Umarlam choc musze zyc dalej...
#51
Płaczę i przytulam...
Odpowiedz
#52
Monia sercem jestem przy Tobie!
Odpowiedz
#53
Dziekuje, ze jestescie. Czuje Wasza obecnosc i wsparcie. Naprawde dziekuje!

Snily mi sie dzisiaj pomniki. Kiedy zobaczylam taki ze slicznym misiem nagle zaczeles wolac "Tak mamo, ja chce taki! Jest ladny, prosze ja wlasnie taki chce". Miales mnie tak prosic o slodycze czy zabawki kiedy bedziemy na zakupach.. Choc nie wiem jak to zrobie ale postawie swiat do gory nogami i Ty dostaniesz taki wlasnie pomniczek. Zrobie dla Ciebie wszystko mimo iz moge zrobic tak niewiele. Nigdy nie myslalam, ze wlasnie tak straszny bedzie moj zyciowy paradoks.. Ze to Ciebie bedzie on dotyczyl. Ze to ja beda musiala pochowac swoje upragnione dzieciatko choc to ono powinno plakac nad grobem swej mamy. Nigdy nie myslalam, ze Moj Wojtus zasnie w moim brzuchu. Miales zasypiac kolysany moimi ramionami.. Miales tak wiele dostac od zycia.. Miales tak wiele jeszcze do zrobienia.. Miales.. Nigdy nie pogodze sie z tym, ze mowiac o Tobie Synku musze uzywac czasu przeszlego. Ale czekaj na mnie, wtul sie w ramiona Matki Boskiej niczym w moich bys sie tulil i czekaj. Mam nadzieje, ze ten czas minie tak szybko jak szybko spada lza za kolejna lza z mioch oczu. Kocham Cie Wojtus! (*)
Odpowiedz
#54
Tak bardzo mi Ciebie brakuje Wojtusiu, tak bardzo..
Odpowiedz
#55
Musze to napisac bo zwariuje. Nie jestem dobra matka, nie zasluguje na Wojtusia - teraz tylko o tym mysle calymi dniami. Analizuje kazdy moj tydzien w ciazy, kazdy jeden dzien z osobna i wiez, ze moglam lepiej o siebie zadbac. Wiem, ze moglam cos zrobic, przede wszystkim wiecej wypoczywac kiedy on tego potrzebowal. Pracowalam wieczorami tylko na dwie godziny ale on wlasnie przed praca czul sie gorzej i tak bardzo wtedy bylam senna, ze czasami zasypialam na siedzaco ale co? Do pracy dralowalam nie zwazajac na to co mowi moje cialo a zarazem moj synus w brzuchu. Ponadto zjadlam cztery razy miesiac przed zajsciem rybe wedzona. Dopiero teraz wyczytalam, ze absolutnie nie wolno bo dziecko moze sie zarazic bakteria i serduszko mu bic przestaje. Jestem okropna. Caly czas narzekalam, ze zle sie czuje - bo tak sie czulam. Tu zapalenie zatok na ktore nie moglam miec antybiotyku, potem nieleczone dawalo o sobie znac co chwile. Tu opryszczka sromowa, tu bole brzucha i okropne zmeczenie. Nie moglam chodzic a jednak chodzilam i to duzo. Jestem straszna. Trzy tygodnie przed porodem pojawila sie znowu drazliwosc na zapachy i to jeszcze wieksza niz na poczatku. Czulam sie zle, wrecz nieraz dusilam sie od niektorych zapachow a jednak nie zwracalam na to uwagi. Myslalam przezyje to jakos, przeciez juz jest koncowka i Wojtus bedzie ze mna. Jestem okropna mama. Teraz go ze mna nie ma. Jest sam, zimny jak bryla lodu. Ja juz nie moge mu pomoc a powinnam wyrwac moje serce z piersi i oddac Jemu. tak bardzo tego pragne. Mysle, ze on nie chcial takiej mamy i dlatego odszedl. Ja na poczatku ciazy myslalam, ze bede miec coreczke bo ciaza byla calkowicie inna niz poprzednia a ja tak bardzo pragnelam corki. I caly czas mowilam do brzucha - Amelko. I mysle, ze on byl zly ze ja go nie chcialam. Ale naprawde go pragnelam, juz widzialam w myslach jak gramy wszyscy razem w pilke i moi synowie sie ciesza, ze mama nie umie im bramki strzelic. Juz marzylam.. I nic teraz nie mam. A wiecie co najgorszego zrobilam..? Kiedy ogladalam wiadomosci, ze kobieta w ciazy miala wypadek i musieli decydowac kogo ratowac- czy ja czy dziecko. I zapytalam wtedy meza co by zrobil w takiej sytuacji a on odparl ze powiedzialby zeby ratowali nas oboje ale jesli by sie nie dalo to mnie. Pomyslalam - facet. Pewnie kazdy by tak zrobil. A najgorsze jest to ze ja pomyslalam tak samo, przez moment ale pomyslalam. Ze moze wybralabym siebie zeby nie zostawic syna ktorego juz mam. Przez chwilke ale pomyslalam. Mysle, ze Bog mnie ukaral za to i wiedzial, ze ja nie zasluguje na Wojtusia. Ze chcial mi pokazac, ze jednak wybralabym inaczej i nie powinnam myslec inaczej ani przez sekunde. To ja odebralam mu zycie. To moja wina, ze nie moze byc teraz z rodzina. Oddalabym wlasne zycie i wszystko co tylko Bog by chcial zeby Jego male serduszko bilo. Zebym to ja byla tym Aniolem i strzegla ich wszystkich z Nieba. Zeby to mnie zakopali pod ziemie a nie mojego syna, moje ukochane dziecko, mojego Wojtusia.
Wybacz mi Synu, ze nie zasluzylam na Ciebie. Wybacz mi, ze jestem tak straszna mama. Wybacz mi choc i tak zawsze bede winna. I to ze zawsze bede Cie kochac i zawsze bedziesz moim Synusiem wcale nie przynosi ulgi mojemu sumieniu. Tak bardzo pragne oddac Ci moje zycie.. Tak bardzo!!!
Odpowiedz
#56
Monika Sad
To nie była Twoja wina. Gdybyś miała wybór, gdyby ktoś Cię spytał o zgodę na śmierć swojego dziecka, rozszarpałabyś go pewnie za same zadanie pytania, prawda? To nie był Twój wybór, nie obwiniaj się za to.
Wszystkie te rzeczy, które masz sobie do zarzucenia, robią (mniej lub bardziej świadomie) też inne kobiety w ciąży, i rodzą żywe dzieci.

Widzę, jak niemożliwą miłością kochasz Wojtka, nie ma takiej możliwości, że byłabyś złą mamą, że On Cię nie chciał.
Odpowiedz
#57
Monia, powtórzę za Larwą: to nie była Twoja wina! to nie przez Ciebie! to nie Ty sprawiłaś, że Twoje dziecko nie żyje!!!
Odpowiedz
#58
Larwa, PiBi wiem o co Wam chodzi ale ja czuje inaczej; czuje ogromny zal do samej siebie, ze zrobilam jakies drobne rzeczy nie tak jak trzeba i zrobilam mu krzywde. Wiem, ze bardzo o siebie dbalam i ogromnie pragnelam zeby Wojtus ze mna byl ale nie umiem sobie wybaczyc tego, ze jego ze mna nie ma i juz nigdy nie bedzie. Dlaczego nikt nie daje nam wyboru - moglybysmy wybrac czy my mamy zyc czy nasze dzieci. Wiem, ze przez sekunde popelnilam najwiekszy blad i pomyslalam zle ale ja bym oddala wszystko co mam, dalabym sie pokroic i sypac sola, spalic na stosie, byc katowana dniami i nocami do konca bo umrzec tak zwyczajnie to za malo... Zabrali mi moj bezcenny skarb, nie mam do niego mapy i juz nigdy go nie odnajde. A tak bardzo tego pragne..
Odpowiedz
#59
MoniaN bardzo Ci współczuję i życzę dużo siły. Płaczę razem z Tobą i przytulam mocno
Odpowiedz
#60
Wojtusiu Moj dzisiaj mama sie odwazyla na rozmowe z Twoim bratem i kuzynka.. Sama nie wiem skad wzielam na to sile. Powiedzialam im to w co ja wierze - ze jestes wspanialym grzecznym Aniolkiem, ze w Niebie jestes szczesliwy i masz na pewno mnostwo zabawek. Ze miales niestety chore serduszko, ktore nie bije juz tak jak nasze bija i dlatego juz nigdy nie bedziemy mogli Cie zobaczyc. Dalam im rowniez misie od Ciebie zeby im przypominaly jak bardzo ich kochasz. Poslalismy Ci prezenty do Nieba - braciszek wyslal Ci balonika z autkiem i swoim imieniem, narysowal Ci tez pileczke, niezdarnie troszke ale on jeszcze nie potrafi inaczej i wiem, ze staral sie jak najlepiej; a kuzynka Twoja wyslala Ci balonik z samolotem i jej imieniem, narysowala Ci piekne kwiatki i serduszka. Mam nadzieje, ze je odnajdziesz; ze widzisz jak bardzo Cie kochaja. Twoj brat chyba nie wiele zrozumial ale powiedzial, ze bedzie chodzil z nami na cmentarz i bedzie Ci tam przynosil zabawki. Troszke gorzej bylo z kuzynka Twoja, ona jest starsza troszke i nie umie sobie tego poukladac w glowie. Spytala czy wszystkie dzieci zanim sie urodza to sa w Niebie; czy przyjdziesz do jej domu z tego Nieba.. Bardzo plakala kiedy ponownie powiedzialam jej, ze juz Cie nie zobaczymy. Pozwol prosze jej zrozumiec, badz tez z nia tak jak i z nami. Bardzo wszyscy Cie kochamy i nie ma takich slow w ktore moglabym ubrac moja milosc do Ciebie.
Odpowiedz
#61
Aniolku Moj dzisiaj jest dzien kiedy bede mogla zobaczyc Cie po raz ostatni. Wszyscy mi mowia zebym nie szla bo "po miesiacu to nie jest mily widok i moge sie przerazic". Ha przerazic mojego syna..? Nie wazne Wojtus jak wygladasz, nic nie jest wazne tylko to ze bede mogla byc z Toba choc jeszcze piec minut.. Ostatnie piec minut.. Tak bardzo Cie kocham. Chce przyniesc Ci kilka rzeczy. Tylko tyle moge dla Ciebie zrobic. Mama da Ci smoczek zebys nigdy nie musial plakac, zebys zawsze byl szczesliwy i usmiechniety. Dam Ci rowniez male autko abys mial swoja zabawke. Poprosilam zeby zostawili Ci misia ktorego dalam Ci miesiac temu, zgodzili sie wiesz..? Na pewno wiesz bo lezy razem z Toba. Chce rowniez podarowac Ci zdjecie naszej trojki zebys wiedzial, ze zawsze jestesmy z Toba i ze Cie kochamy. Zaloze Ci medalik Matki Boskiej aby Cie strzegla i tulila moja matczyna miloscia. Tak bardzo tesknie za Toba. Nie ma sekundy abym o Tobie nie myslala Moj Aniele. Chce byc z Toba juz zawsze ale mi na to nie pozwalaja. Tata pojdzie ze mna bo tez chce Cie ucalowac do snu. Przyjdzie tez babcia ale ona nie bedzie mogla Cie zobaczyc, idzie ze mna zebym nie zwariowala. Ale ja sobie poradze, dla Ciebie to zrobie. Chce byc przy Tobie, poglaskac Cie, ucalowac. Spedzic choc chwile razem choc chcialabym aby to bylo cale zycie razem.. Wierze, ze kiedys bedzie nam to dane i bedziemy razem szczesliwi juz na wielki. Kocham Cie Moj Gigantyczny Cudzie i zawsze bede. Mama.
Odpowiedz
#62
Moniu Duzo sily ci zycze na ostatnie spotkanie z Synkiem. Twojemu mezowi rowniez.


(*) dla Wojtusia
Odpowiedz
#63
Moniu, dużo sił. Bardzo mi przykro....
Odpowiedz
#64
Moniu, Twój Wojtus będzie zegnany z ogromną miłością.
Bardzo mi przykro (*).
Odpowiedz
#65
Monia, siły dla Ciebie i Twojego męża.
Ogromny żal...
Odpowiedz
#66
Dziekuje Wam wszystkim za to, ze jestescie!

Kochany Synku wczoraj widzielismy sie po raz ostatni. Wiesz na pewno jak mamusi przykro z tego powodu bo to ja chcialabym lezec w tej trumience zamiast Ciebie.. Tak bardzo Cie przepraszam. Wczoraj idac do Ciebie myslalam, ze zwariowalam ale tatus sprowadzil mnie na ziemie. Chyba, ze on tez zwariowal. Szlismy ulica, do Ciebie zostal nam niecaly kilometr i nagle poczulam Twoj zapach. Czulam go tak dlugo i coraz intensywniej, wdychalam ile sil w plucach i nagle pomyslalam "czy ja to naprawde czuje czy to tylko moja wyobraznia tak mocno dziala"? I w pewnym momencie slysze glos Twojego taty "Monia czy Ty tez to czujesz, ten zapach? To zapach Wojtusia" Nie zwariowalam.. Tata tez czul Twoj zapach, najpiekniejszy na swiecie, taki sam zapach kiedy spotkalismy sie po raz pierwszy. Twoj zapach Synku. Nie zapomne go do kocna zycia i jeszcze dluzej. Kiedy juz u Ciebie bylam.. Jestes najpiekniejszy na swiecie, najcudowniejszy. Nie ma piekniejszego dziecka. Nie wiem czemu mi odradzali zebym nie wchodzila. Przeciez jestes moim Synem i zawsze jestes dla mnie najcudowniejszy. Zawsze. Choc Twoj widok w tak malej bialej trumience dla innych moglby byc przerazajacy to dla mnie byl.. Sama nie wiem jak to nazwac. Po prostu podziekuj Bogu od mamusi, ze mogla Cie jeszcze raz zobaczyc, ucalowac, poglaskac i pobyc przez chwile. Choc chcialam tam zostac juz na zawsze, nie moglam bo tata podniosl mnie z podlogi i kazal wyjsc. Przepraszam.. Zostawilam Ci garsc moich lez na kocyku. Przepraszam za nie ale mamie jest tak smutno. Slyszalam Twoj glos "mamo nie placz".. Albo to byla moja wyobraznia.. Mimo to jakas czastka mnie w postaci moich lez zawsze bedzie z Toba. I wiesz..? Caly moj swiat obrocil sie do gory nogami i juz nie boje sie smierci. Nie boje sie bo wiem ze bedziesz na mnie czekal Ty i smierc moja bedzie jak zbawienie bo bede mogla byc juz z Toba na zawsze. Kocham Cie Moj Cudowny Wojtusiu!
Odpowiedz
#67
dla Wojtusia [*]
Moniu kochasz Twojego synka taką przepiękną,czystą miłością
przytulam mocno
Odpowiedz
#68
Monia, a wiesz, że piękny zapach to atrybut świętości? To niezwykłe, że oboje go czuliscie. Twoje wpisy są bardzo poruszające, wzruszenie miesza się z wielkim bólem. Wyrazy współczucia i szacunku. Dla Wojtusia [']
Odpowiedz
#69
To wszystko jest tak cholernie ciężkie. Ja straciłam moje maleństwo w 12 tyg.c, od tego czasu minął już rok. To nie była że tak powiem "plama na USG", ale moje maleństwo z rączkami i nóżkami: człowiek szt 1 Sad. Nie wyobrażam sobie jak można się czuć, gdy traci się dziecko już póżniej, gdy wszystko przecież jest na dobrej drodze, a ciąża to stan przejściowy (podobno)... To tak okropne, że aż mi się ryczeć chce!
Cóż robić?Żyć dalej.. hmm to robię: praca-dom-dom-praca. Myśli o moim maleństwie już tak nie bolą. Chcę zajść w ciążę, a tu od 7 m-cy nic i nic... Nic podobno na siłę, ale ostatnio moim ulubionym zajęciem jest śledzenie wieku gwiazd i tzw. celebrytów... Zegar tyka nieubłaganie, a ja mam zgubną ułudę, że mam jeszcze czas...
Odpowiedz
#70
Dzieki dziewczyny!

annina kocham Mojego Syna taka miloscia jakiej dotad nie znalam. Pewnie dlatego, ze ta ogromna milosc przeplatana jest ogromna tesknota..

HANKA nie wiedzialam takich rzeczy. Tez zdziwilam sie kiedy maz poczul to samo co ja, wydawalo mi sie ze zwariowalam ale szlam dalej w milczeniu. Ale kiedy on sie odezwal to juz sama nie wiedzialam co czuc. Dziwne to bylo ale cieszylam sie, ze czuje mojego Synusia jakby byl tuz obok i wyobrazalam sobie, ze jest szczesliwy. Chcialabym czuc Jego zapach przez cale moje puste juz zycie..

isabellak to jest ciezke, ciezsze niz wszystkie tony tego swiata razem wziete. Wspolczuje ci bardzo i szczerze to ja myslalam, ze moze latwiej byloby mi gdyby to byl poczatek ciazy a nie koniec. Ale wtedy nie spedzilabym z Moim Synem tylu wspanialych chwil. Jest mi ciezko i nigdy sie z tym nie pogodze. Wciaz pamietam te kopniaki w brzuchu, ktore nie dawaly mi zasnac. Ja na lewym boku to Wojtus tam kopal, ja na prawy to On tez. On jest wspanialym dzieckiem i jestem dumna z tego, ze byl pod moim sercem. Teraz zamiast wielkiego brzucha, kopniakow, mdlosci i objadania sie ogorkami nie mam nic. Zostaje mi cmentarz, modlitwa i Jego rzeczy, ktore nawet nie zdazyly byc Jego.. Modle sie do Niego codziennie, tak samo tez z nim rozmawiam - troche w myslach, troche na glos. Za kazdym razem kiedy patrze w niebo mowie mu, ze go kocham. Wtedy tak bardzo chcialabym zobaczyc jak chmury sie rozdzielaja i jest tam On - Moj Wspanialy Synek. Gdyby nie wiara to zapewne bylabym juz na innym swiecie.. Bo ten swiat teraz bez Niego jest pusty, ja jestem pusta i moje cale zycie. A zyc dalej..? Staram sie bo musze ale nie wiem czy kiedykolwiek mi sie to uda.

(*)(*)(*)(*)(*)Swiatelka dla wszystkich Naszych Anioleczkow (*)(*)(*)(*)(*)
Odpowiedz
#71
Jutro najgorszy dzien w miom zyciu - musze pochowac wlasnego syna, Mojego Wojtusia.. Nie dam rady.. Chce byc tam gdzie i On..
Odpowiedz
#72
Nie ma słów, które niosą ukojenie teraz dla Ciebie ale pamiętaj, że jesteśmy tu i czekamy na Ciebie...Pomodlę się za Was
Odpowiedz
#73
Moniu, żaden rodzic nie powinien przez to przechodzić. Brakuje mi słów, a tak bym chciała Ci ulżyć w bólu. Życzę Ci, żebyś jakoś przetrwała ten jutrzejszy dzień, kiedy będziecie towarzyszyć Wojtusiowi w jego ostatniej drodze. (*)
Odpowiedz
#74
Moniu pamiętam [']
Odpowiedz
#75
Monia, co bym nie napisala nie umniejszy to Twojego bólu i cierpienia. Napisze tylko, ze jestem z Toba i Twoim Aniołkiem myślami, mocno Cie sciskam. (*) (*) dla Twojego Wojtusia.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości