Boli
#26
Śliwka, przewlekłe zatoki są praktycznie nie do wyleczenia. Wiem o tym bo sama mam problem z nimi. Mimo tego urodziłam tak jak Ty pierwsze dziecko, chociaż w ciąży chorowałam. Nie obwiniaj się proszę, nie spinaj się bo będzie gorzej. Nic nie musisz. Możesz. I to tylko to, na co czujesz, że masz ochotę. Nie dorzucaj sobie kamieni do niesienia bo i tak masz ich teraz wystarczająco dużo. Spokoju życzę
Odpowiedz
#27
Dziewczyny,

nie wiem jaka to była bakteria. Najpierw w szpitalu pobrali mi krew. Wyszło wysokie CRP. 74,4. Lekarka przyszła do mnie z tymi wynikami i pałeczką, żeby pobrać wymaz. Tylko, że już było za późno "No, niestety, poroniła Pani" i poszła sobie. Nawet nikt nie przyszedł, żeby cokolwiek wytrzeć. Dopiero jak poprosiłam dziewczynę z sali, żeby poszła po kogoś bo wszystko, naprawdę wszystko było we krwi, łóżko, podłoga, kroplówka, nawet moje buty, które stały obok. Jeszcze zanim mnie położyli to i tak już wiedziałam, że pozamiatane bo zaczęło ze mnie lecieć mocno, mówiłam im to. To wszystko było gwałtowne, jak to nazwała pani doktor. A na wypisie mam napisane, że to było poronienie septyczne. Właśnie przez to CRP i przez to jak szybko się to wszystko stało. Powiedzieli mi potem, że to moja własna bakteria, którą ma się normalnie. U mnie się namnożyła za mocno. Nic z tego nie rozumiałam bo jak to? Moja własna?? Jak to w ogóle możliwe?! Skąd się biorą takie rzeczy?!!! Dopiero mój ginekolog powiedział, że to przez obniżoną odporność. Właśnie wczoraj dowiedziałam się, że te zatoki prawdopodobnie obniżały mi ją dodatkowo no bo ubytków w zębach nie mam, u stomatologa jestem regularnie i jeżeli coś się dzieje to leczę natychmiast. Nie dałam rady. Po prostu.
Odpowiedz
#28
Śliwko bardzo mi przykro Sad jejku ta lekarka po prostu serca nie ma Sad
Kochana trzeba teraz porobić badania i wymazy... żeby dowiedzieć się co jest nie tak.
Śliwko przytulam Cię bardzo mocno.
Odpowiedz
#29
Dziękuję Ci. Część badań już za mną. Morfologia, OB, CRP w normie. Trudno, żeby było inaczej po trzech antybiotykach. Pewnie czeka mnie jeszcze USG chociaż nie spodziewam się niczego specjalnego. Zwykle było wszystko dobrze. Nawet jajowody mi sprawdzili przed tą ciążą. W przyszłym tygodniu idę pogadać z laryngologiem. Pogadać bo z nosa mi nie cieknie. Może powie mi chociaż jak zapobiegać, czy w ogóle można coś z tymi zatokami zrobić. Ale to bardziej, przynajmniej na tą chwilę, dla mnie samej, żeby nie bolały jak jest katar. Bo na mnie niestety Ibuprom zatoki nie działa. Wcześniej wszystko co z nimi związane odłożyłam na później. Po ciąży Sad
Odpowiedz
#30
Śliwka idź do laryngologa, może ustali Ci jakiś plan leczenia, dobrze, że masz już część badań, ale resztę też trzeba zrobić, musisz po 2 znaleźć dobrego ginekologa któremu zaufasz.
Odpowiedz
#31
Chodzę, śpię, jem ale nie ma jednego dnia, żebym nie myślała o tym wszystkim. Wróciłam do pracy, tak po prostu jak po grypie. Nie mówię nic ludziom bo nie chcę użalania się nade mną. W moim przypadku byłaby z tego większa szkoda. Ale to we mnie siedzi. Najbliższym też już niewiele mówię bo mąż reaguje alergią, moja matka mówi, że się nie potrafię oderwać i ciągle wracam. Nie przeżyła tego co ja. Nie wie co to znaczy. Była w ciąży dwa razy i ma dwoje dzieci. Widzę na ulicy kobiety z małymi dziećmi i im zazdroszczę. Patrzę na dostawki do wózków dla starszych i mam doła bo przyglądałam się takim dla mojej córki. Wszystko za wcześnie. Teraz będę latać od lekarza do lekarza, żeby wykluczyć stany zapalne na przyszłość ale to czasu nie cofnie. Bardzo mi smutno, a nawet nie mogę popłakac bo jestem w pracy.
Odpowiedz
#32
Śliwka, tak naprawdę nigdy nie zapomnimy o naszym dzieciach i o tym co nas spotkało, nawet po 40-50 latach. Będąc w szpitalu u pacjentki- zapytała się mnie czy mam dzieci, odpowiedziałam jej, że mam ale nie tutaj, powiedziała mi, że ona ma 2 dzieci, syna tutaj i drugiego tam, opowiadała mi o tym jakby to stało się wczoraj, a minęło ponad 50 lat.
Tego nigdy się nie zapomina, ale z czasem ten ból będzie inny. Wiesz czasu nie cofniesz, na razie dla Ciebie czas się zatrzymał, ale przyjdzie taki czas, że wyjdzie za tych czarnych chmur słońce...
Do do innych, tak naprawdę dla nich czas płynie jak dawniej, nie rozumieją tego co się stało. Dlaczego nie mówi się komuś, kto stracił męża, żonę-nie martw się będziesz miała, miał następną. A matce dziecka tak? Sad Czasami to jest brak zrozumienia, czasami to jest brak empatii, a czasami to sama nie wiem, nie umiem znaleźć słowa. Jedno wiem najlepiej, że zrozumie Cię najlepiej kobieta, która przez to przeszła.

Śliwka bardzo mocno Cię przytulam.
Odpowiedz
#33
Wczoraj odebrałam wyniki badań ze szpitala. Weszłam do szpitala w zadziwiająco dobrym nastroju. Dobry nastrój miałam zanim od lekarza dostałam wyniki do ręki. On przeczytał, powiedział, że tu nic nie ma i to pewnie infekcja. Wzięłam tą kartkę, nawet nie zerknelam i wyszłam. Chciałam być sama. Dopiero na klatce schodowej zatrzymałam się i przeczytałam. Przez bardzo krótki czas miałam pod sercem synka. Nie miał żadnych wad więc tylko ta cholerna infekcja bakteryjna. Tak mi strasznie żal, znowu płakałam wczoraj i płaczę dzisiaj. Myślę sobie o różnych imionach jakie bym wybierała. Jest mi, właściwie to nie wiem jak mi jest bo myślałam, że już jest w miarę ok. Nie jest.
Odpowiedz
#34
Doskonale wiem co przeżywasz, chyba nic w takiej sytuacji nie jest w stanie nam pomóc a co jedynie czas może zaleczyć rany, ludzie często nie wiedzą co mówią i jak się zachować, po poronieniu 6 lat temu mama mi powiedziała i dała do zrozumienia że to moja wina, od kilku dni wiem że rozwija się we mnie życie i usłyszałam od mamy słowa - tylko nie zrób tego co ostatnio, bo znowu stracisz, tylko co ja zrobiłam, co my zrobiliśmy, że stało się tak a nie inaczej, tak naprawdę to nie jest nasza wina, czy będąc w ciąży z pełną świadomością szkodzimy własnym dzieciom?, nie robimy badań?, pracujemy?, przeciążamy się fizycznie?, NIE!!!, wydaje się nam że to nic złego, staramy się trzymać wszystko pod kontrolą, jesteśmy pełne nadziei i wierzymy, że wszystko będzie dobrze, nie zdajemy sobie sprawy że takie zatoki mogą mieć aż taki wpływ na dziecko, tak jak było powiedziane nie da się ich wyleczyć, moją koleżankę tak bolały że nie dawała rady a nie miało to żadnych powikłań, uważam że kupowanie czy oglądanie rzeczy dla dzieci bez względu na wiek ciąży nie jest niczym złym i nie można mówić że to przynosi pecha, ostatnio koleżanka mówi żeby nikt nie kupował żadnych ciuszek ani nic bo to przynosi pecha a ja na to że ostatnim razem nic nie kupowałam nawet o niczym nie myślałam a stało się co się stało, dlaczego nie możemy okazywać własnej radości i dlaczego niby kupienie śpioszków lub trzymanie rzeczy po starszym dziecku ma nam odebrać to 

które teraz w nas się rozwija, nie sądzę żeby świat właśnie tak funkcjonował, kochamy nasze maleństwa, chcemy dla nich jak najlepiej, żeby były całe i zdrowe, bez względu na wszystko, wiem że jest ci ciężko, z tego co widzę to przechodzisz tą tragedię bardzo podobnie jak ja, wiem że żadne słowa nie spowodują że o tym po prostu zapomnisz, ale wiedz że my tutaj przeżyłyśmy dokładnie to samo, wszystkie straciłyśmy nasze maleństwa i wszystkie myślami i sercem jesteśmy z tobą, będę się modlić o ulgę dla twojego serca.................

Współczuję, przytulam..........................dla aniołków (*)
Odpowiedz
#35
No nie da się zapomnieć. Walka z zatokami to raz. Dwa, że i tak muszę wrócić do szpitala bo ciągle coś się nie zagoilo. Albo nie usunęli wszystkiego bo na usg trudno określić. Minęło półtora miesiąca, a ja ciągle nie mam doleczonej sprawy. Teraz znowu szpital, kolejny zabieg, kolejny czas dochodzenia do siebie fizycznie. Gadać już raczej nie gadam bo tylko się przy tym robią mokre oczy. Po południu się dowiem co dalej. Takie rzeczy powodują, że nie dość, że mam doła to jeszcze wszystkiego ale naprawdę wszystkiego się odechciewa włącznie z marzeniami o kolejnym dziecku.
Odpowiedz
#36
Mój ginekolog potwarza: jak ma być dobrze, będzie dobrze. Tak do końca się z tym nie zgadzam ale trochę prawdy w tym jest, więc nie zadręczaj się, nie obwiniaj. Ja też teraz chorowałam w ostatniej ciąży od 8-13 niemal tygodnia (a wiadomo, że to bardzo ważny czas dla dziecka). Nie miałam antybiotyku, bo to było wirusowe, zapalenie gardła, kaszel potworny. I tak się wlekło. Z małymi przerwami, ale nawracało. Zapytałam lekarza czy to nie przez to straciłam dziecko, czy to nie przez to doszło do niewydolności łożyska. Dwóch lekarzy powiedziało mi że takie infekcje grypopodobne nie mają wpływu.
Też szukałam przyczyny w tym, że coś przeze mnie. Ja mam pracę niestresującą, w domu wtedy pracowałam raptem po kilka godzin dziennie (pół etatu) a MIMO to straciłam dziecko...
Odpowiedz
#37
Przeżyłam jakoś dzień,  o którym myślałam,  że będzie bardzo ciężki - 22.10. W tym dniu był wyznaczony termin porodu.  Przeżyłam choć nie zapomniałam.  Ciągle gdzieś tam siedzi.  Ten rok i końcówka poprzedniego to jakieś nieporozumienie. Dwa poronienia, potem śmierć mojego ojca. Nie zdzierzylam i wylądowałam z tabletkami. Na wiosnę chcę sie znowu starać o ciążę.  To będzie rok. Dopiero teraz idę na ct zatok. Za dużo się działo,  nawet wcześniej o tym nie myślałam.  Do tej pory jak ktoś mówi o kimś w ciąży jest mi przykro. Ostatnio usłyszałam o czyjejś ciąży i wielkości w centymetrach małego człowieka.  Od momentu odbioru badań anatopatologicznych podawanie wielkości kojarzy mi się tylko z tym. Nie myślałam,  że będę mieć taki uraz. Oby za te 4 miesiące trochę mi się poprawiło bo nie chciałabym się ciągle bać. Ale już na chwilę obecną nie mogę się doczekać wiosny.
Odpowiedz
#38
Życzę Ci z całego serca, aby w Twoim życiu nadeszła upragniona wiosna i Nowe Życie znów zakwitło pod Twoim sercem..
Odpowiedz
#39
(Sun, 08 Listopada 2015, 23:20:55)ziarenko napisał(a): Życzę Ci z całego serca, aby w Twoim życiu nadeszła upragniona wiosna i Nowe Życie znów zakwitło pod Twoim sercem..

Nie dziękuje, tak na wszelki wypadek. Ale nie ukrywam, że to moje wielkie marzenie. Czekam do wiosny bo wtedy lata mniej wirusów, mniejsze ryzyko chorych zatok. Więc oby do wiosny Smile
Odpowiedz
#40
(Fri, 17 Kwietnia 2015, 09:53:09)śliwka napisał(a): MoniaN bardzo Ci dziękuję. Pomogło. Przynajmniej rozumiem już trochę jego zachowanie. Nie będzie tak bolało. Chcę Ci też powiedzieć, że bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Nie tak to wszystko powinno wyglądać. Dzieci naprawdę nie powinny umierać. Żal mi każdego dziecka które umarło i którego mama jest tutaj. W ogóle każdego. Przerażające jest to ile rzeczy może się wydarzyć po drodze zanim urodzi się zdrowe dziecko. Czytam te wszystkie historie i zaczynam się zastanawiać czy całkiem nie porzucić myśli, że może, kiedyś? Nie jestem masochistką przecież. Przytulam Cię mocno. Dziękuję.
Oj tak dzieci nie powinny umierać. Są takie bezbronne. Powołujemy je do życia, czekamy, marzymy kochamy a potem wyrzuty sumienia i taka pustka. Przytulam i sama płacze codziennie. W jednym momencie wszystko wraca i nie mogę poradzić sobie sama ze sobą.
Odpowiedz
#41
(Mon, 09 Listopada 2015, 19:18:26)Mysia82 napisał(a):
(Fri, 17 Kwietnia 2015, 09:53:09)śliwka napisał(a): MoniaN bardzo Ci dziękuję. Pomogło. Przynajmniej rozumiem już trochę jego zachowanie. Nie będzie tak bolało. Chcę Ci też powiedzieć, że bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Nie tak to wszystko powinno wyglądać. Dzieci naprawdę nie powinny umierać. Żal mi każdego dziecka które umarło i którego mama jest tutaj. W ogóle każdego. Przerażające jest to ile rzeczy może się wydarzyć po drodze zanim urodzi się zdrowe dziecko. Czytam te wszystkie historie i zaczynam się zastanawiać czy całkiem nie porzucić myśli, że może, kiedyś? Nie jestem masochistką przecież. Przytulam Cię mocno. Dziękuję.
Oj tak dzieci nie powinny umierać.  Są takie bezbronne. Powołujemy je do życia,  czekamy, marzymy kochamy a potem wyrzuty sumienia i taka pustka. Przytulam i sama płacze codziennie. W jednym momencie wszystko wraca i nie mogę poradzić sobie sama ze sobą.

U mnie już trochę lepiej choć żal zostanie zawsze. Nie rozumiem czemu stało się tak, a nie inaczej. Powinnam się teraz cieszyć drugim dzieckiem, Synkiem. Nie rozumiem tego tym bardziej, że badania, które przeszłam nie wykazały niczego co by było przeciwwskazaniem do ciąży. Mialam ct zatok, lekarz obejrzał wyniki i dał zielone światło. Rozumiem co się stało ale dlaczego to jest dla mnie zagadka. Tym bardziej, że pierwszą ciążę przeszłam prawie wzorowo. Na dzień dzisiejszy żyję nadzieją, że może na wiosnę się uda. Jest we mnie tyle samo wiary co i strachu. Myślę, że zmienię lekarza i pewnie będę upierdliwym pacjentem do bólu. Myślę, że poprzedni lekarz coś przeoczyl skoro doszło do poronienia. Są takie chwile kiedy tak bardzo chciałabym przytulic malucha i nie mogę. Miałam tak ostatnio. Otrzasnelam się za chwilę ale myśleć myślę. Tak naprawdę mam żal do lekarzy, że nic nie zrobili. Począwszy od mojego lekarza po szpital w nocy kiedy zaczęło się krwawienie. Smutno mi tak czasem.
Odpowiedz
#42
Chcę dokończyć swoją historię. Po stracie Śliwki w 2015 roku poroniłam jeszcze dwukrotnie. W 2016 zaszłam w ciążę, która okazała się biochemiczną i w ciążę, którą poroniłam na początku 2017 roku (puste jajo). Czyli łącznie poroniłam cztery razy. Po cichu zastanawiałam się ile jeszcze przypadków medycznych muszę przejść, żeby urodzić drugie dziecko. Po czwartym razie poszłam do lekarza, który mnie skutecznie przebadał, dał leki i zaszłam w sierpniu 2017 roku w ostatnią ciążę. Na zastrzykach przeszłam ją całą, leczyłam nawracające infekcje ale się udało. Mam półrocznego synka. Ale dzień 11.04. to dzień kiedy odszedł mój pierwszy synek i tego dnia już nigdy z głowy nie wyrzucę choć dziś już tylko oczy mi się robią ciut wilgotne. Minęło 3,5 roku. Żałuję chyba tylko, że nie chciałam pogrzebu i nie mam gdzie postawić światełka Sad
Odpowiedz
#43
To dziś malutki. Cztery lata temu wylądowaliśmy w szpitalu. Tak mi żal. (*)(*)(*)(*) dla Ciebie i Twojego rodzeństwa. Pamiętam synku.
Odpowiedz
#44
(*)
Odpowiedz
#45
Bardzo współczuje .
Odpowiedz
#46
Dziękuję Wam.

Myślę, że chyba coś jest ze mną nie tak. Niby spełniło się moje marzenie, mam dwoje żyjących dzieci ale... no właśnie. Koleżanka jest w ciąży. Jakoś unikam tematu. Zazdroszczę? Może tak. Irytuje mnie kiedy mówi jak się czuje, że to, że tamto. Przecież mam dwoje dzieci żyjących. Nie wiem o co mi chodzi. Wracają takie myśli, że gdyby nie poronienie z kwietnia 2015 to miałabym troje dzieci. Nie ma mowy, żeby podjąć kolejną próbę bo ja nie mam siły na kolejny tak ogromny stres. Zresztą mój mąż już próbować nie zamierza, a ja go nie namawiam. Ale ciągle czegoś mi brak. Ciągle czuję niedosyt. Nie wiem co to jest. Czy to żal za utraconym, czy po prostu jestem nienormalna, że mi przykro, że ja już nie będę mieć więcej dzieci?
Nie rozumiem skąd takie uczucia.
Odpowiedz
#47
Mam jedno żyjące dziecko i zero szans na kolejne z uwagi na przedwczesne wygaśnięcie funkcji jajników.
Juz 6 lat temu znałam diagnozę i rokowania, więc fakt, ze mam własne biologiczne dziecko jest cudem, ale ciezko mi sie pogodzić z „brakiem”. Ten „brak” przysłania mi faktyczny „stan posiadania”. Nie ma dnia bym o nim nie myślała, nie żałowała, nie złościła się, a ciąże kobiet starszych ode mnie (35 lat) budzą we mnie niemal furię. Mam wrażenie, ze im syn jest starszy to ten stan staje sie bardziej dojmujący.
Doskonale rozumiem Twoje uczucia.
Odpowiedz
#48
Śliwko to i ze mną jest coś nie tak.
Zawsze marzyłam przynajmniej o dwójce... Między moimi ciazami było 8 lat różnicy. Mając jedno dziecko czułam niedosyt, a teraz mając 1+ (2) ten niedosyt jest jeszcze większy i coraz bardziej mi dokucza.
I tak myślę że ładnie ujęła to Animatua- ten nasz "brak" przysłania szczęście, które mamy.
Odpowiedz
#49
Dziękuję Wam. Trochę pocieszający jest fakt, że nie tylko mną targają takie uczucia choć wolałabym, żeby żadna z nas nie musiała tego odczuwać. Czasem myślę, że powinnam dziękować za to co mam ale faktycznie Animatua ma chyba rację. Tak sobie myślę, że niezależnie od tego co bym zrobiła to i tak byłoby źle. Po kolejnej ciąży (której nie planuję) i tak pewnie by mi nie przeszło. Zastanawiam się czy kiedyś to w ogóle przejdzie.
Odpowiedz
#50
Dziś malutki dmuchałbyś świeczki na torcie po raz czwarty. Byłbyś już w średniakach. Brakuje mi Ciebie. Was wszystkich. (*)(*)(*)(*). Ja ciągle pamiętam moje maluchy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości