Umarlam choc musze zyc dalej...
#26
Monia ja miałam podobnie.
Na początku towrzyszył mi lęk społeczny tzn wchodziłam do sklepu i czułam że żołądek i serce wyskoczą mi z trzewi.
Ja poroniłam ciąże na początkowym etapie czyli brzuszka nie miałam ale również czułam swojego rodzaju wstyd kiedy spotykałam się np.ze znajomymi i padało pytanie jak się czuje, czułam wstyd i poczucie winy że zawiodłam i nie dałam rady.
Poczucie winy,strach,żal do Boga,do całego świata to elementy żałoby.
Nie zapominaj ,że przeżyłaś ogromną traume i masz prawo tak się czuć.
Ale masz też prawo uśmiechać sie i czuć się dobrze przy twoim ziemskim dziecku.Celebruj te chwile spokoju i radości one są ci teraz bardzo potrzebne i na pewno dodają sił.
Odpowiedz
#27
Wiem, ze mam niby prawo do wszystkiego; ze mam byc cierpliwa; ze mam byc dobra dla samej siebie. Ale co jesli nie potrafie i jest to silniejsze ode mnie? Wczoraj zabralam synka na lody do kawiarni. Chcial zebym razem z nim zjadla pucharek balonowych lodow - zawsze tak robilismy. A tym razem czulam ogromny zal i pretensje, ze my jestesmy tam, ze jemy lody a mojego Wojtusia nigdy to nie spotka.. Takie myslenie jest ze mna na kazdym kroku. Wczesniej mialam poukladane nasze pierwsze wspolne chwile - wyobrazalam sobie jak idziemy na plac zabaw itd. A teraz kiedy syn prosi mnie o takie wyjscie chce mi sie plakac i nie potrafie sie z nim tam bawic. Zycie nagle stalo sie udreka..

Ostatnio bylam u lekarza. Chcialam zeby podpisala i dala pieczatke na moja forme o urlop macierzynski. Kiedy powiedzialam o co chodzi sprawdzila termin mojego porodu, ktory byl na kwiecien po czym spojrzala na mnie i powiedziala "co Pani chce, przeciez nie ma Pani brzucha, przeciez nie jest w ciazy".. Nie umiem sobie poradzic z jej slowami. Tak trudno bylo zajrzec w komputer i moja karte..? Musiala zadac taki bol? To jest lekarz? Jak pomysle, ze musze tam chodzic co chwile to mnie skreca w srodku. Musialam wyjasniac co sie stalo po czym ona dodala, ze wszystko na pewno sie ulozy i pewnie na nastepnej wizycie za trzy tygodnie ja znowu bede w ciazy. Nienormalna.. I tak spotegowala moj bol..
Odpowiedz
#28
Monia,

mi też było okropnie głupio wyjść na ulicę. To było straszne, jak sąsiedzi podchodzili do mnie, wszyscy myśleli, że urodziłam, pytali gdzie Dzidziuś i kiedy wyjdziemy na pierwszy spacer. Część moja Mama zdążyła poinformować, żeby dali mi spokój i nie pytali, części niestety nie. A ja wtedy wybuchałam płaczem i po prostu uciekałam. Oczywiście mamy jedną "życzliwą" sąsiadkę której szczerze nie znoszę dzięki której cała okolica potem się dowiedziała o wszystkim (łącznie z ludźmi którzy nigdy mnie nie znali). To był dla mnie straszny dramat.

Wyrzuty sumienia? Do tej pory mi towarzyszą kiedy się uśmiecham. Że przecież nie powinnam tak robić. Tylko, że kiedyś nie potrafiłam z nimi walczyć. Teraz już wiem, że mam prawo do szczęścia. To, że nasze Dzieci odeszły nam tego prawa nie zabiera. Nie jesteśmy gorsze, mamy prawo się uśmiechać.

Wiem jak boli ta wieczna tęsknota. Inaczej jest kochać i tęsknić gdy wiesz że ukochana osoba wróci, że przytulić ją za miesiąc, rok, dwa nawet pięć. Ale wiesz że wróci. A inaczej jest tęsknić i kochać kiedy wiesz, że już nie dotkniesz swojego Dziecka. Wiem, bo do tej pory ją czuję. To tak jakby ktoś wyrywał serce. I jedyne co można zrobić to pogładzić tabliczkę na cmentarzu.

Nie przepraszaj, bo nie masz za co. Twoja rana jest jeszcze tak świeża... życzę Ci z całego serca, żeby jak najszybciej się choć trochę zagoiła.

Ściskam mocno.
Odpowiedz
#29
(Sun, 01 Marca 2015, 13:33:28)Justi2401 napisał(a): do tej pory ją [tęsknotę] czuję.
Justi, Twoja rana też jest bardzo świeża, mimo że minął rok. Dopiero rok. To jest tak niewiele.
Dużo, dużo sił, Dziewczyny, ściskam Was mocno.
Odpowiedz
#30
Justi2401 dobrze wiedziec, ze nie jestem sama; ze ktos tez ma wyrzuty sumienia; ze nie wariuje. Nie mam komu tego powiedziec bo stwierdza, ze to absurd. Mam dosc sluchania ze "on by nie chcial zebys sie obwiniala; on by nie chcal zebys tyle plakala; on by chcial zebys o siebie dbala zebys jadla.." itd A skad ktos moze wiedziec czego moj Wojtus by chcial a czego nie? Nikt nie ma prawa tak mowic, nikt go nie zna. To moj syn a ja jestem jego mama i to ja wiem najlepiej czego on by chcial. I wiem, ze chcialby byc teraz w ramionach mamy, nigdzie indziej.

Dziekuje, ze chociaz tutaj jest inaczej. Dziekuje Wam wszystkim!
Odpowiedz
#31
Dzisiaj musialam pierwszy raz od dlugiego czasu zaprowadzic syna do szkoly. Kiedy bylam coraz blizej bol brzucha i scisk gardla nie pozwalaly mi oddychac. Czulam jakbym sie miala udusic. Kiedy bylam juz na miejscu na 30 innych matek i ojcow od ani jednego nie uslyszalam slowa "czesc". Patrzec sie na mnie jak na dziwaczke to potrafia..! Bylam taka zla a jednoczesnie tak bardzo bylo mi przykro. Potem musialam isc do swojej szkoly - tez pierwszy raz od mojej tragedii. Myslalam, ze sobie poradze; ze jak wroce do normalnego zycia to cos mi to pomoze. Mylilam sie.. Jak ciezko mi bylo kiedy kolezanki ze szkoly pytaly "o juz urodzilas, gdzie Twoj synek, gdzie zniknal Twoj duzy brzuszek itd" To bylo jednak dla mnie za wiele i to jak bardzo za wiele..
Odpowiedz
#32
Bardzo mi przykro. Jestem głęboko z wami. Ja moje dziecko straciłam w 16 tc. Tą tragedię przeżyłam bardzo. Myślałam że umrę, że pęknie mi serce. Już minęło ponad 10 miesięcy od tego wydarzenia a ja cały czas tęsknie i wątpię w całe moje życie. Reklam i programów w telewizji nadal nie mogę oglądać i wciąż odwracam się na widok dzieci i kobiet w ciąży. Boli jak patrze. Dzisiaj moje dzieciątko miałoby prawie pół roku. 
Odpowiedz
#33
(Sun, 01 Marca 2015, 13:04:23)MoniaN napisał(a):  spojrzala na mnie i powiedziala "co Pani chce, przeciez nie ma Pani brzucha, przeciez nie jest w ciazy".. 
Poczytaj sobie temat "Słowa które ranią" niestety chyba każdą z nas to spotkało. Ja jak sobie poczytałam ten temat to mniej przeżywam kolejne tego typu teksty, bo pocieszam się że wielu ludzi jest po prostu idiotami pod tym względem, a idiotą nie warto się stresować.

Strasznie mi przykro że do nas dołączyłaś.
Mogę ci tylko napisać płacz ile potrzebujesz, znajdź kogoś komu wszystko możesz powiedzieć i mu to mów, aby się wygadać (ja wszystko mówię mojemu facetowi). Będziesz miała okresy że będzie już ok, a potem znowu wszystko się przypomni. Choć by nie wiem co ci siedziało w głowie nie jesteś wariatką, chyba że my wszystkie nimi jesteśmy.
Moją główną myślą na pocieszenie jest myśl że ja mam dziecko, mam ale na cmentarzu i jak ktoś ze mną rozmawia (niestety rzadko) to mu tak mówię. Kolejne będzie drugim, trzecim. Koleżanka straciła dziecko i tłumaczy sobie że po prostu maleństwo jak się dowiedziało co się na tym świecie dzieje to stwierdziło że nie chce się rodzić.
Każda tłumaczy sobie to po swojemu, jakkolwiek by to nie wydawało się chore.
Odpowiedz
#34
(Mon, 02 Marca 2015, 19:54:24)Miminka napisał(a):
(Sun, 01 Marca 2015, 13:04:23)MoniaN napisał(a):  spojrzala na mnie i powiedziala "co Pani chce, przeciez nie ma Pani brzucha, przeciez nie jest w ciazy".. 
Poczytaj sobie temat "Słowa które ranią" niestety chyba każdą z nas to spotkało. Ja jak sobie poczytałam ten temat to mniej przeżywam kolejne tego typu teksty, bo pocieszam się że wielu ludzi jest po prostu idiotami pod tym względem, a idiotą nie warto się stresować.

Strasznie mi przykro że do nas dołączyłaś.
Mogę ci tylko napisać płacz ile potrzebujesz, znajdź kogoś komu wszystko możesz powiedzieć i mu to mów, aby się wygadać (ja wszystko mówię mojemu facetowi). Będziesz miała okresy że będzie już ok, a potem znowu wszystko się przypomni. Choć by nie wiem co ci siedziało w głowie nie jesteś wariatką, chyba że my wszystkie nimi jesteśmy.
Moją główną myślą na pocieszenie jest myśl że ja mam dziecko, mam ale na cmentarzu i jak ktoś ze mną rozmawia (niestety rzadko) to mu tak mówię. Kolejne będzie drugim, trzecim. Koleżanka straciła dziecko i tłumaczy sobie że po prostu maleństwo jak się dowiedziało co się na tym świecie dzieje to stwierdziło że nie chce się rodzić.
Każda tłumaczy sobie to po swojemu, jakkolwiek by to nie wydawało się chore.

Ja tak do konca nie mam komu sie wygadać a mogłabym mówić o tym ciągle. Juz nikt mnie nie chce słuchać. To moje dzieciątko bylo wyczekiwane 6 lat. To dziecko z dlugoletniej walki metodą in vitro. Boli jak cholera. Nie wiem jak dalej żyć.
Odpowiedz
#35
(Sun, 01 Marca 2015, 22:08:13)MoniaN napisał(a): Justi2401 dobrze wiedziec, ze nie jestem sama; ze ktos tez ma wyrzuty sumienia; ze nie wariuje. Nie mam komu tego powiedziec bo stwierdza, ze to absurd. Mam dosc sluchania ze "on by nie chcial zebys sie obwiniala; on by nie chcal zebys tyle plakala; on by chcial zebys o siebie dbala zebys jadla.." itd A skad ktos moze wiedziec czego moj Wojtus by chcial a czego nie? Nikt nie ma prawa tak mowic, nikt go nie zna. To moj syn a ja jestem jego mama i to ja wiem najlepiej czego on by chcial. I wiem, ze chcialby byc teraz w ramionach mamy, nigdzie indziej.

Dziekuje, ze chociaz tutaj jest inaczej. Dziekuje Wam wszystkim!

(Mon, 02 Marca 2015, 18:30:39)MoniaN napisał(a): Dzisiaj musialam pierwszy raz od dlugiego czasu zaprowadzic syna do szkoly. Kiedy bylam coraz blizej bol brzucha i scisk gardla nie pozwalaly mi oddychac. Czulam jakbym sie miala udusic.  Kiedy bylam juz na miejscu na 30 innych matek i ojcow od ani jednego nie uslyszalam slowa "czesc". Patrzec sie na mnie jak na dziwaczke to potrafia..! Bylam taka zla a jednoczesnie tak bardzo bylo mi przykro. Potem musialam isc do swojej szkoly - tez pierwszy raz od mojej tragedii. Myslalam, ze sobie poradze; ze jak wroce do normalnego zycia to cos mi to pomoze. Mylilam sie.. Jak ciezko mi bylo kiedy kolezanki ze szkoly pytaly "o juz urodzilas, gdzie Twoj synek, gdzie zniknal Twoj duzy brzuszek itd" To bylo jednak dla mnie za wiele i to jak bardzo za wiele..

Pamietam, jakie to trudne. te wszystkie pierwsze razy po tym najgorszym czasie...
Wierzyc mi sie nie chce, ze nikt Cie nie przywital w szkole Bardzo to przykre. Ludzie glupieja i nie wiedza, co powiedziec, ale zyb tak zupelnie nic?
Pamietam, ze jak Malego do przedszkola prowadzalam to bardzo dziwnie sie czulam przez pierwsze tygodnie, miesiace nawet... I jeszcze te mamy w ciazach i malenkie dzieci (akurat u nas wtedy bylo sporo).
A najgorsze, ze temat bezdie powracal przez dluzszy czas, bo zawsze znajdzie sie ktos, kto nie wiedzial albo jakis urzad itp.
Z tym, ze z czasem bedzie latwiej tym mowic, inaczej.

Tylko do dzisiaj mnie zastanawia, ze smierc dziecka zasluguje na tak malo uwagi innych....


I te wyrzuty sumienia po zrobieniu czegos radosnego, ciezko sie tak nie czuc, kiedy brakuje wielkiej czesci zycia, a w sercu pustka. Trudno sie smiac, ale w te chwile powroca, wewnetrzna radosc duzo pozniej, ale tez sie pojawi....

Sciskam Cie mocno Monia i zycze sily na przetrwanie kolejnych dni i tygodni!
Odpowiedz
#36
ninka1807 Na pewno jest to gorszy bol i strata jesli tyle czasu sie starasz i to roznymi metodami. Bardzo mi przykro i mocno Cie sciskam. Jesli bedziesz chciala to pisz, ja bede Twoim sluchaczem! Tez chcialabym o wszystkim mowic ale jedyna osoba przed ktora potrafie sie otworzyc to moj maz. Jesli nie masz nikogo to pisz tutaj do nas. Trzymam za Ciebie kciuki!

(*) sle swiatelko dla Twojego Aniolka

dziekuje andziarka! wiem, ze te pierwsze razy sa trudne a nawet trudniejsze niz sobie wyobrazalam.. Obojetnosc ludzi na takie tragedie jest szokujaca, nie wiem czy chociaz probuja wyobrazic sobie jak my sie czujemy.. Mysle, ze wiekszosc ma to gdzies i jesli juz chce sie odezwac to na odczepnego zeby miec odbebnione, ze cos sie powiedzialo. Przynajmniej mnie to spotyka..

A moje wyrzuty sumienia nie daja mi zyc.. Mysle sobie nawet czasem, ze ja oddycham ze zyje a on nie mogl. Na kazdym kroku pojawiaja sie u mnie pretensje do samej siebie i chyba sobie z tym nie radze.

Wojtusiu moj kochany mielismy tylko 27 godzin! Przepraszam ze tylko tyle, ze zamiast spedzic z Toba cale zycie bylam z Toba tylko chwile. Przepraszam i kocham Cie ponad wszystko!

Boze dziekuje, ze mialam ta chwile czasu dla mojego syna. Wez prosze wszystkie nasze dzieci na kolana i przytulaj je tak jakbysmy my je przytulaly. I powtarzaj im codziennie jak bardzo sa kochane przez swoje mamy..

https://www.youtube.com/watch?v=IBHEJtqKjkk
Odpowiedz
#37
dziękuję Monia. Cieszę się że są takie wątki w których mogę napisać co mi leży na sercu. Teraz siedzę i wyobrażam sobie, że gdyby moje dziecko się urodziło miałoby już prawie pół roku i teraz na pewno miałabym co robić. Ale trzeba się obudzić i w rzeczywistości synka nie ma a ja nie wiem co zrobić z moim nieudanym życiem. Jestem obecnie stymulowana do kolejnego in vitro i przede mną strach czy wszystko będzie dobrze.
Odpowiedz
#38
Ja swoją córcię straciłam w 27 tc i powoli mija już prawie rok od tego zdarzenia a ja nadal płaczę i tęsknię i tak jak ty wyobrażam sobie przyszłość z moim dzieckiem która jest tylko złudzeniem ;-( Też mnie denerwowały reklamy i wózki na ulicy i żal... Teraz po roku zerkam nawet i patrzę jakie bobaski tam leżą, ale nadal jest ciężko. Mam nadzieję że ty się szybciej pozbierasz życzę Ci tego z całego serca... Trzymaj się, ściskam Cię mocno
Odpowiedz
#39
ninka1807 mysle, ze takie wyobrazenia zostana nam juz do konca. Zawsze bedziemy wyobrazac sobie jakby to bylo - ich pierwszy zabek, pierwsze slowa, pierwszy dzien w szkole, kazde swieta, wyglupy i wybuchy smiechu.. Jakie nasze dzieci wtedy by byly.. To przykre, ze zostaje nam tylko wyobraznia.
Zycze Ci zeby wszystko Ci sie udalo jesli koleny raz probujesz. Mysle tylko, ze powinnas sie dobrze nastawic i myslec pozytywnie. Wiem, ze sie boisz jak kazda z nas ale strach idzie w parze ze stresem a on na pewno Ci nie pomoze. Trzymam za Ciebie kciuki i zycze CI samych pogodnych dni i pozytywnych mysli.

Nula bardzo mi przykro ;( stracilas coreczke prawie tak pozno jak ja mojego synusia Sad i tak jak my wszystkie masz tylko swoja wyobraznie, ktora pozwala naszym dzieciom zyc chociaz w myslach i sercach.. to bardzo przykre, ze tylko tyle mamy bo niektore mamy maja wszystko a nie potrafia tego docenic jakie cenne cuda sa z nimi.
Tez sciskam Cie mocno i dziekuje!

Ja nie potrafie sie pozbierac.. Wokol mnie jego rzeczy - tu wozek, tam lozeczko, jego koszyk i ubranka, zabawki, kocyki i kosmetyki, nawet apteczka dla Wojtusia jest przygotowana.. A on nigdy z tego nie skorzysta, nic nie potrafie mu podarowac. Nie potrafie sobie wybaczyc, ze to jego serduszko przestalo bic, ze to nie moglo byc moje.. Jak mam znalezc sens w zyciu..? Czasami mysle, ze moj maz powinien wychowywac naszego syna tu na ziemi a ja powinnam drugiego w niebie. Mojego Wojtusia.. Przepraszam..
Odpowiedz
#40
Przed chwila wrocilam z przychodni. Kiedy otworzylam drzwi do poczekalni to jakbym dostala w twarz i to z obu stron. Przeciez to niemozliwe zeby w tak malej poczekalni zmiescilo sie tyle wozkow, tyle dzieci. Dwanascioro bobaskow, kazdy jeden sliczny, zdrowy i taki zywy! Wszedzie usmiechy zadowolonych mam, ptania padajace z kazdej strony "a ile ma, a jak spi, a ile wazy, a jaki/jaka sliczna" !! AAAAAAAAAA!! Chcialam stamtad uciec.
Zaczynam wierzyc, ze to ja zawinilam. To moja wina, ze nie ma mojego Wojtusia ze mna. To pewnie ja zrobilam cos nie tak i go nie uratowalam. To moja wina, ze on jest teraz bez mamy a to wszystko co mnie teraz spotyka jest tak wielka kara, ktorej nie umie podolac.
Odpowiedz
#41
Dziękuję Monia za te słowa. Ja również życzę Ci powodzenia w życiu. Choć cierpiały będziemy już do końca to może jakaś iskierka nadziei sprawi że będzie nam troszkę lżej. Trzymaj się
Odpowiedz
#42
Justi2401 bardzo chcialam Cie przeprosic za to, ze ostatnio tak do Ciebie napisalam. Przepraszam. Zle to ujelam. Chodzilo mi o to, ze teraz wiem, ze nie tylko ja mam wyrzuty sumienia; ze wiem, ze nie wariuje. Nie chcialam Cie urazic. Kiedy tak potem przeczytalam na spokojnie to zobaczylam, ze tak to moglo zabrzmiec. Czasami jest tak, ze kiedy pisze mam miliony mysli, i to razem z placzem nie pozwala na konkretne sformulowanie tego co chcialabym powiedziec.
Odpowiedz
#43
Synku wroc!!! Tak bardzo Cie prosze - wroc!

Umieram.. Z dnia na dzien na nowo umieram czekajac na Ciebie. Wroc Wojtusiu do mamy, chce jeszcze raz miec Cie w ramionach. Tak bardzo Cie potrzebuje.. Wroc!
Odpowiedz
#44
Dzisiaj mija dokladnie miesiac jak poczulam, ze ode mnie odchodzisz. Nie wiedzialam czemu nie chcesz zostac z nami. Nadal nie wiem. Ale wierze, ze jestes teraz szczesliwy; ze siedzisz u Ojca Najwyzszego na kolanach i to On napelnia Twoje serce ojcowska miloscia a Matka Boza tuli Cie co dzien w swych ramionach okazujac Ci moja macierzynska milosc.
Nadal nie wiem czemu to ja nie moge Cie tulic, czemu tata nie moze nauczyc Cie grania w pilke, czemu brat nie moze Ci ofiarowac wszystkich zabawek, ktore nadal chce dla Ciebie kupowac. Nie wiem czemu nie lezysz w swoim lozeczku i czemu Twoj wozek taki pusty kiedy chcemy isc na spacer. Nic nie wiem.. Jak zyc - nie wiem. Jedyne co mi zostaje to wiara, ze ktoregos dnia kiedy przekrocze bramy Nieba ujrze Ciebie Wojtus; wierze, ze bedziesz na mnie czekal z usmiechem i z otwartymi ramionami zebym mogla juz Cie tulic bez konca. Kocham cie miloscia jakiej nigdy dotad nie znalam!
(*)
Odpowiedz
#45
Gdzie jestes? Szukam Cie Wojtus ale nie ma Cie w zasiegu mojego wzroku.. Tak bardzo chcialabym zebys byl ze mna. Prosze usiadz na moim ramieniu i szeptaj mi do ucha jak mam zyc bez Ciebie. Prosze zostan juz na zawsze!
Odpowiedz
#46
Monia, czytałam właśnie Twoje posty, kiedy Ty skrobnęłaś u mnieSmile. Przytulam Cię mocno. Szkoda, że nie możemy sobie teraz siąść i pogadać, tak po prostu. Popłakać, poprzytulać. Nie piszę o pocieszeniu, bo ze mnie marny pocieszyciel teraz jest. Pamiętaj nie jesteś sama, nie jesteś odmieńcem. Trzymaj się w ten ciężki czas. Buziaki i pamięć dla Twojego Wojtusia
Odpowiedz
#47
Dzisiaj mija miesiac odkad nie ma Cie ze mna. Dokladnie miesiac temu felernego 11 lutego nasze ciala przestaly byc jednoscia. Placze od rana, nie potrafie inaczej. Mam nadzieje, ze moje lzy nie gasza Twojego szczescia w Niebie. Przepraszam, ze nie jestem silna. Po prostu chcialabym Cie teraz tulic w ramionach i karmic mleczkiem, ktore juz usycha mi w piersiach i to ono przypomina mi, ze to juz nigdy nie nastapi. Tak bardzo chcialabym chociaz na Ciebie popatrzec i widziec w Twoich malenkich oczkach, ze jestes szczesliwy; widziec jak promieniejesz i ujrzec w Twoich oczach milosc do mnie; do swojej mamy. Wiem, ze Cie zawiodlam; ze nie bylam w stanie Cie uratowac i dac Ci zycia tu na ziemi.. Przepraszam.. Przepraszam i tak bardzo chcialabym wierzyc, ze kiedys Twoje niewinne serce mi wybaczy kazda minute, ktora spedzasz bez mamy.. Kocham Cie Moj Malenki Chlopczyku! I niewyobrazalnie mocno za Toba tesknie Moj Aniolku!
Odpowiedz
#48
Monia nie moge dokonczyc czytać Twojej opowiesci. Serducho mi peka. Pamietaj to nie jest Twoja wina. Duzo sily Sciskam Cie bardzo mocno. (*) dla Wojtusia
Odpowiedz
#49
Dowiedzialam sie, ze wrociles z prosektorium. Chcialam kupic Ci jakies ladne ubranko bo Twoje wszystkie sa za duze. Nie wiem czego spodziewalam sie na dziale dzieciecych ciuchow. Wszedzie pelno wozkow i ogromnych brzuchow. I ja jak mala dziewczynka zagubiona w tlumie ludzi. Oni szczesliwi jak ja jeszcze niedawno na zakupach a ja zaplakana moglam dla Ciebie wybrac tylko jedna sztuke. Jedna jedyna, w ktorej uloze Cie do trumny niczym do lozeczka uslanego Twoja zielona posciela. Nie wiem co jeszcze chcialbys ze soba zabrac, szepnij mi na ucho. I przytul mocno bo dzisiaj to ja potrzebuje Twoich ramion Synu. Przytul mnie i nie puszczaj..
Odpowiedz
#50
Ide ulica, ide i placze.. Zawsze wtedy Ty stoisz na jej koncu. Stoisz i sie usmiechasz; stoisz i jakbys czekal az Cie przytule. Kiedy juz podbiegam Ciebie nie ma. Nie ma Cie tu, nie ma Cie tam. Szukam ale juz Cie nie widze. Dlaczego uciekasz..? Zostan z mama prosze i pozwol przytulac Cie choc raz dziennie. Mimo iz to moja wyobraznia to wierze, ze ktoregos dnia zobacze Cie na kocnu wybranej sciezki. Kiedys znajde schody do Nieba i Cie przytule, nigdy juz nie puszcze. Zostaniesz w mioch ramionach juz na zawsze. Jak narazie sa one do polowy puste ale obiecuje Ci, ze bede szukac tych schodow wszedzie. Jeszcze bedziemy razem szczesliwi Synku, bedziemy na pewno. Kocham Cie niewyobrazalnie mocno!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości