już prawie miesiąc
#26
(Thu, 03 Września 2015, 13:01:53)Frania napisał(a): Wracam do mojego tematu. Chcę się z Wami czymś podzielić. Po pierwszej wizycie kontrolnej, poszłam dla świętego spokoju do lekarza do którego chodziłam zanim zaszłam w ciąże i który zbijał mi prolaktynę. Chciałam jeszcze komuś pokazać wyniki.
Trochę zaniepokojony był tym że na wynikach histo było tylko to że miałam stan zapalny a nie wiadomo jaka była przyczyna. I był zły że nie dali mi antybiotyków po łyżeczkowaniu bo on jest z tej szkoły, która mówi żeby dawać. Ale zbadał mnie palpacyjnie i na usg. Powiedział że jeśli nadal miałabym stan zapalny to by mnie bolało podbrzusze i przy badaniu i po śluzie też by było wiadać. Nic złego (poza nadżerką, której wg niego nie trzeba leczyć) nie zauważył. Mam za to piękny 19mm pęcherzyk i super dużo płodnego śluzu. Powiedział że te minimum 3 miesiące o których wszędzie się tak mówi to tylko utarty schemat i w moim przypadku nie ma zupełnie potrzeby aby się nim kierować. Kazał jeszcze raz zrobić prolaktynę, tsh i toskoplazmoze no i działać, nie czekać. I wiecie co, zaufam mu. Kurde komuś trzeba! Może dlatego że powiedział to co chciałam usłyszeć.Nie wiem. Zaryzykuje, czuje się na tyle silna że zaryzykuje.




Wicie co żałuję że pokierowałam się opinią że lepiej na prowadzącego wziąć lekarza który pracuje w szpitalu.


tak miło się robi na sercu, gdy oprócz smutku i bólu który jest na tym forum czytamy też takie pozytywne opisy. Jesteś mega silną kobietą mimo tego co przeszłaś. Dzięki za taki pozytyw. Wierzę, że Ci się uda
Odpowiedz
#27
Cieszę się ziarenko że dzięki mojemu wpisowi zrobiło ci się miło na sercu. Myślę że jestem silna, choć akurat wczoraj kiedy przeczytałam twojego posta byłam na etapie "powrotu do złego" beczałam jak głupia. Ogólnie jestem teraz na etapie, w którym mimo że nie płaczę i nie chodzę baaardzo zasmucona to ciągle szukam w internecie artykułów, filmów o poronieniu. Oglądam i słucham i sporo - najczęściej już bez emocji, bez wybuch płaczu. Aczkolwiek 2 filmy doprowadziły mnie do masakrycznej załamki. Wzruszyły bardzo i obudziły moją tęsknotę na nowo. Ale wypłakałam to i dziś znów jest ok. Widocznie tak musi być że ten ból gdy jest już na tyle słaby że nie płaczemy na każde "jego" zawołanie kumuluje się w nas i dopiero gdy urośnie wystarczająco w siłę, skumuluje to udaje mu się wydostać z naszego wnętrza.
Odpowiedz
#28
https://www.youtube.com/watch?v=tgT5kWQSKEA
.....................................................................................................................................
Kupię serce...niepopękane
W zamian oddam rozdarte żywcem na tysiąc kawałków

Kupię spokój....duszy
W zamian oddam tajfun rozpaczy

Kupię Twój oddech, tętno, pierwszy ruch, kopniak
W zamian oddam pustkę która panoszy się w moim ciele

Chyba nie jestem silna
Odpowiedz
#29
Dziewczyny, od jakiegoś czasu chodzi za mną myśl że chciałabym mieć po maleństwie jakąś pamiątkę - symbol. Gdzieś w internecie, chyba na jakimś blogu widziałam kobietę która zrobiła sobie piękny duży tatuaż śpiącego aniołka na plecach. Na tatuaż nie mam odwagi. Może jakiś wisiorek, który przywiesiłabym sobie do matki boskiej? ale jakoś nie mogę znaleźć w internecie nic wartego uwagi. Może wy wiecie gdzie można poszukać takiego aniołkowego medaliku/wisiorka???
Odpowiedz
#30
Franiu, ja kupilam sobie bransoletkę sznurkowa z zawieszką z chlopczykiem. Kazalam wygrawerowac na niej imiona moich chłopców. Od ponad roku się z nią nie rozstaje. Tylko od czasu do czasu wymieniam sznureczek bo zwyczajnie się niszczy. Odrobinę mi to pomogło.
Odpowiedz
#31
Ja planuję kupic sobie zawieszkę serduszko i na niej wygrawerowac imię mojego Aniołkam ale to tylko tak dla mnie nie na pokaz.... Minęły dwa miesiące lecz nadal ta strata nieziemsko boli!
Odpowiedz
#32
Ostatnie posty przeniosłam do tego tematu https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid311135

Kilka powyższych też mogłoby (może powinno) się tam znaleźć - właśnie po to jest ten temat, by podsuwał i gromadził pomysły.
Przeniosłam ostatecznie jednak tylko te, które wprost linkują do sprzedawców.


Mój post do późniejszego usunięcia.
Odpowiedz
#33
Franiu,
przeczytałam Twoją historię. Jest bardzo podobna do mojej. Też nie mogę sobie wybaczyć, że to się tak odbyło. Nie jesteś sama...

Przytulam.
Odpowiedz
#34
Napisałam o tym niedawno do 2 księży, jeśli odpiszą mi coś co przyniesie ukojenie prześlę i Tobie
Odpowiedz
#35
Dziękuję Franiu.
Właśnie oglądam film, do którego link tu kiedyś zamieściłaś.

Tak mi brak mojego Maleństwa...
Odpowiedz
#36
Dziś jest bardzo dziwny dzień. Za chwilę idę na ślub kościelny koleżanki. Druga dziś chowa swojego nienarodzonego synka. Radość i Smutek.Wesele i Żałoba. Życie i Śmierć.... idą obok siebie każdego dnia.....trzymając się za ręce...........
Odpowiedz
#37
Jak się dzisiaj czujesz?
Myślałam o Tobie.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#38
Hej.dziekuje że pytasz.czuję się ok.odliczam dni do 15.juz wiem gdzie i o której będzie msza.weekend minal spokojnie
Odpowiedz
#39
Paulinko, część maila który otrzymałam od księdza wkleiłam w dział rozważania duchowe.
Odpowiedz
#40
Właśnie przeczytałam. Dziwny dziś dzień. Ciężko.
A jak Ty się czujesz?
Odpowiedz
#41
Czuję się dobrze. ten mail mi pomógł. Jestem trochę "lżejsza". Nie czuję się już taka winna i chyba zaczynam sobie wybaczać....

A Tobie Paulino czemu ciężko? jakie myśli cię męczą?
Odpowiedz
#42
"Tak jest mało czasu, mało dni.
Serce bije tylko chwil.
Nie wiem czy Cię poznam ale wiem że na pewno Ty rozpoznasz mnie!!!!!!"
Odpowiedz
#43
Wiesz, przez większość życia nachodziły mnie myśli samobójcze. Walczyłam z nimi, jestem wierząca, mam rodziców, braci i zawsze czepiałam się czegoś tu na ziemi, co mnie ratowało.
Po tym, co nas spotkało mój partner wziął urlop. Chciał ze mną być, żeby mnie pilnować. Bał się, że też odejdę. Ale teraz już nie mogę. I już nie chodzi o całe ziemskie "zaplecze". Wiem, że muszę czekać na swój czas, a kiedy on nastąpi, moje Maleństwo mnie rozpozna i oprowadzi.

Każda z nas ma już tam swojego Przewodnika.
Odpowiedz
#44
Wróciłam bąbelku, ze mszy za samą siebie i wszystkich osieroconych rodziców. Z pogrzebu maluszków, którym nie było dane spocząć we własnym grobie. Ksiądz tak pięknie powiedział, że jest to grób także tych dzieci, których ciałek nie ma tu ani nigdzie indziej. Że jest to miejsce także dla rodziców, którym nie było dane ujrzeć i pochować swojego maleństwa.
Ty kochana moja istotko bałaś tak ważna dla Pana Boga że jedynym grobem dla Ciebie uczynił moje ciało- najcieplejsze i najbezpieczniejsze miejsce na ziemi. Pewnie dlatego tak długo ukrywałeś przed nami swoją śmierć aby móc jeszcze chwile w nim pozostać i ogrzać się pod moim serduszkiem.
Wiesz kiedy pokazałam wczoraj twojemu tacie aniołka z wyrytym liścikiem do ciebie, którego przyczepiłam do znicza bałam się że będzie się wstydził żeby tak wisiał na nim i żeby wszyscy czytali co tam jest napisane.Myślałam że powie że to niepotrzebne bo najważniejsze że my wiemy i mamy to w sercu że nikt inny nie musi. Zawsze ukrywał swoje emocje i nie lubił zwracać uwagi na siebie. Ale on wczoraj przeczytał moje słowa na aniołku i nie powiedział nic...tylko cichutko zapłakał.
Była z nami moja koleżanka Basia, ona pochowała swojego synka niedawno. Może już się poznaliście tam w niebie?
Smutno mi teraz Bąbelku, tęsknimy za Tobą. i ja i tata
Odpowiedz
#45
Od tamtego dnia moje życie toczy się 20 do 20 każdego miesiąca i od 15 października do 15 października każdego roku. Teraz to są moje najważniejsze święta. Uśmiechnę się tylko bąbelku 9 sierpnia - bo to rocznica ślubu twoich rodziców.
Odpowiedz
#46
Wiecie co, jestem dumna. Jestem dumna że jestem matką ANIOŁA
Odpowiedz
#47
Dzisiaj mijają 3 miesiące jak opuściłeś moje ciało aniołku. 3 długie i mroczne miesiące, pełne bólu, złości i żalu.
Ale dziękuję ci że byłeś mały Bąbelku, że chciałeś choć na parę tygodni zagościć we mnie i uczynić mnie MATKĄ.
Odpowiedz
#48
Otworzył się, zaczął mówić i pozwolił uwolnić się emocjom. Msza 15.10 i książka "O dziecku, które odwróciło się na pięcie", którą czyta pozwoliły mu spojrzeć na wiele rzeczy w inny sposób. Chce rozmawiać i mnie słuchać. Mam nadzieję że w końcu i on zacznie przechodzić żałobę we właściwy sposób nie raniąc sam siebie. Mój m. Moja jedyna opoka. Tak dużo radości mi sprawiła ta nasza wczorajsza rozmowa, to że w ogóle była i to że będziemy ją mogli kontynuować kiedy poczujemy potrzebę. Czuję ulgę.
Odpowiedz
#49
Franiu, cieszę się razem z Tobą. Wiem jak mój mąż dochodził do siebie po tym wszystkim i ile kosztowało go to. Ostatnio rozmawialiśmy, skończyło się to wielką kłótnia, po której uciekłam na pare dni. Może to nie było coś z czego się człowiek cieszy ale widziałam wtedy jego smutek. Widziałam jak on to przeżył. I jestem dumna, dumna że jest on moim mężem!!!!
Odpowiedz
#50
To taka paradoksalna rzecz, której mężczyźni często nie rozumieją. To że bardziej chciałybyśmy widzieć ich płacz, złość która pokazuje jak ważne i trudne to wszystko dla nich jest niż ich skrycie i tłumienie smutku które wywołuje w nas poczucie że jest im obojętne. Kasiu, emocje nawet czasem te złe są leprze od drętwej ciszy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości