Moje dziecko :(
#1
Heart Dzis mija  4 dzien od mojego poronienia :aniolek: (12.08.2015+)Lekarz powiedzial ze to 6 tydzien i 1 dzien, ostatni okres mialam 31 maja. Bobolewal mnie brzuch jak na okres od samego poczatku gdy sie dowiedzilam o ciazy, ciaza byla planowana wiec wiedzialm dzien po spoznionym okresie. O bolu powiedzilam lekarzowi odpowiedzial ze to normalne bo wszystko rosnie. 2 razy mialam usg za pierwszym razem nic prawie nie bylo, na drugim usg 2 tygodnie pozniej bilo juz serduszko ucieszylam sie bardzo. Oczywiscie badanie  z krwi wyszlo bardzo dobre. Nadszedl koniec urlopu i musialm wracac za granice, zapisalam sie do gp i tak czekalam 3 tyg. na wizyte tyle tylko ze sie nie doczekalam, bo w niedziele dostalam lekkich plamien brazowych, pomyslalm wtedy ze cos nie tak bo oczywiscie juz wszystko przeczytalam w internecie, ale z drugiej strony mialam nadzieje ze to macica pozbywa sie jakichs tam resztek okresu lub cos w tym stylu. na pogotowie wczesnej ciazy pojechalam 2 dni pozniej gdy zobaczylam dziwne skrzepki brazowe, zrobili mi usg i lekarz powiedzial ze na 90%to poronienie, umowil mnie na usg za tydzien gdyz do konca nie mogl stwierdzic czy to poronienie bo nie widzial bicia serca z poprzedniego usg. Pojechalam do domu i zycie sie skonczylo, tak przelezalam w lozku do 1 w nocy az sie zaczal przerazliwy bol brzucha, zeszlam do lazienki blada zalana potem mroczki przed oczami, nigdy tego nie zapomneSad mialam taki skurcz brzucha nie pzrestawalo bolec nawet na sekunde. Gdy dojechalismy spowrotem na pogotowie polozylam sie na lozko wzielam tabletki i nic nie przestawalo, pozniej zapytalam sie lekarki czy te bole to takie jak przy porodzie powiedziala ze tak. Lekarz zajrzal do srodka, czulam jakby mi cos chcialo wyjsc ale nie moglo, zrobil sie taki jakby korek...zawinela papier na cos metalowego i zaczela poruszac i cos ciagnac (to widzial moj chlopak oczywiscie ja nie mialam sily na nic)wyciagnela cos malutkiego, okazalo sie ze to bylo moje malutkie dzieckoSadtak jeszcze zagladala ze3 razy az w koncu brzuch przestawal bolec. Tak lezalam z 4 godziny.Lekarka zapytala czy chcemy sami skremowac czy oddac do kremacji, moj dzidzius bedzie lezal ze wszystkimi nienarodzonymi dziecmi w uk. Dostalam informacje odnosnie poronienia i pojechalismy do domu. Zdazylam wejsc do wanny i zaczelo wszystko leciec ten widok mnie przerazil az zaczelam krzyczec, nikomu tego nie zyczeSadteraz juz lekko krwawie, i mam nadzieje ze bedzie coraz lepiej przynajmniej z moim cialem, bo z psychika to nie wiem czy kiedykolwiek sobie z tym poradze, jest mi strasznie zle, ale dzieki mojemu chlopakowi ktory zawsze jest przy mnie jest troszke lepiej.Nie wiem co sie stalo czy cos zrobilam nie tak, moze za zdrowo sie odzywialam i ta nieszczesna witamina A ktora jest wszedzie, a ja nie wiedzialam ze ona szkodzi plodowi. Przypomnialo mi sie ze wyskoczylo mi zimno na ustach, ktore tez zagraza zdrowiu, same nieszczescia, teraz czekam na powrot miesiaczki ale nie wiem kiedy to nastapi? DLACZEGO JASad
Odpowiedz
#2
Witaj...

Bardzo mi przykro, że do nas dołączasz...
Też mieszkam w UK i 6 tygodni temu przeszłam poronienie. Bardzo Ci współczuję... to okropne.
Mam nadzieję, że u Ciebie miesiączka wróci tak, jak u mnie, czyli po ok 4 tygodniach. Tyle, że ja miałam indukowane poronienie, a potem zabieg..
Czy lekarze zapisali Ci usg za 2 tygodnie albo chociaż kazali Ci za te 2 tygodnie zrobić test ciążowy?

Przytulam Cię mocno i światełko dla Twojego dzieciaczka (*)
Odpowiedz
#3
Dziekuje ci bardzo za pocieszenie. Lekarka powiedzila ze jak za 3 tygodnie test wyjdzie jeszcze pozytywnie mam przyjechac na oddzial i nic po za tym zadnego usg. Lekarz jeszcze tego samego dnia co bylam na pogotowiu i robil mi usg zapisal mi za tydzien na nastepne ale pozniej gdy bylo juz po wszytskim juz wykreslili i powiedzieli ze juz mam nie przychodzic.
A jak dlugo krwawilas ja do konca nie wiem czy to bylo tz lyzeczkowanie ale chyba nie ona tylko pociagnela bo chyba blokowalo i tyle?
Odpowiedz
#4
Kochana bardzo mi przykro, że zostałaś mamą Aniołka Sad
Wiem co czujesz, tutaj każda zna ten ból Sad
Możesz do nas pisać kiedy tylko będziesz potrzebowała...

Przytulam Cię bardzo bardzo mocno

(*)- światełko dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
#5
Juz 4 dni siedze i placze, nie moge sobie poradzic a tu trzeba zaczac zyc od nowa, ale jak? niech ten czas szybko mija, ale wiem ze nawet z czasem ból nie minie czytajac wszystkie posty, smutek zostaje na zawsze. Tyle czasu czulo sie ze jest ktos dla kogo warto zyc i z minuty na minute to sie skonczylo, wszyscy pocieszaja ze lepiej jak to sie stalo teraz a nie pozniej, wtedy byloby znacznie gorzej, ale ja sie pytam dlaczego tak w ogole sie stalo...przeciez ja juz w zyciu tyle sie wycierpialam...wszystko co najgorsze spada na mnie i nawet malutkiego dzidziusia nie udalo mi sie urodzicSad nie wiem dlaczego te zycie jest tak nie sprawiedliwe, inni maja wszystko a ja nie mam nic Sad
Odpowiedz
#6
agaaa29 raczej wydaje mi się, że musiał Ci się robić skrzep, który się zaklinował i to lekarka Ci pomogła usunąć. Mnie takie coś sugerował też ginekolog w szpitalu i też mnie badali. U mnie to wszystko inaczej wyglądało, bo ja miałam ciążę obumarłą w 10. tygodniu i w 12. miałam USG i przyjęli mnie do szpitala. Dostałam tabletki, po których szyjka się otworzyła i poroniłam. Potem całą noc krwawiłam i mdlałam. Na drugi dzień wypisali mnie do domu. Też na początku miałam zapisane USG, ale na podstawie chyba tego, że tak mocno krwawiłam i tak ogromne skrzepy ze mnie przez tyle godzin wychodziły to zrezygnowali. To było w sobotę po południu. W niedzielę jednak znowu zaczęłam krwawić mocno i zaczęłam mieć bardzo bolesne skurcze parte - takich przy poronieniu nie miałam w ogóle. Jedynie takie, jak na okres. Wylądowałam na A&E i tam znowu zemdlałam, jak czekałam na lekarza i jak już mnie wzięli, to na żywca lekarka mnie zbadała i powiedziała, że widzi tam coś, co jeszcze się ostało i widocznie macica mocno się kurczyła, bo chciała się tego pozbyć. Lekarka próbowała to wyjąć takimi szczypcami, ale nie mogła + było bo bolesne mocno dla mnie więc poszłam na zabieg - ale zabieg to pełna narkoza.
Potem już nie krwawiłam. Bardzo ale to baaardzo delikatne plamienia miałam.
I tu też na początku miałam zapisane USG ale w końcu kazali zrobić test po 4 tygodniach. Ja robiłam już po niecałych 2 tygodniach od zabiegu i był negatywny. No i okres po 29 dniach dokładnie od zabiegu i 31 od poronienia dostałam.

Zależnie od tego, jak się czujesz, polecałabym Ci to USG może gdzieś prywatnie zrobić? O ile czujesz, że to potrzebne Ci.
Ja idę w przyszłym tygodniu, bo chcę mieć czarno na białym wszystko.

Przytulam Cię bardzo mocno.
Odpowiedz
#7
'emigrantka90 To tez bardzo duzo przeszlaś, współczuje Ci bardzo. U mnie to bardzo szybko wszystko sie wydarzylo. Dzien wczesniej brzuch bardziej pobalal to byl wtorek w srode w nocy bylo juz po wszystkim. Zastanawiam sie tylko na tym czy juz 2 tyg. wczesniej nie poronilam, nawet 3? Bo gdy bylam w Pl na pierwszym usg lekarka powiedziala ze to 6 tydz. 2 tygodnie pozniej znowu mowila ze to 6 tydzien, gdy wrocilam do uk pojechalismy juz na oddzial to znowu lekarka powiedziala ze to 6 tydz +1 dzien, a wydawalo mi sie ze to powinnien byc juz 8 - 9 tydzien czyli wynika z tego ze poronilam jeszcze bedac w Pl? 2 tygodnie wczesniej nie wiem bo nie mialam zadych plamien jeszcze wtedy czy to jest mozliwe?

Powiedz mi czy masz sile myslec o nastepnym dziecku? Lekarka powiedziala ze od razu mozna zaczac sie starac pod wzgledem fizycznym, nie wspomniala tylko o aspekcie psychicznym...Sad


Przytulam Cię mocno trzymaj sie, wiem ze tu zagranica jest o wiele gorzej chociaz jest wiecej instytucji, ktore niby maja pomoc.
Odpowiedz
#8
Kochana całkiem możliwe, że Twoja Kruszynka po prostu przestała się rozwijać w 6. tygodniu, ale organizm jeszcze przez te 2-3 tygodnie jak piszesz ciąży nie odrzucał. to się chyba nazywa poronienie zatrzymane. U mnie właśnie takie coś było.
No, a poroniłaś w tym 8-9 dopiero.

Eh... jak ja nienawidzę tego słowa! Wolę mówić, że urodziłam... że wydałam na świat... Martwe, ale moje. Moje kochane dziecko.

Co do bycia tu. Powiem Ci szczerze, że czytając opowieści kobiet w Pl, a i moich znajomych, które to przeżyły, jestem bardzo wdzięczna opiece, którą tutaj mam i cieszę się, że (o ile można się tu w ogóle cieszyć...), że tu to przeszłam. Chociaż, nie twierdzę, że w Polsce wszędzie jest źle, ale niestety jak widać - kuleje to wciąż.

My myślimy o kolejnym dziecku, ale musimy poczekać, bo miałam zabieg. Mam nadzieję, że tylko te 3 miesiące. Za tydzień mam nadzieję, że gin mi powie, ile mamy czekać.
Mój gin mi powiedział, że to przeżycie nie tyle ciężkie fizyczne, co psychiczne właśnie i żeby dać sobie czas. Trzeba przeżyć tę żałobę. I nie wstydzić się jej. Masz prawo płakać ile chcesz, przeżywać ile chcesz.

Powiedz mi otrzymałaś w szpitalu 'Memory box'? Nie wiem, czy potrzebujesz takich pamiątek, ale gdybyś potrzebowała, to możesz zadzwonić do "bereavement midwife' (przepraszam, ale nie wiem, jak to przetłumaczyć) do szpitala i powinny Ci przygotować takie pudełeczko. Bardzo miły gest. Mnie to pomogło. Ale ja domagam się od świata uznania tego dziecka wciąż i wciąż... To jest kwestia indywidualna.
Odpowiedz
#9
Nie nie dostalam takiego pudeleczka a co w nim mialoby byc? Moze dlatego ze bylam na emergancy room... pytali sie i podpisywalam ze zgadzam sie zeby to oni skremowali moje nienarodzone dzieckoSad
Odpowiedz
#10
Mnie też tego od razu nie dali, ani nikt mnie o tym nie poinformował, ale ja po tygodniu pisałam do szpitala, czy są w stanie płeć określić. Wtedy zadzwoniła do mnie położna z całym wachlarzem pomocy + tym pudełeczkiem.
Tam jest taki certyfikat, że dzieciątko się urodziło (nieformalne oczywiście, ale dla mnie np znaczące), misiu, nasionka kwiatów, które można posadzić i one podobno kwitną co rok, świeczuszka, jakaś książeczka i taki mały aniołek. Te zawartości mogą się różnić no i też nie każdy szpital może takie coś robić. Taka symboliczna pamiątka. Ja sobie tam dorzuciłam zdjęcia z USG i buciki mojego Synka, które kupiłam, jak informowałam męża o ciąży.
Odpowiedz
#11
Oczywiscie ze chcialabym taka pamiatkeSad jedyne co mam to 2 skany z usg z Pl tu nawet mi nie dala tego jedynego co mi zrobilaSad ja nawet nie zapytalam czy mi moze dac bo nie bylam w stanie, nie pomyslalm w tamtej chwili. Teraz bardzo załuje...
Emigrantko pisalas cos o pogrzebie twojej kruszynki skad sie dowiedzielas ze cos takiego jest czy sama organizujesz pogrzeb? Mi powiedziano tylko o kremacji...nic wiecej i ze mam chyba 28 dni na odebranie "cialka" gdybym zmienila zdanie.
Odpowiedz
#12
Czy plec w takiej krotkiej ciazy jest mozliwosc okreslic?
Odpowiedz
#13
U mnie nie było to możliwe... ale miałam nadzieję i tak... Jedynie badania genetyczne, ale nie mam na nie siły. Poza tym położna poradziła mi kierować się intuicją, a ja od pierwszej chwili wiedziałam, że to chłopiec. Jak go tylko zobaczyłam, to nie miałam najmniejszej wątpliwości..

Co do kremacji - też jak byłam w szpitalu nikt mi nic nie powiedział, dopiero ta położna. Szpital organizuje uroczystość taką 'pogrzebową'. Jest ksiądz, można nadać dziecku imię, ksiądz błogosławi, a następnie chyba są prochy rozsypane w ogrodzie pamięci.

Zadzwoń do szpitala na oddział bereavement, albo e-mail napisz. Może znajdziesz gdzieś kontakt. Dopytaj. Albo po prostu tam jedź, jeśli się czujesz na siłach.
Odpowiedz
#14
Dziekuje za informacje gdyby nie Ty nawet niewiedzialabym o tymSad
Odpowiedz
#15
Codziennie podpalam swieczuszke dla mojego anioľka zeby mògl trafic do domu, ciagle nie wierzę,że to sie stalo. W dniu gdy wrocilismy ze szpitala mòj przyszły mąż po raz pierwszy to zrobil. Nigdy tego nie zapomne co wtedy powiedzial ...


Slub zaplanowany na przyszly rok i naszej niuni nie bedzie z nami, nie mialo tak być Sad (*)
Odpowiedz
#16
Dzis mija tydzien jak zostalam mamą mojego AniołkaSad ? Dlaczego ten czas tak wolno mija,wierze ze z czasem bedzie inaczej i bede potrafila cieszyc sie zyciem, ale kiedy to bedzieSad Jutro powrot do pracy Boze Daj mi siłySad
Odpowiedz
#17
Aga trzymam kciuki za Ciebie aby wszystko ułożyło się dobrze. Przykro mi ogromnie z powodu Twojej straty. Nie potrafię już znajdywać słów pocieszenia , wsparcia Sad Czytam forum i widzę jak pojawiają się " nowe" osoby;( to jest tak przytłaczające, że na świecie gdzie człowiek powinien być szczęśliwy dzieje się tyle tragedii!! Za co?

Dla Twojego maluszka [*]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości