żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
Nie uraziłaś mnie tym pytaniem. Czy nie żałuję? Na początku żałowałam, ale teraz wiem, że nic by mi to nie dało. Ja wiem, że mój pierwszy Anioł był chłopcem, najcudowniejszym Skarbem więc tak właśnie Go nazywam SKARB, moje małe Ziarenko, które miało rozwijać się we mnie.. lecz los chciał inaczej. Matka czuje od razu, kogo nosi pod sercem i ja to czułam.. Jeśli chodzi o drugiego Aniołka, nawet nie było mi dane zobaczyć Jego serduszka.. zdązyliśmy jedynie pokochać Go od momentu dwóch kresek na teście i pierwszego zdjęcia USG.. tylko tyle i AŻ tyle. One żyją we mnie, wierzę, że są gdzieś tam blisko i to daje mi siłę. Żałuję jedynie, że nie zrobiłam badań genetycznych "tkanek" (tych nazw nawet nie jestem w stanie pisać...) zaraz po poronieniu, aby wykluczyć wady, wiem, że to badanie mogło by dużo dla nas wnieść. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co powinnam, szok był zbyt duży.. Dla nas płeć nie ma znaczenia, imię nie ma znaczenia, liczy się tylko pamięć, która na zawsze w nas zostanie..

Uwierz, że dla mnie powrót do pracy był najgorszym wyzwaniem. To całe udawanie że L4 było z innego powodu, to sztuczne uśmiechanie się gdy serce krwawiło, te żarty kolegów o ciążach i gratulowanie koleżankom, które ogłaszały cudowną nowinę w momencie, kiedy mój świat się rozsypał, dławiący ból, który nadal czuję każdego dnia, te momenty, kiedy mam ochotę wykrzyczeć im jak cierpię, trzasnąć drzwiami i już nigdy tam nie wrócić..
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - przez ziarenko - Tue, 26 Stycznia 2016, 20:38:59

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości