żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
"Wciąż trwają"

Zobacz mnie.
Zauważ,
Że jestem,
Że czekam,
Że nie zapomniałem
Chwil i mgnień,
Które wciąż trwają.

autor - Moje Wierszowanie
......................................................................................................................
Czuję, że brak mi już sił na walkę, na życie, na każdy nowy dzień..
Zastanawiam sie , czy rozmowy z Tobą nie są objawem choroby.. tak czesto z Tobą rozmawiam, tak często się do Ciebie zwracam, proszę i błagam.. a przecież dla tego świata Ty nawet nie istniałeś.. nikt poza mną nie widział Twojego bijącego serca, tej pulsującej kropeczki, która zmieniła moje życie na zawsze. Mimo, że nie jest mi dane wziąć Cię w ramiona, czuję, że jesteś gdzieś przy mnie, gdzieś blisko. Myśl, że mnie słyszysz, że mogę w myślach mówić do Ciebie daje mi jakąś dziwną wewnętrzną siłę.. Czy to jest złe? Czy to jest chore? Pamięć o Twoim istnieniu pozwala mi przetrwać..
Wszystko się sypie, ostatnio moje samopoczucie jest coraz gorsze. Te wszystkie bodźce, które rozdzierają rany w sercu. Kolejna koleżanka z firmy na l4.. Wszystkie miały ten sam plan w podobnym czasie.. tylko nie wszystkim niestety się to udało. Te sztuczne żarty, która z nas następna, to udawanie, że wszystko jest ok.. Co rusz, zdjęcia nowych potomków na profilach. To wszystko sprawia, że przychodzą takie dni jak ten, kiedy ból sprawia, że nie mogę oddychać...

Lekarz dał zgodę na kolejną próbę, wyniki badań są ok, twierdzi, że trzeba próbować bo czas leci, więc nie ma na co czekać.. tylko czy dam radę? Mąż się cieszy, że znów możemy się starać, ale nie rozumie jak bardzo się boję, że historia znów się powtórzy. Ten strach mnie paraliżuje. Czuję, że te badania to za mało, że powinnam zrobić coś jeszcze, aby tym razem sie udało, że może powinnam zasięgnąć opinii innego lekarza, może zleci dodatkowe badania, może coś wniosą.. mąż twierdzi, że przesadzam, że skoro lekarz kazał się starac to musimy próbować i wierzyć, że tym razem się uda. Dziś kiedy zobaczył, że znów czytam o różnych badaniach powiedział, że to nie wina badań, że kolejne nic nie wniosą skoro do tej pory są ok, że to mój organizm jest za słaby i dlatego, nie mogę utrzymać tej ciąży... to jak sztylet wbity w moje krwawiące serce.. Gdy zalałam się łzami przytulił, zrozumiał, że przesadził, twierdzi, że tak wcale nie myśli, że pójdziemy do kolejnego lekarza, że zrobimy dodatkowe badania, że dopiero jak bedziemy mieć pewność zaczniemy starania.. a co jeśli naprawdę tak sądzi? Co jeśli obwinia mnie o Twoje odejście? Zawsze mnie wspierał, mogłam na niego liczyć, a jesli gdzieś w środku na prawdę uważa, że to ja jestem wszystkiemu winna? Że to wyłącznie ja odpowiadam za Twoją śmierć? Łzy zalewają mi oczy, nie jestem w stanie pisać.. Ty wiesz Aniołku, że oddałabym wszystko, by móc Cię przy sobie zatrzymać.. Heart
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - przez ziarenko - Sun, 17 Stycznia 2016, 00:22:36

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości