termin miałam na 13.06.2015...
#51
(Thu, 03 Marca 2016, 09:59:03)BeautyFromPain napisał(a): Karolka, dziękuję... Ty nie miałaś / nie masz takich myśli...?

Oczywiście, że miałam i nadal mam, ale gdybym nie wierzyła, że może mi się udać, to pewnie bym zwariowała. Dobrze obie wiemy, że można zrobić sto różnych badań i wykluczyć sto różnych przyczyn, a i tak nie zawsze to pomaga. Ja chyba właśnie znalazłam przyczynę poronień i teraz wiem, że nie miałam na nie żadnego wpływu. W moim przypadku, to jest jak los na loterii, albo wygram i będę miała zdrowe dziecko albo po raz kolejny przegram. Trudne to i przykre, ale czy powoduje, że już nie kupię losu? Tego jeszcze nie wiem. Nie trać nadziei. Wiem, że trudno ją w takiej chwili mieć, ale nieraz tylko ona trzyma nas w pionie.
Odpowiedz
#52
(Thu, 03 Marca 2016, 10:57:27)paulina1986 napisał(a): Nie obwiniaj sie, bo niczego to nie zmieni, na pewno nie na lepsze. Nie wiadomo, co by było, gdybyś o czymś wiedziała przed ta ciążą. Moze byloby inaczej, moze nie. Oj, dobrze wiem, ze "gdybanie" to największy wróg. Nie pozwól, zeby te myśli Toba zawładnęły. Zrobilas, co mogłaś. Bardzo współczuję Ci strat, ale żadna z nich nie byla Twoja wina.

Paulina, jak tak myślę racjonalnie, to wiem, że masz słuszność. Ale myśli "trzeba było wcześniej zrobić badania" wracają jak bumerang i zupełnie nad tym nie panujęSad. Po pierwszym poronieniu uwierzyłam, że to nie moja wina. A teraz naprawdę czuję tę odpowiedzialność.

(Fri, 04 Marca 2016, 10:53:37)Karolka napisał(a):
(Thu, 03 Marca 2016, 09:59:03)BeautyFromPain napisał(a): Karolka, dziękuję... Ty nie miałaś / nie masz takich myśli...?

Oczywiście, że miałam i nadal mam, ale gdybym nie wierzyła, że może mi się udać, to pewnie bym zwariowała. Dobrze obie wiemy, że można zrobić sto różnych badań i wykluczyć sto różnych przyczyn, a i tak nie zawsze to pomaga. Ja chyba właśnie znalazłam przyczynę poronień i teraz wiem, że nie miałam na nie żadnego wpływu. W moim przypadku, to jest jak los na loterii, albo wygram i będę miała zdrowe dziecko albo po raz kolejny przegram. Trudne to i przykre, ale czy powoduje, że już nie kupię losu? Tego jeszcze nie wiem. Nie trać nadziei. Wiem, że trudno ją w takiej chwili mieć, ale nieraz tylko ona trzyma nas w pionie.

Karolka, ja zaraz po drugim poronieniu byłam pewna, że jak najszybciej będę chciała znowu "kupić los". A teraz z biegiem czasu (minęło 7 tygodni) jest coraz trudniej, bo się cholernie boję. Po pierwszym poronieniu myślałam, że drugiego bym nie przeżyła. Przeżyłam. Teraz myślę, że nie przeżyłabym trzeciego. Pewnie też bym jednak przeżyła, ale boję się bardzo tego ryzyka. Boję się leczenia, które mnie czeka, boję się presji podczas starań... Boję się całej przyszłości i mam ochotę jak struś schować głowę w piasek i udawać, że to wszystko mnie nie dotyczy.

Piszesz, że znalazłaś przyczynę poronień i jakoś tak mi się pomyślało, że to przyczyna genetyczna. Jeśli mam rację, to czy słyszałaś o diagnostyce preimplantacyjnej? Dwóch lekarzy nam to wskazywało jako potencjalną drogę na przyszłość... Do niczego nie namawiam, po prostu rzucam hasło.
Odpowiedz
#53
Aniołki, kocham Was. W Dniu Matki szczególnie mi Was brakuje.
Mama
Odpowiedz
#54
Współczuję..ja swoje maleństwo straciłam 3 tygodnie temu.. też często chodzę na cmentarz..jeździmy z mężem dwa razy w tygodniu, też mi lepiej jak tam jestem, więc rozumiem Cię doskonale. Nie przejmuj się co mówią, rób to co daje Ci chodź odrobinę poczucia ukojenia
Odpowiedz
#55
Już miało być wszystko dobrze. Doświadczony lekarz, diagnoza, terapia, dokładne wytyczne, kiedy co robić, żeby nie było kolejnej tragedii. Miało być dobrze. Naprawdę w to wierzyłam.

Trzy dni temu, po tygodniu wielkiego niepokoju spowodowanego nieprawidłowymi wynikami badań, dowiedziałam się, że jestem w kolejnej ciąży. I że jest to ciąża pozamaciczna. I że nie ma szans na jej uratowanie.

Nawet nie będę mogła pochować Dziecka. Nie wiem, czy jest chłopcem, czy dziewczynką... Jest Okruszkiem. Moim kochanym Aniołkiem.

Adasiu, Lilianko - zajmijcie się Okruszkiem. I powiedzcie Mu, że bardzo Go kocham.






Mam wrażenie, że Ktoś tam na górze chce mi coś udowodnić. Że niezależnie jak się będę starać, i tak nic z tego nie wyjdzie. Że zawsze znajdzie się sposób, żeby zniszczyć moje szczęście. Nie mam już siły.
Odpowiedz
#56
Tak mi przykro... Trzymaj się... Przytulam
Odpowiedz
#57
Jestem z Tobą... Też mam wrażenie, że "Góra" sprawdza ile jeszcze jesteśmy w stanie wytrzymać... Przytulam...
Odpowiedz
#58
Sad, tyle dzis smutnych informacjiSad. Tak mi przykro
Odpowiedz
#59
Sad
Odpowiedz
#60
Beauty to bardzo niesprawiedliwe :-( współczuję
Odpowiedz
#61
Cytat:After all this has passed, I still will remain
After I've cried my last, there'll be beauty from pain
Though it won't be today, someday I'll hope again
And there'll be beauty from pain
You will bring beauty from my pain

Długo mnie nie było - i na moim wątku, i na forum w ogóle. Uciekłam, bo nie mogłam znieść tego bólu. A potem przez długie miesiące znów żyłam nadzieją...

I tak, po trzech latach niewysłowionego cierpienia, po odejściu do Nieba trzech kochanych Aniołków, zostałam Mamą ziemskiego Synka. Jutro kończy sześć miesięcy. Jego przyjście na świat było cudem. On jest cudem. Gdyby czwarty raz się nie udało, nie próbowałabym więcej. Tylko na tę jedną, ostatnią, próbę miałam jeszcze siłę.

Adasiu, Lilianko, Okruszku - zawsze będę o Was pamiętać. I chociaż Wasze pojawienie się w moim życiu przysporzyło mi niebywałego bólu, za nic w świecie nie oddałabym Was i wspomnień z Wami związanych. Jesteście moimi Dziećmi i to Wy sprawiliście, że jestem tym, kim jestem dziś. Myślę o Was codziennie. Kocham Was.
Odpowiedz
#62
Dziś Wasze święto, moje malutkie Aniołki. Bardzo Was kocham i bardzo za Wami tęsknię.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości