2 poronienia - nie wierze że uda sie za 3cim razem
#1
Witajcie dziewczyny. Dzisiaj zalogowalam się na forum chociaż od dawna już czytam Wasze wpisy które podnoszą mnie na duchu.. Dzisiaj odwazylam się żeby napisac. Jestem po dwóch poronieniach - pierwsze w 10 tx drugie w 11. Zrobiliśmy z mężem wszystkie badania które nie wykazały nic,podobno wszystko z nami dobrze. Jesteśmy na etapie ponownych starań (2 mies) ale ja mam sprzeczne uczucia. Dlaczego teraz ma się udać? Nie potrafię w to uwierzyć... Myślę że moja psychika będzie sabotowac zajście w ciąże a nawet jak się uda jestem przekonana że poronieSad jak mogę to zmienic? Jak mogę w to uwierzyć? W około wszyscy mówią że będzie dobrze a ja już wyobrażam sobie jak umieram w szpitalnej toalecie i jak płacze dowiadując się najgorszego na USG.. Której z was udało się donosić 3 ciążę? Jest mi tak strasznie źle że już sobie z tym nie radze. W około wszyscy zachodza w ciąże nawet przez myśl nie przechodzą im kłopoty.. A ja zwijam sie, jestem nieszczesliwa, boje się! Dlaczego mialoby być inaczej?
Odpowiedz
#2
Kochana bardzo mi przykro, że zostałaś mamą Aniołków Sad
Wiem co czujesz, u mnie wokół też pełno ciąż, rodzina, znajomi... ostatnia ciąża mojej ciotecznej siostry mnie dobiła...
Wiesz na pytanie czy za kolejnym razem się uda chyba nikt nie zna odpowiedzi, wiele historii dziewczyn na tym forum daje mi nadzieję, że mi też się uda zostać mamą tutaj na ziemi...wiem, że to trudno uwierzyć, bo też jestem na etapie, że trudno mi w to uwierzyć, ale to daje mi siłę do życia...
Wiesz kochana nasze kolejne ciążę zawsze będą trudne, bo będzie oddzywał się w nas strach i niepokój, będą wracać wspomnienia...
Cieszę się, że założyłaś wątek... bo teraz masz swoje miejsce, gdzie możesz napisać o tym co czujesz, że Ci źle, że tęsknisz...wylać swój żal, smutek, strach, niepokój i wszystko co Cię trapi ....tutaj znajdziesz wsparcie i zrozumienie.

Kochana przytulam Cię bardzo mocno.

[*]- dla Twoich Aniołków
Odpowiedz
#3
Witaj, Anyrzat86. Ja również mam za sobą dwa poronienia..jestem matką 5-letniego chłopaka i mimo,że jest dziecko,które nam daje szczęście to ... jest i pustka, którą mogły przecież wypełnić utracone dzieci....bo bardzo chcieliśmy, przynajmniej ja,jako matka, mieć wesołą rodzinkę, bardzo chciałam,by syn nie wychowywał się sam... jednak plany wzięły w łeb; teraz przytłacza mnie też fakt,iż mieszkająca na przeciw mnie żona szwagra spodziewa się dziecka,drugiego i jak sobie wymarzyła,to spodziewa się dziewczynki.Lada chwila będzie rodzić...W ogóle wszyscy chodzą do nich,nas omijają...nasz syn się nudzi..no comment,taka rodzina...ja swoją rodzinę od strony moich rodziców mam w innym mieście, także jestem "skazana" na rodzinę męża...jednak jak widać, ludzie uciekają od tych,którzy siedzą w domu zmarkotnieni,mieli poronienie,są przybici i wolą siedzieć koło tych, którzy są w euforii szczęścia...
...Ja również się boję tego,że jakbym zaszła w ciążę, to znów będę mieć stracha,mimo tego iż będę go oddalać,to i tak będzie siedział w psychice...rozpętywał niepotrzebnie stres.... W pierwszej, donoszonej ciąży, miałam problemy,miałam zagrożoną ciążę,dwa razy krwawienia,to drugie spowodowało,iż byłam w szpitalu...może mam jakieś niedobory hormonalne,..


cóż nam pozostaje???? badać się. A nawet jak wykażą badania,że wszystko ok...to może stosować naprotechnologię - przygotowywać się dobrze do ciąży, eliminować jakieś bakterie, grzyby z pochwy...bo wszystko ma wpływ...nawet powietrze,którym oddychamy Undecided, aura pogodowa, nie wiem...

ja również jestem załamana, choć się pozbierałam ostatnio, to mam napady,że "pękam".
Światełko dla Twoich Aniołków również przesyłam[*],jak wsparcie dla Ciebie, że inne kobiety,o drugiej stronie komputera,też cierpią...też boją się, ale żyją nadzieją.
Odpowiedz
#4
Anyrzat86 współczuję Ci straty, jestem również mamą 2 aniołków i 2 letniego synka. Oba poronienia zatrzymane w 8tc, badania genetyczne tkanek z poronienia w obu przypadkach wykazały wady genetyczne, my jesteśmy przebadani i zdrowi...Plemniki są za słabe i nie mają potencjału genetycznego... Leczymy się od 4 lat, mamy za sobą długą drogę, żaby być w ciąży i teraz jeszcze jest problem, żeby dzieci były zdrowe...Pierwszy aniołek był chłopczykiem, a druga jest dziewczynka... Staram się być silna, ale same wiecie jakie to trudne, pocieszenie mam w synku i bardzo współczuję tym, które są tylko mami aniołków, bardzo, bo wiem jak bolała mnie pierwsza strata...

Światełko dla Naszych Aniołków [*]
Odpowiedz
#5
Missy 83 ja wlasnie zaczelam raczkowac w tym temacie naprotechnologii ...mam takiegoz lekarza i wierze ze sie uda bo slysze tyle pozyyywnych opinii o nim...i o tej metodzie ja tez poronilam 2 razy...i teraz zaczynam badania ...jest ich ogrom..zreszta same wiecie ...tez bije sie 3 ciazy ale wierze ze sie pojawi ..i tym razem bedzie donoszona cala i zdrowa..
Odpowiedz
#6
tez jestem po dwoch poronieniach,oba w 6tc,pierwsze juz w ostatnim dniu drugie na samym poczatku tygodnia ciazy. i tez boje sie bezowocnych prob i ze sie nie uda jak teraz mimo luteiny i lekow oraz lezenia.ale chcemy starac sie o adopcje ,moze sie odwazymy jeszcze sprobowac ale napewno nie teraz.nie dojrzalam do psychologa ani usmiechu na twarzy ale jest nas troche tutajj i razem musimy dac rade. mezczyzna mojego zycia mowi mi ze niektorzy sie staraja nawet i 10 razy zanim sie uda ale ja wiem ze jesli nie uda sie 3 raz to proby zakoncze.bedzie dobrze ,moze daj sbie czas bo masz blokade .je tez chce wierzyc ze bd dobrze ale sie boje w to uwierzyc
Odpowiedz
#7
ja jestem po 2 wczesnych poronieniach i za 8 dni urodzi się moje Maleństwo Smile pierwsze poronienie było w 6 tygodniu i było na tyle dawno i wcześnie (w tym sensie, ze ja ledwo dowiedziałam się o ciąży a już krwawienie, dlatego zbyt się do tej myśli nie zdążyłam przyzwyczaić, zwłaszcza, ze nie była to ciąża planowana), że nie myślałam o nim przy staraniach i myślę, ze to pomogło. Nie byłam dzięki temu bardzo zestresowana, tylko troszkę, a wiadomo, głowa ma duży wpływ na wszystko. drugie poronienie przeżyłam o wiele mocniej, było później (9tc) i poprzedzone 3 tygodniami stresu, bo już wcześniej było wiadomo na usg, ze coś nie tak. przy trzeciej ciąży dostałam luteinę, nospę i przeszłam ten koszmarny pierwszy trymestr. i następne też Smile
Odpowiedz
#8
Witajcie. Chciałam się podzielić z wami moimi 'przeżyciami'. W wieku 21 lat poroniłam w 10 tyg. W ogóle nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Brałam tabletki antykoncepcyjne ale zrobiłam kontrolnie test. Wyszedł negatywnie. Za parę dni zaczęłam krwawić. Pomyślałam ,że to okres. Przedłużał się i był bardziej obfity. W pt miałam umówioną wizytę u gin. Poszłam i mu pow ze mam okres jakiś obfity i że dzień wcześniej miałam silne bóle brzucha jak przy porodzie (miałam wówczas córeczkę). Kazał mi usiąść na fotel i tylko spojrzał i pow że to poronienie. Byłam w szoku. Szybko przewieźli mnie na oddział, zrobili zabieg i..... no właśnie, położyli na sali z kobietami podłączonymi do ktg.... Z badanie hist-pat wyszło że to był 10 tydz. To był okropny czas. Odczekałam pół roku i zaczęliśmy z mężem strać się o dziecko. W końcu się udało. Umówiłam się do lekarza ale na następny dzień znowu to samo... Szpital, oddział i kobiety w ciąży. Choć minęły już 4 lata ja nie mogę sobie z tym poradzić. W między czasie urodziłam syna( ma 3 latka) ale nie mogę zapomnieć o tym co się stało. Oddaliłam się od męża.... Nie jest już jak kiedyś. Czy jest coś co pomoże złagodzić ten ból?
Odpowiedz
#9
mama 89-niektorzy mowia ze czas ale nie ma zlotego srodka..Sad
Odpowiedz
#10
Anyrzat86, wielu kobietom wreszcie udaje się urodzić za 3. razem, np. mnie Smile. Też przeszłam 2 wczesne poronienia, pierwsze było tak wczesne, że nawet nie wiem, który to był tydzień 6. albo 7., zaczęłam plamić, potem krwawić i sama poroniłam, nawet nie byłam w szpitalu, bo wtedy byłam na wakacjach gdzieś w azjatyckiech tropikach i wolałam oszczędzić sobie tej "przyjemności", bo fizycznie dobrze się czułam. Drugie poronienie już bardzo negatywnie na mnie wpłynęło, dowiedziałm się w 11. tyg., że fasolka przestała się rozwijać w 8. tyg. To było moje pierwsze USG. I też zdecydowałam się poronić sama (mieszkam w UK, gdzie raczej zachęca się do "wyczekania"), i to było straszne, bo straciłam dużo krwi i dochodziłam do siebie dość długo, też psychicznie. Kiedy zaszłam w ciążę za trzecim razem, bałam się strasznie. Latałam na USG co 2 tygodnie i poczułam się lepiej dopiero gdy zaczęłam czuć ruchy. A teraz moje ponad 3-miesięczne maleństwo śpi w pokoju obok Smile. Najważniejsze, to aby się nie poddawać. Acha, z leków, to w tej ostatniej ciąży brałam duphaston, acard i kwas foliowy z metafoliną. Nie wiem, czy to leki zadziałały czy po prostu szczęście, ale udało się.
Odpowiedz
#11
Część dziewczyny. Dziekuje za Wasze słowa wsparcia. Nawet nie sadzilam że aż tak mi to pomoże. Teraz mija pół roku od mojego posta.. Jestem w ciąży ale niestety po dzisiejszej wizycie nie mam najlepszych wieści. Serduszko bije ale 100 UD na minutę i lekarz mówi że za mało ( to 6/7 tydzień) . zarodek tez podobno maly.. Wiadomo nadzieja jest zawsze ale raczej szykuje się na najgorsze... Widocznie nie zawsze jest do 3 razy sztuka. Coś musi być z nami nie tak. Choć wszystkie badania zrobione i wszystko jest dobrze  w teorii Sad
Odpowiedz
#12
Kochana ja urodziłam po 5 poronieniach zdrową córkę,choć wiem,że w tym momencie to nie jest dla Ciebie pocieszenie to nie trać nadziei, jeśli rzeczywiście potwierdzi się najgorsze to badaj się szczególnie w kierunku immunologii i jak nabierzesz sił i będziesz gotowa to walcz o swe szczęście choć moim zdaniem jeszcze obecna ciąża może się udać,bywają różne przypadki więc trzymam kciuki aby jednak wszystko było dobrze i doskonale rozumiem co przeżywasz.
Odpowiedz
#13
Anyrzat bierzesz jakieś leki? może warto/trzeba włączyć acard, clexane?
Odpowiedz
#14
(Sat, 24 Października 2015, 19:33:16)PiBi napisał(a): Anyrzat bierzesz jakieś leki? może warto/trzeba włączyć acard, clexane?

PiBi biorę duphaston 3*1, Medrol 1 + 1/2, acard i folik 5mg * 2. Lekarz coś wspominał kiedys o clexane ale nie włączył.
Odpowiedz
#15
Anyrzat, może to jest ten czas, żeby włączyć...
Odpowiedz
#16
Witam wszystkich. Ja jestem po dwóch poronieniach w jednym roku.... 17 i 7 tydzień. Przeszłam serię badań, które nie dały odpowiedzi na pytanie, dlaczego..Lekarz dał nam już zielone światło, jednak coś mnie podkusiło, żeby wykonać sobie badanie na obecność listeriozy... I niestety, wynik był potwierdzający moje obawy.... Nie dość, że przeszłam świeżo zakażenie, to jeszcze to cholerstwo we mnie jest.... Do tego bakteria w moczu Streptococcus agalactiae i cóż.... Musieliśmy wstrzymać się ze staraniami, antybiotyk i długa droga do kolejnej możliwości starania się o upragnione dziecko.... Powoli brak mi już sił.... Obie bakterie są bardzo groźne dla rodzącego się dziecka... Może wybiegam zbytnio na przód bo doskonale wiem, że ta droga może w każdej chwili się skończyć... Ale nie radzę sobie.... Mam 31 lat, zespół PCO i dwie wredne bakterie ;(
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości