a może tak musiało być?
#1
A co, jeśli wszechświat jest jedynie jakimś złożonym i skończonym układem "cegiełek", które go budują, zgodnie z prawami fizyki i matematyki? Myśl w mózgu to jakiś stan elektronów w neuronach. Ten stan jest jakiś, bo chwilę wcześniej był inny "jakiś". A chwilę wcześniej jeszcze inny... I tak cofając się krok po kroku moglibyśmy cofnąć się aż do wielkiego wybuchu i ustalić stan początkowy tych elektronów, które w tej chwili tworzą myśl w naszej głowie. 

Może więc wszystko jest już zaplanowane? Także i śmierć dzieci przed urodzeniem. Może nie ma sensu rozpatrywanie tego w kategoriach straty, żalu, pecha...

Skoro superkomputer, jaki póki co nie istnieje, mógłby policzyć wynik losowania "szóstki w lotto" (potrzebowałby do tego programu wszystkich praw fizyki oraz pełnej definicji stanu początkowego układu stanowiącego kule oraz maszynę losującą), to dlaczego nie mógłby policzyć całego wszechświata? Coś, co nam się wydaje zdarzeniem losowym jest tak naprawdę ciągiem przyczynowo - skutkowym podlegającym określonym regułom i prawom. Coś, czego nie potrafimy policzyć, przewidzieć, nazywamy przypadkiem, pechem, szczęściem, nieszczęściem... A może to tak naprawdę jedynie czysta matematyka i fizyka, która nas przerasta a jedyne, na co nas stać, to zyskać świadomość, że tak jest?
Odpowiedz
#2
witaj,

sama miałam podobne rozważania... póki co nie do końca rozumiem jaki jest bieg przyczynowo-skutkowy działań wszechświata... mam tylko wrażenie, że byłoby to strasznym okrucieństwem, gdybyśmy mieli być zupełnie bierni - jedyne co nas cEka to zyskać świadomość...

być może tak jest, w zasadzie wciąż dostaję od życia po kościach, po mózgu i po wszystkich neuronach... chciałabym zrozumieć ten wszechświat. zwłaszcza odkąd Kruszyna zniknęła z mojego życia. aktualnie bluzgam na szpital, na niemożność zrozumienia wyników histopatologii, czy też brak informacji ze strony krakowskiego szpitala o pochówku...

a może wszystkie wątpliwości związane z ciążą i z tym jak to będzie już na zawsze z nowym człowieczkiem sprawiły, że wszechświat zadrwił nikczemnie?

jeśli wszystko byłoby zaplanowane, to bardzo mizernie... bo jak możnaby planować odebranie komuś Małego Skarba? i niby dlaczego? czy to realnie ma jakieś wyższe cele? czy z góry ktoś np.odlicza, że mam jeszcze w przyszłości stracić inne Okruszki, choć sama nawet nie wiem, czy kiedykolwiek będę ponownie próbować..? chciałabym w mojej stracie widzieć plan...
Odpowiedz
#3
Nie ma żadnego planu. Jest materia, bardzo dużo materii. I energia. I dużo czasu do dyspozycji.
Materia mając dużo czasu w końcu "poukładała się" w coś ciekawego.
To ciekawe coś jest na tyle zaawansowane strukturalnie, że zyskało nawet samoświadomość.
Ale czy "wolna myśl" powoduje ruch elektronów w neuronach, czy raczej odwrotnie?

Jaki jest sens krążenia Księżyca wokół Ziemi? Żeby nie spadł?
Ale co komu szkodzi, aby spadł? Bez sensu...

Wszechświat po prostu trwa. Bez sensu, bez celu. Trwa, bo musi. A my razem z nim. A fizyka już ustaliła całe losy wszechświata aż do jego końca. My ich jedynie nie znamy, ale też nie mamy na nie wpływu. Jesteśmy ich częścią.
Odpowiedz
#4
W takim razie po co nam, jednostkom, świadomość? Po co nam odczuwanie, złudzenie wrażenia, że cokolwiek mamy pod kontrolą, skoro i tak "co ma być to będzie"? Być może stawia to sprawę w mniej beznadziejnym świetle, choć i tak dla mnie osobiście to jeszcze gorsze...

Skoro wszechświat jest nieskończony i ciągle się rozrasta, wciąż ewoluuje, to jakim sposobem ta nieogarnięta ludzkim umysłem wszechświadomość może być pewna, że się skończy tak jak myśli, że się skończy? A może to wszystkie atomy mają skończone granice możliwości, może sami powstajemy z materiału "wielokrotnie zużytego"? Bo przecież DNA wszystko zapisane ma od razu, może ilość żyć składowych złożonych na dany łańcuch mówi już "basta", a każdy najdrobniejszy element przestaje mieć rację bytu...

ciężki temat. bardzo smutny.

i być może łatwiej się cieszyć z każdej drobnej rzeczy w takiej perspektywie, ale myśl o tym, że Kruszynki są z góry skazane na niepowodzenie w zaistnieniu na tym świecie niesamowicie dobija.
Odpowiedz
#5
Po co nam świadomość? Po nic. Smile

Pomyśl, ile struktur możesz zbudować, mając do dyspozycji dwie kostki do gry. Niewiele, prawda? A ile mniej lub bardziej ciekawych budowli możesz ułożyć mając do dyspozycji milion kostek?

Podobnie jest z materią we wszechświecie. Gdyby wszechświat składał się z kilku protonów, neutronów, elektronów i kilku innych cząstek elementarnych, to zbyt wiele by się w nim nie działo.

Ale że składa się on z niewyobrażalnej ilości cegiełek, z których można coś zbudować, to i cegiełki mają okazję połączyć się w coś naprawdę ciekawego.

Mieszało się to, mieszało poczynając od wielkiego wybuchu no i w końcu uporządkowało się w pewnym "kącie" wszechświata w strukturę, która ulegała przekształceniom w taki sposób, że w końcu zyskała nawet samoświadomość istnienia.

Natomiast nie możemy zapominać, że wszystkie "cegiełki" budujące wszechświat łączą się ze sobą wyłącznie na takie sposoby, które po pierwsze nie przeczą prawom fizyki a po drugie - wynikają z praw fizyki.

Wrzuć do słoika piasek. Nie uzyska on w słoiku kształtu kieliszka, tylko kształt słoika. Gdyby piasek, którym wypełnisz słoik, przybrał kształt kieliszka, byłoby to niezgodne z prawami fizyki i na pewno się tak nigdy nie stanie.

Zasady rządzące materią, na podstawie których ona ulega uporządkowaniu, to taki właśnie "słoik". Jeden z takich "słoików" musiał w końcu dać początek procesowi, który obecnie jest na etapie istoty ludzkiej z samoświadomością istnienia.

A tak naprawdę my, ludzie, nie jesteśmy niczym więcej jak materią, która cały czas przekształca samą siebie. Ulegamy złudzeniu, że jesteśmy "inteligentni" ale tak naprawdę mechanicznie wykonujemy jedynie programy zapisane w materii prawami fizyki.

Przecież każda ludzka myśl, to skutek jakiejś interakcji elektronów w mózgu. Ta interakcja po pierwsze musi być zawsze zgodna z prawami fizyki a po drugie jest jedynie konsekwencją jakiejś innej interakcji która nastąpiła chwilę wcześniej... I gdyby się tak cofać chwila po chwili to w końcu dotarlibyśmy w tym łańcuchu zależności aż do wielkiego wybuchu...
Odpowiedz
#6
Jednostka ma władzę, kontrolę na biegiem rzeczy i ich świadomość jednakże tylko częściowo. Nie wszystkie sprawy są zależne od jednostki. Może ona obserwować bieg czasu i wydarzeń, w jakiś sposób na nie wpływać, być ich świadoma, ale rzadko kiedy w nie ingerować. Bo spójrzmy prawdzie w oczy: nawet najbardziej wrażliwy i mądry człowiek nie jest w stanie zmienić ostatecznego biegu spraw, jeśli tak ma być. Człowiek jest przygnieciony materią wszechświata, nie może kontrolować prawideł nim rządzących.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości