żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
Ostatnio chyba miewam te "lepsze dni", to nie tak, że o Tobie nie myślę mój Skarbie, przecież wiesz, tylko myslę o Was tak inaczej, jakby z uśmiechem... Wasze odejście boli i będzie bolało już na zawsze, ale teraz jestem dumna, że mogłam choć przez chwilę nazwać się Waszą "mamą". Czy to już czas na kolejny etap żałoby? Boję się świąt, tego jak będzie przy Wigilijnym stole (kolejny pusty już talerz w moim sercu), boję się tych wszystkich życzeń o dzieciach, boję się spotkać z dużo młodszą kuzynką i pogratulować jej ciąży.. wciąż boję się życia bez Was.. ale czasem potrafię już odpowiadać na pytania o dziecko, mój uśmiech nie jest już tak nieszczery (mimo bólu widzę w nim nadzieję...) Szukając po sklepach prezentów dla najbliższych łapię się na tym, że przeglądam rzeczy dla maluszków zastanawiając się co cudownego kupiłabym dla Was na te pierwsze święta.. oddałabym Wam cały świat.... Wy mieliście być Naszym najpiękniejszym świątecznym prezentem..
Odpowiedz
Ziarenko ja tez ostatnio chodząc za prezentami wylądowałam na dziale z ciuszkami dla niemowlaków.nawet ich dotykalam były takie milusie. Światełko dla twoich aniołków
Odpowiedz
Mysle, ze mozesz nazywac sie ich mama caly czas. Nie przez chwile. Nie przez tamten czas. Nie do momentu jak nadzieje zgasly.
Jestes mama nadal. Nadal masz dzieci. Nie tak jak tego pragniesz, wiem. Ale mama swoich dwoch Aniolkow zawsze pozostaniesz a one na zawsze beda Twoje. Bo przeciez nigdy nie znikna z Twojego serca. Mysle, ze Ty z ich serduszek takze.
Przytulam mocno.
Odpowiedz
(Wed, 16 Grudnia 2015, 23:56:11)MoniaN napisał(a): Mysle, ze mozesz nazywac sie ich mama caly czas. Nie przez chwile. Nie przez tamten czas. Nie do momentu jak nadzieje zgasly.
Jestes mama nadal. Nadal masz dzieci. Nie tak jak tego pragniesz, wiem. Ale mama swoich dwoch Aniolkow zawsze pozostaniesz a one na zawsze beda Twoje. Bo przeciez nigdy nie znikna z Twojego serca. Mysle, ze Ty z ich serduszek takze.
Przytulam mocno.
.......................................................................................................................................................................

Myślę " jestem silna", a gdy czytam Twoje słowa "jesteś nadal mamą"- miękne i zalewam się łzami.. Wiem, JESTEM MAMĄ swoich Aniołków i nic tego nie zmieni. Nikt mi tego nie odbierze, a pamięć o nich nigdy nie zniknie. Na zawsze pozostaną w moim sercu, mając w nim szczególne miejsce..
Odpowiedz
(Fri, 18 Grudnia 2015, 00:31:39)ziarenko napisał(a): Myślę " jestem silna", a gdy czytam Twoje słowa "jesteś nadal mamą"- miękne i zalewam się łzami.

Ale czemu utożsamiać łzy wyłącznie z objawem słabości w opozycji do wewnętrznej rosnącej prawdziwie siły? Pominąwszy już to, że czasowy brak siły lub chwilowe jej wyczerpanie nie jest niczym zdrożnym ani decydującym, to przecież te akurat łzy nie z tego chyba wypływały? To przejaw wzruszenia przede wszystkim, jak sądzę. A zdolność do odczuwania wzruszeń i okazywanie ich są pożądane.
Odpowiedz
Masz rację Amelio, to są prawdziwe łzy szcześcia i dumny, że mogę siebie nazywać MAMĄ, że nią JESTEM!
Odpowiedz
tyle chciałabym Ci dziś napisać ale brakuje mi słów.. Ty wiesz, że byłeś dla mnie najpiękniejszym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym.. niespełnionym marzeniem, największym szczęściem... Ty wiesz, jak bardzo tęsknie i jak bardzo brakuje mi Ciebie w tym dniu.. tak bardzo mój Aniele. Nie wierzę już w cuda, nie wierzę w lepsze jutro, ale wciąż jestem i żyję dla Ciebie.. dla tych wspomnień kiedy Twoje serce biło pod mym sercem..
.............................................................................................................................................
W te Święta życzę wszystkim Aniołkowym Mamom, aby bolało mniej, a nadzieja nigdy nie zgasła..
Odpowiedz
...Tak by mniej bolało
Odpowiedz
Jakoś dałam radę przetrwać ten świąteczny czas, którego tak się bałam. Zniosłam nawet te wszystkie życzenia o potomstwie, o dzieciach, wnukach.. przygotowywałam się na to tyle czasu, aby móc odpowiedzieć ze sztucznym uśmiechem na twarzy.. przecież to nie ich wina, gdyby wiedzieli, może by się nie odważyli.. przetrwałam nawet spotkanie z młodziutką kuzynką, która jest w ciąży, składanie jej życzeń i słuchanie o tym cudownym stanie tak bardzo bolało.. Jednak złamał mnie dopiero widok, gdy mój mąż tak wesoło bawił się z trzyletnim siostrzeńcem.. mały był wniebowzięty, uwielbia wujka i zabawy z nim.. Cały czas mam ich przed oczami i pierwszy raz chyba zadaję sobie pytanie, czy kiedykolwiek będę w stanie dać mu taką radość? Co jeśli nie będzie mi dane urodzić mu dziecka, którego tak bardzo pragnie?
.................................................................................................................................................................
Aniołku, miałbyś najcudowniejszego tatę na świecie... On tak bardzo tęskni za tym, co straciliśmy..
Odpowiedz
Nowy Rok.. nowe plany, marzenia, nadzieje.. tak powinno być, ale ja nie mam już planów, o niczym nie marzę, niczego nie pragnę... Wszystko czego chciałam straciłam na zawsze.. czy jeszcze kiedyś spróbuję? Nie wiem, za bardzo się boję, nie zniosłabym kolejnego rozczarowania, dodatkowego bólu..
...................................................................................................................................................................

życzę nam wszystkim aby w tym Nowym Roku bolało mniej, abyśmy nauczyły się tłumić tęsknotę i spokojniej zasypiać. Każda z nas czegoś pragnie więc życzę Wam aby to się spełniło, aby czas pozwolił Wam wypełnić tą pustkę, która tak boli. Aby znów serce zaczęło bić pod Waszym sercem, aby małe rączki dotknęły Waszej twarzy, aby z maleńkich ust było Wam dane usłyszeć słowo MAMA...
Odpowiedz
Dziekuje i wzajemnie Ci tego życzę.
Odpowiedz
"Może jednak"

Na Nowy Rok
Milczę ci
Wszystkiego,
Czego nie mogę
Życzyć sobie.
Bo przecież
To nierealne.
Ale i tak
Ci to milczę.
Z całego serca.
Bo może jednak.

autor - Moje Wierszowanie
Odpowiedz
Smutne życzenia... Ale piękne (*) tyle by się chciało... lecz to co dla nas naj niestety się nie spełni...
Odpowiedz
Tęsknie Skarbie.. Za tym wszystkim..
Odpowiedz
Ziarenko przykro mi. Przytulam Cię. ...
Odpowiedz
Jestem obok i tule do serca..
Odpowiedz
"Wciąż trwają"

Zobacz mnie.
Zauważ,
Że jestem,
Że czekam,
Że nie zapomniałem
Chwil i mgnień,
Które wciąż trwają.

autor - Moje Wierszowanie
......................................................................................................................
Czuję, że brak mi już sił na walkę, na życie, na każdy nowy dzień..
Zastanawiam sie , czy rozmowy z Tobą nie są objawem choroby.. tak czesto z Tobą rozmawiam, tak często się do Ciebie zwracam, proszę i błagam.. a przecież dla tego świata Ty nawet nie istniałeś.. nikt poza mną nie widział Twojego bijącego serca, tej pulsującej kropeczki, która zmieniła moje życie na zawsze. Mimo, że nie jest mi dane wziąć Cię w ramiona, czuję, że jesteś gdzieś przy mnie, gdzieś blisko. Myśl, że mnie słyszysz, że mogę w myślach mówić do Ciebie daje mi jakąś dziwną wewnętrzną siłę.. Czy to jest złe? Czy to jest chore? Pamięć o Twoim istnieniu pozwala mi przetrwać..
Wszystko się sypie, ostatnio moje samopoczucie jest coraz gorsze. Te wszystkie bodźce, które rozdzierają rany w sercu. Kolejna koleżanka z firmy na l4.. Wszystkie miały ten sam plan w podobnym czasie.. tylko nie wszystkim niestety się to udało. Te sztuczne żarty, która z nas następna, to udawanie, że wszystko jest ok.. Co rusz, zdjęcia nowych potomków na profilach. To wszystko sprawia, że przychodzą takie dni jak ten, kiedy ból sprawia, że nie mogę oddychać...

Lekarz dał zgodę na kolejną próbę, wyniki badań są ok, twierdzi, że trzeba próbować bo czas leci, więc nie ma na co czekać.. tylko czy dam radę? Mąż się cieszy, że znów możemy się starać, ale nie rozumie jak bardzo się boję, że historia znów się powtórzy. Ten strach mnie paraliżuje. Czuję, że te badania to za mało, że powinnam zrobić coś jeszcze, aby tym razem sie udało, że może powinnam zasięgnąć opinii innego lekarza, może zleci dodatkowe badania, może coś wniosą.. mąż twierdzi, że przesadzam, że skoro lekarz kazał się starac to musimy próbować i wierzyć, że tym razem się uda. Dziś kiedy zobaczył, że znów czytam o różnych badaniach powiedział, że to nie wina badań, że kolejne nic nie wniosą skoro do tej pory są ok, że to mój organizm jest za słaby i dlatego, nie mogę utrzymać tej ciąży... to jak sztylet wbity w moje krwawiące serce.. Gdy zalałam się łzami przytulił, zrozumiał, że przesadził, twierdzi, że tak wcale nie myśli, że pójdziemy do kolejnego lekarza, że zrobimy dodatkowe badania, że dopiero jak bedziemy mieć pewność zaczniemy starania.. a co jeśli naprawdę tak sądzi? Co jeśli obwinia mnie o Twoje odejście? Zawsze mnie wspierał, mogłam na niego liczyć, a jesli gdzieś w środku na prawdę uważa, że to ja jestem wszystkiemu winna? Że to wyłącznie ja odpowiadam za Twoją śmierć? Łzy zalewają mi oczy, nie jestem w stanie pisać.. Ty wiesz Aniołku, że oddałabym wszystko, by móc Cię przy sobie zatrzymać.. Heart
Odpowiedz
ziarenko przeciez nie tylko Ty widzialas pulsujace serduszko. Byl tam z Toba lekarz i on takze wie, ze Twoje dziecko naprawde istnialo. Poza tym jest jeszcze jego tata. Jesli nie zdazyl zobaczyc to na pewno zdazyl uwierzyc i pokochac. Jestesmy jeszcze my. Takie ciocie, ktore tez wiedza i wierza. I czy to chore co piszesz..? Dla nas raczej nie. Pewnie wiekszosc nas mowi do swoich dzieci bo to daje nam ukojenie.
Co do Twojego meza.. Ludzie rozne bzdury mowia bez przemyslenia. Ile razy zdazylo mi sie powiedziec cos co wedlug mnie nawet jest glupota. Porozmawiaj z nim szczerze i niech to on odpowie na Twoje pytania. Ja moge Ci powiedziec jedno - jestes wspaniala mama i nie jestes winna temu co sie stalo, nie odpowiadasz za smierc. Czy to Ty wybralas taki los dla siebie i Twojego dziecka? Przeciez jak sama piszesz: "oddalabym wszystko, by moc Cie przy sobie zatrzymac"
Przytulam Cie mocno do serca i bede modlic sie za Ciebie.. Za Was wszystkie.
Odpowiedz
Tylko że to "wszystko" było tak bardzo "za mało " żebym mogła Go przy sobie zatrzymać...
...................................................................................
Dziękuję za wsparcie, za słowo,  za pamięć...
Odpowiedz
Wiem kochana i bardzo dobrze rozumiem.
Jestem obok.
Odpowiedz
Skarbie mój.. tyle chciałabym Ci powiedzieć, tyle chciałabym Ci pokazać... całe życie było przed nami... nie mamy już nic.. Nie ma Ciebie.. nie ma mnie.. nie ma Nas.. Miałeś być już z nami, miałeś być najcudowniejszym styczniowym prezentem urodzinowym dla swojego taty.. zostałeś najpiękniejszym wspomnieniem swoich rodziców.. mimo, że byłeś z nami te kilka tygodni dałeś nam tak wiele. Radość, której nigdy nie czuliśmy, nadzieję, której tak bardzo pragnęliśmy, cud, który dla nas się spełnił, gdy zobaczyliśmy Twoje bijące na monitorze serduszko. Opisywałam dla Ciebie każdy dzień, wszystkie radości, obawy, aby kiedyś móc Ci to przeczytać. Teraz opowieść Twojego krótkiego istnienia usłyszy już tylko wiatr... A ja wciąż szukam Cię w skrzydłach motyla, w ciepłym promieniu słońca, w spadającym płatku śniegu.. Nasza nieopowiedziana historia będzie trwać na zawsze, do końca życia, do czasu, kiedy przyjdzie ten dzień, gdy chwycę Cię w swoje ramiona.. Wierzę w to, w coś muszę wierzyć, bo każdego dnia czuję Twoją obecność.. Dałeś nam tak wiele swoim istnieniem, a ja nie jestem w stanie odwdzięczyć Ci się za to swoją matczyną miłością.. nie było nam dane być razem.. Gdy zamykam oczy widzę Ciebie takiego maleńkiego, czuję zapach Twoje cudownej skóry, czuję jak Twoje małe rączki chwytają mój palec, czuję każdy opuszek Twojego maleńkiego paluszka dotykam Twój wzdęty brzuszek i głaszczę po chropowatej jeszcze twarzyczce, masz takie mięciutkie stópki gdy je całuję, tłuste od oliwki włoski... Gdy zamykam oczy czuję każdą część Twojego ciała, które jest ukojeniem dla mej duszy. Ten dotyk jest tak realny, że aż przechodzą mnie ciarki. Wiem, że byłeś, że jesteś i że zostaniesz z nami na zawsze w naszej pamięci. Tak bardzo bałam się tego dnia, ale teraz tak bardzo Ci dziękuję za wszystko czego nas nauczyłeś..
Wiem, że jesteś tam.. Heart
Odpowiedz
Piękne słowa ziarenko. Łzy w oczach mi stanęły, ten opis taki realny. Dl Twojego Skarbka [']
Odpowiedz
Piękne
Odpowiedz
Ja też miałam być styczniową mamą... Bardzo dobrze rozumiem co teraz czujesz.
Podziwiam Twoją ogromną siłę. Wiem, że w środku bardzo cierpisz, ale fakt, że zarówno po stracie pierwszego jak i drugiego dziecka byłaś w stanie wrócić szybko do pracy jest godny podziwu.
Ja wciąż nie wyobrażam sobie powrotu " do życia".Myśl o pracy mnie przeraża, a niestety termin powrotu zbliża się wielkimi krokami.
Niestety przy tak długiej nieobecności nie dało się ukryć powodu i wszyscy wiedzą co było przyczyną mojej absencji.
P.s. Przepraszam jeśli moje pytanie okaże się nie na miejscu, ale nie żałujesz, że nie zrobiłaś badań określających płeć i nie nadałaś dzieciom imion? Ja na początku bardziej się załamałam, ale w efekcie "cieszę się", że mogę nazywać moją córeczkę-jakoś mi z tym łatwiej. Jeszcze raz przepraszam jeśli w jakikolwiek sposób Cię uraziłam moim pytaniem.
Odpowiedz
Nie uraziłaś mnie tym pytaniem. Czy nie żałuję? Na początku żałowałam, ale teraz wiem, że nic by mi to nie dało. Ja wiem, że mój pierwszy Anioł był chłopcem, najcudowniejszym Skarbem więc tak właśnie Go nazywam SKARB, moje małe Ziarenko, które miało rozwijać się we mnie.. lecz los chciał inaczej. Matka czuje od razu, kogo nosi pod sercem i ja to czułam.. Jeśli chodzi o drugiego Aniołka, nawet nie było mi dane zobaczyć Jego serduszka.. zdązyliśmy jedynie pokochać Go od momentu dwóch kresek na teście i pierwszego zdjęcia USG.. tylko tyle i AŻ tyle. One żyją we mnie, wierzę, że są gdzieś tam blisko i to daje mi siłę. Żałuję jedynie, że nie zrobiłam badań genetycznych "tkanek" (tych nazw nawet nie jestem w stanie pisać...) zaraz po poronieniu, aby wykluczyć wady, wiem, że to badanie mogło by dużo dla nas wnieść. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co powinnam, szok był zbyt duży.. Dla nas płeć nie ma znaczenia, imię nie ma znaczenia, liczy się tylko pamięć, która na zawsze w nas zostanie..

Uwierz, że dla mnie powrót do pracy był najgorszym wyzwaniem. To całe udawanie że L4 było z innego powodu, to sztuczne uśmiechanie się gdy serce krwawiło, te żarty kolegów o ciążach i gratulowanie koleżankom, które ogłaszały cudowną nowinę w momencie, kiedy mój świat się rozsypał, dławiący ból, który nadal czuję każdego dnia, te momenty, kiedy mam ochotę wykrzyczeć im jak cierpię, trzasnąć drzwiami i już nigdy tam nie wrócić..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości