Umarlam choc musze zyc dalej...
Ciesze sie, ze umiesz sie usmiechac i umiesz sie starac o szczescie. Gratuluje Ci tego szczerze. Wiesz, ja jak najbardziej umiem podziekowac za Wojtulka ale nie znajde nigdy celu w tym, ze odszedl i nie ma Go z nami. Cel uswieca srodki ale nie w tym przypadku. Zaden cel mnie nie obchodzi jesli Jego odejscie mialo sie do tego przyczynic.. Natomiast bardzo sie ciesze, ze Ty ulozylas sobie to jakos i wrocilas do Boga. Przy Nim jest lepiej, jakkolwiek glupio to brzmi.. A plakac placze nadal. Moze juz nie tak czesto ale jestem nadwrazliwa i bardzo wiele rzeczy wywoluje lze za lza. Teraz jestem jeszcze bardziej niz kiedys uczulona na kobiety z duzymi brzuchami. Nie wiem dlaczego. Moze dopiero zaczynam raczkowac w tym nowym - starym swiecie. Zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy duzy brzuszek oznacza szczescie jednak tak bardzo zazdroszcze kazdego kolejnego dnia. Nie wiem co sie ze mna dzieje. No i nie pracuje. Czuje sie zle w duzym skupiskach ludzi, uciekam. Ja nie wiem czy jestem gotowa. Moja manager prosila zebym wrocila ale ja czulam, ze musze zrezygnowac. Moze za jakis czas. I powiem Ci, ze naprawde bardzo sie ciesze, ze u Ciebie jest dobrze i ze patrzysz w przylosc. Przytulam Cie mocno Smile
Odpowiedz
Po prostu chcialabym Cie poznac Synku.. Tak wiele chce, prawda?
Kocham Cie i tesknie, nie mniej a bardziej. Wojtulku Moj..
Odpowiedz
Ja też nie pracowałam, najlepiej czułam się w domu...wchodziłam pod kołdrę i gapiłam się w tv, tak mi było najlepiej. Boli mnie że niektórzy myślą skoro mam drugiego synka to jest ok, ale nie jest i nigdy nie będzie. Muszę dla niego żyć, dla niego się starać. Prawda jest taka że gdyby nie on to nie wiem co by ze mną było, boję się że najgorsze... Czasem zamykałam się w wc żeby popłakać i mąż już się denerwował co ja tam robię.. Byle piosenka z tekstem o tęsknocie , bólu, rozstaniu powodowała u mnie łzy. To nie tak że już jest dobrze ale jest lepiej. Nie pogodzę się z tym ale nic już nie zrobię, chcę tylko zawsze pamiętać o Nim, żeby zawsze był w naszym życiu. w żyłach braciszka płynie jego krew, jego cząstka.. Jakoś staram się cieszyć każdym dniem, każdą chwilą. A najbardziej się cieszę że kiedyś umrę i spotkam Go, bardzo tego chcę, wiem że bez Boga to mi się nie uda. Wiem że On jest darem od Boga, może tak musiało być , nie wiem czemu . po co. Ale jest , są oboje w Domu. Wiem Monia że Ty tak chyba nie potrafisz na to patrzeć.. Ja może w jakiś sposób to zaakceptowałam? Mój Syn był chory i w pewien sposób Bóg go wyzwolił od cierpienia... Zaś się rozpisałamSmile
Odpowiedz
Bardzo, bardzo mi przykro, Czytam ze złami w oczach doskonale wiedząc, co teraz czujesz. Musisz być silna dla swoich obu synków, jeden jest z Tobą tu na ziemi, a drugi obok Ciebie ! Ja również mam synka w Niebie i chociaż minęły 4 miesiące bardzo mi ciężko. Źyczę Ci duuuużo siły, dużo cierpliwości, dużo pozytywnej energii ( chociaż wiem, że o nią jest najtrudniej) Pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz
16 miesiecy bez Ciebie..
Tyle dlugich dni i nocy choc czesto jest jeszcze tu i teraz..
Tak bardzo za Toba tesknie Wojtulku Moj..
Sad
Odpowiedz
Wojtulku za chwile minie pol tora roku jak nie ma Cie z nami. 18 dlugich miesiecy.. Jakim wielkim bylbys juz chlopczykiem. Mialbys swoje ulubione zabawy i bajki. Caly nasz dom krecilby sie wokol Twojego swiata. Pewnie bylbys ciekawski i chcialbys wszedzie zajrzec a mama musialaby miec oczy dookola glowy. Moze zaczynalbys juz grac w pilke ze swoim bratem, a moze przeciwnie i bylbys artystyczna dusza. Niczego sie juz nie dowiem. Zawsze bede mogla tylko gdybac i nic wiecej.. Wiem, ze tak wiele chwil nas ominelo. Nie moglam zobaczyc jak stawiasz pierwsze kroki, uslyszec jak wolasz "mamo"; usmiechac sie na dzwiek Twojego smiechu; zobaczyc jak wyciagasz do mnie raczki kiedy jest Ci zle i chcesz sie przytulic; ujrzec Twoich rozesmianych oczu podczas zabawy z tata. Twojego szczescia nie widze i najgorsze jest to, ze juz wiem ze go nie zobacze. Tak bardzo tesknie za tym co nas ominelo, za kazda chwila, ktorej nie ma. Kazda z nich bylaby wyjatkowa bo wyjatkowy jestes Ty. Za Toba tak bardzo tesknie. Za Twoim glosem, za Twoim smiechem, za oczkami i raczkami; za cieplem Twojego ciala. Tesknie za ucalowaniem Twojego czola na dzien dobry i dobranoc. Moge jedynie ucalowac Twoje zdjecie czyli tak naprawde szklo ramki do ktorej jest wsadzone. Teraz juz wiem, ze Cie nie ma ale nie moge tego zaakceptowac. Umrzec bez przyczyny. Umrzec zanim sie urodzic.. Nie pojmuje i nie wiem czy kiedykolwiek zdolam. Wiem, ze kocham Cie niewyobrazalnie mocno i miloscia wyjatkowa. To Ty mnie jej nauczyles. Dziekuje Ci kochanie za to, ze to wlasnie ja moge byc Twoja mamusia. Bardzo Cie kocham i tesknie i nigdy sie to nie zmieni. Spij spokojnie Wujtulku :*
Odpowiedz
Monia..nie mów nie zobaczęSad Wiesz ja codziennie wstaję i wiem że jest dzien bliżej do mojej śmierci. można bać się śmierci a ja się cieszę że ten dzień nadjedzie. stało się tak gdy zaufałam Jezusowi, On powiedział że kto w Niego wierzy nie umrze. i ja wiem że mój syn nie umarł, jest teraz w lepszym świecie,pozwoliłam mu odjeść , wiem że jest tam najlepiej, lepiej niż na ziemi. ja nie chcę tu nikogo nawracać, nie gniewaj się. jest łatwiej jak człowiek pozwoli na chwilę odjeść. a życie przecież nie trwa wiecznieSmile Ktoś mi powiedział że gdybśmy wiedzieli jak jest w niebie to już zaraz bysmy tam chcieli isc. Twój synuś ma tam najlepszą opiekę. wiem że to niesprawiedliwe że tak małe dzieci umierają. świat jest chory, to co się dzieje teraz jest na to dowodem. nasze dzieci są tam szczęśliwe i my musimy zyc tak zeby sie z nimi spotkać. nie gniewaj sie za to co piszę
Odpowiedz
Inka nie moge sie gniewanlc poniewaz napisalas to co ja sama mysle. Tez staram sie zyc tak aby spotkac sie z Moim Synkiem. Wierze w to, jakkolwiek to brzmi.. i swojej smierci sie nie boje bo wierze, ze Wojtus bedzie Tam na mnie czekal. Boje sie za to codziennie smierci moich najblizszych.. bardzo sie boje.. a pisze "nie zobacze" bo wiem juz, ze nie ujrze Jego szczescia tutaj z nami. Tak bardzo nam Go brakuje..


19 miesiecy.
Wojtulku jakim duzym chlopcem juz jestes..
Tam.
Nie tu, nie w moich ramionach..
Tak bardzo Ciebie brak, tak bardzo..
Wojtulku Moj :*
Odpowiedz
Monia, Twoja historia jest jedna z tych, które zapadają w pamięć.

Bardzo mi przykro, ze w ogóle się wydarzyła.
Przytulam...
Odpowiedz
Ja kiedyś okropnie bałam się śmierci, czasem nie mogłam zasnąć przez ten strach. To była taka moja mała "fobia". Odkąd straciłam Alanka wcale się nie boję. Również wierzę, że On na mnie czeka. I gdy przyjdzie mój dzień, w końcu będzie mi dane potrzymać go za rączkę, wziąć w ramiona...

Teraz bardzo często chodzą mi po głowie słowa "Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba."

Monia przytulam Cię bardzo mocno. Ciężko gdy mija kolejny miesiąc, rok...

Dla Wojtulka (*)
Odpowiedz
Dziekuje dziewczyny Smile

To dzis.. Dzisiaj Synku Twoj brat ma tyle samo tygodni i dni ile Ty miales w momencie swoich smutnych i cichych narodzin.. Ja wiem, ze to Ty powinienes prosic mnie teraz o nowa pilke w sklepie badz jajko niespodzianke; byc moze prosilbys abym caly czas sie z Toba bawila badz czytala ulubione ksiazeczki.. Wiem, ze jestes Moja niewinna Kruszynka ale dzis chcialabym Cie prosic abys byl z bratem i nie pozwolil na to aby jego serduszko.. Badz przy nas prosze, my tak bardzo Cie potrzebujemy i tesknimy.. Badz na tyle blisko na ile mozesz byc, prosze.
Bardzo Cie kochamy Kwiatuszku Nasz :*
Odpowiedz
Nie tak mialo byc..
(*)
Odpowiedz
Twoj smiech w moich uszach nie brzeczy.
Blasku Twoich oczu moje oczy nie widza.
Twoje ramiona w moje wtulic sie nie moga.
Twojego cieplego serca moje serce nie czuje.
Tam gdzie jestes Ty tam nie ma mnie.
Tam gdzie jestem ja Ciebie juz nie bedzie..

Kocham Cie Wojtulku Moj :*
Odpowiedz
Dzis sa Twoje drugie nieUrodziny. Rok temu jeszcze roztrzasalam sie nad tym, ze nie moge upiec Ci tortu i podarowac prezentu. Dzisiaj najbardziej boli mnie brak Twojego smiechu. Nie moge podarowac Ci szczescia. Nie wywolam na Twojej twarzy usmiechu i blyszczacych oczek. Boli.. Boli nie tylko dzis ale w kazdy dzien. Wspomnienia Twoich cichych narodzin ida ze mna w parze kazdego dnia. Czasami udaje mi sie z nimi zwyciezyc i ide przodem ale kiedy one przejmuja stery, ja zataczam sie w ich ciemnosciach nie wiedzac dokad pojsc. Jestes ze mna zawsze. Mimo wszystkich i mimo wszystkiemu. Boli mnie kiedy zabieraja mi Ciebie na nowo. Ty jestes Moim Synkiem, Moim malenkim Wojtusiem. Zawsze..!
Nie tylko dzisiaj chcialabym byc z Toba, chcialabym przytulac Cie kazdego dnia. Lecz dzis tylko moge wymilczec nad Twoim grobem najlepsze zyczenia i placzac wyszeptac urodzinowe "sto lat"..
Ziemskie urodziny Niebianskiego Dziecka.
KOCHAM CIE WOJTULKU MOJ :*
Odpowiedz
Moniko, dla Twojego Niebiańskiego Synka, dla Wojtusia [']
Odpowiedz
Myslalam, ze kiedy wylejesz caly ocean lez to juz zadna lza nie poleci. Placzesz w srodku i suchymi lzami.
Dzis wiem, ze po jednym oceanie nadchodzi kolejny. Pojawia sie znienacka jak ogromna fala tsunami i juz wiesz, ze zawsze nadejdzie kolejna.
Nie moge Cie przytulic, nie moge Cie zobaczyc..
Tesknie i kocham Cie nad zycie! Wojtulku Moj :*
Odpowiedz
Nie umiem wytrzymac tego, ze Ciebie tu nie ma. Myslalam, ze jakos daje rade ale nie umiem. Tak po prostu nie umiem.
Tak bardzo Cie przepraszam synku...
Odpowiedz
cześć Moniu, zaglądam tu czasem czy coś piszesz. Wiem że nie mogę Ci pomóc ale gdybyś chciała porozmawiać to daj znać
Odpowiedz
3lata temu ten dzien byl ostatnim kiedy moglam uslyszec bicie Twojego serduszka.. ostatnim.. pozniej juz tylko ciszaaaaaaaa. Cisza.
Wojtulku Moj :*

Inko ja tez zagladam ale raczej milcze bo coz jeszcze moge dodac..? Dziekuje, ze jestes.
Odpowiedz
Synku dzis Twoje 3 nieUrodziny
Trzy swieczki na Twoim grobie
Niczym na urodzinowym torcie
Lecz zdmuchnac ich nie mozesz
Nic nie moge dzis zyczyc Tobie
Bo to tak jakbym zyczyla wszystko sobie
Zebys mogl wtulic sie w mamusie
I usyszec jak bardzo kocham Cie
Zebys smial sie z nami dzien caly
Zeby nasze usmiechy tak juz zostaly.

Kocham Cie nad zycie.. tak bardzo tesknie.. chcialabym Cie przytulic.. tak bardzo..
Twoj 7letni braciszek powiedzial: "Mamo pamietam jak wyszlas z czarnego auta i tak strasznie plakalas. Szkoda, ze nie ma z nami Wojtusia bo byloby nas trzech."
Jest was trzech. Inaczej niz bysmy chcieli ale zawsze jestescie moimi dziecmi, zawsze w moim sercu.

Wojtus- niebianskie dziecko od trzech lat (*)(*)(*)
Odpowiedz
Ja. Korytarz. Czarna skrzynka. Ty.
Kobiety. Dzieci. Radosc. Smiech.
Ja. Korytarz. Czarna skrzynka. Ty.
Spojrzenia. Czarna Skrzynka. Ja.
Moj Syn..
Odpowiedz
Mijaja cztery lata. Cztery lata to tak krotko, a zarazem cala wiecznosc. Przez caly ten czas kiedy tesknilam za Toba towarzyszylo mi pytanie "dlaczeo?". To pytanie towarzyszy nie tylko mi ale kazdej innej mamie, tacie, siostrze itd. DLACZEGO? Jedno slowo. Osiem liter. Wyraz rozpoczynajacy miliony pytan. Z tym, ze kiedy zadajesz pytanie otrzymujesz odpowiedz. Jest ona bardziej lub mniej satysfakcjonujaca ale ja dostajesz. Po to pytasz, aby ja dostac. Kiedy juz ja masz przestajesz pytac bo juz wiesz to, o co pytales. Tak jest z pytaniami. Z tymi ktore zaczynaja sie od slowa "dlaczego" rowniez. Tyle, ze ja jako mama, ktora pochowala wlasne dziecko zadajac to pytanie nie jestem w stanie otrzymac rzetelnej odpowiedzi. Zadna odpowiedz nie jest ani mniej ani bardziej satysfakcjonujaca. Nie ma takiej odpowiedzi ktora zadowolilaby mame, ktora pyta "dlaczego jej dziecko odeszlo". Kiedy pojawia sie ten najtragiczniejszy moment kazdy z nas zadaje to pytanie w wiekszosci jako pierwsze. To pytanie "dlaczego ja", "dlaczego my", "dlaczego ty" itd. Ja pytalam o to samo.. Dlaczego przytrafilo sie to wlasnie mi? Dlaczego to wlasnie Ty musiales umrzec? Dlaczego nie bylo nam dane spedzic zycia razem? Dlaczego nie moge zobaczyc jak dorastasz? Dlaczego nie mozesz sie poruszyc i zostac razem ze mna? Dlaczego nie placzesz? Dlaczego Twoje oczy tak krwawia? Dlaczego Bog zabral Cie do siebie? Dlaczego nie moge zabrac Cie do domu? Dlaczego Twoje serce przestalo bic zamiast mojego? Dlaczego Ty jestes tam a ja tutaj? Dlaczego nie mozemy byc razem? Dlaczego nie moge zobaczyc Twojego usmiechu? Dlaczego nigdy nie zobacze jak bawisz sie z innymi dziecmi? Dlaczego nie moge wziac Cie na kolana i powiedziec jak bardzo Cie kocham? Dlaczego nigdy nie uslysze jak wolasz do mnie "mamo"? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Pytania rzucane o sciane. Pytania zadawane po cichu w sercu i w myslach. Pytania glosno wykrzyczane lecz bez zadnego echa. Pytania na ktore chcemy znac odpowiedz. Aczkolwiek tez pytania na ktore zadna odpowiedz nie przyniesie ulgi i satysfakcji. Zadna odpowiedz nie sprawi ze przestane pytac. Bo nie ma ze mna mojej czastki, bo moje ukochane dziecko zamiast byc w moich ramionach jest pochowane w bialej trumience. Kazda odpowiedz, ktora ktos probowal mi wcisnac nie spowodowala, ze juz nie ma pytan. Bo ja pytalam dalej "dlaczego do cholery", "dlaczego tak musi byc?" Mijaja cztery lata. Przez ten caly czas Twoja nieobecnosc tak wiele mnie nauczyla. Nauczylam sie siebie na nowo, nauczylam sie upadac i wstawac, nauczylam sie zyc w umieraniu, nauczylam sie smiac przez lzy, nauczylam sie zycia bez Ciebie i beze mnie samej. Nauczylam sie bardzo duzo mimo iz tego nie chcialam, mimo iz o to nie prosilam. Ale nauczylam sie takze, ze to pytanie "dlaczego" jedynie mnie pograza. W smutku, w rozpaczy, w beznadzieji.. Zrozumialam ze nalezy pytac inaczej. Teraz wiem ze kazde kolejne panie musze zaczac od slowa "czy". Czy jeszcze kiedys Cie zobacze? Czy bede mogla Cie przytulic? Czy uslysze jak mowisz do mnie mamo? Czy bede mogla Ci powiedziec jak bardzo Cie kocham? Czy bede mogla zobaczyc Twoj usmiech? Czy kiedy przejde przez brame sw Piotra bedziesz na mnie czekal wlasnie Ty? Czy czeka nas rajska wiecznosc ale juz razem? Czy bede mogla wziac Cie za reke i przejsc przez to nowe zycie z Toba? Tak, wiem. Na te pytania tez nie uslysze odpowiedzi. Ale te pytania wlasnie daja mi pewna nadzieje. Nadzieje na to, ze Cie zobacze i bedziemy jeszcze razem. Przeciez wierze w to, ze tak bedzie. Przeciez Bog zapewnia nas, ze czeka nas zycie wieczne. Przeciez ksiadz, ktory byl z nami powiedzial, ze Ty juz dawno Tam jestes. Teraz tylko czekasz na mnie. I obiecuje Ci, ze juz nie zapytam "dlaczego". Bede zyc, bede trwac tutaj dopoki nie nastapi nasz wspolny czas. Bede na tyle blisko na ile moge aby kiedys byc blizej niz kiedykolwiek marzylam. "Kocham Cie najmocniej w calym kosmosie" - tak mowi Twoj brat. I ja kocham Cie miloscia, ktorej nie da sie zmierzyc. Kocham Cie za to, ze sie pojawiles; za to, ze mnie wybrales; za to, ze tyle mnie nauczyles ale tez kocham Cie mimo tego, iz Ciebie tutaj nie ma i nie moge z Toba byc. Zawsze bede Cie kochac. Tesknie za wszystkimi chwilami, ktore nam odebrano ale tesknie takze juz do chwil, ktore na nas czekaja.
Wojtulku Moj (*)(*)(*)
Odpowiedz
Cztery lata temu pozegnalam juz moje zycie.
Cztery lata temu pozegnalam piekny i ulozony swiat.
Cztery lata temu pozegnalam beztroski usmiech.
Cztery lata temu pozegnalam sama siebie.
Cztery lata temu nie pozegnalam jeszcze Ciebie.
Cztery lata temu Twoje serce pod moim juz nie bilo.
Cztery lata temu...
Kocham Cie Wojtulek :*:* (*)
Odpowiedz
Wczoraj milczalam Twoje zyczenia urodzinowe a zarazem krzyczalam tesknota i miloscia do Ciebie..
Moj duzy juz czterolatku, moj Wojtulku (*)(*) :*
Odpowiedz
(*)
Choć wiadomo, że inne świeczki chciałabyś w ten dzień zapalać...
U mnie tez niedługo kolejne Nie-Urodziny.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości