żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
#51
(Tue, 01 Września 2015, 20:14:20)Kasiunia8888 napisał(a): Natalko dziękuje za miłe słowa otuchy na moim wątku. Bardzo dziękuje. Każde słowa są kojące, aczkolwiek my w tym przypadku konkretnie nic nie musimy, teraz możemy się poddawać setki razy!! Teraz to akurat może być nam potrzebneSad Każdy "musi" coś innego..... ja musze to przeżyć i iść dalej. Dzisiejszy dzień był takim właśnie przykładem...

Dla naszych kochanych dzieci
Tez mialam chwile slabosci. Ale musze isc dalej walczyc o to szczescie. Wierze ze sie uda
Odpowiedz
#52
Dziś mam gorszy dzień Aniołku. Tak, staram się być silna,tak jak obiecałam, staram się żyć ale dziś czuję, że brak mi sił.. Niby dzień mija za dniem, niby już jest lepiej. Pogodziłam się z tym co się stało, nie- nie ze stratą ,bo z tym, że straciłam Cię na zawsze nigdy się nie pogodzę, ale z cierpieniem, które nie pozwalało mi normalnie funkcjonować. Ale dziś wszystko wraca i to tak mocno, tak boli. Może dlatego, że dziś mijają dokładnie dwa miesiące odkąd straciłam Cię na zawsze.. Znów widzę ten obraz usg, gdy Pan doktor próbuję tobą poruszyć aby dostrzec bicie serduszka, znów w uszach rozbrzmiewa ten przerażający wyrok, znów widzę ten szpitalny, długi korytarz, kroplówki, znów widzę krew i czuję jak nieodwracalnie tracę najcenniejszy Skarb. Jest mi słabo, to tak boli. Chyba już zawsze tak będzie. Niezależnie od tego czy minie miesiąc, dwa, rok, zawsze będzie bolało tak samo. Teraz nienawidzę miesiączki,nie mogę znieść widoku krwi bo wszystko powraca. Chyba miałam cichą nadzieję, że się nie pojawi, że znów pojawi się życie pod moim sercem. To chyba rozczarowanie tak mnie zasmuciło. Wszystko mnie dziś drażni. Nie tak miało być. Mieliśmy być już w połowie drogi, abym mogła wziąć Cię w ramiona. Dlaczego Nasza droga tak szybko się skończyła? Chcę Cię znów poczuć mój królewiczu, chcę żebyś wrócił! Tak bardzo Cię proszę! Dlaczego Twoje serce przestało bić, a nie moje? Czuję, że zaczynam wariować... Oddałabym wszystko.. Ty wiesz..
Odpowiedz
#53
Nie, ziarenko, nie będzie bolało tak samo. Nie na darmo żałoba trwa rok, muszą minąć wszystkie pory roku, żeby "pójść dalej". Kiedyś okaże się, że boli, ale mniej, a jeszcze kiedyś, że nie boli, mimo że zawsze będzie jakiś brak, niedosyt, poczucie straty.
Odpowiedz
#54
Z pokorą czekam na te wszystkie "pory roku" aby móc zacząć żyć.. Aby znów nastała dla nas wiosna, która przyniesie radość i nowe życie znów we mnie zakwitnie. Jednak wciąż mam ten cholerny żal do Boga. Przecież tak Go prosiłam, tak błagałam by nie zabierał Nam Naszego maleństwa..

Mimo tego,  że nie było nam  dane przeżyć tego życia razem Mój Skarbie wiedz, że nigdy o Tobie nie zapomne choćby minęły wszystkie kolejne "pory roku". Zrobiłam sobie tatuaż by zawsze przypominał mi o Tobie. Za każdym razem kiedy na niego patrze wiem, że istniałeś i że jestem Twoją Aniołkową mamą..
Odpowiedz
#55
To nie tak, że  już nie tęsknie... Tęsknie coraz bardziej w kazdej godzinie, minucie.. Ciężko mi nawet oddychac kiedy Twoje serce nie bije już we mnie Aniołku..
Odpowiedz
#56
Rozumiem Twój ból, ja od tygodnia przechodzę to samo Sad równo tydzień temu o tej godzinie zaczęło się moje wywołane poronienie. Brak bicia serduszka zdiagnozowano cztery dni wcześniej w 10 tygodniu ciąży Sad samo poronienie to był koszmar - wymioty, biegunka, omdlenia, i przeszywający ból w podbrzuszu. Bóle parte doprowadzały mnie do łez i poczucia głębokiego bezsensu, gdyż takie skurcze mają prawo racji bytu tylko, jeśli na końcu dają życie. Wtedy jest sens takiej męki ... a to co się działo było bezsensu. Twój wątek w pełni oddaje to czuję. I też chcę zrobić sobie tatuaż, bo czuję się przez tę stratę napiętnowana i to ma być tego wyraz. Sam zabieg nie zostawił na mnie śladu, ciąża również. W normalnej sytuacji miałabym rozstępy, nadwagę... zostały mi zdjęcia usg, ale chcę mieć naznaczone ciało, tak jak mam naznaczoną duszę...
Odpowiedz
#57
(Fri, 18 Września 2015, 14:04:12)PęknięteSerce napisał(a): Rozumiem Twój ból, ja od tygodnia przechodzę to samo  Sad równo tydzień temu o tej godzinie zaczęło się moje wywołane poronienie. Brak bicia serduszka zdiagnozowano cztery dni wcześniej w 10 tygodniu ciąży  Sad samo poronienie to był koszmar - wymioty, biegunka, omdlenia, i przeszywający ból w podbrzuszu. Bóle parte doprowadzały mnie do łez i poczucia głębokiego bezsensu, gdyż takie skurcze mają prawo racji bytu tylko, jeśli na końcu dają życie. Wtedy jest sens takiej męki ... a to co się działo było bezsensu. Twój wątek w pełni oddaje to czuję. I też chcę zrobić sobie tatuaż, bo czuję się przez tę stratę napiętnowana i to ma być tego wyraz. Sam zabieg nie zostawił na mnie śladu, ciąża również. W normalnej sytuacji miałabym rozstępy, nadwagę... zostały mi zdjęcia usg, ale chcę mieć naznaczone ciało, tak jak mam naznaczoną duszę...


To przez co przeszłyśmy naznaczyło Nas na zawsze. Już zawsze ślad pozostanie w Naszym sercu..
przykro mi, że też Cię to spotkało, dużo siły życzę!

"Ludzie nie płaczą dlatego, że są słabi. Płaczą, bo byli silni zbyt długo..."


Kochany Aniołku, jutro mamy z Tatusiem swoje święto. Będzie przyjęcie, rodzina, znajomi. To właśnie jutro wszyscy mieli się dowiedzieć o Twoim istnieniu. Tak bardzo czekałam na ten dzień. A teraz? Zamiast się cieszyć - w smutku dokonuję ostatnich poprawek, aby wszystko wyszło idealnie. I tak nie będzie... Łzy napływają mi do oczu. Jakie to niesprawiedliwe. I jak bardzo boli. Już widziałam tą radość i zaskoczenie rodziny gdy opowiemy im o Tobie.. Teraz mogę jedynie wykrzyczeć, że byłeś i że Cię straciłam.. Nie wiem jak zdołam przetrwać ten jutrzejszy dzień, aby uśmiechać się do wszystkich, gdy moje serce umiera. Dobrze, że Tatuś będzie ze mną.
Dodaj mi siły mój Aniele bym zdołała przetrwać...


Są pożegnania, na które nigdy nie będziesz gotowa... Są słowa które zawsze będa wywoływać łzy... i są osoby wywołujace lawinę wspomnień...
Odpowiedz
#58
"Wydawało mi się... a może działo się to naprawdę...
że widziałam anioła... a może to był zwykły człowiek...
Powiedział, że na wszystko w życiu jest miejsce i czas...
Potem zniknął,.. a może po prostu odszedł..."

Oddać wszystko by choć przez chwilę znów poczuć Cię pod sercem.. by znów czuć jak żyjesz we mnie.. Nie mogę pogodzić się ze stratą, z każdym dniem boli bardziej, mocniej.. Te wszystkie chwile, które miały nadejść.. Ile jeszcze jesteśmy w stanie przetrwać nim dane będzie nam się spotkać? Miałam cel, czułam jak spełnia się najpiękniejszy sen.. teraz jest noc, wokół zimno i ciemno.. już nie słyszysz mojego DOBRANOC..
Tęsknie za Tobą, za tym co było a czego już nigdy nie będzie...
Odpowiedz
#59
Koszmar wraca ze zdwojoną siłą. Leżę w łóżku gładząc swój brzuszek. Zadaje sobie to cholerne pytanie DLACZEGO??Lekarz każe odpoczywac, dał leki podtrzymujące , każe czekać.. Ale ja czuję że jest źle, że bolesna historia sie powtórzy.. Boli i krawie, delikatnie a jednak. Ból też jest silny, nie tak jak wcześniej.. Myślę tylko o tym, że nie dam rady, gdy kolejny raz będę musiała przez to przejść w szpitalu. Chcialabym wierzyć, że tym razem sie uda ale czuję, że znów wszystko sie kończy...
Odpowiedz
#60
nie umiem pocieszyc slowem ale po przeczytaniu po prostu sie za Ciebie pomodlilam.
Z calych sil jestem i tule do serca.
Trzymam mocno zacisniete kciuki.
Odpowiedz
#61
życzę Ci z całego serca aby bolesna historia się nie powtórzyła
Odpowiedz
#62
Czekanie na cud.. tylko, że w cuda nie wierzę.. już nie...

Gdy dowiedziałam się w pierwszej ciąży, że serduszko mojego Ziarenka przestało bić tak bardzo się modliłam idąc na zabieg. Tak bardzo błagałam Boga, żeby mi go nie zabierał. Tak mocno wierzyłam, że gdy Lekarz zrobi komisyjne usg wydarzy się cud i Jego serduszko znów zacznie bić.. Prosiłam, błagałam dławiąc się gorzkimi łzami.. Bez przerwy czytałam Pasek św Dominika (patrona niewiast niepłodnych i brzemiennych), do ostatniej chwili wierzyłam...
Teraz lekarz każe leżeć w domu i czekać na cud... Tylko, że już nie wierzę.. Gdyby cuda się zdarzały zaczynalibyśmy szczęśliwy szósty miesiąc. Nie chcę kolejny raz robić sobie nadziei, a później znów cierpieć, że się zawiodłam.. Żal i tak będzie przeogromny, podwójny... Po prostu czuję, że to się kończy, że ta iskierka nadziei znów gaśnie we mnie i to tak boli.. Nie czuję już objawów ciąży, wciąż krew, a brzuch mimo leków nie przestaje boleć.. I to czekanie, aż ponownie rozsypie się mój świat..
Odpowiedz
#63
Przytulam i myślę o Tobie. A w cuda mimo wszystko wierze - zdarzają się choć nie zawsze są takie "oczywiste".
Odpowiedz
#64
ziarenko z całego serca życzę Ci cudu
Odpowiedz
#65
Gdyby cuda istniały byłybyśmy najszczęśliwsze na świecie, miałybyśmy przy sobie swoje Aniołki..
Odpowiedz
#66
Gdyby cuda nie istniały to bym nie przetrwała...
Odpowiedz
#67
PRAWDA O STRACHU:
Nie boisz się ciemności,
boisz się tego co może w niej być.
Nie boisz się wysokości,
tylko tego, że spadniesz.
Nie boisz się ludzi,
tylko ich reakcji.
Nie boisz się miłości,
tylko boisz się odrzucenia.
Nie boisz się odejścia,
boisz się, że nie przyzwyczaisz
się do tego, że Jego już nie ma.
Nie boisz się znowu spróbować,
boisz się tego, że skończy się
tak jak poprzednio...
Odpowiedz
#68
Strach nie jest dobrym doradcą..
Trzymam kciuki.
Mocno.
Za to,żeby się nie powtórzyło, ale też za to,żebyś sie nie bała.
Wiem po sobie, że stres to najgorsze co możesz teraz przechodzić, sama nie wiem czy u mnie czasem stres nie był winowajcą...
Powodzenia
Odpowiedz
#69
ziarenko masz racje , gdyby istniały cuda to wszystkie nasze dzieci byłyby z nami....
ale cuda mają to do siebie że nie zdażają sie w każdym przypadku i zawsze
teraz skupiamy się na Tobie i Twoim dzieciątku
w modlitwie,myślach , trzymamy kciuki za Was
Odpowiedz
#70
Miałam dziś sen, taki realny i piękny.. Poszłam na wizytę z przekonaniem, że już po wszystkim, a lekarz pokazał mi bicie Twojego serduszka, cudowną pulsującą kropeczkę...
Chciałabym wierzyć, że to był znak, że może jeszcze nie jest za późno, że może jednak tym razem historia będzie miała szczęśliwy finał.. ale po chwili znów wraca rozwaga, aby się nie łudzić bo będzie bolało bardziej.. W środę wizyta.
Gdyby cuda istniały...
Odpowiedz
#71
Ziarenko, w ciąży z Miśkiem zaczelam nagle krwawić w 8 tyg. Przerażenie, panika, po przeplakanej nocy wizyta u lekarza, skierowanie na USG na cito i..... Bicie serca i krwiak, który dziecku nie zagraża. Chociaż i tak stracilismy Michasia z zupełnie innego powodu to do dzisiaj pamiętam poczucie niesamowitej ulgi i radość. Modle się w tę bezsenną noc o szczęsliwa wizyta moją i Twoją. Modlę się o spokój i siłę na przyjecie wszystkich wiadomości. I czekam na wiesci...
Odpowiedz
#72
Jestem z wami dziewczyny, choć moja modlitwa tak niedoskonała płynie z innymi do nieba.
Odpowiedz
#73
Ziarenko dopiero dziś przeczytalam Twoje wątki na forum , kiedy czytam niektóre Twoje odczucia mam wrażenie jakbym si ebie słyszała! Mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie czy można się cieszyć ciaza po stracie? TAK !!! Ja sie cieszyłam, kiedy byłam w ciazy z drugim synkiem czulam oczywiscie strach ale i takie wewnętrzne przekonanie, że wszystko będzie dobrze. I tak było.
Nie ma reguły, ale ja wierzę w szczęśliwe zakończenia. Mam w niebie 3 aniołki a dwa moje skarby śpią teraz obok mnie.
Życie przynosi nam wiele łez, ale czasem podsuwa rozwiązania problemów, choć niektórzy czekają na nie dość długo...

Ps. Też każdą naszą tragedię przeżywaliśmy tylko z mężem, z perspektywy czasu widzę że tak było lepiej.
Odpowiedz
#74
Dziś mieliśmy z tatusiem iść do kościoła na Msze w tym szczególnym dniu, tak bardzo było mi to potrzebne... Zamiast tego leżę w szpitalu. Po raz drugi mój świat sie rozsypał. Nie będziesz miał rodzeństwa mój Skarbie. Mam nadzieję że nie masz do mnie żalu.
Odpowiedz
#75
kochana tak bardzo bardzo mi przykro
przytulam Cię mocno...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości