żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
Ziarenko, on po prostu bardzo się o mnie martwi, z drugiej strony chciałby już abyśmy znowu spróbowali, ale też nie wie czy może już o tym mówić i mnie naciskać. Ja sama jestem teraz strasznie zdezorientowana. I chcę ale i boję się bardzo. Nie chce abym wiecznie rozgrzebywała mój pobyt w szpitalu o czym ciągle rozpamiętuję. Mam wrażenie, że te piwka zamroczą go lekko i wtedy już nie myśli jak bardzo jest nam, mi źle. A ja po prostu taka jestem, wiecznie grzebię w przeszłości, rozdrapuję rany i wiecznie siedzę we własnej głowie. Powinnam z niej w końcu wyjść, żyć "tu i teraz". Ale nie potrafię. Jestem teraz na zwolnieniu, więc martwi się też jak sobie damy radę. Ale ja się akurat tym najmniej przejmuję. Chcę wyzdrowieć, stanąć na nogi i znowu spróbować się starać o drugie dziecko. Mój mąż stara się jak może, i powinnam przestać myśleć tylko o sobie. Muszę być dla niego silna.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - przez Krasia - Tue, 01 Marca 2016, 20:04:08

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości