żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
Dziś zamiast patrzeć jak rośniecie w moim brzuszku szykuję Wam kwiaty i wybieram znicze na cmentarz.. Dobrze, że Wasz dziadek ma dwa ramiona, przytuli Was tam w niebie...
Odpowiedz
Czasami brakuje słow, z resztą nie ma takich które przyniosłyby ulge...
Odpowiedz
Ziarenko przytulam mocno..
(*)(*)
Odpowiedz
Dziś dowiedziałam się, że druga koleżanka z pracy jest w ciąży-7 tydzień. Tak bardzo sie cieszy. Już poinformowała wszystkich pracowników i szefa. Co mogę jej powiedzieć- że to DOPIERO 7 tydzień i że jeszcze wszystko może się zdarzyć?? Wiem, że u niej wszystko będzie dobrze, że nie skończy sie cierpieniem, jej na pewno sie uda.. Ja nie mialam szczęścia jak zawsze, ze wszystkim.. Żyje beztrosko ciesząc sie swoim szczesciem, jestem pewna, że ani przez chwile nie pomyslala że coś może pójść nie tak.. Ja też nie myslalam, bo przecież poronienia nie istnieją.. Ciesze się że ona żyje w takiej nieświadomości, że może spokojnie zasypiać.. Nie cieszysz sie?- spytała. Nie potrafilam nic odpowiedzieć.  Na szczęście inna kolezanka zaczęła jej gratulowac. Zamknęłam sie w łazience nie mogąc powstrzymać łez. Wciąż pojawiają się w głowie pytania dlaczego innym kobietom się udaje? Dlaczego dzieci mają te, które wcale ich nie chcą? Dlaczego mnie zawsze musi przytrafiać się wszystko to, co najgorsze? Wiem, że to głupie, ale zawsze pozostanie to pytanie: DLACZEGO?????
Odpowiedz
Ósmy tydzień ciąży, brak tętna płodu, prowokacja poronienia i łyżeczkowanie...Koniec marzeń, planów, został tylko ból psychiczny...Dlaczego? - to jest myśl, która nie daje mi spokoju.
Wierzę, że czas pozwoli, i MNIE, i TOBIE, dalej cieszyć się życiem, pomimo, że teraz bardzo boli, i pomimo tego, że już nic nigdy nie bedzie takie samo...
Odpowiedz
Ziarenko ja tez swego czasu poczułam to kłucie w sercu gdy wróciłam do pracy i dowiedziałam sie o koleżance. 3 tygodnie pozniej dołączyła do naszego grona
Odpowiedz
jest mi ciężko z myślą, że kolejna osoba jest w ciąży, a mi odebrano wszystko, ale życzę jej z całego serca aby wszystko było dobrze i została szczęsliwą mamą
Odpowiedz
Ziarenko sciskam Cie mocno,bardzo jest przykre jak traktuja kobiety w Polskich szpitalach ja jestem w UK opieke mialam super Sad
Mojego aniolka stracilam w 34 tyg jeszcze tylko miesiac i by ze mna byl Sad
Okropne,ze tyle kobiet cierpi Sad bede sie modlic za was.
Sciskam mocno !!!
Odpowiedz
Nie umiem sobie nawet wyobrazić co musisz czuć.. Tyle dni, tygodni.. Rosnący brzuszek, kopanie.. Te wszystkie plany, nadzieje.. Wiem, że kobieta cierpi niazależnie od czasu w którym straciła swojego Aniołka ale dla mnie niepojęte jest cierpienie jakie Cie spotkało. To nigdy nie powinno sie zdażyc, tego forum wogóle nie powinno być. Życzę Ci dużo siły do walki z niesprawiedliwym życiem!
Odpowiedz
Wczoraj Wasz tata pierwszy raz się otworzył, tak naprawdę powiedział, że tęskni za tym czego już nie ma.. Często mówił mi, że jest mu przykro, że miał nadzieję, plany.. często pocieszał mnie widząc mój smutek, że jeszcze wszystko przed nami, że jeszcze nam się uda, że bardzo w to wierzy i że ja też muszę wierzyć.. Ale wczoraj powiedział mi, że powoli ma dość.. że nie może znieść tych wszystkich tekstów rodziny, znajomych; że to już pora, że by nam się przydało, tych pytań co byśmy woleli, jakie chcielibyśmy imię.. powiedział, że tak bardzo ma ochotę wykrzyczeć im, że byłam w ciąży, że tak bardzo cierpimy i tak bardzo bolą nas te wszystkie teksy, na które musimy odpowiadać ze sztucznym uśmiechem. Wiedziałam, że jest mu przykro, że to przeżywa, że martwił się o mnie podczas wizyt i pobytu w szpitalu, ale dopiero wczoraj do mnie dotarło, że też cierpi tak jak ja,. Wydawało mi się, że przeżył to zwyczajnie, bo to nie on nosił Was pod sercem, to nie on czuł jak wszystko się zmienia.. tak bardzo się myliłam. Nigdy nawet nie próbował zaprotestować, gdy chciałam jechać na cmentarz mimo innych planów, bo wie jak bardzo jest mi to potrzebne.. może też szuka tam ukojenia.. Jest mi teraz tak jakoś łatwiej wiedząc, że nie jestem z tym bólem sama... Tak bardzo jestem mu wdzięczna za to, że jest, że daje mi siłę przetrwać ten trudny czas, który zdaje się nie mieć nigdy końca..
Odpowiedz
Ziarenko, w bardzo bliskim czasie straciłyśmy drugą ciążę. Mnie również lekarze przekonywali, że pierwsza stracona ciąża to kwestia przypadku, "tak się zdarza". Bardzo żałuję, że uśpili moją czujność. W piątek mijają 2 tygodnie od zabiegu. Bardzo  boję się, czy wszystko jest w porządku, czy nie będzie jakichś komplikacji. Czytam na temat badań, jakie warto zrobić. Wiem, że na wiele z nich bardzo długo się czeka.. Mam nadzieję, że lekarz do którego się wybieram okaże się rzetelny i zaleci mi odpowiednie badania.
Pierwsze dziecko straciłam pod koniec lutego, wierzyłam, że w dniu moich urodzin będę mogła się cieszyć kolejnym serduszkiem, które już na pewno będzie silne i zdrowe. Życie napisało jednak własny scenariusz. W tym dniu czekałam już na poronienie..
Odpowiedz
"Im mocniej próbujemy zapomnieć, tym silniej utrwalamy to w sercu..."

Po pierwszej stracie mimo ogromnego bólu bardzo pragnęłam jak najszybciej zajść ponownie w ciążę. To było jak obsesja. Tak bardzo chciałam- musiałam wypełnić pustkę po stracie swojego Aniołka. Tak bardzo pragnęłam aby znów zabiło serce pod mym sercem, tak bardzo chciałam znów poczuć, że jestem w ciąży. Kiedy lekarz po 6 tygodniach zapewnił, że to tylko przypadek, pozwolił uwierzyć, że następnym razem się uda i dał zielone światło bardzo się ucieszyłam, pierwszy raz poczuliśmy ulgę i ogromną nadzieję, że tym razem będziemy rodzicami. Gdy po drugim cyklu na teście pojawiły się dwie kreski znów pojawiła się radość i wielki strach...Teraz w nic już nie wierzę, w żadne zapewnienia, żadne statystyki, żadne historie. Nie robię sobie żadnych nadziei i o niczym nie marzę- już nie umiem, nie potrafię. Zmieniłam lekarza, pierwszy raz znalazłam kogoś kto mimo wszystko wzbudził moje zaufanie, który nie zbył mnie słowami "tak się zdarza" tylko przeanalizował moje wszystkie badania od prawie roku, odpowiedział na wszystkie pytania, zlecił badania.. Przyznam , że po drugim zabiegu miałam różne myśli, że dzieje się coś nie dobrego, odczuwałam ból, którego wcześniej nie było i już zaczełam sobie wmawiać, że to komplikacje, że więcej nie będę mogła zajść w ciążę bo przecież mnie dotykają wszystkie największe przykrości. Szłam do lekarza z ugiętymi nogami ze strachu. Okazało się, że to pęcherz, że mój organizm bardzo szybko się regeneruje po poronieniu i już tak naprawdę jest gotowy do kolejnej ciąży, pojawiła się już owulacja. Lekarz zalecił odczekać 3mce aby organizm odpoczął i kilka badań. Wciąż pragnę zostać ziemską mamą, ale teraz będzie mi dużo trudniej. Już nie czuję tego ogromnego pragnienia kolejnej ciąży tylko ogromny strach przed kolejnymi staraniami. Uwierzyłam w to, że to był przypadek- teraz boję się, że to nawyk. Boję się, że mój organizm nie będzie chciał utrzymać ciąży, boję się, że każdy następny raz zakończy się tak samo.. Nie wiem, czy po tych 3 miesiącach będę mieć w sobie tyle odwagi, aby kolejny raz spróbować. Boję się, że strach ze mną wygra..
Odpowiedz
Ziarenko, zaglądam do Ciebie co jakiś czas. Trzymam kciuki, by było lepiej...
Odpowiedz
Dobrze że trafiłaś na lekarza godnego zaufania
Odpowiedz
Co zrobić kiedy brakuje sił do życia? Co zrobić, kiedy wydaje Ci się, że jedynym ukojeniem byłoby zamknąć oczy i zasnąć na zawsze? Kiedy tak ciągnie Cię, by przekonać się czy istnieje drugi świat.. kiedy zastanawiasz się, czy gdzieś tam byłoby Ci dane spotkać tych, którzy musieli Cię tu zostawić samą, czy gdzieś tam będziesz mogła ich przytulić..
Odpowiedz
ziarenko myślę, że każda z nas tak czasem ma. Nie wiem czy czytałaś blog mapa szczęścia ( http://mapaszczescia.blog.pl/2015/05/26/rozmowa/ ) Ja trafiłam tam dopiero co i ten wpis szczególnie do mnie przemówił. Pozostałych wpisów nie czytam bo jeszcze za wcześnie, boli, ale ten mi się przydał.

Niestety nie umiem Ci pomóc, pocieszyć, nawet nie przytulę bo jestem jak jeż. Pomilczę trochę z Tobą.
Odpowiedz
(Mon, 23 Listopada 2015, 22:56:43)Eunice napisał(a): ziarenko myślę, że każda z nas tak czasem ma. Nie wiem czy czytałaś blog mapa szczęścia ( http://mapaszczescia.blog.pl/2015/05/26/rozmowa/ ) Ja trafiłam tam dopiero co i ten wpis szczególnie do mnie przemówił. Pozostałych wpisów nie czytam bo jeszcze za wcześnie, boli, ale ten mi się przydał.

Niestety nie umiem Ci pomóc, pocieszyć, nawet nie przytulę bo jestem jak jeż. Pomilczę trochę z Tobą.


Polecam bloga "Mapa szczęścia". Daje siłę, mi pomaga bardzo. Ania, autorka bloga, robi na mnie niesamowite wrażenie, mam ochotę pójść z nią na kawę, przytulić. To niesamowite jak słowem pisanym można opisać ten stan, dać nadzieję, otrzeć łzę.
Dla mnie bardzo dużo robi rozmowa. Jestem osobą, która zawsze dużo mówiła i mówi o sobie, nie mam raczej tajemnic przed bliskimi mi osobami. Rozmowa mi bardzo pomaga. Opowiadam ze szczegółami o tym co czuję, o tym jak było i to mi pomaga. A oni słuchają i opowiadają swoje historie. I nagle wychodzi słońce bo wiesz, że trzeba patrzeć z nadzieją w przyszłość. Że nasz maluch do nas wróci, zostanie już teraz na zawsze, teraz na pewno się uda.
Życzę Wam siły, bardzo dużo siły. A kiedy chcecie płaczcie.
Odpowiedz
I nie będzie już nigdy wyczekiwania na Mikołaja i tych radosnych iskierek w oczach na widok masy prezentów.. a miś zamiast ogrzewać się w Twoich maleńkich ramionach, leży schowany na dnie szafy.. piłka, którą miałeś kopać z tatusiem kurzy się gdzieś w kącie.
te wszystkie daty, wydarzenia, święta, to wszystko sprawia, że serce na nowo rozdziera rany, ktoś sypie solą i to tak bardzo boli..
Odpowiedz
Droga mamo. Napiszę, że jest mi bardzo przykro, choć wiem że to niczego nie zmieni. Ja mojej drugiej córce zaniosłam prezenty na grób.
Odpowiedz
I gdy patrzę na jej zdjęcia, które co dzień wrzuca do internetu z rosnącym brzuszkiem, po kolejnym szczęśliwym tygodniu, już prawie na końcu dziewięciomiesięcznej drogi.. tego tygodnia, w którym MY teraz powinniśmy być Aniołku.. Gdy na to patrzę zastanawiam się czy Ty na pewno istniejesz Boże...
Usunęła trzy ciąże, starszą córkę dopiero oddała, bo była dla niej ciężarem, a teraz wrzuca radosne fotki w 30stym tygodniu.. Jak mam wierzyć w Boga, jak mam wierzyć w cokolwiek? Dlaczego to życie jest tak cholernie niesprawiedliwe? Dla mnie ciąża była sensem życia, tam- kolejny kaprys. Ja poświęciłabym wszystko, żeby zostać mamą, tam- alkohol, używki, imprezy..

Nie mam sił.. tak tęsknię Skarbie.. już sama nie wiem za czym.. za tym czego nigdy nie było? za tym co się skończyło jak tylko się zaczęło? za szczęściem, które pozostawiło po sobie tylko ból i żal.. za niespełnioną nadzieją? Za marzeniami?
Odpowiedz
Ziarenko trzymaj się.
Dla Twojego Aniołka [*]
Odpowiedz
ziarenko :'(
Odpowiedz
Tak bardzo chciałabym wierzyć, że wcale nie umarłeś, że tylko "zmieniłeś date przyjścia na świat"...
Odpowiedz
Tak strasznie mi przytkro. Tez mam wrażeni ze to wszystko sie nie dzieje, że to jakiś zly sen i za chwile sie obudze i będzie wszystko dobrze. Masz wspaniałego męża, to najważniejsze, że masz wsparcie którego tak bardzo potrzebujecie oboje macie siebie i musisz być dobrej myśli. Przytulam
Odpowiedz
Czytając Twoją historię nie można nie płakać, bardzo Ci współczuję. Wiem jak ten ból jest okropny, jak to boli, gdy osoby na które tak czekamy odchodzą zostawiając w nas pustkę i ciągłe pytania, gdy sen przenika rzeczywistość, a my mając nadzieję, że to się nie wydarzyło musimy żyć tutaj dalej w tej szarej rzeczywistości, w której to się wydarzyło... Ja trzy tygodnie temu straciłam moje drugie maleństwo, ból dalej nie minął... Więc płaczę razem z Tobą... Bardzo mi przykro naprawdę.. Życzę Ci dużo siły na ten ciężki czas i przytulam.
Dla Twoich Aniołków (*)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości