Z każdym dniem jest gorzej...
#1
Ja napiszę nieco z innej beczki. 18 czerwca straciłam moją wymarzoną córeczkę-od zawsze marzyłam o dziewczynce... To był przełom 9/10 tygodnia-płeć poznałam dzięki badaniom genetycznym,które zrobiłam na własny koszt celem ubiegania się o 8 tygodni urlopu macierzyńskiego... Nie umiem mówić ani pisać o tym co się stało. Załamałam się, ale niestety nie tylko z powodu utraty dziecka. Większość piszących tu osób jest zrozpaczonych, ale nie załamuje się, bo wierzy,że kolejnym razem wszystko dobrze się ułoży i wkrótce zaznają cudu narodzin upragnionego dziecka. A co zrobić gdy nie ma się wsparcia w ojcu dziecka???Ojciec dziecka rozstał się ze mną zanim dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie chcę się tu rozpisywać o swoich emocjach, odczuciach, cierpieniu. Byłam załamana, ale wizja posiadania dziecka trzymała mnie przy życiu- znalazłam największą motywację do działania, dziecko stało się moim natchnieniem... I nagle na usg usłyszałam diagnozę, że w najbliższym czasie dojdzie do poronienia. Miałam czekać i w przypadku gdyby minął tydzień a poronienie by nie nastąpiło, zgłosić się dz szpitala. Pani doktor widząc moją reakcję chciała mnie pocieszyć i powiedziała,żebym odczekała 2-3 miesiące i znów się postarała. Ja Jej wtedy odpowiedziałam, że już nie mam z kim...
I w mojej sytuacji właśnie to jest najtrudniejsze. Kochałam ojca dziecka, kochałam dziecko,a straciłam Ich oboje. Będąc w ciąży czułam się (mimo wszystko) spełniona jako kobieta, kwitłam. A teraz marzę by móc znów "to" poczuć i nie mam nawet możliwości by urealnić swoje marzenie. Nie mówiąc już o tym, że będąc pogrążona w mega depresji nie mam się do kogo przytulić...Moja "strata" jest straszliwie bolesna. Macierzyński wkrótce mi się kończy, ale mój obecny stan psychiczny uniemożliwia mi powrót do pracy. Nie wiem za ile miesięcy jako tako się otrząsnę.
Odpowiedz
#2
Olu, nie wiem co Ci napisać... Przykro mi bardzo. Wiem jak to jest być zostawioną samą sobie w ciąży, ale nie wiem jak to jest zostać samą i stracić dziecko. Wiem za to jak to jest wychowywać samemu bez pomocy i ile dziecko na tym traci i cierpi.
Wiedz, że zawsze możesz się tutaj wyżalić i choć wiele z nas czyta - nie zawsze pisze, ale myślimy o Tobie.
Przykre, że i Ty tutaj trafiłaś.
Olu, kończy się macierzyński, ale możesz iść na zwolnienie - myślę, że każdy lekarz je Tobie wypisze. Może warto pomyśleć też o rozmowie z psychologiem. Piszesz że masz głęboką depresję, ale zdiagnozowaną czy wg własnego odczucia? Depresja to stan/choroba psychiczna, którą się leczy.
Piszesz też, że ojciec dziecka odszedł zanim dowiedziałaś się o ciąży, a potem mu powiedziałaś? Pytam nie tyle z ciekawości jaka była jego reakcja, bo mi to nie jest potrzebne do szczęścia, ale warto byś sobie je zadała i być może dowiedziała się więcej o nim niż dotychczas wiedziałaś.
Jak się kocha, to rozstanie zawsze boli. Nawet jak decyzję podejmuje się wspólnie, ale o tym też warto porozmawiać jak nie masz przyjaciółki/przyjaciela/osoby zaufanej to może ze specjalistą?
Z perspektywy 12 lat powiem Tobie, że nie boli mnie, że zostawił mnie z brzuchem choć wtedy świat mi runął. Miałam przyjaciół i oni pomogli mi się otrząsnąć i stanąć na nogi - są przyjaciółmi prawdziwymi nadal. Pamiętam moment rozstania, ale pamiętam też dobre chwile, które zacierają ślady tych złych.

Przytulam Ciebie i wiedz, że jestem.
Odpowiedz
#3
Olu bardzo mi przykro że straciłaś swoje maleństwo .. niestety w kwestii tej o co pytasz nie mogę Ci pomóc bo ja na razie mam wsparcie męża i dzięki niemu jakoś się trzymam .. ale właśnie tak jak pyta jollyg powiedziałaś mu w ogóle o ciąży i o tym co się stało bo może jednak okaże Ci wsparcie .. nie znam szczegółów rozstania ale może jednak warto z nim porozmawiać ..

Przytulam mocno i pamiętaj że tu jesteśmy
Odpowiedz
#4
Olu tak mi przykro, że tu dołączyłaś. Spotkała Cię ogromna tragedia, a jeszcze dodatkowo to rozstanie.
Wiedz, że jesteśmy tu i wsparcie zawsze znajdziesz. Ale też myślę, że powinnaś zasięgnąć pomocy specjalisty. Jest to niełatwe, ale jeśli zrobi się ten pierwszy krok, to potem już jest lepiej i łatwiej.

Przytulam Cię mocno.
Odpowiedz
#5
Przykro mi, że tutaj do nas dołączyłaś.
Ja jestem w identycznej sytuacji, rozstałam się z partnerem zanim dowiedziałam się o ciąży. O ciąży go poinformowałam, ale przez wtrącanie się osób trzecich nie mogliśmy się w spokoju porozumieć. Dziecka się nie wypierał, deklarował, że je uzna, ale jak to by wyglądało naprawdę nie wiem, bo podobnie jak Ty w 9t5d ciąży poroniłam. Wsparcia jako takiego od niego nie miałam. Po poronieniu zadzwonił dwa razy zapytać jak się czuje i co powiedział lekarz.. potem zamilkł i odezwał się dopiero w trzy miesiące po poronieniu durna rozmowa, nawet nie pytał o to jak się czuje tylko raczej o prace, studia i ogólnie " co u mnie"..
Teraz jestem 5.5 miesiąca po poronieniu przez ten cały czas było mi ogromnie ciężko. Brakowało tych silnych ramion które by przytuliły i pozwoliły się wypłakać.. ale musiałam sobie jakoś radzić, czasami gryzłam i wyłam w poduszkę. Nie mówię, że jest łatwo, bo nie jest. W miarę możliwości dbaj o siebie, ja to zaniedbałam skupiłam się na psychice i podupadłam na zdrowiu.
Mi strasznie pomagało pisanie tutaj i wyrzucanie tych myśli, emocji itd.

Przytulam Cię mocno.
Odpowiedz
#6
Bardzo dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Ojciec dziecka został przez mnie osobiście poinformowany o naszej ciąży. Nie miał zamiaru się ze mną zejść-wręcz przeciwnie, przestałam dla Niego istnieć...Dziecko w ogóle Go nie interesowało.Nie wie nawet o poronieniu.
Jestem zapisana na konsultację psychologiczną, wizytę mam mieć w najbliższych dniach-czekałam od 2 lipca(takie są terminy).
Ja mam 35 lat-to był dla mnie "ostatni dzwonek" na dziecko...
Odpowiedz
#7
Olu bardzo dobrze, że wybierasz się do psychologa, mi taka wizyta bardzo pomogła, poukładać myśli, zaakceptować wszystkie emocje jakie się we "buzowały".
Jeżeli będziesz miała ochotę porozmawiać czy tutaj na forum czy w WP pisz, z chęcią porozmawiam, bo wiem jak ciężko jest kroczyć tą droga w pojedynkę.
Odpowiedz
#8
Olu, nie załamuj się. Znam osobę, która po bardzo bolesnym, niespodziewanym rozstaniu po kilku latach bycia razem bardzo szybko poznała kogoś, kto okazał się "miłością życia". Wiadomo, że nie tak miało być, nie tak szybko, że to niemożliwe, ale tak się stało i są szczęśliwi.
Wiele kobiet rodzi po 35 roku życia dzieci. Moja babcia miała już prawie 40 lat, jak urodziła. Znam kobietę, która urodziła, mając 42 lata, zdrowe dziecko. Gdy chodziłam do lekarza, też była tam kobieta, która nie powiedziała dokładnie, ile ma lat, ale mówiła, że w jej wieku to już kobiety na menopauzę przechodzą.
Rozumiem Cię doskonale, jeśli chodzi o kwitnięcie i cel w życiu. Ja swój straciłam w 7 miesiącu ciąży. Szukałam innego, nie ma innego - wszystkie są dodatkowe, poboczne, ten jeden, który mi każe cokolwiek robić poza leżeniem w łóżku, jest jeden. Nie można wyprzeć z siebie pragnienia tego spełnienia, jakim jest dziecko. Ale żeby mogło do niego dojść, nie wolno wygasić w sobie wszystkich iskierek. Mam nadzieję, że trafisz na dobrego psychologa, nie będzie to tylko psychoterapia podtrzymująca, ale taka, która nauczy Cię rozpoznawać swoje emocje, abyś nie zatrzymała się w depresji.
Odpowiedz
#9
Najgorsze jest to,że nie umiem zapomnieć o ojcu dziecka. Wciąż Go kocham...Tęsknie, płaczę, śnię... Nasza córeczka byłaby Jego częścią...Nigdy nie będę w stanie o tym wszystkim zapomnieć. Dałam Jej na imię po Nim (żeńska wersja)...
Odpowiedz
#10
Nie trzeba zapominać. A Wasza córeczka jest jego częścią. Zawsze będziesz mogła mówić, że to owoc Waszej miłości/namiętności. Nie każde życie długo trwa, tak jak nie każdy związek, ale każde i każdy ma swoją historię. Bądź dla siebie dobra i czuła, a z czasem przyjdą nowe przeżycia, nowe doświadczenia, jeszcze zupełnie nie wiesz jakie.
Odpowiedz
#11
Bajkowa-możesz podać mi kontakt na priva?piszesz tak mądrze...
Odpowiedz
#12
Olu, myślę, że były partner zawsze już w jakiś sposób będzie Ci bliski, co prawda nie mieliście możliwości bycia ziemskimi rodzicami, ale już zawsze będzie ta świadomość, że mieliście razem dziecko.
Ja miałam za sobą już jedno rozstanie i doszłam do siebie po kilku miesiącach, a teraz to się ciągnie i ciągnie cały czas czuje, że były nie jest mi obojętny. Psycholog to którego chodzę nazwał to : opóźnionym przeżywaniem, mianowicie w czasie kiedy przeżywa się emocje po rozstaniu u mnie pojawiła się informacja o ciąży i szereg związanych z nią emocji, potem po stracie dziecka weszłam w proces żałoby i dopiero teraz gdy minął szok powróciły emocje związane z byłym, których wcześniej nie przepracowałam - być może u Ciebie też tak jest.
Wg. mnie to całkowicie normalne, że człowiek z którym miało/ ma się dziecko w jakiś sposób pozostaje nam bliski. Uczucia pewnie z czasem się zatrą, "wyparują", ale coś w nas zostanie. Spędziłaś z nim kilka ( jeśli nie więcej) lat swojego życia więc jest on jego integralną częścią której nie sposób wymazać, wykreślić.
Tak jak napisała Bajkowa myśl i dbaj o siebie minie czas, którego niewątpliwie teraz potrzebujesz i pojawią się nowe doświadczenia.

Przytulam Cię mocno.
Odpowiedz
#13
Olu, ja teraz wyjeżdżam, nie będzie mnie do 20 i nie będę mieć dostępu do Internetu (albo bardzo ograniczony). Mój mail mają administratorki i możesz je poprosić o niego. Odpiszę Ci, jak będę miała dostęp do Internetu.
Odpowiedz
#14
Olu tak bardzo mi przykro, strata, zwłaszcza podwójna boli Sad Staraj się być dobra dla siebie i chociaż to bolesne spróbuj jakoś funkcjonować bez dziecka i jego ojca. Czas musi minąć zanim zabliźnią się najbardziej krwawiące rany ale wierzę, że w końcu poczujesz ulgę.
Odpowiedz
#15
To dział Moja Strata - tematy w nim odzwierciedlają indywidualne historie danych rodziców i ich strat.

Co do zasady nie ingeruję tutaj w tytuły tematów, nie wymagam, by oddawały dosłownie zawartość. Tytuł jest po prostu uczuciową częścią tej historii. Modyfikuję je dość rzadko. Niekiedy na prośbę. Niekiedy, gdy to z jakiegoś powodu ważne. Oraz gdy wprowadzają w błąd co do przeznaczenia. Tytułem i/lub treścią,
Tu właśnie tak jest.

Ola1980, proszę o jasną odpowiedź, czy ten temat ma stać się indywidualną historią, w rozumieniu tego działu. Czy też wolisz, by został tematem generalnie o rozstaniu z ojcem dziecka.
Jednak jeśli wybierzesz to drugie - zostanie przeniesiony z działu Moja Strata do działu Zagadnienia ogólne, jako temat zbiorczy. Osobny lub połączony z innymi dotykającymi problematyki mężczyzn po poronieniu (nad tym się jeszcze zastanowię).
Jeśli natomiast ma pozostać w dziale Moja Strata, jako rodzaj Twojego symbolicznego pamiętnika, muszę zmienić mu tytuł, bo ten zbyt mocno sugeruje, że temat dotyczy ogólnie pewnego zagadnienia, że będzie tematem zbiorczym poruszającym konkretny problem.

Zawartość tego nie określa jasno, więc decyzja na razie jest Twoja, w tej chwili stanie się zgodnie z Twoim życzeniem, jeśli masz sprecyzowane. Moim celem bowiem nie jest zmiana statusu tematu na siłę wbrew Tobie, ale jasne zdefiniowanie tego statusu dla innych osób. Na Forum inaczej nieco są traktowane tematy indywidualne, ogólne i zbiorcze, więc ma to znaczenie.
Odpowiedz
#16
Nie wiem co odpowiedzieć. Temat wg mnie wpisuje się w tematykę-opisuje cierpienie po stracie dziecka, a jednocześnie porusza dodatkowy temat.Nie chcę nic zmieniać.
Odpowiedz
#17
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid309416
Odpowiedz
#18
Już jestem z powrotem w Internecie i wspieram, jak mogę.
Odpowiedz
#19
Byłam u psychologa. Wiem, że to dopiero pierwsza wizyta, ale mam wrażenie, że niewiele mi "to"pomoże.
Terapia ma być długotrwała, więc trudno spodziewać się natychmiastowych efektów, ale...
Ja jakoś nie widzę światełka w tunelu. Jednym z celów leczenia jest żebym przestała myśleć o stracie dziecka i o Nim...Ale ja nie umiem nie myśleć. Ciągle tęsknię,płaczę i wspominam (Ich oboje)...
Odpowiedz
#20
Wiesz, z psychologiem jest jak z każdą inną relacją. Żeby się udało, coś musi kliknąć, nie ma ludzi, którzy pasują każdemu.
Ten psycholog radzi Ci nie myśleć, ten do którego ja chodziłam, wspierał mnie w moim dążeniu do myślenia o moich zmarłych dzieciach z miłością.
Poradziłabym Ci, żebyś poszukała kogoś innego. Bo mimo wszystko warto.
Odpowiedz
#21
Olu, czytajac Twoja historie, to tak jakbym czytala o sobie sprzed poltorej roku. Mialam 35 lat, zaszlam w wymarzona ciaze. Moj partner nie podzielal mojego szczescia i odszedl jak tylko mu powiedzialam o ciazy. Bardzo to przezylam, bo myslalam ze jestesmy razem szczesliwi. Zrozumialam ze bede samotna mama, ale bylo mi bardzo ciezko bez niego. No i stalo sie, poronilam. To byla dla mnie tragedia. Bardzo kochalam i nadal kocham mojego Aniolka. Nie mialam nikogo kto by mi pomogl przez strate przejsc. Znajomi szybko zapomnieli, rodziny tu nie mam. Myslalam ze juz nic dobrego mnie nie spotka, ze to byla moja jedyna szansa na zostanie ziemska mama. Chodzilam do psychologa przez rok. W miedzyczasie poznalam mojego narzeczonego. Po 2 miesiacach zaczelismy sie starac o dziecko i to bylo dla mnie wybawienie. Nie udalo nam sie do tej pory, ale chcialam Ci opowiedziec moja historie. Nie wszystko stracone. Teraz zajmij sie soba, dbaj o siebie i uwierz ze wszystko jest mozliwe.
Odpowiedz
#22
Dziś mijają trzy miesiące, a mi wcale nie jest łatwiej. Wręcz przeciwnie, ciągle myślę o mojej córeczce, o tym jaki teraz byłby mój brzuszek, jakby się we mnie rozwijała. Ciągle chce mi się płakać.
Odpowiedz
#23
Olu bardzo mi przykro z powodu straty Twojej córeczki... Sad to bardzo trudny czas: czas żalu, tęsknoty, łez i niespełnionych nadziei...
Rozumiem Twój ból, tutaj każda z nas rozumie... wiem jak Ci ciężko, jak bardzo tęsknisz...

Ja też ciągle myślę o moich dzieciach, patrzę na inne dzieci i zastanawiam się do kogo by były podobne moje dzieci...
Patrzę na kobiety głaskające brzuszek i im zazdroszczę Sad

Przytulam Cię bardzo bardzo bardzo mocno
(*)- światełko dla córeczki
Odpowiedz
#24
To płacz.... U mnie minęło 16 miesięcy i dzisiaj jadąc do pracy zalewałam się łzami.... Trzy miesięcy to bardzo mało, potrzebujesz widocznie więcej czasu. Przytulam i zapalam  [*] dla Córci.
Odpowiedz
#25
U mnie minie niedługo 7 lat... Potem urodziłam dwóch synów... I wiesz są dni kiedy nawet nie myślę ale przychodzi taki moment ze łzy znów napływają do oczu... Tez często zastanawiam się jakby moje dziecko wyglądało, co by lubiło...
U Ciebie minęło mniej czasu i ten smutek nie jest niczym nie normalnym... Wypłacz sie, wykrzycz-pozwól sobie na żałobę, masz prawo do smutku i wszystkich tych emocji...

Dla Twojego Aniołka [*]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości