żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
Jakoś dałam radę przetrwać ten świąteczny czas, którego tak się bałam. Zniosłam nawet te wszystkie życzenia o potomstwie, o dzieciach, wnukach.. przygotowywałam się na to tyle czasu, aby móc odpowiedzieć ze sztucznym uśmiechem na twarzy.. przecież to nie ich wina, gdyby wiedzieli, może by się nie odważyli.. przetrwałam nawet spotkanie z młodziutką kuzynką, która jest w ciąży, składanie jej życzeń i słuchanie o tym cudownym stanie tak bardzo bolało.. Jednak złamał mnie dopiero widok, gdy mój mąż tak wesoło bawił się z trzyletnim siostrzeńcem.. mały był wniebowzięty, uwielbia wujka i zabawy z nim.. Cały czas mam ich przed oczami i pierwszy raz chyba zadaję sobie pytanie, czy kiedykolwiek będę w stanie dać mu taką radość? Co jeśli nie będzie mi dane urodzić mu dziecka, którego tak bardzo pragnie?
.................................................................................................................................................................
Aniołku, miałbyś najcudowniejszego tatę na świecie... On tak bardzo tęskni za tym, co straciliśmy..
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - przez ziarenko - Mon, 28 Grudnia 2015, 21:45:44

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości