Umarlam choc musze zyc dalej...
Przyjdzie czas kiedy spotkasz sie z Wojtulkiem, kiedy chwycisz Go w ramiona a sen stanie się jawą.. Jednak jeszcze nie teraz.. Nie dzis..ani jutro. Jeszcze jesteś potrzeba tu, na ziemi.. A Wojtulek grzecznie na Ciebie tam poczeka..
Odpowiedz
(Thu, 24 Grudnia 2015, 00:43:22)MoniaN napisał(a): Eunice.. Mi to nie pomaga. To myslenie, ze nie tylko ja cierpie; ze jest nas wiecej a co za tym idzie jest wiecej dzieci, ktorym nie dane bylo wtulic sie w ramiona matki.. To raczej u mnie dziala odwrotnie i dodaje smutku.. Ale kazda z nas jest przeciez inna.
Mi też nie pomaga to, że tyle dzieci spotkał ten sam los co moją trójkę... źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o fakt, że nie jestem w tym cierpieniu sama, że są inni, którzy mnie rozumieją Sad Jak ten Pan z Twojego kościoła. Przecież też nie czujesz się lepiej dlatego, że jego żona zmarła, tylko dlatego, że modli się za Ciebie.
Albo jak ta dziewczyna od PiBi, która podała jej chusteczkę. Myślę, że potrzebujemy innych ludzi, nawet jeżeli nic nie mogą dla nas zrobić bo  przecież nie mają daru wskrzeszania... Czasami musi wystarczyć to, że rozumieją.

Ale też mogę się mylić, sama nie mam sposobu na ból, przekładam płacz na później, żeby nikt nie widział. I nawet nie wiem co Ci powiedzieć co by mogło pomóc...
Odpowiedz
To dar poczucia wspólnoty.
Odpowiedz
Tak Eunice, zle zrozumialam. Zinterpretowalam to w zupelnie inny sposob. Moze masz racje. Choc malo takich ludzi, to rzeczywiscie sa a ja musze sie nauczyc tego "wystarczy, ze rozumieja"..

Ziarenko dziekuje. Nie wiem kiedy ten dzien nadejdzie, to prawda. Marzyc o tym dniu przeciez moge..? Chyba kazda z nas choc raz wyobrazala sobie chwile kiedy ujrzy swoje dziecko ponownie..? I kazda ma inne wyobrazenie, inne marzenie co do tego "spotkania".

PiBi pytasz czy ciagle chce sie zamienic.. Ja mysle, ze zawsze, kazdego dnia jesli nadazylaby sie taka sposobnosc, ja oddalabym moje zycie Wojtusiowi. Pragnelam aby On zyl. Jestem Jego mama, dalam Mu zycie a nie potrafilam Go uchronic.. Zawsze kiedy ktos zechcialby mnie o to zapytac, ja odpowiem: tak, chce sie zamienic. Tez chcialas "isc" do mamy. Ja chcialabym sie zamienic. Wiem, ze wtedy moj synek mialby ciezko. Moze nie wiem jak bardzo. Ale Wojtus to jego brat, to tez Moj Syn i tez mial prawo do tego aby zyc. Nie wiem dlaczego ja zyje a On nie.. Dlaczego to nie byl moj pogrzeb.. Tak bardzo chcialabym aby On zyl, aby sie usmiechal i bawil sie z bratem. Oddalabym Mu zycie bez wahania.. A gdyby do Ciebie przemowil ktos i powiedzial do ucha: Twoje dziecko moze wrocic, moze zyc w zamian za Twoje zycie.. Nie musisz odpisywac. Kazda z nas jest inna. U mnie odpowiedz jest jedna.
Odpowiedz
Moniu, hmmm, to nie jest trudne pytanie - w tej sytuacji - nie. Ale w innej, gdyby mi ktoś powiedział albo Twoje życie albo życie Twojego syna - tak, bez wahania.
Odpowiedz
życie za życie.. śmierć za śmierć... każda z nas oddałaby życie za swoje dziecko.. zostaje nam tylko tęsknić i nauczyć się żyć z tą tęsknotą..
Odpowiedz
PiBi ja zastanawialam sie nad tym jakie byloby moje myslenie gdyby to wszystko zdarzylo sie wczesniej tzn jeslibym poronila a nie urodzila. I nie wiem. Przeciez to raczej to samo. Sa te same uczucia. Nadal nie wiem. Jednak wszyscy przekonuja mnie, ze to co innego poronic a rodzic dziecko, ktore juz odeszlo. Ja nie wiem, nie poronilam. Czasami mysle sobie czy gdyby tak bylo to czy juz wracalabym do swiata zywych, czy byloby troszke inaczej..? Nie poronilam. Wiem. I nawet powoli zaczynam przyjmowac do siebie to, ze urodzilam "inaczej".. Troszke pozno, prawda? Ale nadal kiedy mam pod powiekami Mojego Wojtusia, ktory lezy na mnie i sie nie rusza, krzycze glosno w duchu: "wezcie mnie! pozwolcie mu zyc!" Dre sie i ten krzyk bardzo mnie boli..
Odpowiedz
MoniaN popłakałam się jak przeczytałam to co napisałaś. Nie umiem Cię pocieszyć. Mogę tylko powiedzieć, że nie jesteś sama i że są osoby, które mimo, że nie znają Cię w realnym życiu myślą o Tobie i Twoim Wojtusiu i modlą się za Was...
Odpowiedz
Wojtulku Moj Kochany dzisiaj mija 11 miesiecy odkad sie urodziles. To takie trudne. Przeciez trzy dni temu minelo 11 miesiecy odkad Twoje serduszko przestalo bic. Najpierw odszedles a potem sie urodziles.. Jaki tutaj jest sens..? Przeciez to w ogole nie powinno byc mozliwe! A jednak.. 11 miesiecy mija dzisiaj drugi raz.. Pierwszy minal 8 stycznia.. Dzisiaj Twoj niedoszly kolega obchodzi roczek. Wszyscy raduja sie a ja nadal siedze w domu i spogladam w sciane. Jakby wisiala na niej biala plachta a ktos wyswietlalby film. Horror. Czasami ogladam to z perspektywy osoby trzeciej. Jakbym siedziala obok na tamtym fotelu i patrzyla co sie wydarzy. Mysle sobie: "czemu ona tak malo placze? czemu ona zachowuje sie normalnie? Po co spiewa? Po co ta opowiadana bajka? Dlaczego caly czas Go kolysze? Malo placze.. Ja przeciez wylabym do ksiezyca". Siedze obok i patrze jak rozgrywa sie horror, w ktorym, o dziwo, gramy role pierwszoplanowe. Siedze i placze. Za moment przelaczam kanal w mojej glowie i juz nie zadaje pytan. Wszystko dzieje sie od nowa. Jestem tam. Nie obok. To ja i "to" wlasnie sie dzieje. Najgorsza akcja z mozliwych i najgorszy scenariusz, ktory przyszlo zagrac wlasnie mnie. Jestem tam i juz nawet nie wiem ktory to raz z kolei. Jestem tam i juz wiem, ze to szok. Ta dziewczyna, ktora przed chwila widzialam jakby z boku; ta dziewczyna, ktora siedzi i kolysze swoje martwe dziecko jest w szoku. Tak to ja. I Ty. Jest i tata. On jakby obok. Krzyczy i placze a serce ma rozdarte. Patrzy tylko na nas i wykonuje wszystko o co go prosze. A my.. Jestes w moich ramionach. Po raz pierwszy i po raz ostatni. Mama jest w tak wielkim szoku, ze mysli ze zaraz poruszysz raczka a ja bede mogla zaalarmowac lekarza, ze zyjesz i zostajesz z nami. Caly czas Ci sie przygladam zeby nie przegapic moemntu kiedy ruszysz swoim malym paluszkiem. Jestem tam i nadal wierze, ze zostaniesz. Nadal mysle, ze wyjdziemy stamtad razem. Kolysze Cie w moich ramionach i mysle: "juz jest! Jest Moj Wojtulek. Tyle na Ciebie czekalam. tyle pieknych rzeczy dla Ciebie przygotowalam. Jestes tu ze mna!" A potem przychodzi ona. Lekarka. Mowi, ze mam sie pozegnac. Ona przeciez nie wie co mowi. Ja nie moge sie z Toba pozegnac. Chce zabrac Cie w moich ramionach do domu. Nie moge Cie tam zostawic.. Przeciez spedzilismy ze soba tylko jeden dzien! Ona nie wie, ze to bardzo malutko..? Chce tam znow byc. Tak dosadnie. Chce byc tam i moc Cie przytulic. Chce znow miec nadzieje. Chce poczuc Twoj zapach i zobaczyc Twoja sliczna pyzata buzke. Chce Cie ucalowac i poglaskac. Chce poprawic Ci spioszki i przykryc kocykiem. Chce wrocic choc wszyscy mowia mi, ze nie moge; ze nie powinnam. Ze wrocic musze do zycia. Ale ja wrocic chce tam choc na moment. A najlepiej jakbym wrocila do 7 lutego kiedy tak mocno mnie kopales. Czy to bylo Twoje pozegnanie..? Dlaczego ja nic nie moglam zrobic..? Urlop macierzynski zaczelam od smierci. Naszej. Urlop zmienil nazwe na zalobny. Moja zaloba jeszcze trwa.. Nie oplakalam wszystkiego. Ciebie. Siebie. Nas. Wszystkiego dobrego co nam zabrano. Tyle, ze juz nie mam sily na lzy a placze codziennie. Czasami leca strumieniem zamieniajac sie w oceany lez. Czesciej jednak sa to suche lzy, ktore bola bardziej. One krzycza z bolu. One rania moje policzki. One tna moje zlamane serce. One zostana juz ze mna na zawsze.

PS. Czy Ty wiesz Synku jak bardzo Cie kocham..? Ile dalabym za jeden dotyk..? Za choc malutki szept..? Za rozmyty nawet widok Twojego usmiechu..? Nigdy nie przestane Cie kochac Synku. Tak bardzo mi Ciebie brakuje..

Karolka dziekuje.
Za slowo.
Za wsparcie.
Za to, ze jestes; ze wszystkie jestescie.
Dziekuje.
Odpowiedz
Moniu, przytulam Cię z całych sił. To już 11 mcy? Nie, to wczoraj, dziś, przed chwilą. Boli.
Odpowiedz
Monia.....:"( nic więcej.
Odpowiedz
Twoja historia jest jak scenariusz strasznego horroru, zły film, który wyreżyserowało to cholerne życie.. To nigdy nie powinno sie zdarzyć, człowiek nigdy nie powinien tak cierpieć.. Matka nigdy nie powinna przeżyć śmierci swojego dziecka.. To jest chore!!! Dlaczego ktoś tknie w Nas życie a potem je zabiera? Dlaczego ktoś daje nam cud życia po to by za chwile nam je wyrwać bezpowrotnie? Jakiś kiepski żart?  Najgorszy wróg chyba nie byłby wstanie zadać takiego bólu czlowiekowi...

Chciałabym móc wziasc na siebie chociaż odrobinę Twojego cierpienia, aby było Ci lżej.. Abyś chociaż mogła spokojnie oddychać bez ran na policzku od gorzkich łez...
Odpowiedz
Dziekuje Wam dziewczyny.

ziarenko.. Tak, to horror. Kazda z nas go przezywa. Horrory ciezko sie oglada a kiedy juz grasz w nim glowna role to juz nie ma skali zeby to ocenic. I dla mnie kazda wasza wypowiedz i to ze jestecie ze mna juz sa dla mnie malenka dawka leku. Ktos mnie rozumie, ktos trzyma za reke, ktos jest ze mna.. Dziekuje!

PiBi to zawsze jest "teraz" i boli niemilosiernie choc juz minelo tyle miesiecy.. Sad
Odpowiedz
Posyłam uśmiech i odrobinę ludzkiego ciepła..
Odpowiedz
Monia to wszystko jest takie trudne do przeżycia, do zrozumienia. Przytulam Cię do mego serca.
Dla Wojtusia (*)
Odpowiedz
Jestem w szpitalu z Twoim bratem..
Na poczekalni jest chlopczyk w Twoim wieku..
Jego mama moze zobaczyc jego rozesmiana buzke..
Sad

Badz blisko, prosze. Blisko Twojego braciszka.

Kocham Cie Kwiatuszku :*
Odpowiedz
Wojtulku Moj przepraszam.. Wiem, ze robie to codziennie ale nie umiem inaczej.
Przepraszam za zycie, nie-zycie..
Przepraszam za pogrzeb
i za grob.
Przepraszam za pomnik,
za kwiaty i znicze,
za misie i zabawki.
Przepraszam za nieobecnosc,
za milosc, nie-milosc.
Przepraszam za lzy smutku i zalu,
za jeden tylko raz - jeden sen w moich ramionach i jedno kolysanie.
Przepraszam za tesknote,
za tylko-pamiec,
za niepelna rodzine.
Przepraszam za wszystko czego nie ma a byc mialo.
Przepraszam za mame, nie-mame.
Przepraszam za swiat do gory nogami.
A najbardziej Synku przepraszam Cie za to, ze wszystko "to" - smutne i zalane lzami - zwija sie klamra z Twoim imieniem. Jakby wszystkie zle emocje i zle wspomnienia wlozone do pudelka z Twoim imieniem. Nie umiem nawet sobie tego wyobrazic a dzieje sie to naprawde. Dlaczego szuflada nie jest wypelniona Twoim zapachem - spioszkami, pieluszkami i zabawkami..? Dlaczego czas bedzie pozwalal jej na kurz..? Dlaczego otwierajac ja nie widac blasku teczy, kolorow radosci..? Dlaczego nie slychac w niej Twojego smiechu? Dlaczego Zycie tak nagle zmienilo sie w nieZycie..? A ja, jak osoba trzecia, nie moglam nawet kiwnac palcem aby Zyciem pozostalo..?
Tak bardzo Ciebie przepraszam Synku. Kocham Cie tak, ze nie jestem w stanie tego pokazac a juz szczegolnie trudno ubrac mi to w slowa.. Tesknie za Twoim usmiechem i blaskiem szczescia Twoich oczu. Wojtulku Moj..
Odpowiedz
Monia,

wiesz? Dałaś Wojtusiowi tyle ile byłaś w stanie... dałaś Mu całą siebie, swoją miłość. Pozwoliłaś aby czuł się kochany pod Twoim sercem... to najpiękniejszy dar.

Może zwariowałam, ale kiedyś, kiedy sama przepraszałam mojego Alanka, zamknęłam oczy i usłyszałam gdzieś, wewnątrz siebie głos "nie przepraszaj".

Może czas zrozumieć, że to nie nasza wina. Zrobiłyśmy wszystko co mogłyśmy, co potrafiłyśmy... choć tak ciężko sobie to uświadomić.

Przytulam Cię mocno.
Dla Wojtusia (*)
Odpowiedz
Moniu Ty i Twoja miłość do Wojtusia to dla mnie kwintesencja matczynej miłości.

Twój Wojtuś na pewno już Ci dawno wybaczył ( choć myślę że nie było takiej potrzeby).Może w tych słowach,prośbie o wybaczenie jest miejsce na to abyś Ty wybaczyła sobie...?
Choć nie piszę tu często wiedz że jesteś bardzo często w moich myślach.Wysyłam Ci najwięcej dobrej energii jaką jestem w stanie przekazać drugiemu człowiekowi.
[*] dla Wojtusia, obdarzonego największą ,najczystrzą i najpiękniejszą miłością
Odpowiedz
Justi nie zwariowalas.. A jesli tak, to razem ze mna bo ja tez slysze czesto jakis glos w sobie. Mysle, ze to nasza podswiadomosc. Ja tez czesto mam wrazenie, ze ktos stoi obok mnie ale kiedy sie odwracam, nikogo nie ma. Lub slysze kroki i wtedy chodze po mieszkaniu i sprawdzam wiedzac przeciez, ze w domu jestem sama. Chyba to ja zwariowalam. Na dodatek moj M. powiedzial, ze od jakiegos czasu czuje jak ktos stoi za nim po jego prawej stronie. Zupelnie jak u mnie. Tyle, ze ja jemu nie mowilam bo nie chcialam zeby myslal, ze zwariowalam.
I z tym uswiadamianiem jest ciezej niz ktokolwiek mogby sobie wyobrazic. Jak to mozliwe, ze zrobilam wszystko skoro Wojtusia nie ma a ja jestem.. Moze u mnie zrobic wszystko znaczy oddac zycie..? Nie wiem juz sama jak dziala moja psychika. Ale dziekuje Ci bardzo za wsparcie i chec uswiadomienia.

Annino jest mi bardzo cieplo na sercu, ze tak napisalas; ze myslisz o nas w taki sposob. Z tym wybaczeniem sobie to juz nie pierwszy raz to slysze.. Kiedys ktos mi powiedzial, ze jesli nei wybacze sobie to moja rodzina nie bedzie nigdy szczesliwa. Z tym, ze to wybaczenie jest niemozliwe. Nie umiem. Nie chce. Nie zasluguje. Czasami kiedy mysle sobie o przyczynach odejscia Wojtulka.. Nie ma zadnych przyczyn medycznych. Moze wiec ja jakos zniechecilam Go swoimi zartami i slowami..? Glupie, nie? Mowilam, ze wyliczylam sobie ze Wojtus urodzi sie po Wielkanocy zebym mogla najesc sie pysznych potraw i ze bede karmic 8 mies jak Jego brata zeby moc jesc na Wigilie. Zartowalam, ze jak sie staralismy to wszystko wyliczylam. Przeciez On nie mogl znac sie na moich zartach. Ciagle mowilam mojej mamie i babci, ze Wojtulek nie bedzie ich odwiedzal bo nie potrafia zapalic papierosa w ogrodku i nie bede tam z Nim przychodzic bo smierdzi papierosami. Nie poszlam do sklepu kupowac spioszkow. Zostawilam to na ostatni moment. Kupilam wszystko, nawet lekarstwa, ktore ewentualnie bede potrzebowac dla Niego. Mialam wozek, kolyske, lozeczko, posciel i pieluszki, zabawki i mnostwo innych.. Ale kiedy sie ktos mnie pytal czy mam juz ciuszki to mowilam, ze czekam na urlop macierzynski zeby sprawdzic jakie ciuszki mam po Jego bracie a jakie kupic. Urlop sie zaczal a ja juz rodzilam.. Sad On slyszal, ze mama nie idzie kupic mu ubran to moze jakby Go nie chciala.. Sad Mam straszne zle mysli, bardzo negatywne.. I ten jeden raz kiedy przez sekunde zastanowilam sie co byloby gdybym musiala wybierac jak ta kobieta z filmu. Po co sie zastanawialam? Przeciez odpowiedz jest tylko jedna. Moze Wojtus nie chcial takiej mamy..? Sad Jak wiec ja mam sobie wybaczyc? Czuje sie winna, bardzo winna. Jakby skazana najwiekszym wyrokiem sadu w postaci mnie samej. Kazda mysl mnie obwinia.. Czemu nie pojechalas szybciej do szpitala? Czemu trzasalas brzuchem zeby Go obudzic zamiast dzialac szybciej? Czemu zaufalas poloznej, ktora twierdzila ze jest ok? Jak tu sobie wybaczyc skoro po kazdej takiej mysli bije sie w piers jak na wyznaniu win mowiac "moja wina, moja bardzo wielka wina"..
Dziekuje Ci za wsparcie. I ta energie. Czuje ja od Was. Jestecie jak rodzina. Dziekuje.
Odpowiedz
MoniaN Twoje poczucie winy jest jak najbardziej zrozumiałe. Spotkała Cię straszna tragedia i w takiej sytuacji czarne myśli same przychodzą do głowy.  Powiem Ci tylko, że Twój Wojtek nie mógł trafić na lepszą mamę, a Twoje poczucie winy, choć irracjonalne, tylko dobitnie to potwierdza. Ja też często tu zaglądam i myślę o Was. Przytulam
Odpowiedz
Ja też się zgadzam z Karolka, Wojtuś ma najlepszą Mamę, ja jak mnie dopadają wyrzuty ( a też nie miałam nic dla syna bo myślałam że będzie długo w szpitalu i wszystko zdążę kupić) to myślę sobie że zrobiłam dla mojego Synka wszystko co mogłam-kochałam od poczęcia, walczyłam całą ciążę..a los zadecydował inaczej. śmierć nas nie rodzieli, nie przerwie więzi, nie ugasi miłości
Odpowiedz
Dziekuje dziewczyny.

Ujrzec Twoja twarz..
Nie ta na zdjeciu gdzie spisz.
Ujrzec ja pelna szczescia i zycia.
Ujrzec ja bez smierci.
Choc na chwile.
Choc z daleka.
Choc rozmyta.
Ujrzec zycie w Tobie..
Nierzeczywistosc.
Brak Ciebie.
Pustka wypelniona oceanami lez i bolu.
Tak bardzo chce Ciebie - poczuc Twoj zapach, ujrzec twarz Twoja i wziac Cie w ramiona.
Tak strasznie tesknie za Toba, Twoim zyciem i calym swiatem.
Kocham Cie bezgranicznie.
Zawsze.
Sad
Odpowiedz
...ujrzeć Twoją twarz 
ujrzeć ją bez śmierci...
[*]
Odpowiedz
Moniu... Ujrzysz... Będziecie razem, ale jeszcze nie teraz.

Zaglądam czasem na Twój wątek... ale przyznam, że nie mogę czytać dłużej niż kilka minut, bo łzy zalewają mi oczy... Pięknie piszesz o Wojtulku. Jesteś cudowną Mamą.

Przesyłam Ci ciepłe myśli.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości