2 dzień, a wiem że to tylko początek bólu po stracie...
Usia domyśliłam się po Twoich słowach, że jesteś w ciąży. Musiałam sprawdzić Twoje wątki i widziałam, że jesteś aktywna na ciążowym temacie. (wybacz, ale nie czytuję tych tematów żeby nie zapeszać, ale gratuluję z całego serca i życzę siły w przetrwaniu wszystkich lęków i zdrówka dla Was :* )
Domyślam się właśnie jak dużym lękiem jest przeżywanie codziennie kolejnego dnia będąc w kolejnej ciąży po stracie. Może właśnie dlatego tak się boję...
Co do mojej przyjaciółki, to właśnie nie chcę tracić z nią kontaktu, znamy się od dziecka, wychowywałyśmy się razem, sporo wspólnie przeszłyśmy...i zależy mi na niej.
Jedynie moja strata swojego rodzaju, stała się murem, który nas zaczął dzielić...
Odpowiedz
Faith, domyślam się że rozmawiałaś z przyjaciółką i mówiłaś jej o tym co czujesz, jak jej gesty na ciebie działają i żeby spróbowała się postawić w Twojej sytuacji? bo jeżeli tak to ona powinna to zrozumieć i uszanować, takie jest moje zdanie, chyba że są między Wami jakieś niedomówienia i ona po prostu nie zdaje sobie sprawy... Myślę że to nie jest \"jedynie\" Twoja strata ale \"aż\" Twoja strata i to też Twoja przyjaciółka powinna, jeżeli nie zrozumieć, to przynajmniej uszanować. Może powiedz jej o tym wprost że tego właśnie oczekujesz... Mi na tym etapie na którym jestem bardzo pomagają dziewczyny z forum...rozumieją, wspierają, wiem że też to przeszły... ze strony realnego otoczenia(koleżanek itp. ) nie mam wsparcia bo każdemu się wydaje że to takie proste i naturalne i czego ja właściwie chcę...
Odpowiedz
Tak Usia, rozmawiałam z nią nie raz...tylko że wiesz, ona teraz się cieszy swoją ciążą i chce tą radością podzielić się ze mną. Swojego czasu kiedy byłam dość krótko po poronieniu powiedziałam jej, że nie potrafię z nią o tym rozmawiać (kiedyś sie starałam chociaż rozmawiać z nią o jej dziecku itd...ale później zaczęłam to ograniczać...tylko widocznie teraz sądzi, że skoro \'tyle czasu minęło\' to już czuję się lepiej i że wszystko wróciło \'do normy\'.
Ja również mam wsparcie tylko w Was, wiem, że jeśli napadnie mnie uczucie pustki, osamotnienia, zechcą popłakać i porozmawiać o swoim utraconym szczęściu zawsze mogę wymienić się myślami z dziewczynami z tego forum- i nikt nie uzna mnie za jakąś chorą psychicznie bo ciągle rozpamiętuje to co się stało i mam potrzebę o tym rozmawiać.
Poznałam tutaj naprawdę wartościowe osoby, nie wiem jak bym sobie poradziła bez tego miejsca i bez Patrycji, która okazała się moją bratnią duszą i bardzo mi pomaga.
Odpowiedz
rzadko wchodzę na stratę, jakoś mi ciężko, dopiero teraz przeczytałam.....ojej...dziękuję Ci Kochana, bardzo mi miło to słyszeć Smile Ty też jesteś moją bratnią duszą Smile wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć w tych gorszych i lepszych dniach Smile
Na prawdę dziękuję Ci i innym dziewczynom, które są dla mnie ogromnym wsparciem.
Odpowiedz
Faith współczuję bardzo.......
dla Twojego Aniołka [*]
Odpowiedz
\"Tik tak tik tak , wskazówka się nie cofa
Tik tak tik tak , zniknęło to co kocham \"

Czas mija i nie da się go cofnąć...czas mija i aż dziwię się, że tak szybko...Ale każdy mijający miesiąc liczę...to liczenie nie znika.
Ostatnio przyjaciółka mi napisala \' wiesz, ja nawet nie zauważam jak ten czas szybko leci mi w tej ciąży, za miesiąc już będę prawie rodziła...czy to nie wspaniale?\"
Wspaniale...wspaniale...
Ale ja zauważam ten mijający czas, każdego dnia zdaje sobię sprawę z tego, że byłabym bliżej...że i ja za dwa miesiące miałabym tp...że i ja byłabym już bliżej \'finiszu\'...
I serce boli na myśl o tym że to jednak nie nastąpi...
Może to idiotyczne...ale po poronieniu został mi dziwny nawyk, ciągle sprawdzam, czy nie plamie kiedy jestem w toalecie...Wiem, że nie jestem w ciąży, ale nie wiem. Może oszalałam? Każda @ mnie denerwuje...jestem zła, że przypomina mi o tym, że moje dziecko zmarło.
I czuję paniczny lęk przed tym, że kiedyś może mi sie to powtórzyć...więc kiedy bliska mi osoba mówi mi abym \'dała sobie spokój z tym lękiem, ze teraz będzie inaczej\' , \"czemu widzę wszystko w czarnych barwach?\"-wściekam się...bo niczego nie można byc teraz pewną.

Moje Kochane maleństwo, ale mama nie zapomina...i nigdy nie zapomni...
Kocham Cię, tak jak tylko mama potrafi...
Odpowiedz
Faith duzo siły kochana. Nie patrz na innych. Idz przed siebie. Szczęścia w życiu życzę.
[*] dla Twojego aniołka
Odpowiedz
Faith Kochana łączę się w bezsilności :| :\'(
[*] dla Twojego aniołka
Odpowiedz
Od paru dni mam problem ze spaniem...ostatnio znowu mi sie śnilo, ze jestem w tej pierwszej ciazy i wcale nie poronilam. Moja podświadomość chyba nadal sie z tym wszystkim nie pogodzila...albo to przez ten zblizajacy sie termin kolejnej miesiecznicy traumatycznej daty.
To bedzie juz pol roku...pol roku mija w swiadomosci, ze mojego dziecka juz nie zobacze.
Pól roku jaknjestem z Wami.
Pól roku jak mnie wspieracie...pol roku gdzie poznaje Was i wasze historie.
Szczrze Wam wspólczuje...i ciesze sie za kazda z Was ktora zaszla w kolejna ciaze- tak,juz zaczęlam od jakiegos czasu podczytywac watki staraczek i dotyczacych ciazy.
Moze to dobrze? Bo nastal jakis przelom,ze zaczynam sie przelamywać? Ze probuje myslec,ze jeszcze sie uda...ze kazda z nas doczeka sie swojego ziemskiego dziecka....ze zaczynam juz planowac....
Ale juz na zawsze zostane mama aniolka i nigdy nie przestane go kochac....i nigdy nikt mnie nie przekona, ze \'trzeba zapomniec\'...
Dziekuje Wam,ze jestescie :*
Odpowiedz
Faith. Straciłyśmy nasze Aniołki w tym samym czasie. Za parę dni minie pół roku. To długo a jednocześnie tak krótko. Świadomość tego co się stało bardzo mnie boli i dalej czekam na nieistniejący tp.
Był moment w moim życiu, że nie potrafiłam myśleć o planach na przyszłość. Teraz zastanawiam się czy próbować jeszcze raz. Czy wystarczy mi siły?Czy dam radę jeszcze raz brać to wszystko na siebie?

Wiem jedno, nigdy nie zapomnę o moim dziecku. O tym,że przez parę tygodni przeżyłam tak piękny czas nadziei, radości i szczęścia. A czas po stracie otworzył mi oczy na to czego nie widziałam wcześniej i za to też jestem wdzięczna.
Faith trzymaj się i przełamuj bo to dowód na to że zaczynamy wychodzić na prostą. Ja też tak mam.
Twojemu Aniołkowi (*)
Odpowiedz
Siedzę i płaczę...Przyjaciółka o której Wam pisałam dodała swoje zdjęcie w ciąży, prezentując swój duży brzuch i dodając opis:
„Anioł od dzieci”
Pewna stara legenda mówi o dziecku, które tuż przed swoimi narodzinami tak się zwróciło do Boga:
- Powiadają, że jutro wyślesz mnie na Ziemię. Jakże jednak będę mógł tam żyć tak mały i bezbronny?
- Spośród wielu aniołów wybrałem jednego, który na ciebie czeka. On będzie się o ciebie troszczył – odpowiedział mu Bóg.
- Ale, mój Panie, przecież tutaj w niebie nic tylko śpiewam i uśmiecham się. Czy to nie wystarczy, żeby być szczęśliwym?
- Twój anioł będzie ci śpiewać. Każdego dnia będzie się do ciebie uśmiechał, a ty poczujesz jego miłość i będziesz szczęśliwy.
- A jak zrozumiem, co ludzie do mnie mówią, skoro nie znam tego dziwnego języka, jakim się porozumiewają?
- Twój anioł będzie do ciebie przemawiał, używając najsłodszych i najczulszych słów, jakie tylko można usłyszeć; z ogromną cierpliwością i miłością będzie cię uczył mówić.
- A co zrobię, jeśli będę chciał z Tobą porozmawiać?
- Anioł złączy twoje rączki i nauczy cię, jak do mnie przemawiać.
- Słyszałem, że na Ziemi istnieją też źli ludzie. Kto mnie obroni przed nimi?
- Twój anioł obroni cię nawet kosztem własnego życia.
- Ale zawsze będę smutny, nie mogąc cię widzieć Panie.
- Twój anioł będzie ci o mnie opowiadał i wskaże drogę prowadzącą do mnie, chociaż ja zawsze będę przy tobie.
W tym momencie ciszę niebios zakłóciły głosy dochodzące z Ziemi. Dziecko delikatnym głosikiem zwróciło się do stwórcy:
- Mój Boże, skoro już nadeszła na mnie pora, wyjaw mi, proszę, jego imię... Jak się będzie zwać mój anioł?
- Jego imię nie jest istotne – rzekł Bóg. Ty będziesz go nazywał...MAMĄ.

A ja...? Ja nie zostałam Aniołem Stróżem dla swojego dziecko...to ono zostało moim Aniołkiem...
I czuję ten ból, który nie daje mi o sobie zapomnieć...
Jestem zła...na SIEBIE...że nie dałam rady...Wiem, że nie miałam na to wpływu...ale czuję tą swoją bezradność,codziennie o niej myślę.
Przeraża mnie myśl o sierpniu...o terminie kiedy miałeś się urodzic...kiedy ona urodzi i będzie czekać az do nich przyjadę z gratulacjami.
Jest ciężko...jest tak bardzo ciężko...
i płaczę...chociaż nie przynosi to ukojenia...
Odpowiedz
Faith po pierwsze [*] dla Twojego aniołka
Pamiętaj kochana że nie musisz udawac że cieszysz sie szczęsciem innych. Jeżeli sprawia ci ból mysl o tym, o narodzinach, o dzielacej was różnicy to pozwól sobie na płacz. To całkiem normalne odczucie. Ja za każdym razem gdy dowiaduje sie o czyjejś ciazy to płacze. Nie z zazdrości. Ale z bólu.
Kochana mam nadzieję że przyjdzie czas że i ty zostaniesz Aniołem Stróżem dla pewnego maleństwa.
Odpowiedz
jak się macie dziewczyny? co u Was? Dość długo mnie tutaj nie było... mam nadzieję, że się trzymacie i z dnia na dzień pamięć o Waszych Maleństwach dodaje Wam sił... ściskam Was mocno :*****
Odpowiedz
Basiu- Pozwalam sobie na płacz, kiedy tylko mam taką potrzebę. Parę minut temu, znowu dostałam \'super wiadomość\' jak to przyjaciółka się cieszy, ze za max 2 tygodnie urodzi, że ona z mężem już się nie możne doczeka, jaka to ona jest szczęściara...itd itp...a na koniec pyta mnie a co u mnie fajnego słychać...
A co ja mam jej odpisać? Że dla mnie zbliżający sierpień jest pełny lęku, bo nie wiem jak przeżyje datę tp?
Cieszę się, że mam męża...on jak widzi, że zaczynam płakać...już nawet nie pyta \'dlaczego?\'bo wie, co teraz powoduje u mnie płacz....przytula mocno i tylko mówi, abym płakała jeśli tego potrzebuje...i potrafi tak siedzieć ze mną, aż nie uspokoję się.
Ohh...on byłby wspaniałym tatą...

Olenia :* Mnie też tutaj nie ma zbyt często, pojawiam się i znikam. Czas leci, ale zaglądam , bo więź z Wami dodaje mi siły :*
Odpowiedz
Dzisiaj mój Aniołku byłby termin Twojego porodu.Kto wie, może urodziłbyś się wcześniej, może jeszcze przetrzymałbyś mamusie z tatusiem i urodził później...
Ale dzisiejszy dzień...
Dzisiejszy dzień dobija mnie samym swoim byciem, bo Cię nie zobaczę, nie przytulę...nie ma tego szczęśliwego oczekiwania na ten dzień, nie ma małego stresu przed samym porodem, nie ma nic, co by się wiązało z Twoimi urodzinami....
A ja tęsknie, tak bardzo mi Ciebie brakuje, tak bardzo bym chciała aby wszystko potoczyło się inaczej.
Kocham Cię i zawsze będę Cię Kochać.
Odpowiedz
[*] dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
Faith. Dla Twojego Aniołka (*)
Ciężki jest ten dzień, wiem bo mój już minął. Prawie cały przepłakałam. Nie dało się inaczej. Ty też płacz. Wylej ten żal i smutek z siebie. Ten dzień niczego nie zmieni. Niestety dalej będziemy myśleć co by było gdyby.....
Trzymaj się.
Odpowiedz
Faith przeczytałam Twój wątek i powiem Ci że moja przyjaciółka też jest w ciąży, chyba w niecałym 3 miesiącu , nie wiem bo nie rozmawiam z nią od tego czasu, bardzo bolało mnie to że przychodziłam do niej a ona miała tylko jeden temat-ciąża, dzieci itp..albo mi zaczęła wózki pokazywać jak ja byłam świeżo po śmierci mojego Syna... Ona cieszy się swoją ciążą i nie mam prawa od niej wymagać żeby tego nie robiła ale ja nie potrafię;/
Odpowiedz
Dziękuję dziewczyny, dużo Wasze słowa dla mnie znaczą :*
Marta, od porodu mojej przyjaciółki minęło prawie 3 tygodnie...i oprócz dnia kiedy do mnie napisała, ja jej pogratulowałam...nie rozmawiałyśmy.
Cieszę się, że mała zdrowa, że już są razem...ale jednak, nie potrafię.
Już mi nawet się wczoraj śniła ona i jej coreczka, że ona mi każe iść do pokoju i zobaczyć wreszcie małą...a ja wchodzę i ...ją widzę, biorę na ręce...
Budzę się i płaczę.
To jest ciężkie. Może dlatego, że właśnie w chwili gdy potrzebowałam wsparcia jej ciąża była na pierwszym miejscu? I mimo tego, że ona mnie nie zrozumie, mam żal o to jej nieświadome zachowanie.
A teraz jest cisza...bo czuję, że nie jestem gotowa...
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Jeszcze raz dziękuję.
Odpowiedz
Faith mam nadzieję, że dzień minął Ci spokojnie i bez niepotrzebnych stresów.
[*] dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
Faith dla Twojego Aniołka [*] bardzo współczuje, ja niedawno bo w lipcu straciłam Bąbelka a też ciężko mi jest się przemóc by jechać zobaczyć dziecko, które urodziła w czerwcu siostra mego męża, nie mogę oglądać zdjęć małego,którymi codziennie jestem karmiona, denerwują mnie te szczęśliwe twarze i opisy \" Nasza szczęśliwa rodzinka\", nie mogę patrzeć na ciążowe b czekam brzuszki bo od razu płacze,tylko na ten czas kiedy będę mogła znów spróbować Sad
Odpowiedz
mgj- dziękuję za Twoją pamięć :*
jandzia- każda z nas Ciebie rozumie :* przykro mi z powodu Twojego maleństwa, [*] dla Twojego Aniołka.
Ja wchodząc na fb i widząc te wszystkie zdjęcia czuje w sobie jak moja rana na nowo sie otwiera, ona nigdy się nie zagoi...przewijam te zdjęcia, chcąc uciec przed widokiem radosnych rodziców. A wszędzie jak na złość pełno ciąż, dzieci...my od lipca postanowiliśmy zacząć się starać...ale nie wychodzi...jeszcze nie.

Mój maleńki cudzie...pojawiłeś się w naszych sercach i od początku Cię pokochaliśmy. Uwielbiałam tą myśl z którą się budziłam i z którą zasypiałam...że jesteś.
Wspomnienia z nocy kiedy trafiłam do szpitala pojawiają się znienacka, nie ma dnia abym o Tobie nie myślała, żebym nie tęskniła.
Gdyby wszystko potoczyłoby się inaczej, nigdy nie poznałabym Was wszystkich...nie nauczyłabym się jak odnosić się do spraw strat, nie umiałabym być wsparciem dla innych kobiet które to przeżyły...nauczyłyście mnie tego i stałyście się moim wsparciem w tych trudnych chwilach. Jestem Wam wdzięczna, bo gdyby nie Wy, gdybym nie trafiła na Wasze forum i sama musiałabym zmagać się z tą tragedią...zapewne nie byłoby ze mną \'tak dobrze\' jak jest. Dziękuje Wam kochane.
Odpowiedz
Maleństwo...tak bardzo tęsknie, minęło już 9 miesięcy i 1 dzień jak Cię straciliśmy...a codziennie odczuwam tą pustkę która zagościła w moim sercu.
A nikt już jej nie zapełni, nawet jeśli kiedyś zajdę w kolejną ciążę, to Ciebie nie odzyskam...kolejne dziecko nie będzie Tobą.
Otoczenie nie pozwala o tym zapomnieć...parę dni temu koleżanka skarżyła się, na chorobę córeczki i ile musi wydać na lekarstwa na zwykłe przeziębieniu \' ale Ty nie wiesz o czym ja mówię, bo nie masz dzieci\'...ma racje, niestety nie mam ziemskiego dziecka i ona nigdy nie zrozumie jak boli ta świadomość, że mój Aniołek jest w niebie.
Znajomi ciągle pytają, kiedy wreszcie zajdę w ciążę - bo przecież jestem młoda i MOGĘ...ciągle chcą abym poznawała ich pociechy, niańczyła...
Ostatnio na urodzinach koleżanki wszystkie rozmowy tyczyły się dzieci...a ja siedziałam, uśmiechałam się i odliczałam minuty do końca tego przyjęcia-miałam dosyć...
Czy tylko mi się wydaje, że panuje jakiś wysyp ciąż i urodzin wśród znajomych?
Patrząc na zdjęcia córeczki przyjaciółki o której Wam opowiadałam płaczę, bo moje dziecko byłoby w tym samym wieku, też bym go tuliła, miałabym nieprzespane noce, widziałabym jego humorki...patrzyłabym jak rośnie.
Wczoraj znalazłam książkę z bajkami, które kiedyś jak byłam mała, moja mama czytała mi do snu i mojej siostrze...oczami wyobraźni powróciłam do tamtych lat i chciałabym również móc czytać je dla swojego dziecka...
Niektóre dni są ciężkie...inne uciekają niezauważalnie, mam cudownego męża, rodzinę i cieszę się, że mam ich wszystkich, bo pomagają mi jakoś się pozbierać.
Jednak mimo czasu wiem, że tą stratę Ciebie będę przeżywać już zawsze.
Potrafię mówić o tym, że poroniłam...czasami kiedy ktoś sie mnie pyta \' a kiedy wreszcie będziesz mamą?\', \'dlaczego jeszcze nie macie dzieci?\' - mówię otwarcie jestem mamą Aniołka bo poroniłam, na kolejną ciążę jeszcze widocznie muszę poczekać...

Kocham Cię mój mały cudzie...kocham i nigdy nie przestanę :*
Odpowiedz
Faith, akurat o Tobie wczoraj myślałam - co tam u Ciebie.
Dni faktycznie mijają na przemian szybko a inne ciągnął się niemiłosiernie, ale w każdym z nich pamiętamy o naszych Aniołkach.
Chyba nie ma czegoś takiego jak wysyp ciąż - po prostu jesteśmy w takim wieku, w którym wychodzimy za mąż, pojawiają się dzieci - taka kolej rzeczy. Tylko jeśli my zostajemy z tym w tyle - niestety nie z własnego wyboru - to innym wydaje się to dziwnie.
Na wszystko przychodzi czas - na kolejną też przyjdzie, kiedy uznasz, że jesteś gotowa.
Odpowiedz
Faith, przeczytałam o Twoim bólu i muszę Ci napisać, że nasze historie mają wiele wspólnego. Też test zrobiłam w Wigilię i też tak krótko było mi dane cieszyć się Maleństwem. Ja już w nocy w II święto zaczęłam plamić, zaraz kolejnego dnia poszłam do lekarza i głęboko wierzyłam, ze wszystko będzie dobrze, bo przecież tyle się naczytałam, że kobiety krwawią w terminie miesiączki. Nie było mi dane zobaczyć bijącego serduszka, a po dwóch dniach poroniłam. W domu. Mój lekarz stwierdził, że nic złego mi nie grozi a lepiej, żebym to przeszła tam, gdzie czuję się bezpieczne. I jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo ominęły mnie te wszystkie tak przykre chwile. Mój maluszek też urodziłby się w sierpniu i musiałam patrzeć jak moje trzy koleżanki są szczęśliwe i rodzą dzieci w wakacje... To tak bardzo boli. Z jednej strony cieszysz się ich szczęściem, ale z drugiej ciągle myślisz o swoim maleństwie, które też powinno się urodzić, wydać ten pierwszy krzyk, przytulić je do siebie, karmić, opiekować się nim, cieszyć pierwszym uśmiechem, pierwszym chwyceniem za paluszek, podniesieniem główki...

W Twoim pierwszym wpisie ujęła mnie też Twoja radość, jak dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży. Bo mam świadomość, że nigdy już tak beztrosko nie będę się cieszyć ciążą, przechodzić jej na luzie, planować, opowiadać o swojej radości. Tym bardziej, że kilka dni temu poroniłam drugi raz. Teraz już odeszły moje dwa Aniołki... Teraz to już w ogóle nie wyobrażam sobie nawet myśli o kolejnych próbach...

Bardzo pomaga mi mąż i moja córeczka, która jest takim jedynym światełkiem teraz w moim życiu. Choć tak strasznie bolało, jak dzisiaj rano przyszła do mojego łóżka i powiedziała: Mamusiu, chciałabym już wreszcie mieć braciszka albo siostrzyczkę... Też bym chciała, żeby miała...

Czy to się kiedyś uda, czy w ogóle będę miała siłę, żeby spróbować? I dlaczego te nasze tragiczne doświadczenia odzierają nas z możliwości oczekiwania w radości na maleństwo??

Faith, a Ty myślisz o tym, żeby spróbować?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości