Umarlam choc musze zyc dalej...
#76
Monia jestem z Tobą myślami. Wiem jak boli, wiem przez co musiałaś przejść. Czytając o pogrzebie Twojego Synka cofnęłam się o rok... Zobaczysz, Ty też będziesz umiała patrzeć w przyszłość z nadzieją. Musi minąć jeszcze trochę czasu. Musisz przejść przez wszystkie etapy żałoby, jednym zajmuje to dłużej, innym krócej ale w końcu ten czas nadchodzi.

Życzę Ci dużo nadziei i siły. I trzymam Cię za rękę- wirtualnie.

Twój Aniołek na pewno jest dumny z tego, że ma tak dzielną i wspaniałą Mamę. Światełko dla Niego (*)
Odpowiedz
#77
Od wczoraj boli jeszcze bardziej wiesz..? Nie ma Cie Synus jeszcze bardziej a pustka w moim zyciu, w moim sercu jest jeszcze wieksza. Twoja biala malenka trumienka.. Nie tam miales spac, nie tam! Wczorajszego dnia nigdy nie zapomne choc pamietam tak nie wiele. Tak bolalo kiedy chowali Cie na dol. Bolalo nawet fizycznie. Ja zgieta w pol i tata, ktory mocno mnie trzyma. Tyle pamietam. Wiem tez, ze pozwolili mi polozyc na Twoja trumienke ten piekny zielony rozek zeby bylo Ci cieplutko jak pod moim sercem. Dostales tyle miskow, je pamietam. Choc nie wiem kto je przyniosl bo patrzylam tylko w Twoja strone. Mam nadzieje, ze cieszysz sie ze Twoj brat przyszedl Cie pozegnac. Niewiele jeszcze wie i dlatego mama powiedziala mu, ze w "bialym pudeleczku" sa Twoje pamiatki. Wybacz mi, przepraszam. Moje zycie bez Ciebie nie ma sensu, jak mam ulozyc ukladanke skoro brakuje najwazniejszej czesci..? Nigdy juz swojego zycia nie poskladam do kupy bo zawsze bedzie brakowac Ciebie, polowy mojego serca i duszy.
Wroc Wojtus! Kopnij mamusie tak mocno w brzuch zeby obudzila sie z tego koszmaru. Wroc! Tak bardzo Cie kocham, tak bardzo..

Dziekuje dziewczyny, teraz bede potrzebowala Was jeszcze bardziej. Wybaczcie..
Odpowiedz
#78
Zawsze bede czekac na Ciebie Synku.. Tylko juz troche inaczej..
Odpowiedz
#79
Monia... jestem. (*)
Odpowiedz
#80
(Fri, 20 Marca 2015, 11:20:47)MoniaN napisał(a): Moje zycie bez Ciebie nie ma sensu, jak mam ulozyc ukladanke skoro brakuje najwazniejszej czesci..? Nigdy juz swojego zycia nie poskladam do kupy bo zawsze bedzie brakowac Ciebie, polowy mojego serca i duszy.

Wiem, ze trudno Ci w to uwierzyc, ale z kawaleczkow potluczonego szkla, ze skorup zaschnietych lez i z calej reszty okruchow o odlamkow poskladasz w koncu swoje zycie.
Jak to ktoras z forumek kiedys napisala, zycie porwie Cie na swoja fale, wciagnie w bieg wydarzen, w koncu zwyciezy....
Pewnie jeszcze sporo czasu uplynie zanim to sie stanie, ale kiedys wreszcie poczujesz sie inaczej, bardzo tego Ci zycze....

Tego fragmentu ukladanki zawsze Ci juz bedzie brakowalo, portret rodzinny bedzie niepelny, z jedna niewidoczna osoba na zdjeciu, tego nikt juz nie zmieni....

Przytulam Cie mocno i jestem obok.
Odpowiedz
#81
Monia przytulam mocno
współczuję Ci bardzo
Odpowiedz
#82
(Fri, 20 Marca 2015, 18:08:41)andziarka napisał(a):
(Fri, 20 Marca 2015, 11:20:47)MoniaN napisał(a): Moje zycie bez Ciebie nie ma sensu, jak mam ulozyc ukladanke skoro brakuje najwazniejszej czesci..? Nigdy juz swojego zycia nie poskladam do kupy bo zawsze bedzie brakowac Ciebie, polowy mojego serca i duszy.

Wiem, ze trudno Ci w to uwierzyc, ale z kawaleczkow potluczonego szkla, ze skorup zaschnietych lez i z calej reszty okruchow o odlamkow poskladasz w koncu swoje zycie.
Jak to ktoras z forumek kiedys napisala, zycie porwie Cie na swoja fale, wciagnie w bieg wydarzen, w koncu zwyciezy....
Pewnie jeszcze sporo czasu uplynie zanim to sie stanie, ale kiedys wreszcie poczujesz sie inaczej, bardzo tego Ci zycze....

Tego fragmentu ukladanki zawsze Ci juz bedzie brakowalo, portret rodzinny bedzie niepelny, z jedna niewidoczna osoba na zdjeciu, tego nikt juz nie zmieni....

Przytulam Cie mocno i jestem obok.

ja tylko dodam, że Twoje życie, mimo tego, co się wydarzyło, ma sens.
Ten sens to Twój żyjący synek, który bardzo Cię kocha i potrzebuje.
Ten sens to Twój nieżyjący synek, którego Ty bardzo kochasz.

Ja też jestem obok.
Odpowiedz
#83
Dziekuje Wam za wszystkie slowa, bardzo wiele dla mnie znacza. Dziekuje, ze mnie wspieracie i ze jestescie.

PiBi Ty jestes jak glos rozsadku, dzieki. Ja wiem, ze sensem mojego zycia jest moj synus i jeden, i drugi. Dla tego "ziemskiego" jestem tutaj i funkcjonuje - kazdego dnia musze wstac z lozka, musze zaprowadzic go do szkoly, ugotowac, isc na zakupy czy posprzatac. Wiem, ze gdyby go nie bylo to pewnie inaczej by teraz te zycie wygladalo. Ale jestem tutaj dla niego i musze go wychowac, przejsc z nim przez zycie a potem kiedy juz bedzie moj koniec przejsc do zycia gdzie spotkam drugiego synusia. Wierze w to, jakkolwiek infantylnie by to brzmialo.

Jeszcze raz dziekuje!
Odpowiedz
#84
Monia, nie brzmi infantylnie Smile ja też wierzę, że czekają na mnie po tej drugiej stronie, że spotkam się z tymi, którzy już tam są.
Odpowiedz
#85
Dzieki PiBi, nie jestem sama i to dodaje mi sil a zarazem i otuchy Smile

Wczoraj znowu czulabym sie jakbym dostala w twarz.. Moze dla innych to dziwaczne ale ja czulam sie jak tredowata. Otoz najlepsza kolezanka, ktora razem ze mna byla w ciazy w ogole sie do mnie nie odzywa. Pomagalam jej w czasie ciazy, pomagalam przy porodzie. Bylam z nia w pierwszych dniach, doradzalam bo ona nie wiedziala nic ze wzgledu na to ze to jej pierwsze dziecko. Jeszcze w ten sam dzien rano kiedy "to" sie stalo bylam u niej, zartowalysmy, doradzilam jak ma pomoc synusiowi masowac brzuszek.. A nastepnego dnia nic.. W ogole od tamtego czasu jest cisza. Najgorsze jest to, ze myslalam, ze to ona mnie poniekad zrozumie i wesprze bo u niej w rodzienie tez stala sie taka tragedia. Jej siostra zmarla zaraz po urodzeniu i ona razem ze swoja mama przezyla to ogromnie. Widac pomylilam sie co do niej. A wczoraj jak weszlam do domu mojej mamy to babcia powiedziala mi, ze ona (ta kolezanka) oddala mi przewijak, ktory jej pozyczylam na pierwsze miesiace. I moje pytanie? Jestem tredowata? Nie mogli mi przywiezc tego do domu tylko kilka kilosow dalej? Czulam sie jakbym doslownie w twarz dostala.. Zabolalo choc moze to brzmiec dziwnie..
Odpowiedz
#86
Moniu, trudno mi odpowiadać za Twoją koleżankę, ale może ona nie wie, jak ma się zachować, może sobie myśli, że jej obecność (a właściwie dziecka), będzie Ci sprawiać ból? Nie wiem....
Odpowiedz
#87
Monia, dokładnie wiem co czujesz.. bo ja mam analogiczną sytuacje z tym, że u mnie dotyczy to mojej siostry ciotecznej.
Od początku jak się dowiedziała o ciąży cieszyła się jak głupia. Potrafiła dzwonić do mnie po 5 razy dziennie i pytać jak się czuje. Kilka razy w tygodniu potrafiła być u mnie.
Chciała ze mną chodzić do ginekologa, już od pierwszych tygodni patrzała i planowała co kupi maleństwu, żartowała, że do wózka się nie dopcham.. Słowem ciągle siedziała mi na głowie. - Momentami już byłam tym zmęczona.

Jak jest teraz? Cisza.. po prostu. Zero telefonu, wiadomości nic. A przynajmniej raz w tygodniu jest na mojej ulicy klatkę obok.. Jej mąż traktuje mnie podobnie.. Jak minęliśmy się ostatnio na ulicy było tylko sztuczne część, a wcześniej zawsze stanął, pogadał czy chociaż spytał się skąd wracam, jak na uczelni etc.

Boli to bardzo.. bo liczyłam na jej wsparcie. Totalnie nie jest w stanie zrozumieć dlaczego jej nie ma, dlaczego przestała się odzywać..
Ja wiem, że ludzie nie wiedza co nam mówić, bo sama momentami nie wiem co mam napisać żeby wesprzeć którąś z nas, bo wiem, że nic nie jest w stanie umniejszyć tego bólu.
Wiem jednak, że lepsze jest chyba nieświadome palnięcie jakiegoś głupiego standardowego tekstu niż ta obojętność i cisza, bo przynajmniej nie czujemy się jak trędowate i wyobcowane i tak się czujemy, ale przynajmniej inni swoją postawą tego nie potęgują.

Kilka dni temu odezwała się do mnie koleżanka - kiedyś baaardzo dobra, ale kontakt nam się rozluźnił.
Wiedziała o ciąży o poronieniu też się dowiedziała. Napisała ostatnio wiadomość, że nie wie co ma mi powiedzieć, ale jak będę miała ochotę to możemy iść razem na spacer. Niczego innego nie oczekuje tylko świadomości, że nie zostałam sama.

Monia, skoro to taka dobra przyjaciółka to sama do niej napisz - może się obawia, nie chce Cię ranić jakimś nieopatrznym słowem czy widokiem jej dziecka. Powodów może być mnóstwo i nie zawsze to są złe intencje czy znieczulica.
To ciężka sytuacja dla wszystkich naszych bliskich nie tylko dla nas samych.
Może nie chciała potęgować Twojego bólu oddając Ci przewijak wiedząc, że nie będzie Ci na razie potrzebny, nie skreślaj jej tak pochopnie.
Ja przyjaciółkę też tak trochę skreśliłam - w ogóle się nie odzywała. Miałam do niej żal ogromny o to, pod wpływem chwili zadzwoniłam do niej i powiedziałam, że chce się dzisiaj spotkać była do 22 w pracy, a mimo to spotkałyśmy się.
Co się okazało, chciała mi dać trochę odpocząć poza tym myślała, że moja kuzynka i ogólnie rodzina cały czas jest przy mnie więc nie chciała robić "tłoku", więc usunęła się w cień. Od czasu jak gdy się o dowiedziała jak wygląda sytuacja odzywa się i interesuje.

Monia życzę Ci dużo siły dla Twojego Wojtusia [*]
Odpowiedz
#88
A co powiecie na to, ze jak dzisiaj bylam w parku z chlopakami miomi to "spotkalam" wlasnie ta kolezanke. Szla naprzeciw mnie ale gdy chyba spostrzegla, ze to my jestesmy to zawrocila i skrecila w boczna alejke po czym zaraz wyszla z parku. A dopiero co przyszla bo wlasnie szla od strony wejscia do parku.. I ja mam zadzwonic? Co ja mialabym jej powiedziec? Zapytac czy uwaza mnie za tredowata? nie wiem..

PiBi ja nie chce zeby mnie odwiedzala codziennie, zeby dzwonila ale mysle ze chociaz powinna napisac, ze jej przykro czy cos.. Bylysmy blisko bo razem w ciazy chodzilysmy, ja bylam na jej "zawolanie", pomagalam. Po prostu z nia bylam. Ja nie chce litosci, nie licze na wspolczucie ale pisza do mnie ludzie ktorych lekko mowiac "nie trawie".. Ja nie oglaszalam na fb, nie wklejalam zdjecia usg itd Po prostu wszyscy wiedzieli o Wojtusiu bo mialam duzy brzuszek, w koncu to polowa 7 miesiaca. Ale wlasnie nawet ludzie z ktorymi sie widzialam tylko w sklepie to pisza. Pisza, ze moge liczyc na ich pomoc, ze mysla; ze modla sie; ze sa i pamietaja.. Ja tego wcale nie potrzebuje ale przynajmniej wiem, ze nie jestem sama. Ze jesli bedzie mi zle to znajdzie sie ktos kto ze mna choc pomilczy. A myslalam, ze to wlasnie bedzie ona. Tak mi przykro..

Wojtus..! Moj Wojtus.. Gdzie jestes? Czy jestes szczesliwy? Czy na mnie patrzysz? Czy wybaczysz..? Czy na mnie czekasz? Powiedz, ze czekasz.. Prosze.. Tak bardzo prosze i modle sie o to. Nie wiem czy mi wybaczysz to, ze nie jestes z nami ale czekaj na mnie choc po to abym mogla Cie zobaczyc kiedy odejde. Tak bardzo prosze.. Mam nadzieje, ze jestes tam razem z ciocia Ela - choc tez jest malym dzieckiem bo odeszla majac 3,5 roku ale jest Twoja ciocia. Wierze, ze nie jestes tam sam. Tak bardzo chcialabym byc tam z Toba.. Choc na chwile. Zobaczyc, ucalowac, wiedziec Twoj usmiech i uslyszec, ze mnie kochasz.. Dzisiaj kiedy bylismy u Ciebie to Twoj brat zapytal "czy jeszcze jest tam ta dziura"? Zamarlam ale spytalam po chwili o jaka dziure chodzi. Odpowiedzial, ze o ta do ktorej wrzucil dla Ciebie kwiatuszka. Ulzylo mi troszke. W kosciele wiedzial, ze modli sie do Ciebie; ze do Ciebie przyszedl. Choc tak naprawde nie wiem co w jego glowce sie dzieje. Caly czas pyta czy zlapales balonika, ktorego Ci wyslal. Zlapales prawda? A Twoja kuzynka placze, ze chce isc do Ciebie.. Pyta jak Ty dostales sie do Nieba skoro w szpitalu jest dach i nie umialbys odleciec.. Chce wiedziec czy ona z siostra tez moga isc do Nieba zeby byc z Toba.. Pomoz jej. Czuwaj nad nia.


Ach spij kochanie, jesli gwiazdke z nieba chcesz dostaniesz. Czego pragniesz daj mi znac ja Ci wszystko moge dac lecz dlaczego nie chcesz spac..? ... Mialam Ci tak spiewac wlasnie wieczorami. Masz juz ponad miesiac wiec pewnie patrzylbys na mnie swoimi pieknymi oczami a ja kolysalabym Cie w ramionach, tu byloby Ci najlepiej. Tak bardzo Cie potrzebuje, tak ogromnie tesknie i tak gigantycznie mocno Cie kocham.. Moj Wojtusiu.. :*
Odpowiedz
#89
Monia, w tym świetle to sprawa faktycznie wygląda inaczej. Myślałam, że może nie wie, boi się, ale mimo wszystko takiej ostentacyjnej ucieczki z parku nie może jakoś sensownie wyjaśnić.. cóż przynajmniej już wiesz. To boli najbardziej kiedy Ty jesteś wspierasz, pomagasz, a gdy Ty potrzebujesz wsparcia to zostajesz sama.. na szczęście masz innych ludzi i w okół siebie.
Przynajmniej też wiesz kogo miałaś przy sobie i możesz zweryfikować znajomości..

Wojtuś na pewno jest dumny z tego jaką wspaniałą ma mamę i jestem przekonana, że kiedyś kiedy przyjdzie na to odpowiednia pora spotkacie tak jak bardzo tego pragniesz.
Odpowiedz
#90
Miska wiec widzisz, ze nie moge zadzwonic tak po prostu..Niby sie tym nie przejmuje, nie moge a jednak.. Ona ma mnie gdzies bo ma swojego synka przy sobie a ja jestem tredowata bo moj Synus odszedl zanim przyszedl.. Przykro mi..

Wojtus! Patrze w niebo.. Usmiecham sie do Ciebie mowiac, ze bardzo Cie kocham. Tylko to jest niebo - chmury, slonce, gwiazdy a pozniej poza atmosfera jest kosmos.. Wiec gdzie to Niebo do ktorego mi Cie zabrali? Gdzie ja mam Cie szukac? Probuje Cie znalezc i znajduje ale pustke coraz wieksza i wieksza. Gdzie jestes Synku? Mama tak bardzo chce Cie przytulic.. Gdzie jestes? Jest mi tak ciezko. Wczesniej chyba zylam zludzeniem. Czekalam az wrocisz ze sekcji i chyba wmawialam sobie, ze po prostu pojechales na badania, ze wrocisz.. I wrociles. Cieszylam sie strasznie, ze moge Cie zobaczyc, poglaskac i ucalowac. Cieszylam sie jakkolwiek dziwnie to brzmi. A teraz na co ja mam czekac? Juz Cie nie zobacze, nie przytule, nie poglaskam. Mam tylko Twoje miejsce na cmentarzu ale nie moge sie przy nim polozyc i obejmowac Cie jak mama obejmuje swoje dziecko.. Na co ja mam czekac? Ile mam czekac? Nie mam czasu czekac na Ciebie przez cale zycie.. Chce zebys byl ze mna tu i teraz zebym nie musiala na Ciebie czekac. Jak mam byc z Toba? Jak moje zycie ma dogonic Twoje zeby byly razem, zeby byly spojne?. Miales byc ze mna za miesiac. Przyszedles wczesniej i to moglabym zaakceptowac ale dlaczego nie zostales? Nie chciales zostac z mama? Dlaczego Ciebie tu nie ma? Swiat kreci sie dalej a ja stoje i placze. Stac juz bede zawsze. I plakac tez. Nad grobem, ktorego nigdy nie powinno byc.
Kocham Cie, mysle o Tobie jak wstaje i jak sie klade, w kazdej sekundzie. Mysle, ze powinienes byc ze mna. Byles pod sercem, miales byc tulony do serca a zostales tylko w sercu. Moj Wojtusiu! Moj!
Odpowiedz
#91
Kochanie moje malenkie nie umiem juz nic - nie umiem zyc, myslec, nie wiem juz nic. Z dnia na dzien rosnie we mnie przekonanie, ze mogles byc teraz ze mna. Dlaczego nie umialam Cie uratowac? Dlaczego nie czulam jakis bolu brzucha albo nie bylo krwawienia? Skad mialam wiedziec, ze wody mi wyciekaja? Przeciez mam problemy z pecherzem i juz zawsze bedzie mi uciekac mocz. Nie wiedzialam, ze to wody bo skad? A powinnam prawda? Jestem okrutna mama, tak bardzo Cie przepraszam. Byles taki duzy, przeciez mogles byc z nami. Ja nie wiedzialam jak mam Cie ratowac.. A przeciez pomoglam kilku dzieciom. Malemu K. pomoglam przyjsc na swiat, zapewnilam byt, oddalam wszystko co mialam, dokarmialam mame jego w ciazy i pomagalam jej. Wszystko zeby byl zdrowy. I udalo sie. Malemu S. tez jako tako pomoglam, w calej akcji porodowej dawalam rady jakie tylko przychodzily mi do glowy zeby ulzyc jego mamie i zeby on szybciej przyszedl na swiat, wspieralam i bylam. Malej O. doslownie uratowalam zycie. Po porodzie to ja mialam okazje ja umyc, ubrac ale potem gdy juz byla w domu.. Miala dwa dni, ciezko chora. Pepek zakazony. Nikt nie chcial nic robic ale latalam od jednego do drugiego, chodzilam po nocach zeby oczyszczac rane, zeby klasc antybiotyk. Ciesze sie, ze jest, ze mi sie udalo. Tylko dlaczego Tobie nie moglam pomoc? Dlaczego nie ma Cie ze mna? Dlaczego nie kopiesz w moim brzuchu? Zamiast tego spisz w bialej malenkiej trumience gdzies gdzie ja nie mam dostepu.. Przeciez masz swoje lozeczko w domu, masz zabawki i wszystko co jest Ci potrzebne. Przede wszystkim masz mnie i moja milosc. Czy Ty sobie radzisz beze mnie? Tak bardzo prosze Boga i Matke Boska zeby pokazywali Ci codziennie jak bardzo ja Cie kocham, zeby przytulali i mowili Ci, ze mamy milosc jest bezgraniczna. Ale to ja chcialabym byc teraz z Toba. Przytulac Cie i glaskac. Calowac i kolysac w ramionach. Gdzie jestes moj synku..? Tak mi zle.. Nie chce cale zycie glaskac tabliczki na cmentarzu, nie chce aby jedynym prezentem dla Ciebie byl nowy znicz i kwiatek. Chce zebys wrocil, zebym mogla uslyszec jak placzesz i nauczyc Cie najpiekniejszego slowa "kocham". Wroc, blagam..
Odpowiedz
#92
Cześć Monia bardzo ci wspłczuje , jestem z Tobą całym sercem .Ja jestem po dwóch poronieniach w ciągu pół roku, pierwsze w 7 tc od początku było wiadomo że coś jest nie tak, ostatnie w 12 tyg tydzień wcześniej słyszałam serduszko .Co noc kiedy zamykam oczy widze obraz usg mojego dzieciątka zarysy główki rącze i nóżek i te słowa lekarza " przykro mi serduszko przestało bić" świat mi się zawalił, dzień wcześniej byłam taka szczęśliwa .Mam trzyletnią córeczke , dzieki niej mam siłe wstac z łóżka,żyć. Dzisiaj mija miesiąc od poronienia , nie mogłam nawet przytulić mojego dziecka czuje okropną pustke , a musze sie usmiechać musze sie bawic z dzieckiem żeby ona nie odczuła ze cos jest nie tak.W ciągu dnia wymuszony uśmiech w nocy płacz w podusze tak jest codziennie od miesiąca. Najbardziej dołujące są komentarze sąsiadek typu taka duża już twoja córcia, przydałoby sie rodzeństwo -jakby tylko wiedziały co przeżywam Sad .Mimo że to był o wiele wcześniejszy etap niż twój, ból jest ogromny. Rozumiem też poczucie winy , ja też myśle może jakbym więcej odpoczywała, może jakbym czegoś nie podniosła ,może jakbym się z mężem nie kochała- takich wyrzutów nie da się uniknąć mimo że wszyscy lekarza mówią - to nie Pani wina , proszę się nieobwiniać -łatwo mówić, myśle że dopóki nie pogodzimy się z naszym losem tak będzie, moje małżeństwo się sypie nie umiem rozmawiac z mężem mimo tego że widze ze chce mi pomóc .Nie wiem kiedy się podniose wiem tylko tyle że mam cudowną córeczkę i muszę dla niej żyć
Odpowiedz
#93
Mala85 kazda strata dziecka jest bolesna.. Rozni sie tylko tym, ze na roznym etapie kazda z nas jest inaczej przyzwyczajona do stanu blogoslawionego. Ty jeszcze nie poczulas ruchow, pewnie nie mialas ogromnego brzucha ale rozumiem, ze bol jest straszny. Zycie jest straszne, bolesny kazdy nowy dzien. Boli wszystko i psychicznie, i fizycznie. Dobrze, ze masz corke bo dzieki niej zycie normalnie zyje i kiedys znowu sie do niego przyzwyczaisz. Przykro mi tylko, ze bez Twojej Kruszynki (*) Jestem z Toba i zycze Ci zebys sie przemogla i pozwolila mezowi byc z Toba. On tez Cie potrzebuje a Ty, choc go nie dopuszczasz do siebie, potrzebujesz go bardziej. Mam nadzieje, ze Ci sie uda i nie pozwolisz aby wasze malzenstwo sie rozpadlo. Trzymam za Ciebie kciuki Smile

Dla mnie niech ten dzien sie juz skonczy. Prosze.. Bedac na cmentarzu moj czteroletni synus powiedzial do grobu Wojtusia "Kocham Cie Wojtusiu" a potem dodal do mnie "mamo szkoda, ze Wojtus nie moze byc z nami prawda"? Tak Synku prawda, o niczym innym nie marze. Wracajac spotkalam kolezanke. "O nie poznalam Cie, jaka Ty chuda jestes, swietnie wygladasz, jak to robisz?" Ha! Co mialam powiedziec? "jeszcze miesiac temu mialam ogromny brzuch i 20 kilo wiecej"? juz wtedy mialam dosc.. ale musiala byc jakas wisienka na torcie.. Wstapilam do sklepu. Tam nastepna kolezanka, ktora kiedys ze mna pracowala. "O juz po, urodzilas?" Na to ja, ze tak urodzilam. A ona znowu "a to super". Nie nie jest super.. Nie dala mi skonczyc i znow zaczela "no nie gadaj super, teraz wozek, spacerki..." Nie wytrzymalam i powiedzialam "tak urodzilam, mam syna ale jest w Niebie". I wtedy juz chcialam odejsc, nie slyszec juz nic ale ona dalej ciagnela "a to przykro mi, bedzie dobrze, jeszcze bedziesz mama. Widzisz ciezki temat bo ja wlasnie jestem w ciazy" Po czym wziela moja reke na swoj brzuch i dodala "masz, chociaz sobie podotykaj".. To juz nie jest jak policzek. To noz prosto w plecy..
Wojtus pomoz mamie, popros Boga zeby nie robil mamusi takich niemilych niespodzianek. Musze przeciez funkcjonowac dla Twojego brata. Chyba, ze juz chcesz miec mnie przy sobie... Tak bardzo Cie kocham Wojtus!
Odpowiedz
#94
Dziewczyno tak strasznie strasznie chciałabym Cię teraz przytulić
Odpowiedz
#95
Elwi a ja tak strasznie tego potrzebuje.. Dziekuje.
Odpowiedz
#96
Monia kochana płacz, krzycz, masz do tego prawo...
Ja również bardzo mocno Cię przytulam, nie znam słów,które przyniosą ukojenie, ale pamiętaj, że jesteśmy tutaj .
Odpowiedz
#97
Wciaz przed oczami mam ja i jej brzuch. I to jak kladzie moja dlon na nim. To takie niesprawiedliwe. "Masz, chociaz sobie podotykaj" dzwieczy w uszach i nie daje o sobie zapomniec. To moj brzuch mialam teraz dotykac, nie czyjs inny. To moj brzuch, w ktorym miales byc Ty. Dlaczego nadal Ciebie tam nie ma Kochanie? Nie chce juz dluzej bladzic w tym horrorze. Chce juz obudzic sie z koszmaru. Niech zabrzmi wielki halas budzika po ktorym otworze oczy i zobacze Ciebie jak lezysz w Twoim lozeczku i czekasz az mama Cie nakarmi. Ja przyloze Cie do piersi a Ty tulony moimi ramionami bedziesz pil mamusi mleczko po czym podziekujesz mi blaskiem swoich oczu. Niech to bedzie juz. Juz nie chce snic. Czekam na ten budzik, nie przegapie go. Obiecuje. Bedziemy razem bo czym jest mama bez swojego dzieciatka..?
Kocham Cie Wojtus, cale Twoje 46cm - jeden centymetr po drugim. I tesknie za kazdym Twoim gramem - od pierwszego az do 1340. I brakuje mi Ciebie - w pustym pokoju, ktory nie brzmi Twoim placzem; w Twojej kolysce, ktora nie kolysze Cie do snu; w Twoim wozku, ktory samotnie bladzi bez Ciebie; w Twoich spioszkach, w ktore nie moge Ciebie ubrac; w Twoich zabawkach, ktore nie sprawiaja, ze dom tetni Twoim smiechem; w Twoich kocykach, ktore nie potrafia Cie ogrzac i w moich ramionach, ktorym nie jest dane tulic Ciebie.. W kazdej godzinie, w kazdej minucie i kazdej sekundzie - kocham Cie i tesknie bo brakuje polowy mojego serca, brakuje Ciebie Wojtus. Tylko Ciebie..
Odpowiedz
#98
Dzis mialbys 36 tygodni. Za miesiac miales sie urodzic. Wszystko skonczylo sie za wczesnie. To juz szesc tygodni kiedy mnie nie kopiesz, kiedy nie przewracam sie z boku na bok w lozku bo Ty nie dajesz zasnac. Szesc tygodni kiedy nie widze jak moj brzuch przybiera dziwne ksztalty - zawsze sie wypinales i po jednej stronie byla pileczka, zawsze wtedy zastanawialismy sie czy to Twoja glowka czy nam dupke wypinasz.. A teraz nie mam nic.. Ani brzucha ani kopniaczkow Twoich.. I wcale nie jest mi lzej kiedy zapalam Ci znicz na cmentarzu, kiedy moge Cie odwiedzic. Nie jest lepiej bo tego grobu nigdy nie powinno byc, ja nie powinnam tam plakac, ziemia nie powinna pochlaniac lez Twojego taty a Twoj brat nie powinien mowic nad Twoim grobem "Kocham Cie Wojtusiu". To wszystko nie tam, nie na cmentarzu.. Nie tam..
Odpowiedz
#99
Kochana tak bardzo chciałabym Cię przytulić, nie znam słów które ukoją Twój ból Sad
Odpowiedz
Nie ma takich slow ale jest Wasza obecnosc i kazdy jeden post podnosi troszenke na duchu, dziekuje!


Wojtus tulilo Cie moje lono. Mialo Cie przekazac w moje ramiona a nie ramiona Aniola, ktory po Ciebie przyszedl.. Przepraszam..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości