wyrzucili mnie z pracy po poronieniu
#1
Drogie Dziewczyny!Spotkala mnie tragedia.Stracilam dziecko.Lezalam w domu - ciaza byla zagrozona a ja wszystko moglabym zrobic aby urodzic.Niestety poronilam.Po szpitalu okazalo sie,ze mam stan zapalny macicy.Lezalam wiec w domu na antybiotykach.Kontrola wykazala zapalenie przydatkow.Dostalam drugi silny antybiotyk.Pierwszego dnia po powrocie do pracy dostalam wypowiedzenie.O sobie uslyszalam, ze jestem kosztem.Nie jestem czlowiekiem,nie jestem kobieta,jestem kosztem.Bylam w ciazy na zwolnieniu miesiac,drugi miesiac komplikacje pooperacyjne.Nie bede mama.Nie mam pracy.To ja jestem winna ze zaszlam w ciaze i narobilam pracodawcy kosztow?Wiem ze nie!Ale tak sie czuje,bo slowa,jakie uslyszalam,bardzo mnie zranily.Slowa te uslyszalam od kobiety bedacej matka.Mam do Was pytanie: czy ktoras z Was miala klopoty po powrocie do pracy?Niezyczliwe przyjecie szefow czy wypominanie,ze sie bylo na zwolnieniu ciazowym?dziekuje z gory.Trudno mi sie o tym pisze ale wiem,ze mnie zrozumiecie.
Odpowiedz
#2
mam nadzieje że firma w której pracowałaś zbankrutuje, a Ty znajdziesz lepszą prace z której nie wywalają po osobistych tragediach
Odpowiedz
#3
Krir

Świat oszalał, człowiek i jego życie i praca - już dziś nie mają wartości, choć to my ludzie sami tworzymy tę rzeczywistość, szefowie zapominają że mają też matki, żony, córki. A gdy Ty piszesz o tak jawnej dyskryminacji - to brak mi słów, nad wynaturzeniem tej pani dyrektor. Może napisz do PIP i idź do Sądu Pracy - Ty jako pracownik - nie ponosisz w sprawach zawodowych kosztów procesowych.

Niestety nie pocieszę Cię, gdy napiszę, że też byłam na zwolnieniu 2 miesiące i powrót do pracy - był trudny, co prawda nikt nie straszył mnie zwolnieniem, ale takie nieobecności są w naszych czasach traktowane jako zło.

Przykro mi, że umarło Twoje Dziecko, przykro, że straciłaś pracę i przykro, że zamiast współczucia - to życie i ludzie tak bardzo nas niszczą. Ja wierzę, że zło wyrządzane drugiej osobie (jak i dobro) wróca do tego kto je czyni ze zdwojoną siłą, tylko szkoda, że na opamiętanie trzeba tak długo czekać. Pozdrawiam gorąco.
Odpowiedz
#4
Do dupy z taką firmą, i sorry za wyrażenie, ale szkoda by było dla nich pracować!!! mam nadzieje, że długo nie pociągną!!!
Zycze Ci żebyś znalazła dużo lepszych pracodawców, pozdrawiam serdecznie,i zdrówka życze!!
Odpowiedz
#5
Świnie!!
Ale nie martw się - zemści sie to na nich. Nie można przecież tak traktować nikogo. Idź do sądu pracy i pipu tak jak radzi aga.

Trzymaj sie cieplo.
Odpowiedz
#6
Ja w listopadzie urodziłam martwą córeczkę. Przysługiwał mi skrócony urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni. Wykorzystałam go w całości. W międzyczasie dowiedziałam się, że dostanę wypowiedzwnie z pracy. Oczywiście dostałam je z końcem 2005 roku. Na razie siedzę w domu. Takie przypadki niestety zdażają się. Pozdrawiam Aga.
Odpowiedz
#7
Jejku, nie wiem co powiedzieć Sad U mnie jest zupełnie inaczej - w ciąży lub młodymi mamami jest u nas mnóstwo dziewczyn. Nawet jeśli któraś poroniła to nie wie o tym nikt z wyjątkiem szefa głównego, bezpośredniego przełożonego, kadrowej i księgowej. Nikt niczego nie rozpowiada. Ja jestem księgową, więc dlatego wiem, że w ogóle takie przypadki u nas były. I oczywiście taka dziewczyna wraca bez problemu do pracy. Teraz ja wracam - na trzy tygodnie przed końcem urlopu macierzyńskiego. Raz, że chcę dla swojej równowagi, dwa, że wiem, że jestem potrzebna, trzy, że wiem, że zostanie to docenione i zauważone (i nie mam tu na myśli finansów). I wiem, że bez obaw o pracę będę mogłą dalej się starać o dzidzię jeśli tylko taką podejmiemy decyzję... bo jeszcze nie wiemy czy sił nam wystarczy...
Kiri... przytulam mocno... odwróci się - zobaczysz.
Odpowiedz
#8
Bardzo, bardzo Ci współczuję. Taka niestety jest dzisiejsza rzeczywistość, że pracownika sprowadza się do kosztów, zapominając o jego człowieczeństwie i o tym, że każdego (również tą zimną i wyrachowaną panią dyrektor) może spotkać nieszczęście. Po prostu brak słów!
Bardzo mocno Cie ściskam!
Odpowiedz
#9
co za *****.....z twojej szefowej...i to jeszcze kobieta jest...glupia ***** Sad
moja swietej pamieci babcia zawsze mi powtarzala,ze WSZYSTKO CO ROBIMY W ZYCIU JEST ZAPOZYCZONE I PREDZEJ CZY POZNIEJ WROCI JAK BUMERANGSmile))
mam nadzieje ze ta firma upadnie,albo ze rynek konkurencyjny ja zniszczy...jestem zbulwersowana takim zachowaniem pracodawcow,a tym bardziej jezeli to byla kobieta.....

mam nadzieje ze znajdziesz nowa ,lepsza prace w ktorej szanuje sie czlowieka ,a nie traktuje jak kosztSad
pozdrawiam cie serdecznie
Daria i FasolkaSmile

ps. Dario... wykropkowalam pewne wyrazy... sorry. wuchowa.
Odpowiedz
#10
kiri-no przykro mi ze cie wyrzucili z pracy no u mnie mija miesiac po poronieniu -wszagze pracuje no wlsnie zostaje ale w pracy mi dokuczaja (jak to by bylo jak bym dalej byla w ciazy itp.) a moj szef sie na mnie msci daje mi tyle robooty ze nie wiem gdzie rece wsadzic-mysle o zwolnieniu sie . trzymaj sie cieplutko
Odpowiedz
#11
Dziewczyny - bardzo Wam dziekuje za slowa wsparcia. Najwazniejsze jest patrzec z godnoscia na siebie i tez mysle, ze oliwa sprawiedliwa...Wiem tez na pewno, ze gdyby nie wsparcie mojego meza, rodziny i takze lekarzy, to zalamalabym sie calkiem - zwlaszcza, ze przechodze zapalenie przydatkow i czeka mnie sporo badan.Niestety mysle tez, ze wiecej jest takich kobiet, co traca prace po powrocie ze zwolnienia ciazowego.Na pewno jednak nie w taki chamski sposob,jak ja. Jesli chodzi o firme,coz,raczej nie zbankrutuje,wrecz przeciwnie,ma sie bardzo dobrze,to wielki miedzynarodowy koncern.
Wiesz Zana, dobrze Cie rozumiem,mnie tez pytali a jak sie czujesz, a co sie dokladnie stalo,a dlaczego,a jakie sa dalsze rokowania a ja nie mialam ochoty opowiadac,przezywac bolu na nowo i ciagle. Najlepiej bedzie,jak odpoczniesz,poszukasz sobie czegos innego. Zmiany sa to tylko na lepsze. Szkoda ze szefowie zapominaja, ze tez sa ludzmi.
A co do roznych pytan co by bylo gdybym urodzila,czy mialam imie czy nie,to rozumiem troche ciekawosc ludzi,znajomych. Ale najbardziej zawiodlam sie na mojej -myslalam -przyjaciolce. Ona urodzila dziecko kilka miesiecy temu. Przez czas,co musialam lezec w domu=miesiac-ani razu nie zadzwonila,nie pytala sie co i jak,nie odwiedzila mnie z dzieckiem,choc zapraszalam w sms. Powiedzialam jej tylko potem, jak bylo zle, ze ide do szpitala.I napisala mi,ze jej przykro juz po operacji. I teraz jakby nigdy nic przesyla mi nagle dziesiatki zdjec jej malenstwa, pisze mi maile, jak to sie rozwija, jakie i gdzie ostatnio ciuszki kupila, zebym koniecznie przyjechala i zobaczyla jakie cudne dziecko, jak pieknie je, jak sie smieje. A ja na sam widok zdjec niemowlakow placze. Nie jestem gotowa na taka konfrontacje z malym czlowieczkiem, zwlaszcza, ze czulam swoje. Eh zycie...Przyjaciolka powinna zrozumiec, nawet jesli jest zachwycona swoim malenstwem. Ja sie ciesze jej szczesciem, oczywiscie zazdroszcze, ale czytanie maili i ogladanie zdjec jest ponad moje sily. Wiecie jakie to szczescie moc wejsc na ta strone i wiedziec, ze jest ktos, kto nas zrozumie. Przytuli i pocieszy. Napisze dobre slowo. Podzieli sie swoim bardzo waznym wydarzeniem w zyciu. My bedziemy probowac zrobic dzidzi dopiero za pol roku. Po pierwsze praca-musze znalezc, po drugie zalecenie lekarzy. Bardzo Wam dziekuje!!!
Odpowiedz
#12
Kiri

Rozumiem, co czujesz, pisząc o przyjaciółce, jakiś czas temu Agata założyła wątek poruszający ten problem, gdybyś chciała zajrzeć, wklejam Ci link: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=399, ktoś, kto nie przeżył poronienia nie rozumie i bardzo nas raniąc - nie zadje sobie sprawy, że boli, bo naszych dzieci już nie ma.

Jeżeli zależy Ci na przyjaźni, to porozmawiaj z nią, jeszcze jej nie przekreślaj, ona się dzieli swoją radością jak umie, nie wie, że to nas tak boli, nie rozumie. A Ty powinnaś przede wszystkim myśleć o sobie, jeżeli Cię boli - jeżeli czujesz się zraniona, nie narażaj się na rozdrapywanie Twoich ran i unikaj osób, które Cie ranią - na razie ... przyjdzie czas gdy poczujesz się na tyle spokojna, wyciszona, że otworzysz się na dzieci innych, ale nic na siłę. Pozdrawiam i życzę powodzenia w realizacji zawodowych planów.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości