2 dzień, a wiem że to tylko początek bólu po stracie...
#76
Mgj, tutaj rozumiemy się najlepiej.
Przytulam Was :*
Odpowiedz
#77
Kolejny wieczór złości i załamania.
Chyba w tym tygodniu będzie ich więcej bo narzeczony wyjechał i nie będzie go do piątku. A ja tak nienawidzę teraz zostawać sama w domu.
Dzisiaj miałam na 7 do pracy...niby wszystko było w porządku, a tu nagle zasłabłam i dopadły mnie nudności - to prawdopodobnie przez tą @. Kiedyś też tak miewałam...ale od jakichś 8 miesięcy był spokój. Nie mogłam ustać na nogach, a mam pracę stojącą bo jestem barmanko-recepcjonistką. napisałam wiadomość do kierowniczki i chciałam wziąć wolne na żądanie...ale co? Musiałam do 11 zostać w pracy bo ona sama musiała jechać do lekarza.
Powrót do domu i leżenie, tylko to pomaga.
Odezwała się do mnie moja jeszcze do niedawna dobra znajoma, ale urwałam z nią kontakt po jej reakcji o moim poronieniu \' to co zamierzacie sie dalej pobrać z narzeczonym\'? Pamiętam jak wtedy sie zdenerwowałam, że w takiej chwili mnie jeszcze pyta o taką bzdurę, jakby to że od roku mieliśmy zaplanowany termin ślubu ona podważa moim poronieniem zaledwie dwa miesiące przed tą uroczystością.
I dzisiaj kolejne jej słowa \' nie przejmuj sie tym, będzie kolejne dziecko\'...A przepraszam bardzo to ja mam nie czuć się teraz tak jak się czuje, bo za jakiś czas (chociaż sama nie wiem i boję się kolejnej ciąży) może będę miała swoje ziemskie dziecko? Mam przez to przestać płakać, wspominać, czuć tę pustkę , bo to moje maleństwo już nie jest z nami?
Dodatkowo dostałam dzisiaj przedłużoną umowę, na 3 lata. Powinnam się cieszyć, bo teraz jak zajdę w ciążę będzie wszystko bardziej na spokojnie...nie bd sie martwić jak sobie poradzimy...Ale wspominam to, jak sie cieszyliśmy maleństwem i byłam przygotowana na to, że tej umowy z racji tego, że zaszłam w ciążę nie dostanę. ( Bo nie dostałabym, kierowniczka wiedziała o ciąży ale wystarczył tydzień mojego l4 aby zatrudnili kogoś dodatkowo do pracy.)
Właśnie sie rozłączyłam podczas rozmowy z narzeczonym, chyba z własnej głupoty...czy z tego napięcia @...bo nie spodobało mi się, że zamiast najpierw zapytać co u mnie, jak się czuję...on 15 min tłumaczył mi co mam przygotować/znaleźć bo ktoś tam przyjedzie coś pożyczyć...A może mam do niego delikatnie żal o to, że każdą moją próbę porozmawiania o tym co sie stało, o tym co myśli jak będzie dalej...ucina, albo kończy \'kochanie jak zechcesz tak będzie...\'.
A ja sama jestem pogubiona w tym wszystkim...czuje, że nie jestem już tą samą osobą co kiedyś byłam...mogę sie uśmiechać, żartować...a nagle dopada mnie złość, której sama nie rozumiem.

Mój Mały Kochany Aniołku...mama chyba sobie z tym wszystkim nie radzi.
A tatuś ma anielską cierpliwość, że to wszystko znosi...
To będą bardzo długie 5 dni z samą sobą...za długie...
Odpowiedz
#78
Faith, niestety wieczory są najgorsze, a zwłaszcza te samotne.
Co do znajomej - brak słów. Oczywiście, że będzie kolejne dziecko (trzymam kciuki), ale ono nie zastąpi tego utraconego, tego pierworodnego, które miałaś pod sercem i które tak pokochałaś. Niestety nie wszyscy potrafią to zrozumieć.
Z umowy powinnaś się cieszyć, chociażby właśnie ze względu na pewną stabilność oraz z tego powodu, że może jest to jeden z wielu małych kroków do lepszych dni.
Co do Twego m - mój ma podobnie - tematu Maleństwa nie porusza, a szczerze, ja chyba obawiam się tej rozmowy z nim, bo boję się, że on do końca też nie zrozumie.
Niestety takie przeżycie zmienia nas - mam dokładnie tak samo jak Ty - w jednej chwili potrafię się śmiać, myślę, że jest już lepiej a za chwilę nie wiem co mam ze sobą zrobić.
Minęły już prawie cztery miesiące - a ja nadal nie wiem czy to już cztery miesiące czy cztery miesiące.
Odpowiedz
#79
mgj ja zawsze w te samotne wieczory nie potrafię zasnąć, znaleźć dla siebie miejsce...myśle, myśle i myśle. Tęsknie wtedy za tymi nawet samotnymi wieczorami kiedy byłam w ciąży, kiedy szukałam informacji o tym jak bd oboje zmieniać w poszczególnych etapach ciąży...już nawet ściągnęłam kołysanki, których chciałam sie nauczyć i puszczać maleństwu na dobranoc...nie wiem po co tak szybko sie z tym śpieszyłam...nie wiem czy bym wgl to wykorzystała...a teraz mam samotne wieczory kiedy m nie ma...i jestem już całkiem SAMA.
Wiesz najgorsze jest to, że z tą znajomą kiedyś byłyśmy bardzo blisko...miałyśmy dobre relacje...ale teraz, po paru rozmowach z nią...po tych gadkach...straciłam ochotę na jakikolwiek kontakt z nią. W rozmowie staram sie używać wyważonych słów aby nie wybuchnąć...mam do niej żal, bo sie zawiodłam.
W sumie zawiodłam sie na sporej ilości osób po poronieniu. Życie jednak na prawdę pokazuje kto jest kim dla nas. Wcześniej czy później.
Cieszę sie cieszę, właśnie jest tak jak mówisz. To dodatkowy znak, że chyba wszystko próbuje sie pomału, w jakimś tam stopniu poukładać...i dać mi do myślenia, że jeszcze będzie dobrze. Wiesz? W pierwszym momencie kiedy zobaczyłam datę końca umowy pomyślałam \'będziemy mieć czas na badania i kolejne starania\'...ale jednocześnie skarciłam się , bo jak mogę myśleć o kolejnym staraniu skoro jeszcze nie radzę sobie z tym wszystkim co sie stało.
Ja sama nie wiem dlaczego mi zależy na porozmawianiu z nim na ten temat...Może chcę aby wreszcie i on wyrzucił z siebie to co mu lezy na sercu...bo on płakał ze mną tylko w szpitalu i to w momencie jak na parę minut udało mi się usnąć, przez przypadek zobaczyłam jego łzy bo się obudziłam...ja płaczę co któryś dzień i on tylko mnie uspokaja, ale sam nie dzieli sie ze mną swoimi emocjami.
Też się chyba boję tej rozmowy, ale jednak próbuję ją rozpocząć...sama wycofując aby nie zacząć znowu egoistycznie mówić o tym co JA czuje.
Dokładnie...mijający czas nie wiadomo czy określać jako JUŻ czy AŻ.
Odpowiedz
#80
Utrata ( w tym wypadku kontaktu) zawsze boli, jeszcze bardziej brak zrozumienia u osoby, od której się tego nie spodziewałyśmy. Ja chyba nie mam takiej osoby, choć szczerze muszę przyznać, iż nie mam i chyba nie miałam takiej bliskiej przyjaciółki, jakoś zawsze miałam lepsze relacje z kolegami, jednak z nimi takie rozmowy sobie nie wyobrażam.
Ja wygrzebywałam w necie różne poradniki i niestety też na razie nich nie wykorzystam, ale siedzą głęboko schowane w kompie z nadzieją, że jeszcze się przydadzą. Ostatnio będąc w sklepie zauważyłam taką tandetną bransoletkę z napisem HOPE, kupiła - i chyba stała się takim moim amuletem na razie.
Ja nie wiem czy mój m płakał - nie było go przy mnie jak to się stało - chyba mam mu to trochę za złe, ale nie chcę mu dokładać.
Odpowiedz
#81
Ja miałam w pewnym stopniu podobnie. Od małego najlepiej dogadywałam się z kolegami...dodatkowo w szkole średniej byłam w typowo męskiej klasie, byłam jedną dziewczyną. Miałam jednak dwie prawdziwe przyjaciółki...miałam...bo jednej już nie ma na tym świecie, straciłam ją 2 lata temu. Miała wypadek...i bardzo przeżyłam jej śmierć, bo była dla mnie drugą siostrą. Jedyna przyjaciółka którą teraz posiadam...tak jak wspominałam już wcześniej tutaj, jest w ciąży, obie miałyśmy termin na sierpień, ona na początek ja na koniec. I teraz jestem też w kropce...bo cieszę się, że z jej dzieciątkiem wszystko dobrze, ale wiem że ona nie rozumie mojego stanu...no i dodatkowo nie chce jej tym wszystkim \'zarzucać\'.
Ja sobie kupiłam książkę-poradnik, nawet pozaznaczałam w nim ważniejsze strony...teraz książka leży schowana w salonie, w miejscu gdzie nie zaglądam.
HOPE heh...to idealny napis...córeczkę Nadią (skrót od rosyjskiego odpowiednika imienia Nadzieja) chcieliśmy nazwać.
Mam nadzieję, że ten amulet Ci pomoże :*
Wierzę, że Twój m też to wszystko przeżył...i może on również ma sobie za złe to ze go nie było przy Tobie, nawet jeśli tego nie daje po sobie poznać.
Mężczyźni są specyficzni, przeżywają wszystko w środku. Najważniejsze starać się aby relacje się nie popsuły...
Znam swoje wybuchy, czasami jest mi mojego m strasznie szkoda...bardzo go kocham, nie wyobrażam swojego życia bez niego...i codziennie mu o tym mówię, tak na wszelki wypadek. Wczoraj przed zaśnięciem miałam wyrzuty sumienia, po kolejnej chwili załamania...i powiedziałam mu, że \'mimo wszystko, co bym nie mówiła, jaka bym nie była zła, to jestem szczęśliwa, że go mam i że jest w moim życiu\'...heh aż odetchnął z ulgą, jakby zaczynał już w to wątpić...głuptas.
Powiedział mi, że \'on wierzy, że wszystko jakoś się poukłada, bo mamy siebie, razem przetrwamy wszystko...i że jego najbardziej nie martwi to, że ja mam humory teraz...tylko to, że on czuje bezradność, bo nie potrafi mi pomóc...\'.
Oni potrzebują również naszego wsparcia...bo nie przyznają się, że sami też cierpią...chyba nie potrafią mówić otwarcie o tym...
Odpowiedz
#82
Pięknie to powiedział, też mam taką nadzieję, dla Was dla Nas oraz wszystkich dziewczyn tutaj.
Nadia - piękne imię.
Mam przyjaciela, teraz niestety już tylko mailowego. Jemu tylko tak ogólnikowo piszę co u mnie jak zapyta, wiem że wysłuchałby mnie i nie osądzał cokolwiek bym napisała, ale to facet na zupełnie innym etapie życia. Brakuje mi czasem takiej babskiej przyjaciółki.
Niedługo po stracie miałam sen - śnił mi się szpital, kolejny krwotok i poród, i tak jak w rzeczywistości niestety nie udało się uratować mojej Kruszynki. Śniła mi się córeczka - położne chrzciły ją z wody i chciały nadać jej imię Grażynka, a ja tylko myślałam jaka z niej Grażynka to moja Ewa. Nie wiem skąd wzięło się to imię, podejrzewam, że chodziło o pierwszą kobietę Ewę z raju, bo miałam imię dla córci, ale zupełnie nie takie.
Odpowiedz
#83
No wiesz, mój m już dawno stracił romantyzm- tzn śmieje sie z tego, bo wiadomo że na początku to zawsze jest inaczej. Ale zawsze mu jak coś wypominam że kiedyś potrafił bardziej mówić o swoich uczuciach...jakieś pół roku temu wziełam sie za pisanie kroniki naszego związku Wink Żmudna praca...bo po znachodziłam wszystkie nasze stare sms\'y( jak dobrze, że on jako facet nie kasuje smsów), pogrzebałam w wiadomościach na fb, gg (bo mieszkaliśmy na początku 50 km od siebie , a to jeszcze wojskowy więc troszkę trwało zanim sie postanowiłam do niego przeprowadzić itd), no i najwazniejsze odtworzyłam wszystkie wspomnienia, moje odczucia...i spisałam wszystko Wink te najważniejsze dni, wydarzenia itd...więc czasami jak widzę, że potrzeba mu odświerzyć pamięć to wyciągam ten gruby zeszyt...i on już wie, że musi sie \'podszkolić i odświeżyć pamięć\'.
Muszę właśnie zabrać się za aktualizację tego...może akurat wykorzystam ten czas co go nie będzie Wink Swoją drogą się zdziwił jak mu ten zeszyt kiedyś wręczyłam do poczytania...całe popołudnie spędził nad nim podśmiewując jak to na początku wszystko \'rozkręcało\' Smile
No ale wracając do tematu...jak czasami chce, to potrafi mnie jeszcze zaskoczyć Smile chociażby tamtą swoją odpowiedzią Smile
Mgj to jakbyś potrzebowała rozmowy pisz do mnie :* nie wiem czemu od Gosi nie dostałam wiadomości na gg, ale jak coś to masz też meila : ana.stasiya@o2.pl
No widzisz? nawet we śnie wiedziałaś, że musisz zareagować bo coś Ci nie pasowało.
Ja na początku miałam sen, że poronie...niestety się sprawdził. A niedługo po poronieniu śniło mi się, że będąc u lekarza powiedział, że jednak dziecko przeżylo...i póxniej przyśpieszenie akcji...i nagle biegnie do mnie malutka dziewczynka, a ja wiem, że to moja coreczka...bo oczy ma po m...włosy po m...brwi po m...no wykapana jego córka, do mnie wgl nie podobna. Ryczałam jak bóbr po przebudzeniu.
Odpowiedz
#84
Ale śniła Ci się, widziałaś ją. Ja bym chciała zobaczyć -mój m ma siostrę, a ona ma 2 synów, więc wszyscy czekają na dziewczynkę w rodzinie, miałam nadzieję, nie tym razem.
A płacz ponoć pomaga, oczyszcza. Ja płacze już znacznie mniej, ale zdarza się.

Dobrej nocy Aniołkowe Mamy.
Odpowiedz
#85
Kochana życzę Ci, żeby następnym razem, wszystko przebiegało książkowo. Już teraz zaczynam trzymać za to kciuki :*
Płacz pomaga...

Dobranoc mgj :*
Odpowiedz
#86
I ja mam nadzieję, że Twoja ciąża również będzie nudna, książkowa, zresztą mam nadzieję, że kiedyś wszystkie tego doczekamy.
Odpowiedz
#87
Faith, mgj- nie pękajcie kochane!
Posyłam wam trochę swojej siły :*
Odpowiedz
#88
Dziękuję Julia :*
Przytulam mocno :*
Odpowiedz
#89
Faith! Smile ja kronikę rodzinną zaczęłam prowadzić zaraz po ślubie, w podróży poślubnej pisałam ją zawzięcie Big Grin nawet nowo poznani ludzie się nam do niej wpisywali Smile ale podczas podróży mieliśmy tyle niespodziewanych przygód, że nie miałam czasu jej na bieżąco uzupełniać.. i aż wstyd się przyznać, ale od tamtej pory czeka na uzupełnienie... Jak będę się kiedyś relaksować w ciąży to może znajdę czas żeby ją uzupełnić... ale dziękuję Ci Faith, że mi o niej przypomniałaś! Smile
Odpowiedz
#90
No proszę, cieszę się, że o czymś przyjemnym udało mi się Tobie przypomnieć Smile
Ja też mam zaległości w niej...miałam nadgonić wszystko w ciąży, ale termin jednak sie odciągnął. Muszę jednak znaleźć czas na jej uzupełnienie, bo już sie spore braki robią -.-
To jest taka kronika tylko dla nas dwojga...w sumie to oczywiście, tylko ja ją piszę ;P Mój narzeczony tylko ją czyta Wink
Wczoraj właśnie jak rozmawialiśmy przez telefon kazałam mu wynaleźć w sobie troszkę romantyka i żeby na dobranoc ładnego sms\'a mi napisał...bo pierwsze co będzie musiał zrobić po powrocie, to przeczytanie \'czerwonego zeszytu\'...pośmiał się...ale i tak nie dał rady spełnić mojej prośby -.- Więc jak jutro wróci to odświeżę mu pamięć Big Grin
Olenia jeszcze będzie nam dane wpisać w nią nasze ciążowe radości :* Trzymam za to kciuki i przytulam Cię :*
Odpowiedz
#91
Faith, co slychac? Mam problem z emailem.
Moze Facebook? Lub ty na gg napisz do mnie ??
Odpowiedz
#92
Ale świetny pomysł z tą kroniką! Smile Ściągnę go od Ciebie Faith, będę miała chociaż zajęcie na samotne wieczory gdy narzeczony na nocce w pracySmile
Odpowiedz
#93
Ana jak u Ciebie? jak samopoczucie?
Odpowiedz
#94
Makla polecam polecam Smile Jest to dobry sposób na odświeżanie wspomnień przez nas kobity, bo faceci to wiadomo Wink
Narzeczony dzisiaj wrócił i już na niego czekał zeszyt Wink

Gosia nie ma problemu, nie wiem tylko czy tutaj mogę podać link do siebie na fb Wink Potrzebuję Twój nr gg na wszelki wypadek Wink

Dziękuję dziewczyny za pamięć :* No dzisiaj...to niby dobrze, bo narzeczony wrócił. Dostałam papiery z Obywatelstwem (bo wcześniej Polskiego nie miałam), zostałam zabrana do restauracji na obiad...ale jednak dzisiaj mija miesiąc od kiedy straciłam maleństwo. Nawet przy tym obiedzie zapytałam mojego m, czy pamieta co dzisiaj za dzien...nie pamiętał...jak zaczął zgadywać, i padło \'znowu mamy jakąś miesięcznicę?\' przytaknęłam, mówiąc że dzisiaj mija miesiąc od kiedy straciliśmy nasze dziecko.
No i oczywiście jego skrucha, że nie pamiętał ( on czasami zapomina kiedy ma urodziny, zupełnie jak mój ojciec ;P )...
Staram się trzymać jakoś, bo nic innego mi nie pozostało...
Dziękuję, że jesteście moje drogie :* Bardzo Wam dziękuję ;*
Odpowiedz
#95
10198033
Odpowiedz
#96
W miesięcznicę, dla Twego Aniołka [\']
Odpowiedz
#97
Faith trzymaj się ciepło. Nie jesteś sama w swym bólu, pamiętaj o nas. Dla twojego Aniołka(*)
Odpowiedz
#98
Faith... Dziś masz pewnie kiepski dzień.... Sad
Mocno Cię przytulam!!!
też zapalam wirtualną świeczuszkę dla Twojego Maleństwa (*)
Odpowiedz
#99
Dziękuję dziewczyny :*
Macie rację...dzisiaj jest fatalnie...nie chce mi sie z łóżka ruszać...ale już byliśmy z m na zakupach, posprzątaliśmy w mieszkaniu...i na 20 do pracy ;/
A totalnie ogarnia mnie \'mi obojętnie, nie tykać, nie ruszać\'...
Odpowiedz
to u Ciebie i tak wersja light\'owa....
ja przez pierwsze dwa miesiące miałam \"mi obojętnie, nie tykać, nie ruszać, bo przy.... (walę)\"
do pracy wiem, że nie chce się wychodzić, ale w pracy czasami udaje się na chwilę zapomnieć...
ściskam mocno :*
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości