jeśli rodzice nie chcą dziecka to diabeł je zabiera?
#1
witajcie

pewna osoba powiedziała mi, że jak rodzice nie chcą dziecka, to zły duch jest zawsze chętny by je wziąć...zbaraniałam

jak Wy myślicie na temat takiego stwierdzenia?

pozdro
Odpowiedz
#2
Idiotyzm i tyle.
Odpowiedz
#3
To by oznaczało możliwość, że los duszy jednego czlowieka zależy od woli drugiego człowieka. Twoje wyznanie, Ireno, dopuszcza taką zależność? Jeśli nie, to tego typu pogląd jest nonsensem z założenia.
Odpowiedz
#4
Nie bardzo rozumiem, czy to jest ludowe objaśnienie dlaczego umierają dzieci? Bo rodzice ich nie chcieli? Wygląda na prostackie radzenie sobie z lękiem, że ten świat nie jest idealnie i sprawiedliwie urządzony. Podobnie rozumują ci, co mówią, że  "zgwałcili ją, bo się sama prosiła", a "mąż bije, widocznie ma powód".
Odpowiedz
#5
Ale wiktymologia nie jest chyba fikcją od początku do końca?
Odpowiedz
#6
Łatwiej by chyba było spytać tych co dziecka nie chcieli czy diabeł im je zabrał czy nie. Tu raczej trafia zdecydowana większość kobiet które dzieci chciały a mimo to straciły.
Odpowiedz
#7
Irena, zlituj się, co to za ludowe mądrości, a raczej głupoty. A co TY myślisz?
Odpowiedz
#8
(Sat, 14 Marca 2015, 19:57:08)Amelia napisał(a): Ale wiktymologia nie jest chyba fikcją od początku do końca?
hmmm.... pytanie zadane nieco tendencyjnie, nie da się odpowiedzieć tak, żeby było dobrze. Na pewno nikt i nic nie daje oprawcy prawa do gwałtu, nic nie usprawiedliwia przemocy, to raz, a dwa - to chyba nie jest rozmowa dotycząca tego wątku Wink
Odpowiedz
#9
Nieprawda, nieprawda i jeszcze raz nieprawda. Twoja interpretacja pytania jest nieco tendencyjna - bo zbacza wyłącznie w kierunku debatowania o winie i alibii, a wiktymologia nie tymi kategoriami się zajmuje chyba? Nie wartościuje w sposób rozgrzeszający sprawcę. Nie stanowi też instytucji sądowej. Szuka zależności, które faktycznie istnieją i robi to z innego powodu.

Nie mówimy tutaj jeszcze o odpowiedzialności za uczynki.
Pytanie padło o to, czy coś może sprowokować w praktyce oraz czy coś może umożliwiać w praktyce cudze dzialania jak uchylone drzwi. Tu akurat drzwi i działania duchowo-fizyczne.
Popraw się, bo inaczej uznam, że w imię prostego oczywistego podziału odpowiedzialności etycznej zignorujesz zagrożenia rzeczywiste. W imię teorii o tym, że ofiara jest niewinna i to wystarcza, więc problem nie istnieje i niech nadal niczego nie zmienia. Oraz nie ma o czym mówić i nie ma na co uczulać.

Ofiara jest niewinna, można przy tym pozostać, tylko czy aby na pewno nie ma na nic wpływu w praktyce? Ja to celowo podkreślam, że w praktyce. Sprawiedliwość oceny uczynku sprawcy po fakcie ma się do tego dokładnie tak samo, jak ignorowanie na pasach faktów i wiedzy o pijanych kierowcach. Rozumiem, że ocena moralna pijanego kierowcy sprawia, że nie będziemy zważać na nich, bo jesteśmy niewinni, to pójdziemy z klapkami wprost? Poprzestaniemy na winie i alibii, w niewymownym miejscu mając wiedzę o ewentualnym wpływie na bieg wydarzeń? Nie żartuj...
Co ma do pierwotnego pytania ocena i osąd przyszły, choćby Sąd Ostateczny, a choćby Jego wyrok znany teraz? Co ma do rzeczy jaki jest i będzie osąd uczynków złego ducha do uznania, że wobec tego nie może być żadnej zależności między jego działaniem wcześniej a człowiekiem? Nie moja wina, czyli bzdura, że coś ma znaczenie?

Pytanie dotyczyło tego, czy coś w jednej osobie może wywołać bądź umożliwić cudze złe działanie, w tym wypadku złego ducha i wcale nie zamierzam bawić się w przemocowe OT, ale przykładowy Hanki tok argumentowania poszedł w określoną stronę, co sprowokowało moje pytanie. Nadal jestem ciekawa, co ona na nie, a że się posługujemy porównaniami i odniesieniami trochę przenośnymi, to tylko narzędzie. Ja pytam poprzez analogię - o pewną wiedzę psychologiczną, w ślad za tym o tezę filozoficzną, a nie o prawo karne i konkretne sztuczki adwokatów.

Na razie sens wypowiedzi brzmi: złego ducha nie ma, hihi, co za bajanie głupie. A skoro nie ma, to i nic go sprowokować nie może, a już na pewno nie nasze myśli. A skoro tak, to filozoficzna "wiktymologia" jest wyssaną z palca głupotą, skoro i ta kryminologiczna zapewne tak samo. Wszystko możliwe, całkiem możliwe. Ja temu nie przeczę, raczej pytam przekornie, bo to zagadkowo sprzeczne podejście w kontekście wiary, że akurat Bóg jest, ale "Bóg śmierci nie uczynił".
Odpowiedz
#10
Amelio, czy pytasz, czy jest cos, co prowokuje szatana do działania? Nie mam pojęcia, ale raczej nie zlo, brak miłości, odrzucenie. W to mu graj.
Odpowiedz
#11
(Sat, 14 Marca 2015, 20:20:24)queenanne napisał(a): Irena, zlituj się, co to za ludowe mądrości, a raczej głupoty. A co TY myślisz?

Myślami  nie da się sprawić czegoś np. poronienia, bo nie mamy takiej mocy, by myślą coś stwarzać lub unicestwiać i to Bóg jest dawcą życia i śmierci - w sensie, że szatan nie działa wbrew woli Boga, tylko jak pies na łańcuchu...tak czy nie?

To, że dziecko może mieć syndrom odrzucenia - to po 9 miesiącach, po urodzeniu, po życiu z tymi rodzicami, po latach dochodzi do tego...w kontekście tego, że egzorcyści mówią, że od poczęcia to w człowieku jest to poczucie odrzucenia przez rodziców...

Przecież człowiek nie może myślą zabijać lub stwarzać życia - inaczej niepłodne pary miałyby już dzieci, bo chcą...a te, które nie chcą to by nie miały...

Musimy wiedzieć co jest, a co nie jest naszą odpowiedzialnością - bo jeśli małżonek się obwinia to zbyt poważna sprawa - przecież krzyki małżonka nie mogły zabić dziecka ani nasze myśli...nie jesteśmy Bogami aby stwarzać lub zabijać myślą...to nie jest kwestia słów ani myśli tylko biologii - że dziecko umiera - biologii, na którą my nie mamy wpływu!

Nie wiem jak można myśleć, że Bóg "nie chce śmierci grzesznika", a chce aby niewinne dziecko było oddane diabłu - bo rodzice dokonali aborcji nawet? Rodzice za to są męczeni przez diabła za swego życia, a dziecko idzie do nieba.
My nie dokonaliśmy aborcji...to tylko przykład ekstremalny.

Ja wiem, że od Boga nie pochodzi zło - ja nie oskarżam Boga o zło!
Ale gdyby Bóg nie dopuścił zła - z którego chce większe dobro dla nas wyprowadzić - to by zło nie mogło działać, bo przecież szatan jest u Boga na łańcuchu - pokazuje to księga Hioba

Nie chodzi o działanie Boga, bo Bóg śmierci nie uczynił - tylko szatan i człowiek.

Chodzi o współdziałanie człowieka z szatanem, nawet nieświadome...czy nieświadome współdziałanie rodziców z szatanem ma wpływ na dziecko? Egzorcyści mówią, że ma, bo dziecko jest opętane jeśli rodzice go nie chcieli, gdy było w łonie matki...myślę, że nie mieli wtedy świadomości, że z powodu ich niezbyt rodzicielskich uczuć dziecko będzie opętane i do egzorcysty będzie musiało iść w przyszłości...

Bóg dopuszcza by człowiek i szatan tworzyli śmierć, cierpienie...dopuszcza to, bo człowiek ma wolną wolę?

Ale przecież, gdy człowiek jest nieświadomy to nie ma grzechu ciężkiego - bo do ciężkiego jest potrzebna świadomość pełna i zgoda woli oraz czyn ciężki.

Czy z powodu lekkiego grzechu rodziców - niedojrzałości, krzyków - ale przecież małżonkowie mają 9 miesięcy by się przyzwyczaić do myśli o rodzicielstwie, to naturalne, że na początku są niedojrzali, że mogą różnie reagować, że kobieta w ciąży ma humory, krzyczy...Czy lekki grzech rodziców - ich niechęć do dziecka, z powodu przerażenia faktem, że się pojawiło - a rodzice nie są gotowi...czy taki lekki grzech sprawia, że rodzice sprowadzają na dziecko śmierć? oddają dziecko diabłu? pozwalają by diabeł sprowadził śmierć na dziecko? Bo to chyba się kryje za logiką tego zdania w temacie?

Ja nie czuję się odpowiedzialna za śmierć mego dziecka. Nie mogłam nic zrobić i mąż też nic nie mógł! Ale ktoś chce mnie uczynić za to odpowiedzialną i oskarżyć, że moja postawa sprowadziła na moje dziecko śmierć, tylko dlatego, że byliśmy przez chwilę niedojrzali? to był początek ciąży...poroniłam w połowie 11 tygodnia, 40 dni mieliśmy świadomość, że jesteśmy rodzicami, to było nasze pierwsze dziecko - czy ja się usprawiedliwiam?

Przecież my nie jesteśmy odpowiedzialni za śmierć naszego dziecka, bo myślą ani krzykiem się człowieka nie zabije!

Przecież kobieta zgwałcona może nawet nienawidzić swego dziecka, przecież dzieci nawet przeżywają aborcję...to nie mój przypadek, tylko ekstremalny przykład.

Mąż nie był świadomy, że w ogóle coś takiego jak poronienie może mieć miejsce - nie przyszło mu to nawet do głowy. W ten sposób oswajał się z myślą o dziecku, mówiąc mi o swych uczuciach negatywnych...Przecież jego uczucia ani słowa nie mogły zabić dziecka - jak uważacie?

Ktoś obwinił nas o śmierć naszego dziecka - dał argument, że diabeł je zabrał, bo go nie chcieliśmy...fakt, nie chcieliśmy przez chwilę ale nawet nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że jesteśmy rodzicami...

Zwariować można - rozum mi mówi, że to zdanie jest nielogiczne, uczucia i serce krwawi z bólu...na samą myśl, że mogliśmy zaszkodzić dziecku...mąż też cierpi - pytał czy jego krzyki i niechęć do dziecka mogła mieć znaczenie...przez to zdanie w temacie dowiedziałam się, że siebie obwinia...boli mnie to, że myśli źle na swój temat...

Wasze odpowiedzi trochę mnie uspokoiły, bo zgadzają się z moim tokiem rozumowania, ale uczucia wciąż są w niepewności...jedna wątpliwość i cały mój spokój prysł...a już było dobrze - poroniłam we wrześniu 2014...nie widziałam, że czyjeś zdanie tak może mnie wyprowadzić z równowagi...
Odpowiedz
#12
Irena, przykro mi ze przezywasz takie rozterki. Może porozmawiaj z mądrym księdzem, który będzie Ci to umiał wyjaśnić od strony teologicznej. Mysle ze wiele par przeżywa chwile leku i niepewności na wieść o ciazy nie znaczy to jednak ze nie chcą dziecka. Gdybyś nie chciała dziecka to nie cierpialabys po jego stracie. 
Odpowiedz
#13
Irena Wy jesteście świeżo po stracie. Taka dezorientacja jest normalna. Najgłupsze zdanie próbujecie odnieść do swojego życia, zamiast dać w pysk jak się należy. Nie neguję egzorcyzmów, ale to jest bardzo skomplikowana dziedzina i ostatnio nadużywana. Liczba egzorcystów przez 15 lat zwiększyła się 30-krotnie. Ci ludzie muszą czymś się zająć.

http://natemat.pl/80661,egzorcysta-potrz...ich-pomoca

Zdanie z tego artykułu:
"podobne opinie zdobywają sobie coraz większą popularność wśród biskupów, którzy również zaczynają dostrzegać, że “straszenie szatanem” momentami zaszło w Polsce zbyt daleko. W związku z tym działalność egzorcystów ma zostać poddana dodatkowym regulacjom."
Odpowiedz
#14
Amelio, ale kto "prowokuje"? dziecko w łonie matki? rodzice? jeśli oni, bo nie chcą dziecka - czemu karę ma ponosić dziecko? przecież to absurdalne!
Odpowiedz
#15
https://youtu.be/A5t3HADE7XM
(4) - Dlaczego Bóg pozwala na cierpienie?
Odpowiedz
#16
Przeczytałam to opowiadanie Herlinga-Grudzińskiego. Świetne jest. Nazywa się "Ofiarowanie". Doskonale oddaje napięcie między obecnością Boga w świecie i obecnością cierpienia.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości