26 tego właśnie bicia serca.. może nie teraz, nie od razu.. ale znów, na nowo i szczęśliwie
Odpowiedz
#68
Dziekuje ziarenko
Odpowiedz
#69
4 miesiące Bąbelku....
Na sercu jakby trochę lżej, ale głowa wciąż w chmurach.
Chce już zacząć żyć normalnie. Ale co to znaczy normalnie??
Odpowiedz
#70
Franiu życzę żeby się spelnily wszystkie Twoje życzenia. I bardzo mocno przytulam i trzymam za Ciebie kciuki.

DLA ANIOLKA[*]
Odpowiedz
#71
Mój mąż wczoraj powiedział, że chciałby cofnąć czas, żeby uratować maluszka, żeby zrobić coś aby wszystko było dobrze. Każda z nas ma swoje marzenia, życzenia, ale czasu nie cofniemy...szkoda. Boże jakie to smutne... Tobie Franiu spełnienia wszystkich życzeń...uściski dla Ciebie i Twojego Aniołka (*)
Odpowiedz
#72
Tęsknie okruszku......
Odpowiedz
#73
Przytulam.... bardzo mocno!
Odpowiedz
#74
Kochany bąbelku, kupiłam dziś dla ciebie kolejnego drewnianego aniołka, który również zawiśnie na zniczu. Wyryję na nim słowa "nie ma stópki tak małej by nie mogła zostawić śladu", bo są one tak piękne i bliskie mojemu sercu. Twoje odejście pozostawiło ślad. Wyryło w moim sercu ogromny wulkaniczny krater, z którego od czasu do czasu bucha gorąca lawa moich łez. Ostatnio dzieją się ze mną dziwne rzeczy kochanie, bardzo się boję ich i tego że mogłyby źle wpłynąć na twoje rodzeństwo w przyszłości jeśli zechciałoby się pojawić, a z drugiej strony nie chcę rezygnować ze starań o braciszka albo siostrzyczkę dla ciebie. Może ono już jest...może cichutko kiełkuje pod moim sercem. A może nadal jestem pusta.
Byłbyś już całkiem sporym bąblem - 31tygodniowym. Pewnie miałabym już całkiem pokaźną kolekcję śpioszków. Może różowych a może niebieskich. Nowa sypialnia byłaby pewnie też częściowo gotowa. Stałby wózek, łóżeczko, przewijak, jakieś pierwsze pluszaki od bliskich.
Ale jest jak jest i oby nie było gorzej.
Czuwaj nad nami proszę bo choć jesteś maleńkim groszkiem na pewno masz wielką moc i trzepot twoich małych skrzydełek nie pozostaje obojętny dla Najwyższego.
Odpowiedz
#75
Frania, ale pięknie napisalas. I życz aby pod Twoim sercem nosiła rodzeństwo dla Aniolka. I wierze, że na pewno na górze patrzy i mówi nie martw się jest mi tu dobrze mamusiu. I mysle ze ten rok bedzie piękny tego życzę sobie i innym mamą.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości